Lucy stała płacząc i patrząc jak po polikach Daniela płyną łzy. Zabrała rękę i opuściła rękaw. Nie wiedziała co zrobić. Bała się strasznie, bo nie rozumiała nic. Daniel ocknął się gdy zabrała dłoń i spojrzał na nią załzawionymi oczami. Otarł je szybko i przygarnął dziewczynę do siebie przytulając ją mocno. Wtuliła się w jego uspokajając.
- Wiesz co to znaczy ?-spytała cichutko w jego koszule, jednak on to usłyszał.Przytulił ją mocniej do siebie. Czuła jak szybko serce mu wali, a ciało lekko drży. Odsunął ją delikatnie od siebie, a ona milczała. Ściągnął kurtkę i założył na nią. Zapiął pod samą szyję i uśmiechnął smutno.
- Wszystko będzie dobrze- powiedział dotykając jej mokrego polika.
- Ty wiesz. Powiedz mi..-powiedziała łamiącym się głosem. Znów ją przytulił i schował głowę w zagłębieniu jej szyi. Czuła, że próbuje się opanować.
- Wytłumaczę ci wszystko, ale nie tu. Zamarzniesz. Zabiorę cię do siebie- powiedział. Lucy nie umiała powiedzieć nic. Chciała znać prawdę, ale bała się, że będzie zbyt straszna dla niej.
Objął ją jednym ramieniem i poprowadził. Przez całą drogę przez las i dalej wtulała się w jego bok nie chcąc patrzeć na nic. Zbyt się bała, że zobaczy kobietę z koszmarów. Daniel zatrzymał się przed blokiem i otworzył przed nią drzwi. Blok był szary i cztero piętrowy.
- Lucy wszystko dobrze ?-spytał przyglądając się jej. Dziewczyna spojrzała na niego. Przestała płakać, ale nadal się trzęsła, a jej oczy były załzawione i zaczerwienione.
- Nie.-odpowiedziała krótko. Objął ją mocniej i zaprowadził do budynku.
Jego mieszkanie było zwyczajne choć nowoczesne. Kuchnia w kolorze dębu, czarne skórzane obicia mebli. Łazienki i jego sypialni nie widziała, ale domyślała się jak wyglądała.
Stanęła na środku nie wiedząc co zrobić. Rozglądała się po pokoju myśląc jak powinna się zachować.
- Usiądź. Wole abyś mi nie zemdlała- powiedział Daniel obok. Dziewczyna bez słowa usiadła na kanapie, a on obok niej,
- Posłuchaj ja nie jestem taki zwykły....- zaczął Daniel i wziął głęboki oddech.- Ja widzę i słyszę umarłych.- Lucy cała zbladła i zaniemówiła- Wiem to nienormalne, ale mam tak od 16 roku życia. Wtedy też pojawiło się to- powiedział podnosząc rękaw bluzy.Dziewczyna wzięła urywany oddech i zrobiła wielkie oczy widząc znak. Był jak tatuaż tyle, że przerażający i straszny. Dotknęła jego dłoni, a w miejscu znaku była ona ciepła. Zauważyła, że kontury są zaczerwienione jakby był świeży.
- Boli ?-spytała cicho patrząc na jego dłoń. On wpatrywał się w nią i nie mógł uwierzyć z jakim spokojem to przyjęła. Nie krzyczała, nie uciekała. Milczała i starała się zrozumieć.
- Idzie przywyknąć- odpowiedział. Widział, jak dziewczyna strasznie się boi. Trzymała jego dłoń, a on czuł jak cała drży. Wiedział, że z trudem powstrzymuje płacz.
- Lucy wiem, że teraz się przerazisz, ale proszę cię nie bój się.- powiedział, a ona cała zesztywniała.
- Wyczułem u ciebie obecność ducha. A wczoraj na spacerze widziałem go. To dlatego zaniemówiłem.- Lucy jęknęła i puściła jego dłoń. Zakryła twarz dłońmi i znowu się rozpłakała. Daniel momentalnie przysunął ją do siebie i posadził na swoich nogach. Przytuliła się do niego tak mocno jakby chciała zniknąć. Bo chciała. Była przerażona tym, że uczepił się do niej jakiś duch. Nie wiedziała co ma zrobić. Szlochała w jego bluzę, a on tulił ją mocno i starał uspokoić.
- Kiedy pierwszy raz to się stało duch zabił mi rodziców. Uciekłem i od tego czasu uciekam gdy tylko poczuję obecność złej istoty...- przerwał a dziewczyna jęknęła w jego ramionach bojąc się usłyszeć resztę.
- Ale tym razem nie ucieknę. Nie pozwolę cię skrzywdzić-dokończył. Oderwała głowę od jego piersi i spojrzała na niego zapłakanymi oczami.
- Ten duch mnie zabije, prawda ?- spytała drżącym głosem. Daniel odgarnął włosy z jej twarzy i odpowiedział pewny swoich słów :
- Nie. Nie pozwolę aby ktokolwiek cię skrzywdził, obiecuje- dziewczyna nie wierzyła w to co powiedział. Była przerażona, ale przy nim czuła się bezpiecznie. Wtuliła się po raz kolejny w jego ciepłe ciało i przestała płakać. Zamknęła oczy i starała się uspokoić. Zapomnieć o tych koszmarach. Chciała teraz być szczęśliwa z Danielem. Jednak ból w ręce sprowadzał ją na ziemię i uświadamiał, że jest prześladowana. I to przez istotą nie z tego świata.
-Skarbie ale musisz mi powiedzieć czy stało się coś co mogło mieć wspólnego z tym duchem ?-odezwał się Daniel po dłuższym czasie. Lucy spięła się, bo domyślała się o co chodzi. Podniosła głowę i spojrzała na niego.
- Jakiś czas temu... W lesie razem z Martą słyszeliśmy coś dziwnego. Jęki i płacz, a potem szelesty i jakby coś ciągnięto. Przestraszone uciekłyśmy-odpowiedziała Lucy. Daniel zastanowił się.
- To może chodzić o to- powiedział w końcu. Widząc minę dziewczyny szybko przytulił ją do siebie i uspokoił.
- Nic ci nie zrobi. Nie pozwolę-powiedział pewny siebie. Dziewczyna zamknęła oczy i zasnęła w ramionach Daniela. Przekręciła się tak, że siedziała bokiem na jego kolanach wtulona w jego tors i odpłynęła.
Chłopak siedział z nią śpiącą na kolanach i myślał. Wiedział, że duch nie odpuści łatwo i jak to się skończy, ale tym razem chciał zrobić coś innego. Był gotów do największego poświęcenia....
Przed jego oczami pojawił się obraz zjawy nawiedzającej jego dziewczynę. Kobieta z strasznie poranioną twarzą. Czuł,że jest zła,ale i załamana. Nie była do końca złym duchem. Bał się tylko jednej rzeczy, o której nie powiedział Lucy. Jego rodzice nie zginęli tak po prostu z rąk zjawy, bo ona nie mogła ich dotknąć. Zginęli....
Daniel ocknął się z rozmyśleń gdy śpiąca Lucy poruszyła się w jego ramionach. Dziewczyna spojrzała na niego zaspanymi oczami i od razu wiedziała, że coś go trapi.
- Co jest ?-spytała. Uśmiechnął się do niej słodko i pocałował w czoło.
- Muszę cię odwieźć do domu.-odpowiedział. Lucy pokiwała przecząco głową, a jej włosy zaplątały się w ramionach Daniela.
- Spokojnie nic ci się nie stanie. A lepiej aby twój tata się nie martwił- dodał. Lucy westchnęła i wstała z kolan chłopaka. Ten wstał zaraz za nią...
Kiedy zatrzymał samochód przed domem Lucy, dziewczynie od razu przeszły ciarki. Mieszkała w nim od zawsze, ale teraz bała się w nim zasnąć. Bała się być sama, a jej taty często nie było po nocach. Z ociąganiem wysiadła z samochodu,a Daniel za nią. Podszedł do niej i wziął twarz w swoje dłonie.
- Kocham cię i nie pozwolę aby coś ci się stało-powiedział. Zbliżył swoje wargi do jej i pocałował. Wszystkie zmartwienia odeszły gdy Lucy poczuła miękkie usta Daniela. Zatraciła się w pocałunku.
Kiedy przestał odwrócił się i chciał odjeść, ale go zatrzymała chwytając za dłoń. Spojrzał na nią. a ona odpowiedziała od razu :
- Nie chcę być sama. A tata wróci jutro nad ranem. Proszę zostań ze mną- Daniel uśmiechnął się do niej i ścisnął dłoń, którą trzymała jego.
- Zostanę. Jeżeli tylko tego pragniesz to zostanę-powiedział. Dziewczyna uśmiechnęła się i ruszyła z nim do domu. Kiedy miała go obok czuła się bezpieczna.
*************************************
Po zjedzeniu razem kolacji i obejrzeniu filmu poszli do pokoju Lucy. Daniel zaproponował, że będzie spał na fotelu, ale ona się nie zgodziła. Więc położył się obok niej i przytulił, a ona szybko zasnęła.
Wstała jak tylko zorientowała się, że jest w lesie. Ruszyła ścieżką nie chcąc tu być. Niestety rozpoznała to miejsce. To tu w ostatnim koszmarze zginęła ta dziewczynka. Lucy spojrzała w stronę gdzie leżało martwe ciało dziecka i zaniemówiła z przerażenia. Ciało wciąż tam było. Zimne, blade i całe w ranach i krwi. Dziewczyna podeszła powoli do ciała i spojrzała na nie. To ta sama dziewczynka. Ale co jeszcze bardziej ją przeraziło kawałek dalej widziała coś co wyglądało jak noga. Powoli opanowując serce i przerażenie podeszła do tego miejsca. Widząc to cofnęła się. Kobieta, matka zmarłej dziewczyny leżała teraz tu martwa.Miała rozcięty brzuch praktycznie na pół prócz tego poderżnięte gardło. Miała zamknięte oczy. Lucy nie rozumiała w ostatnim koszmarze widziała jak ta kobieta zabija swoje dziecko. Jakim cudem teraz ona leży martwa. Dziewczyna spostrzegła, że tak jakby coś pod powiekami kobiety porusza się. Pochyliła się aby zobaczyć dokładniej....
A wtedy kobieta otworzyła oczy, które były całe przekrwione i złapała Lucy za rękę. Przerażona dziewczyna próbowała wyrwać dłoń i uciec. Kobieta silnie ciągnęła ją i patrzyła tymi przerażającymi oczami. Złapała drugą ręką szyję dziewczyny i pociągnęła do siebie.....
Lucy zaczęła cała się trząść,a Daniel momentalnie ją przytulił ciasno do siebie. - Już dobrze. Już nic ci się nie stanie- mówił do jej ucha gdy ona drżała.
- Ona... Jak to możliwe ?-spytała Lucy drżącym głosem. Jakimś cudem opanowała płacz. Nie chciała już więcej płakać.
- Ta kobieta została opętana przed ducha, Zabiła córkę nieświadomie, a potem duch ją zabił. Kobieta był bezbronna-odpowiedział Danie. Lucy spojrzała na niego szeroko otwartymi oczami.
-Skąd wiesz co mi się śniło ?-spytała.
- Mogę widzieć czyjeś sny jeżeli jestem blisko tej osoby. To samo jest wspomnieniami. Ale nie,nie zaglądałem ci w głowę-powiedział Daniel. Głaskał ją po plecach co ją uspokajało.
-Aha. Ale dlaczego mnie zaatakowała ?-spytała cicho przypominając sobie jak czerwone oczy kobiety wpatrywały się w nią, a martwa rękę ścisła jej rękę.
- To już wtedy była ta zjawa-odpowiedział. Lucy kiwnęła głowę i ukryła twarz w klacie Daniela.
- Wiesz, że za chwilę powinniśmy iść do szkoły-powiedział po chwili. Lucy spojrzała za okno. Faktycznie było już po siódmej.
- Musimy ?-spytała patrząc w okno.
- Musimy pogadać z twoją przyjaciółką. Jej też grozi niebezpieczeństwo.-odpowiedział Daniel.Lucy zupełnie zapomniała o Marcie. A przecież i ona mogła mieć problemy.
- Masz rację muszę z nią pogadać- stwierdziła dziewczyna patrząc na swojego chłopaka, który uśmiechał się do niej....
***************************************
Lucy wypatrzyła Martę przy szafkach. Ruszyła do niej z Danielem u boku.
- Hejooo, oooo-powiedziała Marta widząc złączone dłonie pary.
- Hej. Musimy pogadać-powiedziała Lucy poważnie.
- No wiem. Kiedy ja mam znaleźć sukienkę....-zaczęła Marta z szerokim uśmiechem, ale Lucy nie miała na to nerwów.
- Słuchaj, to coś ważnego. Mamy problem. -powiedziała. Wymieniła spojrzenie z Danielem i wzięła głęboki oddech:
- Pamiętasz jak wtedy w lesie słyszeliśmy te dziwne odgłosy...
- Nie!. Dość przecież nic tam nie było- przerwała jej Marta. Chciała coś powiedzieć, ale Lucy złapała ją za ramiona i potrząsnęła.
- Przestań udawać, że nic się tam nie stało. Marta stało, a my mamy kłopoty. Wtedy zamordowano kobietę. Pamiętasz ?Czytaliśmy o tym w gazecie. Ale nie chciałyśmy w to uwierzyć, ale tak jest.-powiedziała zdenerwowana Lucy. Marta zaczęła potrząsać głową.
- Skoro tak, to dlaczego śnią mi się te koszmary ?! I skąd mam to ?!-powiedziała Lucy pokazując znak na ręce.
- Bzdury gadasz. Kto ci to powiedział ?-spytała Marta patrząc na przyjaciółkę.
- Ja.-tym razem odezwał się Daniel spokojnie. Marta przewróciła oczami.
- Jesteś chory psychicznie i próbujesz wmówić Lu to samo- oskarżyła Marta chłopaka.
-Nie!. Zrozum wreszcie on chce nam pomóc. Ten duch się od nas nie odczepi. Marta on nie tylko mnie będzie nawiedzał, zrozum to !-krzyknęła Lucy nie hamując złości.
- Przestań gadać bzdury. Nie chcę tego słuchać. Zadzwoń jak się ogarniesz -powiedziała i odeszła. Lucy patrzyła za odchodzącą przyjaciółką z lekko otwartymi ustami. Nie spodziewała się tego po najlepszej przyjaciółce.
- Zrozumie. Daj jej czas-odezwał się Daniel.
- Nie mamy czasu-powiedziała Lucy patrząc głęboko chłopakowi w oczy. Wiedziała, że się nie myli.
*************************
Daniel nie chciał aby Lucy męczyła się w szkole, więc zabrał ją na spacer, a potem na obiad. Chciał aby chociaż na chwile przestała o tym wszystkim myśleć. Udało mu się, bo dziewczyna śmiała się z jego żartów i gadała o wygłupach nad jeziorem.
A teraz przyszli do jego domu, a Lucy poszła na chwilę do toalety. Daniel usiadł na kanapie i czekał na nią.Wiedział,że nie mają dużo czasu.
Lucy wyszła z toalety i podeszła do chłopaka z uśmiechem na twarzy. Usiadła okrakiem na jego kolanach i położyła dłonie na jego ramionach i uśmiechnęła się szeroko. Objął ją i pocałował.Zaczęli się całować. Czuła podniecenie i gorąco w całym ciele. Jego miękkie usta i dotyk dłoni rozpalały ją. Kochała go.
Daniel położył ją na kanapie i zaraz znalazł się nad nią całując jej usta. Pociągnęła jego bluzkę do góry dając mu sygnał. Zrozumiał od razu i ściągnął ją szybko przez głowę. A potem pomógł zdjąć jej bluzkę. Zaczął całować jej szyję, a ją przechodziły przyjemne dreszcze. Czuła coraz większe ciepło w ciele. Zszedł pocałunkami niżej, a ona wędrowała rękami po jego klacie i plecach. W końcu wrócił do jej ust. Oddychał szybciej tak jak ona. Nagle oderwał się od niej przygryzając jej wargę. Jęknęła cicho. Stanął na równe nogi i przez chwilę wpatrywał się w miejsce za nią. Obejrzała się za siebie, ale nic nie zobaczyła.
- Daniel ?-spytała cicho. Kiedy wymówiła jego imię ocknął się. Spojrzał na nią, a ona zaniemówiła. Wiedziała, że jest przystojny, a teraz stał przed nią pół nagi. Nie mogła się oprzeć i uśmiechnęła się szeroko.
- Przepraszam-powiedział i zbliżył się do niej. Usiadła na kanapie zapominając, że jest na staniku.
- Nie przepraszaj. A coś się stało ?-spytała zaniepokojona.
- Była tu. Widziałem ją. Zniknęła po chwili- odpowiedział cicho Daniel. Lucy przysunęła się do niego i dotknęła jego polika. Uśmiechnął się do niej. Chciał coś powiedzieć, ale wtedy komórka dziewczyny za wibrowała.
" BŁAGAM PRZYJDŹ NAD JEZIORO!" - Marta.
Dziewczyna od razu podała telefon z wiadomością Danielowi.Sama wstała i założyła bluzkę.
- Co robisz ?-spytał chłopak także wstając.
- Nie pisałaby gdyby to nie było coś ważnego. Musiało się coś stać! Nie zostawię jej-powiedziała.
- Idę z tobą. -powiedział Daniel wsuwając koszulkę przez głowę. Lucy kiwnęła głową. Daniel syknął i spojrzał na swoją dłoń
- Co jest ?-spytała dziewczyna. Daniel pokazał jej swój znak, który teraz miał wyraźne czerwone kontury.
- Halloween. Zjawa jest nie tak daleko-powiedział chłopak.
-Lepiej chodźmy-powiedziała Lucy a on kiwnął głową i ruszył za dziewczyną.....
****************************Wiem. Błuhahaha. Ale kurde ostatni raz pisze na taki temat. Sama ma ciarki, a już w ogóle w piątej ostatniej części. Przepraszam,z za błędy. Następny jutro no bo w końcu HALLOWEEN :D
I jak ja mam teraz spać??? Niedobra dziewczynka... :D
OdpowiedzUsuńBłędów nie ma znowu tak dużo ;) Nie musisz przepraszać :P
Ciary i ciary... brrrrrrrr... To się ma dobrze skończyć! Bo spać nie będę mogła do końca życia chyba... :/
Czekam na nn :)
Dużo weny i żelków życzę
Żelcio