Sekret Nate'a
No skoro dziś Walentynki to życzę
Wam bardzo dużo szczęścia miłości !!!
Abyście znaleźli swoje drugie połówki i byli z nimi szczęśliwi !!
Jak najmniej kłótni,a jak najwięcej uśmiechu na twarzach !!!!
No i moja niespodzianka. Jak wiadomo Nate rozmawiał o czymś z Isabell. Specjalnie nie pisałam co, bo chciałam to ukryć, ale mamy Walentynki to mogę dać. To takie oderwane i pisane z innej perspektywy opowiadanie. Mam nadzieję, że dzięki temu nie zabijecie mnie za rozdział 12 :D No dobrze więcej was nie męczę tylko daję opowiadanie :*
Nate był bardzo zestresowany. Stał na środku polany, a za nim była przygotowana cała niespodzianka. Mały stolika nakryty czerwonym obrusem i białą zastawą. Stał także wazon z czerwonymi różami. Stolik był przygotowany dla dwóch osób. Za nim stał piękny biały łuk opleciony krzewami białych i czerwonych róż. Dróżka od wejścia lasu, aż do samego krzesła była wysłana płatkami róż. Nate wszystko sam przygotował, a teraz stał pośrodku, ściskając za kieszeń marynarki. Ubrał się odświętnie w czarny garnitur i białą koszulę z jedwabiu. Włosy gładko zaczesał do tyłu. Ręce mu drżały w oczekiwaniu. Wpatrywał się w wyjście na polanę, czekając na nią. Zaczął przestąpywać z nogi na nogę. Rano zostawił jej liścik przy łóżku, aby ubrała się ładnie i przyszła na ich polanę. Wiedziała, gdzie ma przyjść, bo od małego tam biegali i trenowali.
W końcu ją ujrzał. Wyszła na skraj lasu ubrana w piękną, krótką fioletową sukienkę bez ramiączek. Jej blond rozpuszczone włosy rozwiewał wiatr. Uwielbiał się w nie wtulać. Na jej widok na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech tak jak na jej. Powoli szła w jego stronę. Wpatrywał się zauroczony,a serce waliło mu coraz szybciej Zrób to. Zrób to-powtarzało mu z każdym uderzeniem. Opuścił dłonie wzdłuż ciała i cierpliwie czekał.
Kiedy tylko znalazła się na odległości jego ręki złapał ją w delikatnie w pasie i przyciągnął do siebie. Pochylił się i złożył delikatny pocałunek na jej zaróżowionych ustach. Odwzajemniła go i wplotła dłonie w jego włosy jak zawsze. Całowali się jeszcze chwilę, aż ona odchyliła głowę i spojrzała za niego z szerokim uśmiechem.
- Co to za okazja ?-zapytała ciekawa, patrząc mu w oczy, a on uśmiechnął się zagadkowo i pocałował ją w czoło.
- Bez okazji. Chciałem sprawić ci niespodziankę.Podoba się ?-spytał, a on zarzuciła mu ręce na szyję i mocno pocałowała.
- Bardzo-szepnęła z ustami przy jego ustach. Uśmiechnął się, trzymając ją w ramionach. Trzymając ją przy sobie miał swój cały świat. Nic więcej nie potrzebował i był tego pewny !
- Może wpierw zjemy to co przygotowałem-zaproponował, a ona się roześmiała. Złapał ją za rękę i poprowadził do stolika. Jak przystało na dżentelmena pomógł zająć jej miejsce, a potem sam usiadł naprzeciw.
********************************
Przez całą kolację rozmawiali i śmiali się ze wszystkiego. Uwielbiał widzieć jej uśmiech i słyszeć jej śmiech. Kochał ją i wiedział, że zawsze tak będzie. Gdy skończyli w końcu jeść tylko gwiazdy dawały im światło i mała świeczka zapalona na stoliku. Nate splótł swoją dłoń z jej przez stół i wziął głęboki oddech. Pudełko w jego kieszeni boleśnie domagało się wyjścia na świat. Powoli wstał wciąż, trzymając jej dłoń. Stanął przed nią i uklęknął, wyciągając czerwone pudełko w kształcie serca.
-Nate co ty....- Clary zamilkła na widok pudełka. Wpatrywała się w twarz swojego chłopaka, a w jej oczach wezbrały łzy. Nate zatopił się w jej oczach i stracił mowę. Jednak po chwili wrócił na ziemię. Kciukiem otworzył pudełko, a w jego środku był rodowy pierścień jego rodziny. Taka była tradycja Nocnych Łowców. Przełknął ślinę i zaczął mówić:
- Clarisso kocham cię i zawszę tak będzie obiecuje. I chciałbym spytać się czy uczynisz mi ten zaszczyt i wyjdziesz za mnie ?-zapytał drżącym z emocji głosem. Clary była tak szczęśliwa, że żadne słowa nie chciały przejść jej przez gardło. Nate wpatrywał się w jej oczy, a w jego pojawiał się niepokój i obawa. Chciał coś powiedzieć, ale wtedy ona uśmiechnęła się szeroko i ścisnęła jego dłoń.
-Oczywiście, że za ciebie wyjdę-powiedziała głosem tak pełnym szczęścia. Chłopak założył pierścień na palec dziewczyny, a potem wziął ją w ramiona, tuląc strasznie mocno ze szczęścia. Schował głowę, wdychając jej cudny zapach. Pocałował ją w szyję delikatnie ssąc,a ona zachichotała. Złapała za jego podbrudek i uniosła do góry. Pochylił się i pocałował ją bardzo namiętnie. Wtedy cały świat znikł, a zostali tylko oni dwoje. Nic innego się nie liczyło. Ich miłość zapełniała cały ich świat!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz