Halloween cz.1
Lucy szła razem z Martą ścieżką leśną. Plecak zwisał na jej ramieniu. Obie chichotały i gadały jak najęte o głupotach. Wiał lekki wiatr, który rozpuszczone brązowe loki Lucy zawiewał na twarz. Blondynka śmiała się z niej gdy ta odgarniała je wzdychając.
- A mówiłam, abyś związała je tak jak moje- powiedziała zarzucając swoim blond końskim ogonem.
- Nie lubię ich wiązać dobrze wiesz.- powiedziała. Ścieżka leśna zmieniła się w piasek,a one ujrzały swoje ulubione miejsce.
Odkryły je jak miały po 11 lat. Od razu zaczęły tu przychodzić i wygłupiać się. Nikt o nim nie wiedział, prócz nich. Miękki piasek jak na wydmach. Czysta woda i drzewa dookoła zasłaniające je. To była ich kryjówka.Dwa lata temu dorobiły sobie linę na drzewie tuż nad głęboką wodą. Przychodziły tu gdy mogły. A Lucy przychodziła także gdy chciała pomyśleć w samotności. Nawet w nocy. Ostatnio robiła to często. Teraz rzuciły torby na plaże i ściągnęły ubrania. Lucy odrzuciła dżinsy i fioletową bluzkę zostając w samej pomarańczowej bieliźnie. Jej przyjaciółka miała czarną koronką. Lucy zazdrościła przyjaciółce figury. Idealny brzuch bez jakiejkolwiek fałdy, szczupłe nogi a do tego nie mały biust. Była idealna na modelek. Długie nogi, świetna figura i nie wstydziła się tego. Lucy sama nie lubiła swojego ciała. Może nie była strasznie gruba,ale nie chciała patrzeć na swoje ciało. Na brzuch i nogi. Ale przy przyjaciółce pokazywała się tak, bo znały się od małego.Zawsze razem. Wiedziały o sobie wszystko. Razem robiły od pały i razem dostawały kary. Choć różniło je nie mało rzeczy.
- Idziesz Lucy ?- spytała przyjaciółka podchodząc do brzegu. Dziewczyna ocknęła się i podeszła do przyjaciółki. Kiedy dotknęła stopami wody przeszły ją ciarki. Był październik a ich rodzice zabiliby je gdyby wiedzieli, że kąpią się o tej porze w jeziorze. Jednak one się tym nie przejmowały. Marta jak zwykle bardziej odważna skoczyła do wody szybko i zanurkowała. Lucy stała jeszcze chwile patrząc na wodę po czym zaczęła wchodzić głębiej. Drżała, ale i tak zanurkowała. Woda cała ją otoczyła a ona uwielbiała to uczucie. Czuła się spokojnie i bezpiecznie otulona nią. Wynurzyła się obok przyjaciółki ocierając się o nią biustem. Obie wybuchły śmiechem.
- Ej wiem,że cię podniecam Lucy, ale zaczekaj do wieczora- zażartowała Marta z uśmiechem. Kolejna rzecz, której zazdrościła przyjaciółce. Piękny uśmiech.
- Oj nie jesteś w moim typie słonko. Nie pochlebiaj sobie- powiedziała z szerokim uśmiechem Lucy.
- Tak, tak, ale macać to mnie lubisz
- Może- powiedziała Lucy i zaczęła płynąć do liny. Przyjaciółka szybko ją dogoniła. Zaczęły się chlapać i śmiać na głos.
- Dość ! Przestań, bo się fochne!- krzyknęła Marta zasłaniając twarz przed wodą. Lucy przestała i przewróciła oczami.
- Widziałam to- powiedziała Marta. Brunetka zrobiła niewinną minę i uśmiechnęła się. Przyjaciółka zanurkowała, a Lucy zaczęła się odsuwać wiedząc, że przyjaciółka chce jej wyciąć numer.
Marta wynurzyła się niespodziewanie za nią i szybkim ruchem rozpięła stanik, który spadł z ramion Lucy ukazując jej nagi biust. Dziewczyna krzyknęła i złapała stanik. Odwróciła się do przyjaciółki zła,a ta śmiała się w niebo głosy. Spojrzała za Lucy i robiąc większe oczy wybuchła jeszcze głośniejszym śmiechem.
- Co ?!- spytała zła Lucy. Odwróciła się trzymając stanik na piersiach. Zamarła na ten widok. Przy jednym drzewie stał chłopak. Bardzo przystojny. Był wysoki, miał jasne włosy ale nie blond. Nie był napakowany jak większość chłopaków z jej miasteczka, ale wyglądał dobrze. Patrzył na Lucy i uśmiechał się lekko. Zawstydzona dziewczyna zarumieniła się i zanurzyła po szyję w wodzie. Przyjaciółka nadal się z niej śmiała, a ona miała ochotę zapaść się pod ziemię. Odwróciła się do przyjaciółki zła.
- Zabije cię!- powiedziała.
- Oj już się boję-powiedziała Marta podnosząc ręce w geście kapitulacji.
- To ciacho już poszło, ale spodobałaś mu się- dodała Marta z szerokim uśmiechem.
- A, który facet nie lubi popatrzeć na cycki ?- spytała ironicznie Lucy. Poprawiła stanik i zapięła go szybko, po czym rzuciła się na przyjaciółka i zanurzyła ją pod wodę. Wypuściła ją gdy ta zaczęła wierzgać pod nią.
- To za mnie- powiedziała i odwróciła się od niej.
- Oj nie fochaj się. Taki żarcik.- powiedziała niewinnie Marta przytulając przyjaciółkę.
- Dobra lepiej wracajmy, bo boje się, że wymyślisz coś jeszcze- powiedziała Lucy i ruszyła do brzegu.
- Masz propozycje ?-spytała z szerokim uśmiechem blondynka gdy wychodziły na piasek.
- Trzymaj łapy z dala od mojej bielizny- odpowiedziała Lucy opatulając się ręcznikiem.
- Aaaa już ją zarezerwowałaś dla tego ciacha- skwitowała z szerokim uśmiechem Marta.- Ja chce być świadkową pamiętaj- dodała.
- Ogarnij nawet go nie znam. On chyba nie jest z naszej miejscowości- powiedziała Lucy patrząc na drzewo przy, którym widziała chłopaka.
- Może. Ale i tak wpadłaś mu w oko- powtórzyła. Lucy uśmiechnęła się i założyła czyste majtki.
- Jak już to ty- powiedziała zapinając suchy stanik plecami do przyjaciółki.
- Nie tylko ja się podobam chłopakom ty też. Przestań wreszcie uważać się za grubasa- powiedziała twardo Marta. Umiała żartować o wszystkim, ale jeżeli chodziło o samoocenę przyjaciółki to zawsze była poważna.
- Dobra, dobra- powiedziała brunetka wciągając na suche nogi dżinsy.- Mamy problem, bo znalazł nasze miejsce- dodała zakładając bluzkę. Jej przyjaciółka była już ubrana i poprawiała włosy.
- No, ale jak on trafił tu ? Przecież tylko my znamy to miejsce- powiedziała Marta. Obie ruszyły ścieżką powrotną. Zawsze bały się, że inni odkryją to miejsce.Nie chciały aby ktokolwiek o nim wiedział, bo wtedy na pewno byłyby tu tłumy.
- Chyba już nie tylko my- powiedziała bardziej do siebie niż do przyjaciółki Lucy wzdychając. Ta także westchnęła i szły dalej w milczeniu do domu.
***********************
Lucy leżała na łóżku słuchając muzyki na słuchawkach. Było coś po 6 a ona nie spała od 4. Znów miała koszmary. Obudziła się o świecie i już nie zasnęła. Od paru tygodni nękały ją podobne koszmary. Miały wspólne cechy : kobieta, krzyk i płacz, mężczyzna i odgłosy. Bała się zasypiać. Nie chciała kolejnej nie przespanej nocy, ale koszmary nie odchodziły. Leżała więc teraz patrząc w sufit i słuchając piosenki "Lullaby". Starała się zapomnieć okropne obrazy ze snu. Zapłakaną kobietę klęczącą przy drzewie. W okół pełno krwi i materiału jej ubrań. Szelest liści i widoczne przerażenie na twarzy kobiety. Starała się, ale znikąd nie kojarzyła twarzy kobiety, która zawsze była taka sama choć w różnym stanie.Z zamyślenia wyrwało ją zmienienie piosenki. Spojrzała na telefon, który wibrował. Alarm.
- Już 7-powiedziała sama do siebie wyjmując słuchawki z uszu. Wstała z ociąganiem i ruszyła do łazienki po drodze biorąc ciuchy z krzesła przy biurku. Obmyła twarz aby się rozbudzić i zaczęła myć zęby..
Wyszła z łazienki ogarnięta w lekkim makijażu i włosach zaplecionych w warkocza na boku. Ubrała dżinsy i czarno-fioletową bluzkę z krótkim, z napisem "Soo Sweet". Zeszła na dół z plecakiem ucałowała tatę w polik.
- Dzień dobry córeczko- odezwał się jej tata. Mężczyzna po czterdziestce. Czytał gazetę i popijał kawę.
- Dzień dobry- powiedziała Lucy i wzięła kawałek chleba z serem z talerza taty. Przyjrzała mu się uważnie szukając oznak nie przespanej nocy, ale ich nie znalazła. Odkąd rok temu umarła jej mama w wypadku ojciec często nie spał. Martwiła się o niego, ale od paru dni zaobserwowała zmianę. Był bardziej wyspany i rozmowny.
- O której kończysz?- spytał ojciec.
- O 16 a co ?- odpowiedziała Lucy. Ojciec zawahał się chwilę, ale zaraz odezwał.
- Może zamówilibyśmy pizze i obejrzeli film jak kiedyś z....mamą- głos mu się załamał na ostatnim słowie. Lucy uśmiechnęła się i przytuliła tatę. Sama nie raz miała ochotę płakać kiedy przypomniała sobie coś o niej. Ale tym bardziej nie chciała o niej zapomnieć. Rzadko pozwalała sobie na płacz, ale nie raz kiedy było jej smutno brała ich album i oglądała zdjęcia. Płakała, ale uśmiechała się do zdjęć widząc mamę. Tęskniła za nią strasznie, ale starała się żyć dalej. Wiedziała, że ona tego chce. Wiedziała, że nie chce aby Lucy była nieszczęśliwa i zapłakana.
- Pewnie- powiedziała Lucy- Ale ja wybieram film, nie chce oglądać niczego o wojnie- dodała szybko. Jej ojciec uśmiechnął się a jej od razu zrobiła się lepiej na ten widok.
- Zgoda. Lepiej leć do szkoły.- powiedział tata. Pocałowała go jeszcze raz w polik i wyszła z domu.
Weszła do szkoły i od razu skierowała się do klasy. Wiedziała, że będzie otwarta jak zawsze, Ich nauczycielka od Polskiego nie zakluczała klasy. Usiadła w ostatniej ławce jak zawsze i czekała na Martę. Ta pojawiła się po chwili z szerokim uśmiechem. Ubrała czerwoną bluzkę z dekoltem i nowe dżinsy.
- Hejo- powiedziała przytulając ją i siadając obok.
- Hej.- odpowiedziała Lucy,
- Wszystko okej ? Znowu nie spałaś po nocy ?- zapytała Marta.Dziewczyna tylko kiwnęła głową.
- Co ty masz w tej głowie, że non stop masz koszmary ?- spyta przyjaciółka pukając palcem w czoło brunetki.
- Nie wiem. Może to od tego co było parę tygodni temu...
- Nie! Przecież ustaliłyśmy, że nic się nie stało- przerwała jej szybko Marta. Lucy wiedziała, że jej przyjaciółka olewa tamtą sprawę, ale ona nie umiała. Nie dawało jej tamto spokoju. Marta chciała coś powiedzieć, ale wtedy zadzwonił dzwonek a do klasy wszedł nauczyciel z resztą klasy dziewczyn i kimś jeszcze. Chłopakiem. Wysokim i przystojnym. Miał na sobie dżinsy i koszulę w kratkę, która bardzo mu pasowała. Stanął obok biurka nauczyciela i zaczął o czymś z nim gadać.
- Witam- powiedział nauczyciel wstając. Cała klasa mu odpowiedziała.- Będzie wam w lekcjach towarzyszył nowy kolega, który puki co będzie wolnym słuchaczem- dodał pokazując na chłopaka.
Pokazał gestem aby wstał a ten posłusznie wykonał polecenie. Kiedy przyjaciółki zobaczyły jego twarz obie zamurowało. Lucy lekko otworzyły się usta, a oczy zrobiły się duże. Poczuła rumieniec na twarzy, ale nie mogła oderwać od niego wzroku.
- To nie możliwe. To nie może być on- powtarzała wciąż w myślach. Jednak prawda była taka, że to był on.
- To Daniel macie go dobrze traktować- powiedział nauczyciel i kazała z powrotem usiąść chłopakowi. Lucy opuściła głowę.
- To ten z wczoraj, pamiętasz ?-szepnęła Marta. Lucy słyszała w jej głosie śmiech. Jej nie było do śmiechu tylko wstyd.
- Tak, ale wolałabym zapomnieć- odszepnęła brunetka.
- Kurde już zaczął cie śledzić. Małpo on szaleje za tobą na stówę- szepnęła Marta szturchając przyjaciółkę w bok i uśmiechając się.
- Jak już to chce się ponabijać. Proszę nie mów nic-powiedziała Lucy i zaczęła nerwowo bazgrać w zeszycie. Nie wiedziała czemu ale w głowie miała tylko jedno słowo: Daniel.
Kiedy tylko zadzwonił dzwonek Lucy zebrała książki z ławki i wyszła z klasy. Nie miała ochoty trafić na nowego chłopaka. Stanęła przy oknie i czekała na przyjaciółkę starając się nie myśleć o nowym ciachu w szkole.
- Oj nie myśl tyle. Głupi żart to był a ty przejmujesz się jak nie wiadomo czym- powiedziała Marta stając przed brunetką.
- To nie twoje cycki widział.- syknęła Lucy. Nie chciała być taka oschła dla przyjaciółki, ale była zdenerwowana i zawstydzona.
- Dobra, dobra. Przepraszam- powiedziała blondynka z niewinnym uśmiechem. Lucy uśmiechnęła się i przyjęła przeprosiny.
- Dobra to kiedy wasza pierwsza randka ?-spytała wesoła Marta. Lucy westchnęła.Wiedziała, że jak jej przyjaciółka coś sobie ubzdura to nie ma mocnych na nią.
- Nie będę się wdawać w kłótnie, bo to bez sensu- powiedziała Lucy i ruszyła przez klasy. Cały czas myślała o wczorajszym upokarzającym wydarzeniu i Danielu. Nagle odbiła się od czegoś i upadłaby gdyby nie silne ramiona, które ją złapały.
- Przepraszam- powiedziała równocześnie z Danielem Lucy. Kiedy spojrzała w jego orzechowe oczy znów się zarumieniła. Tym bardziej, że trzymał ją blisko aby nie upadła. Jej serce zaczęło przyspieszać, a ona nie wiedziała dlaczego.
- To moja wina zamyśliłam się- odezwała się wreszcie Lucy. Chłopak cały czas wpatrywał się w nią, a ona nie wiedziała co zrobić. Kiedy jednak odezwała się puścił ją i uśmiechnął się przepraszająco.
- Nic się nie stało. Jestem Daniel- przedstawił się chłopak.
- Lucy. Dzięki za uratowanie przed upadkiem- powiedziała Lucy. Kolega uśmiechnął się pewniej.
- Nie ma za co. Zawsze do usług- powiedział. Lucy uśmiechnęła się nie wiedząc co zrobić. Bała się zapytać, ale też chciała wiedzieć. Daniel pochylił się i szepnął :
- Nie martw się nie powiem nikomu o wczorajszym- Lucy zdrętwiała. Jeszcze bardziej się zarumieniła, a w ustach zrobiło jej się sucho. Chłopak przyjrzał się jej uważnie i uśmiechnął lekko.
- Nie martw się nic nie widziałem. Spojrzałem dopiero po chwili...- zamilkł jakby chciał coś dodać ale się rozmyślił. Lucy odetchnęła z ulgą.
- Na prawdę ?-spytała. Chłopak kiwnął głową- Bałam się, że może.... a nie ważne. - powiedziała Lucy już bardziej spokojna.
- A jak tam trafiłeś ?-spytała po chwili.
- Spacerowałem po lesie i samo się jakoś doszło- odpowiedział Daniel z uśmiechem. Lucy chciała jeszcze coś powiedzieć, ale zadzwonił dzwonek a ona musiała iść na zajęcia.
- Do zobaczenia- powiedziała i odeszła.
**********************************
Rzuciła klucze na stolik i weszła do salonu. Jej tata miał za chwilę wrócić, więc ona włączyła laptopa i zaczęła szukać fajnego filmu na wieczór. Miała ochotę na horror, thiller lub fantasy.
- Wróciłem- usłyszała głos taty za sobą. Uśmiechnęła się do niego szeroko.- O nie, jaki film wybrałaś ?-spytał od razu odkładając teczkę i podchodząc do kanapy.
- Mam trzy propozycje : "Obecność", "Nienarodzony" lub "Mama"- odpowiedziała Lucy.
- Wszystkie to horrory ?- córka kiwnęła głową- Może lepiej jakiś spokojniejszy- powiedział ojciec.
- To "Step up 4"- powiedziała Lucy. Jej tata westchnął i uśmiechnął się.
- Niech się naładuje a my zamówimy jedzenie- powiedział a Lucy z ochotą wstała i poszła za tatą do kuchni.
Podczas oglądania rozmawiali a Lucy musiała dużo tłumaczyć tacie śmiejąc się przy tym. Jej tata uśmiechał się przez większość czasu. Choć co zauważyła co jakiś czas sprawdzał telefon. Zdziwiło ją to, ale domyślała się, że pewnie chodzi o pracę. Po filmie umyła się i poszła do swojego pokoju. Wślizgnęła się pod kołdrę i włączyła muzykę na słuchawkach. Szybko zasnęła.
Stała po środku lasu. Nie kojarzyła tego miejsca, ale domyślała się, że to ich las. Zaczęła rozglądać się za jakąś ścieżką, ale nic nie zauważyła. Wtedy usłyszała krzyk. Kobiecy błagający o litość. Bez zastanowienia zaczęła się cofać od miejsca z, którego dochodził. Krzyk stawał się coraz głośniejszy a do niego dołączył szloch i okrzyki bólu. Usłyszała dźwięk łamanej gałęzi,a po chwili ujrzała biegnącą w jej stronę postać. Kobietę. Młodą w całym podartym ubraniu i zakrwawionej. Zaczęła się cofać przerażona. Kobieta była coraz bliżej niej. Złapała Lucy mocno za ramiona wbijając paznokcie w skórę.
- Pomóż mi ! Błagam ratuj mnie!!!- krzyczała to niej, ale Lucy zastygła w przerażeniu patrząc na twarz kobiety. Była cała blada i całym mnóstwem krwi. Miała rany na twarzy, które były strasznie głębokie. Wyglądała makabrycznie. Lucy nie mogła pojąć jakim cudem jeszcze żyje skoro straciła tyle krwi. Nie mogła nic zrobić. Stała i pozwalała się szarpać kobiecie. Przerażenie nie pozwalało jej się ruszyć. Nagle kobieta zawyła z bólu i opadła na Lucy, przygniatając ją do ziemi. Kobieta zesztywniała na Lucy. Ta próbowała się uwolnić spod ciała kobiety jednak nie miała dość siły. Usłyszała przeraźliwy męski śmiech.........
________________________________
Mam nadzieje, że się podoba i nie popełniłam strasznie dużo błędów. Następna część powinna pojawić się w środę/czwartek a do tego czasu może dodam coś innego. Czekam na wasze komentarze :D
Odkryły je jak miały po 11 lat. Od razu zaczęły tu przychodzić i wygłupiać się. Nikt o nim nie wiedział, prócz nich. Miękki piasek jak na wydmach. Czysta woda i drzewa dookoła zasłaniające je. To była ich kryjówka.Dwa lata temu dorobiły sobie linę na drzewie tuż nad głęboką wodą. Przychodziły tu gdy mogły. A Lucy przychodziła także gdy chciała pomyśleć w samotności. Nawet w nocy. Ostatnio robiła to często. Teraz rzuciły torby na plaże i ściągnęły ubrania. Lucy odrzuciła dżinsy i fioletową bluzkę zostając w samej pomarańczowej bieliźnie. Jej przyjaciółka miała czarną koronką. Lucy zazdrościła przyjaciółce figury. Idealny brzuch bez jakiejkolwiek fałdy, szczupłe nogi a do tego nie mały biust. Była idealna na modelek. Długie nogi, świetna figura i nie wstydziła się tego. Lucy sama nie lubiła swojego ciała. Może nie była strasznie gruba,ale nie chciała patrzeć na swoje ciało. Na brzuch i nogi. Ale przy przyjaciółce pokazywała się tak, bo znały się od małego.Zawsze razem. Wiedziały o sobie wszystko. Razem robiły od pały i razem dostawały kary. Choć różniło je nie mało rzeczy.
- Idziesz Lucy ?- spytała przyjaciółka podchodząc do brzegu. Dziewczyna ocknęła się i podeszła do przyjaciółki. Kiedy dotknęła stopami wody przeszły ją ciarki. Był październik a ich rodzice zabiliby je gdyby wiedzieli, że kąpią się o tej porze w jeziorze. Jednak one się tym nie przejmowały. Marta jak zwykle bardziej odważna skoczyła do wody szybko i zanurkowała. Lucy stała jeszcze chwile patrząc na wodę po czym zaczęła wchodzić głębiej. Drżała, ale i tak zanurkowała. Woda cała ją otoczyła a ona uwielbiała to uczucie. Czuła się spokojnie i bezpiecznie otulona nią. Wynurzyła się obok przyjaciółki ocierając się o nią biustem. Obie wybuchły śmiechem.
- Ej wiem,że cię podniecam Lucy, ale zaczekaj do wieczora- zażartowała Marta z uśmiechem. Kolejna rzecz, której zazdrościła przyjaciółce. Piękny uśmiech.
- Oj nie jesteś w moim typie słonko. Nie pochlebiaj sobie- powiedziała z szerokim uśmiechem Lucy.
- Tak, tak, ale macać to mnie lubisz
- Może- powiedziała Lucy i zaczęła płynąć do liny. Przyjaciółka szybko ją dogoniła. Zaczęły się chlapać i śmiać na głos.
- Dość ! Przestań, bo się fochne!- krzyknęła Marta zasłaniając twarz przed wodą. Lucy przestała i przewróciła oczami.
- Widziałam to- powiedziała Marta. Brunetka zrobiła niewinną minę i uśmiechnęła się. Przyjaciółka zanurkowała, a Lucy zaczęła się odsuwać wiedząc, że przyjaciółka chce jej wyciąć numer.
Marta wynurzyła się niespodziewanie za nią i szybkim ruchem rozpięła stanik, który spadł z ramion Lucy ukazując jej nagi biust. Dziewczyna krzyknęła i złapała stanik. Odwróciła się do przyjaciółki zła,a ta śmiała się w niebo głosy. Spojrzała za Lucy i robiąc większe oczy wybuchła jeszcze głośniejszym śmiechem.
- Co ?!- spytała zła Lucy. Odwróciła się trzymając stanik na piersiach. Zamarła na ten widok. Przy jednym drzewie stał chłopak. Bardzo przystojny. Był wysoki, miał jasne włosy ale nie blond. Nie był napakowany jak większość chłopaków z jej miasteczka, ale wyglądał dobrze. Patrzył na Lucy i uśmiechał się lekko. Zawstydzona dziewczyna zarumieniła się i zanurzyła po szyję w wodzie. Przyjaciółka nadal się z niej śmiała, a ona miała ochotę zapaść się pod ziemię. Odwróciła się do przyjaciółki zła.
- Zabije cię!- powiedziała.
- Oj już się boję-powiedziała Marta podnosząc ręce w geście kapitulacji.
- To ciacho już poszło, ale spodobałaś mu się- dodała Marta z szerokim uśmiechem.
- A, który facet nie lubi popatrzeć na cycki ?- spytała ironicznie Lucy. Poprawiła stanik i zapięła go szybko, po czym rzuciła się na przyjaciółka i zanurzyła ją pod wodę. Wypuściła ją gdy ta zaczęła wierzgać pod nią.
- To za mnie- powiedziała i odwróciła się od niej.
- Oj nie fochaj się. Taki żarcik.- powiedziała niewinnie Marta przytulając przyjaciółkę.
- Dobra lepiej wracajmy, bo boje się, że wymyślisz coś jeszcze- powiedziała Lucy i ruszyła do brzegu.
- Masz propozycje ?-spytała z szerokim uśmiechem blondynka gdy wychodziły na piasek.
- Trzymaj łapy z dala od mojej bielizny- odpowiedziała Lucy opatulając się ręcznikiem.
- Aaaa już ją zarezerwowałaś dla tego ciacha- skwitowała z szerokim uśmiechem Marta.- Ja chce być świadkową pamiętaj- dodała.
- Ogarnij nawet go nie znam. On chyba nie jest z naszej miejscowości- powiedziała Lucy patrząc na drzewo przy, którym widziała chłopaka.
- Może. Ale i tak wpadłaś mu w oko- powtórzyła. Lucy uśmiechnęła się i założyła czyste majtki.
- Jak już to ty- powiedziała zapinając suchy stanik plecami do przyjaciółki.
- Nie tylko ja się podobam chłopakom ty też. Przestań wreszcie uważać się za grubasa- powiedziała twardo Marta. Umiała żartować o wszystkim, ale jeżeli chodziło o samoocenę przyjaciółki to zawsze była poważna.
- Dobra, dobra- powiedziała brunetka wciągając na suche nogi dżinsy.- Mamy problem, bo znalazł nasze miejsce- dodała zakładając bluzkę. Jej przyjaciółka była już ubrana i poprawiała włosy.
- No, ale jak on trafił tu ? Przecież tylko my znamy to miejsce- powiedziała Marta. Obie ruszyły ścieżką powrotną. Zawsze bały się, że inni odkryją to miejsce.Nie chciały aby ktokolwiek o nim wiedział, bo wtedy na pewno byłyby tu tłumy.
- Chyba już nie tylko my- powiedziała bardziej do siebie niż do przyjaciółki Lucy wzdychając. Ta także westchnęła i szły dalej w milczeniu do domu.
***********************
Lucy leżała na łóżku słuchając muzyki na słuchawkach. Było coś po 6 a ona nie spała od 4. Znów miała koszmary. Obudziła się o świecie i już nie zasnęła. Od paru tygodni nękały ją podobne koszmary. Miały wspólne cechy : kobieta, krzyk i płacz, mężczyzna i odgłosy. Bała się zasypiać. Nie chciała kolejnej nie przespanej nocy, ale koszmary nie odchodziły. Leżała więc teraz patrząc w sufit i słuchając piosenki "Lullaby". Starała się zapomnieć okropne obrazy ze snu. Zapłakaną kobietę klęczącą przy drzewie. W okół pełno krwi i materiału jej ubrań. Szelest liści i widoczne przerażenie na twarzy kobiety. Starała się, ale znikąd nie kojarzyła twarzy kobiety, która zawsze była taka sama choć w różnym stanie.Z zamyślenia wyrwało ją zmienienie piosenki. Spojrzała na telefon, który wibrował. Alarm.
- Już 7-powiedziała sama do siebie wyjmując słuchawki z uszu. Wstała z ociąganiem i ruszyła do łazienki po drodze biorąc ciuchy z krzesła przy biurku. Obmyła twarz aby się rozbudzić i zaczęła myć zęby..
Wyszła z łazienki ogarnięta w lekkim makijażu i włosach zaplecionych w warkocza na boku. Ubrała dżinsy i czarno-fioletową bluzkę z krótkim, z napisem "Soo Sweet". Zeszła na dół z plecakiem ucałowała tatę w polik.
- Dzień dobry córeczko- odezwał się jej tata. Mężczyzna po czterdziestce. Czytał gazetę i popijał kawę.
- Dzień dobry- powiedziała Lucy i wzięła kawałek chleba z serem z talerza taty. Przyjrzała mu się uważnie szukając oznak nie przespanej nocy, ale ich nie znalazła. Odkąd rok temu umarła jej mama w wypadku ojciec często nie spał. Martwiła się o niego, ale od paru dni zaobserwowała zmianę. Był bardziej wyspany i rozmowny.
- O której kończysz?- spytał ojciec.
- O 16 a co ?- odpowiedziała Lucy. Ojciec zawahał się chwilę, ale zaraz odezwał.
- Może zamówilibyśmy pizze i obejrzeli film jak kiedyś z....mamą- głos mu się załamał na ostatnim słowie. Lucy uśmiechnęła się i przytuliła tatę. Sama nie raz miała ochotę płakać kiedy przypomniała sobie coś o niej. Ale tym bardziej nie chciała o niej zapomnieć. Rzadko pozwalała sobie na płacz, ale nie raz kiedy było jej smutno brała ich album i oglądała zdjęcia. Płakała, ale uśmiechała się do zdjęć widząc mamę. Tęskniła za nią strasznie, ale starała się żyć dalej. Wiedziała, że ona tego chce. Wiedziała, że nie chce aby Lucy była nieszczęśliwa i zapłakana.
- Pewnie- powiedziała Lucy- Ale ja wybieram film, nie chce oglądać niczego o wojnie- dodała szybko. Jej ojciec uśmiechnął się a jej od razu zrobiła się lepiej na ten widok.
- Zgoda. Lepiej leć do szkoły.- powiedział tata. Pocałowała go jeszcze raz w polik i wyszła z domu.
Weszła do szkoły i od razu skierowała się do klasy. Wiedziała, że będzie otwarta jak zawsze, Ich nauczycielka od Polskiego nie zakluczała klasy. Usiadła w ostatniej ławce jak zawsze i czekała na Martę. Ta pojawiła się po chwili z szerokim uśmiechem. Ubrała czerwoną bluzkę z dekoltem i nowe dżinsy.
- Hejo- powiedziała przytulając ją i siadając obok.
- Hej.- odpowiedziała Lucy,
- Wszystko okej ? Znowu nie spałaś po nocy ?- zapytała Marta.Dziewczyna tylko kiwnęła głową.
- Co ty masz w tej głowie, że non stop masz koszmary ?- spyta przyjaciółka pukając palcem w czoło brunetki.
- Nie wiem. Może to od tego co było parę tygodni temu...
- Nie! Przecież ustaliłyśmy, że nic się nie stało- przerwała jej szybko Marta. Lucy wiedziała, że jej przyjaciółka olewa tamtą sprawę, ale ona nie umiała. Nie dawało jej tamto spokoju. Marta chciała coś powiedzieć, ale wtedy zadzwonił dzwonek a do klasy wszedł nauczyciel z resztą klasy dziewczyn i kimś jeszcze. Chłopakiem. Wysokim i przystojnym. Miał na sobie dżinsy i koszulę w kratkę, która bardzo mu pasowała. Stanął obok biurka nauczyciela i zaczął o czymś z nim gadać.
- Witam- powiedział nauczyciel wstając. Cała klasa mu odpowiedziała.- Będzie wam w lekcjach towarzyszył nowy kolega, który puki co będzie wolnym słuchaczem- dodał pokazując na chłopaka.
Pokazał gestem aby wstał a ten posłusznie wykonał polecenie. Kiedy przyjaciółki zobaczyły jego twarz obie zamurowało. Lucy lekko otworzyły się usta, a oczy zrobiły się duże. Poczuła rumieniec na twarzy, ale nie mogła oderwać od niego wzroku.
- To nie możliwe. To nie może być on- powtarzała wciąż w myślach. Jednak prawda była taka, że to był on.
- To Daniel macie go dobrze traktować- powiedział nauczyciel i kazała z powrotem usiąść chłopakowi. Lucy opuściła głowę.
- To ten z wczoraj, pamiętasz ?-szepnęła Marta. Lucy słyszała w jej głosie śmiech. Jej nie było do śmiechu tylko wstyd.
- Tak, ale wolałabym zapomnieć- odszepnęła brunetka.
- Kurde już zaczął cie śledzić. Małpo on szaleje za tobą na stówę- szepnęła Marta szturchając przyjaciółkę w bok i uśmiechając się.
- Jak już to chce się ponabijać. Proszę nie mów nic-powiedziała Lucy i zaczęła nerwowo bazgrać w zeszycie. Nie wiedziała czemu ale w głowie miała tylko jedno słowo: Daniel.
Kiedy tylko zadzwonił dzwonek Lucy zebrała książki z ławki i wyszła z klasy. Nie miała ochoty trafić na nowego chłopaka. Stanęła przy oknie i czekała na przyjaciółkę starając się nie myśleć o nowym ciachu w szkole.
- Oj nie myśl tyle. Głupi żart to był a ty przejmujesz się jak nie wiadomo czym- powiedziała Marta stając przed brunetką.
- To nie twoje cycki widział.- syknęła Lucy. Nie chciała być taka oschła dla przyjaciółki, ale była zdenerwowana i zawstydzona.
- Dobra, dobra. Przepraszam- powiedziała blondynka z niewinnym uśmiechem. Lucy uśmiechnęła się i przyjęła przeprosiny.
- Dobra to kiedy wasza pierwsza randka ?-spytała wesoła Marta. Lucy westchnęła.Wiedziała, że jak jej przyjaciółka coś sobie ubzdura to nie ma mocnych na nią.
- Nie będę się wdawać w kłótnie, bo to bez sensu- powiedziała Lucy i ruszyła przez klasy. Cały czas myślała o wczorajszym upokarzającym wydarzeniu i Danielu. Nagle odbiła się od czegoś i upadłaby gdyby nie silne ramiona, które ją złapały.
- Przepraszam- powiedziała równocześnie z Danielem Lucy. Kiedy spojrzała w jego orzechowe oczy znów się zarumieniła. Tym bardziej, że trzymał ją blisko aby nie upadła. Jej serce zaczęło przyspieszać, a ona nie wiedziała dlaczego.
- To moja wina zamyśliłam się- odezwała się wreszcie Lucy. Chłopak cały czas wpatrywał się w nią, a ona nie wiedziała co zrobić. Kiedy jednak odezwała się puścił ją i uśmiechnął się przepraszająco.
- Nic się nie stało. Jestem Daniel- przedstawił się chłopak.
- Lucy. Dzięki za uratowanie przed upadkiem- powiedziała Lucy. Kolega uśmiechnął się pewniej.
