środa, 21 stycznia 2015

                                           Rozdział.10.
                            Leżałam z głową na ramieniu Sebastiana. Oddychał równomiernie, a jego dłoń bawiła się moimi lokami. Uśmiechnęłam się i podniosłam głowę, patrząc mu w oczy.
- Nie zasługuje....
- Przestań!-przerwałam mu, wiedząc co chciał powiedzieć. Przyłożyłam mu palec do ust, aby nic nie mówił.
-Zasługujesz naprawdę. Kocham cię i to się nie zmieniło, rozumiesz ?-powiedziałam pewnie, a on się uśmiechnął. Złapał moją dłoń i pocałował ją delikatnie co i tak przyprawiło mnie o dreszcze.
- Ja ciebie też kocham skarbie-zapewnił, a ja uśmiechnęłam się. Przybliżyłam głowę, chcąc go pocałować. Kołdra zsunęła się niżej ukazując moje nagie piersi. Zaczerwieniłam się, a on delikatnie dotknął ich ciepłymi dłońmi. Pocałował mnie lekko przygryzając dolną wargę. Nagle usłyszałam jak drzwi się otwierają i staje w nich rozradowany Daniel.
- Dobry ptaszki !-powiedział sztucznie słodko. Pisnęłam i momentalnie okryłam się kołdrą pod brodę. Na twarzy chłopaka pojawił się ten irytujący chamski uśmiech. Jaki ćwok !
- Wyjdziesz sam w ciągu 3 sekund, albo ja cię stąd wyrzucę-powiedział ostro Sebastian, a jego brat oparł się o framugę drzwi dłonie, krzyżując na piersi. Uśmiech nie schodził z jego twarzy.
- Podoba mi się ten widok. Mogę dołączyć ?-zapytał,a chłopak obok mnie zdenerwował się. Czułam to, bo napinał mięśnie prawie do granic możliwości.
- 3 sekundy-powiedział oschle wychodząc z łóżka w samych bokserkach. Jak to możliwe to nie wiem.
- A lubiłeś trójkąciki-powiedział widocznie zadowolony z siebie. Ani trochę mu nie wierzyłam. Denerwował mnie i to bardzo.
- Wyjdź !-powiedział zdenerwowany Sebastian, a Daniel wzniósł ręce do góry w geście kapitulacji. Mrugnął do mnie jeszcze, a potem zniknął za drzwiami. Sebastian odetchnął głęboko i spojrzał, na mnie. Uśmiechnęłam się. Na twarzy wciąż miałam rumieńce.
- Ja... to był tylko raz-przyznał, a ja dopiero po chwili zrozumiałam o co mu chodzi. Zaskoczył mnie. Uśmiech zszedł z mojej twarzy, a on zmartwiony usiadł koło mnie i wziął moją dłoń. Chciał coś powiedzieć, ale nie wiedział jak. Kilka razy otwierał i zamykał usta, aż ja się odezwałam.
- Wszystko w porządku. Zaskoczyłeś mnie tylko-przyznałam, ściskając jego ciepłą dłoń. Nie wiedział co powiedzieć. Widziałam w jego niebieskim oczach wstyd i niepewność.
-Ale nie planujesz już tego ?-spytałam otwarcie,a on od razu pokiwał przecząco głową co mnie uspokoiło.
- Nigdy. Tylko z tobą chce kochanie-zapewnił, a ja pocałowałam go krótko w usta. Odwzajemnił pocałunek, ale po chwili westchnął i oparł swoje czoło o moje.
- On tu wróci. Nie da nam spokoju. Jest wścibski zawsze był-powiedział po chwili patrząc w moje oczy. Uśmiechnęłam się, a on pocałował mnie w czoło, wstając.
- Lepiej zejdźmy, bo spali kuchnię-powiedziałam, a on się uśmiechnął. Kochałam ten jego uśmiech. Kochałam jego.
- Ubiorę się i dojdę-powiedziałam, a on się uśmiechnął. Szybko założył czyste dżinsy i koszulkę. Podszedł do mnie pocałował i wyszedł z pokoju, abym mogła się ubrać. Zrobiłam to bardzo szybko. Jakoś jednego dnia przeniosłam tu swoje ciuchy,ale nie wszystkie. Założyłam krótkie dżinsowe spodenki i bluzkę na ramiączkach w kolorze niemal jak oczy mojego ukochanego. Szybko przed lustrem ogarnęłam włosy związując je w kucyk na górze głowy. Nie malowałam się, bo nie wyglądałam tragicznie. Założyłam baletki i wyszłam na korytarz. Sebastian czekał przy schodach z tym anielskim uśmiechem, który pojawiał się,gdy patrzył na mnie. Jego uśmiech wywoływał u mnie uśmiech i nijak nie mogłam go powstrzymać. Nawet nie próbowałam.
- Nie musiałeś czekać-powiedziałam, podchodząc do niego i, całując go w polik. Wziął mnie za rękę i westchnął.
-Nie chcę być z nim sam na sam. Przy tobie umiem się kontrolować, ale jak on zacznie coś gadać to nie ręczę za siebie- przyznał, a ja mocniej ścisnęłam jego ciepłą dłoń. W głosie był lekki gniew, który rzadko się pojawiał i ból. Nie lubiłam tego tonu Sebastiana, ale rozumiałam dlaczego tak mówił.
- Będę cię pilnować kotku-powiedziałam, a on pocałował mnie w czoło. Zaczął schodzić po schodach,a ja za nim. Widocznie był trochę rozluźniony, ale nadal widziałam, że wspomnienia go nachodzą i męczą. Nie wiedziałam co zrobić, aby mu pomóc. Nie chciałam, aby cierpiał.
Nagle Sebastian zatrzymał się gwałtownie na ostatnim stopniu, a ja omal nie wpadłam na niego. Jego mięśnie całe się napięły, a twarz zrobiła się blada jak marmur.Patrzył na otwarte drzwi kuchni, w których było widać jak Daniel zajada naleśniki z szerokim uśmiechem. Wiedziałam, że to nie na brata tak zareagował. Po chwili przy stole pojawiła się kobieta. Miała długie brązowe włosy o odcień jaśniejsze od moich i piwno-złote oczy. Miała na sobie bluzkę z krótkim rękawkiem, a jej ramiona oplatały różne czarne runy. Domyśliłam się, że jest Nocnym Łowcą. Miała podobne rysy twarzy do Sebastiana.... 
I właśnie mnie olśniło. Ta kobieta to była jego matka. Dlatego Sebastian tak skamieniał, bo to kobieta, która przed laty go zostawiła. Spojrzałam na chłopaka, dotykając jego ramienia.
-Sebastian wszystko gra ?-spytałam  czule, ale on nie odpowiedział.Stał i wpatrywał się uparcie w kobiecie. Jego twarz nie wyrażała emocji, ale ja widziałam wszystko w oczach. Ból, rozpacz, gniew, złość. nienawiść, miłość, tęsknotę. Nigdy nie widziałam tylu mieszających się uczuć,
 Usłyszałam stukanie obcasów o podłogę i po chwili stała przed nami ta sama kobieta z lekkim uśmiechem.
- Synku-powiedziała wesołym głosem, chcąc go uściskać, ale on się cofnął i omal nie wywrócił na schodach.
- Nie jestem twoim synem, on siedzi tam-odezwał się suchym głosem, wskazując na Daniela, który pomachał nam widelcem z nabitym kawałkiem naleśnika i tym swoim uśmiechem. Sebastian patrzył na matkę zimnym wzrokiem, a ręce skrzyżował na piersi.
- Sebastianie zawsze byłeś i jesteś moim synem-powiedziała spokojnie kobieta, kładąc dłoń na jego. Nie ruszył się, ale nie okazał żadnych uczuć.
- Co się stało ? Clave się dowiedziało i chcę mnie zabić ? A może zrobić eksperymenty ? A może nadchodzi wojna, a wy chcieć mnie wykorzystać, aby oszukać demony ? Nie piszę się ! Więc wynoś się stąd Charlotte!-powiedział ostro Sebastian. Nie, zwracając uwagi na nikogo przepchnął się obok mnie i kobiety, i ruszył do salonu. Zatrzasnął za sobą drzwi. Chciałam ruszyć za nim, ale zatrzymała mnie kobieta.
- Każ mu ze mną porozmawiać-powiedziała sucho do mnie, a ja wyrwałam się z jej uścisku. Wkurzała mnie ta kobieta tak jak jej młodszy syn.
- Nic mu nie będę kazać-powiedziałam  i ruszyłam do salonu, gdzie był mój chłopak.
       Siedział na sofie z twarzą w dłoniach.Oddychał szybciej i płyciej, a jego mięśnie były całe napięte. Podeszłam do niego i usiadłam obok kładąc dłoń na jego ramieniu.Wzdrygnął się, ale nie zabrał dłoni.
- Nie musisz z nią rozmawiać.-powiedziałam,a on tylko westchnął. Położył dłonie na kolanach, ale wpatrywał się w podłogę.
- Kotku? Powiedz coś-powiedziałam ,dotykając jego dłoni.Myślałam, że ją splecie z moją jak zawsze, ale nie zrobił tego.
- Chcę zostać sam-powiedział sucho.
- Seba ja chcę......
- Chcę być sam-powtórzył ostro. Zaskoczyło mnie to i odsunęłam się kawałek.
- Zrozum pieprzenie nic mi nie pomoże.Chcę zostać sam zrozum ! Twoje pocieszanie w łóżku się nie sprawdzi !-dodał sucho,a ja poczułam ukłucie bólu w sercu. Jak mógł tak powiedzieć ? Przecież ja nigdy by tak nie zrobiła!
- Ja.... nie myślałam.....-zaczęłam się jąkać, nie wiedząc co powiedzieć. Zabolało mnie to. W oczach miałam łzy. Zerknął na mnie,a potem znów na podłogę.
- Wyjdź-powiedział tylko,a ja nie wiedziałam co robić. Nie chciałam go zostawiać,ale on nie chciał najwidoczniej mojej obecności. Wstałam więc, powstrzymując łzy i wyszłam z pokoju, zamykając za sobą drzwi.
                           ***************************
             Siedziałam w pokoju Sebastiana po turecku na łóżku, rozmyślając. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Nie wierzyłam, że on to powiedział.A, jednak słyszałam to na własne uszy. Dlaczego on tak powiedział ??? Przecież ja go kocham i chcę aby był szczęśliwy za wszelką cenę! Nie ważne czy ja będę przez to cierpieć,ale on ma być szczęśliwy !!! Dlaczego on powiedział,że pieprzenie ???? Czy on myśli,że tylko dlatego z nim jestem ?!?!?!! 
Moje rozmyślenia przerwał Daniel, wchodzący do pokoju.
-Czego ?-powiedziałam sucho, zerkając na niego. Byłam zła na to,że się pojawił. Że przypomniał przeszłość Sebastianowi. Że znowu musiałam go znosić, choć za każdym razem, gdy go widziałam bolało mnie serce. A po słowach Seby bolało jeszcze mocniej. 
- Pogadać- odpowiedział, podchodząc do łóżka i siadając na nim przede mną. Nie chciałam być z nim w jednym pomieszczeniu. Chciałam, aby zniknął z mojego i Sebastiana życia. 
- O czym ? Po co ty tu przyjechałeś ?-spytałam ostro, a on wpatrywał się we mnie. Jednak jego wzrok zjeżdżał na mój dekolt i usta. Rzadko kiedy patrzył w moje oczy.
- Bo chciałem cię zobaczyć. Tęskniłem-wyznał, a w jego głosie słyszałam ból. Tylko, że nie wierzyłam mu ani trochę.
- Nie miałeś kogo pieprzyć ? Nie było chętnych ? Ty biedaku-powiedziałam ironicznie, patrząc zimnym wzrokiem na niego.
- Nie. Ja zrozumiałem, że....-umilkł jakby nie mogło mu to przejść przez gardło. Nie byłam cierpliwa nie po dzisiejszym dniu.
- Że ???- spytałam zniecierpliwiona, a on spojrzał mi w oczy. Naprawdę moje oczy. Szkoda tylko, że nie czułam tego co kiedyś. Tylko wzrok Sebastiana tak działał.
- Że cię kocham- powiedział w końcu, a mnie zamurowało. On chyba żartował ?!?! Co on sobie myślał ?!?!
Nie zdążyłam mu odpowiedzieć, bo złapał mnie mocno za kark i pochylił się. Nim zdążyłam się wyrwać zmiażdżył moje wargi swoimi.....
                          ***************************
            -Sebastian porozmawiaj ze mną-powiedziała przed drzwiami Charlotte. Stała tam od godziny i próbowała, aby syn ją wpuścił. W końcu usłyszała jak ktoś przekręca klucz i drzwi się uchylają. Kobieta otworzyła je szerzej i weszła do środka. Jej pierworodny siedział na kanapie z dłońmi na kolanach i wpatrzony w podłogę.
- Masz 5 minut, potem nie chce cię więcej widzieć- powiedział chłopak, patrząc w jej oczy. Było w nich zimno, które skrywało ogromne cierpienie. 
- Wiem, że nie chcesz mnie znać, ale zrozum, że byłam przerażona- powiedziała spokojnie, siadając obok syna.
-Ty byłaś ? Byłem małym chłopcem. Miałem niecałe 4 lata ! Nie wiedziałem dlaczego. Dlaczego potem ojciec zaczął wymagać ode mnie tak wielu rzeczy. Dlaczego się nade mną znęcał ! Byłaś moją matką do cholery powinnaś mnie chronić, a nie pozwalać mu na to!- powiedział ostro Sebastian, patrząc w jej oczy. Na jej twarzy pojawił się szok. Nie wiedziała co odpowiedzieć.
- Ojciec powiedział mi co robił. Co zrobił ze mnie. Że popełnił błędy, ale nie muszę być demonem. A potem skonał ! Gdzie ty byłaś ?! Gdzie byłaś przez te wszystkie lata ?!?! Nie było cię!!!! Dla ciebie liczy się tylko Daniel, wiec mnie zostaw w spokoju.- dodał po chwili zimnym tonem. Oddychał szybciej. Przez lata nauczył się maskować emocje i teraz to mu się przydało. Jego rodzicielka siedziała zszokowana, nie wiedząc co odpowiedzieć.
- Wiem. Myślałam, że zabił mi dziecko a stworzył potwora. Ale pomyliłam się. Przepraszam. Pozwól mi to naprawić. Pojedź z nami do Instytutu i zacznijmy od nowa.- powiedziała w końcu. Sebastian poczuł jakby ktoś wbijał mu nóż w serce. Tęsknił za poczuciem, że ma rodzinę, ale nie umiał uwierzyć Charlotte.
- Pojedziesz z nami ?-spytała po dłuższej chwili ciszy, a Sebastian uspokoił się i spojrzał w oczy matki......
                                                ************************************
  Przepraszam, że tak długo. Mam troche do roboty i staram się dodawać, gdy tylko mam czas. Przepraszam was. Mam nadzieję, że się podoba i nie ma dużo błędów. Ostatni wątek to nowość, ale czasem będzie się pojawiać. Mam nadzieje, że dacie swoje opinie.:****
                                                                                                 -LoVe Is NoT GaMe 




3 komentarze:

  1. Ostatnio prawie wszyscy blogerzy nic nie dodawali i cieszę się, że chociaż tu coś się pojawiło :) Nie każ mi znów tak długo czekać! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. On nie może pojechać...
    Proszę nie każ tak długo czekać na następny rodział, bo zwarjuję z ciekawości co się daloej stanie ;) Rozdział boski i nie mogę się doczekać nastęnego!!!!!!!!!!!!!!!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. <3<3<3
    To jest cudowne
    <3<3<3
    Szczerze, to nie wiem, co więcej napisać :D Jestem zaskoczona zachowaniem Sebastiana... Nie, idę rozmyślac :)
    Czekam na nn :)

    Dużo weny i żelków życzę
    Żelcio

    OdpowiedzUsuń