- Nie ma za co. Zawsze do usług- powiedział. Lucy uśmiechnęła się nie wiedząc co zrobić. Bała się zapytać, ale też chciała wiedzieć. Daniel pochylił się i szepnął :
- Nie martw się nie powiem nikomu o wczorajszym- Lucy zdrętwiała. Jeszcze bardziej się zarumieniła, a w ustach zrobiło jej się sucho. Chłopak przyjrzał się jej uważnie i uśmiechnął lekko.
- Nie martw się nic nie widziałem. Spojrzałem dopiero po chwili...- zamilkł jakby chciał coś dodać ale się rozmyślił. Lucy odetchnęła z ulgą.
- Na prawdę ?-spytała. Chłopak kiwnął głową- Bałam się, że może.... a nie ważne. - powiedziała Lucy już bardziej spokojna.
- A jak tam trafiłeś ?-spytała po chwili.
- Spacerowałem po lesie i samo się jakoś doszło- odpowiedział Daniel z uśmiechem. Lucy chciała jeszcze coś powiedzieć, ale zadzwonił dzwonek a ona musiała iść na zajęcia.
- Do zobaczenia- powiedziała i odeszła.
**********************************
Rzuciła klucze na stolik i weszła do salonu. Jej tata miał za chwilę wrócić, więc ona włączyła laptopa i zaczęła szukać fajnego filmu na wieczór. Miała ochotę na horror, thiller lub fantasy.
- Wróciłem- usłyszała głos taty za sobą. Uśmiechnęła się do niego szeroko.- O nie, jaki film wybrałaś ?-spytał od razu odkładając teczkę i podchodząc do kanapy.
- Mam trzy propozycje : "Obecność", "Nienarodzony" lub "Mama"- odpowiedziała Lucy.
- Wszystkie to horrory ?- córka kiwnęła głową- Może lepiej jakiś spokojniejszy- powiedział ojciec.
- To "Step up 4"- powiedziała Lucy. Jej tata westchnął i uśmiechnął się.
- Niech się naładuje a my zamówimy jedzenie- powiedział a Lucy z ochotą wstała i poszła za tatą do kuchni.
Podczas oglądania rozmawiali a Lucy musiała dużo tłumaczyć tacie śmiejąc się przy tym. Jej tata uśmiechał się przez większość czasu. Choć co zauważyła co jakiś czas sprawdzał telefon. Zdziwiło ją to, ale domyślała się, że pewnie chodzi o pracę. Po filmie umyła się i poszła do swojego pokoju. Wślizgnęła się pod kołdrę i włączyła muzykę na słuchawkach. Szybko zasnęła.
Stała po środku lasu. Nie kojarzyła tego miejsca, ale domyślała się, że to ich las. Zaczęła rozglądać się za jakąś ścieżką, ale nic nie zauważyła. Wtedy usłyszała krzyk. Kobiecy błagający o litość. Bez zastanowienia zaczęła się cofać od miejsca z, którego dochodził. Krzyk stawał się coraz głośniejszy a do niego dołączył szloch i okrzyki bólu. Usłyszała dźwięk łamanej gałęzi,a po chwili ujrzała biegnącą w jej stronę postać. Kobietę. Młodą w całym podartym ubraniu i zakrwawionej. Zaczęła się cofać przerażona. Kobieta była coraz bliżej niej. Złapała Lucy mocno za ramiona wbijając paznokcie w skórę.
- Pomóż mi ! Błagam ratuj mnie!!!- krzyczała to niej, ale Lucy zastygła w przerażeniu patrząc na twarz kobiety. Była cała blada i całym mnóstwem krwi. Miała rany na twarzy, które były strasznie głębokie. Wyglądała makabrycznie. Lucy nie mogła pojąć jakim cudem jeszcze żyje skoro straciła tyle krwi. Nie mogła nic zrobić. Stała i pozwalała się szarpać kobiecie. Przerażenie nie pozwalało jej się ruszyć. Nagle kobieta zawyła z bólu i opadła na Lucy, przygniatając ją do ziemi. Kobieta zesztywniała na Lucy. Ta próbowała się uwolnić spod ciała kobiety jednak nie miała dość siły. Usłyszała przeraźliwy męski śmiech.........
________________________________
Mam nadzieje, że się podoba i nie popełniłam strasznie dużo błędów. Następna część powinna pojawić się w środę/czwartek a do tego czasu może dodam coś innego. Czekam na wasze komentarze :D
Krótszego nie było!!! Ale jak zawsze super ,mi coś tylko nie wychodzi. Ale cóż tak bywa. Weny życze !!
OdpowiedzUsuńCzytając, cały czas się uśniechałam. Serio, nadal mam TAKIEGO banana na twarzy :D
OdpowiedzUsuńŚwietny, intrygujący pomysł ;) Bd czekać na nn :D
A co do błędów... Uh, znowu będziemy razem pracować :D Jak na razie interpunkcja, posprawdzaj i popraw. Co do stylistyki... Tym zjamę się, kiedy będę miała dostęp do komputera :)
Czekam na kolejną część :D
Dużo weny i żelków życzę
Żelcio
Ps. Te sny są przerażające :/
Pps. Jakbyś chciała, to mogę zostać twoją betą ;) Napisz do mn zelcio1998@gmail.com