sobota, 10 stycznia 2015

                                     Rozdział.9.
                    Usiadłam gwałtownie na łóżku cała zapłakana.Nie mogłam przestać szlochać. Starałam się uspokoić, gdy poczułam jego silną dłoń na ramieniu.Spojrzałam w jego błękitne oczy. Był cały i zdrowy,a to był tylko koszmar! Tylko sen! Nic mu nie jest!
 Wpatrywał się we mnie, a ja przytuliłam się do jego klaty.Była ciepła i silna. Objął mnie silnymi ramionami,a ja poczułam się bezpieczna. Świeże łzy już nie leciały,a ja przestałam się tak trząść. Przykrył mnie kołdrą wciąż tuląc.
-Powiesz mi co się stało ?-zapytał po chwili,a ja spojrzałam w jego spokojną twarz. W oczach zobaczyłam zmartwienie. Otarł moje łzy kciukiem, a ja się uśmiechnęłam na ten gest. Cały strach wyparował, gdy mnie przytulił. Czułam się bezpieczna i szczęśliwa.
- Zły sen-odpowiedziałam, a on pocałował mnie w czoło co przyprawiło mnie o dreszcze.
-Opowiesz mi ?-spytał,a ja z powrotem przytuliłam się do niego. Zamknęłam oczy i wzięłam głęboki oddech.
- Byliśmy tutaj. Coś cię zraniło. Narysowałam ci iratze, ale ono nie zadziałało, nie wiem czemu. Umierałeś,a ja nie mogłam nic zrobić. Płakałam tylko i błagałam abyś został. To było takie realne i straszne-opowiedziałam mu, a on mocniej mnie przytulił.
- Nigdy mnie nie stracisz obiecuje. To był tylko sen, a ja zawsze będę przy tobie-powiedział pewny siebie,a ja podniosłam głowę i pocałowałam go.Zawsze wiedział co powiedzieć, aby mnie uspokoić. Uśmiechnęłam się do niego i położyłam głowę na jego klatę.
- Śpij skarbie. Będę tutaj-powiedział, a ja zamknęłam oczy uśmiechając się delikatnie.
-Zawsze-wyszeptał, a ja poczułam się całkowicie spokojna. To był tylko sen. Tylko sen. Sebastian jest cały i zdrowy.Jest przy mnie, a ja go nie oddam. Nigdy !!!
                         ****************************
                    Przetarłam oczy ręką i usiadłam na łóżku, przeciągając się jak kot. Spojrzałam na Sebastiana. Wpatrywał się we mnie z szerokim uśmiechem. Zapomniałam, że byłam tylko w halce, w kolorze oceanu. Nie za dużo zakrywała.
-Spałeś w ogóle ?-spytałam,a on usiadł i pocałował mnie krótko,ale i tak przebiegły mnie dreszcze.
- Coś tam spałem, ale wolałem patrzeć na ciebie-odpowiedział, a ja uśmiechnęłam się do niego.
-A co źle wyglądam ?-spytał z uśmiechem, a ja roześmiałam się. Przeczesałam ręką jego złociste włosy i powiedziałam :
-Jak anioł- wydał się zaskoczony na moment,ale nie zdążyłam spytać, bo na dole rozległ się dźwięk tłuczonego szkła. Spojrzałam na drzwi. Zaczynałam się bać.A już w ogóle po moim koszmarze.
- Co to było ?-spytałam cicho, patrząc na drzwi.
- Nie wiem. Sprawdzę-powiedział Sebastian, wstając. Chwyciłam go mocno za dłoń i nie chciałam puścić. Miał na sobie tylko bokserki, ale to nie oto chodziło. Bałam się o niego. Nie chciałam aby ryzykował. Spojrzał  na mnie tymi niebieskimi oczami i uśmiechnął się kojąco.
- Wszystko będzie dobrze. Wrócę za chwilę-powiedział,ale ja i tak go nie puściłam.
- Boje się o ciebie-wyznałam drżącym głosem, a on pochylił się i wziął moją twarz w dłonie. Wpatrywałam się w jego oczy jak ocean. Czułam jego ciepły oddech na moich ustach.
- Nie bój się. Nic mi nie będzie. Wrócę obiecuje-zapewnił i pocałował mnie. Spojrzał na mnie jeszcze raz, a ja puściłam jego dłoń. Odgarnął kosmyki moich włosów za ucho i pocałował w czoło.
- Wszystko okej-zapewnił i wyszedł. Patrzyłam jak zamykają się za nim drzwi. Bałam się o niego, bo nie wiedziałam kto może być na dole.Wstałam i zaczęłam chodzić po pokoju czekając aż wróci. Żeby czymś się zająć pościeliłam jego łóżka. Wtedy zorientowałam się, że jestem w samej halce. Podeszłam do jego komody i założyłam jego niebieską koszulę w kratę. Zapięłam ostatni guzik oglądając się w lustrze. Uwielbiałam chodzić w jego koszulach. Były tak przyjemnie miękkie i pachniały jak on. Oceanem i miętą. Kochałam ten zapach.
Chodziłam wciąż po pokoju starając się nie panikować. Tylko, że minęło już ponad 20 minut, a ja miałam dość czekania. Nie słyszałam z dołu żadnych odgłosów i nie wiedziałam czy się cieszyć czy martwić.  Postanowiłam sprawdzić co się dzieje, bo jeszcze chwila a zaczęłabym rwać sobie włosy z głowy. Szłam nasłuchując czegokolwiek. Usłyszałam pierwsze oznaki kłótni, gdy schodziłam powoli po schodach.
- Mówiłem, że nie chcę cie znać !!!-usłyszałam zdenerwowanego Sebastiana w kuchni.
- To także mój dom !-usłyszałam odpowiedź. Zamarłam przed drzwiami kuchni. Znałam ten głos. I nienawidziłam go. Ale to nie mógł być on !!! Nie mógł !
- Nie twój odkąd...- Sebastian zamarł w pół zdania widząc mnie w drzwiach. A ja wlepiałam się w nich. Sebastian przyciskał Daniela do ściany kuchni, a ten śmiał się non stop. Jak idiotka, którym był. Spojrzał na mnie i odwrócił głowę. O czyżby nagle się wstydził!? Wpatrywałam się w nich przerażona nie wiedząc co zrobić. Co tu się działo ?! Mój chłopak momentalnie puścił Daniela, który osunął się na ziemie oddychając głęboko. Nie patrzyłam na niego tylko na blondyna stojącego przede mną i wpatrującego się w moje zielone oczy.
- Co się stało ?-spytałam odzyskując mowę. Wziął moją dłoń i trzymał ją robiąc koła kciukiem na jej wierzchu.
- Przylazł tu choć mu zabroniłem.-odpowiedział ze złością w głosie zerkając na chłopaka, który teraz opierał się plecami o blat poprawiając koszulkę. Jaki idiota ! Ja nie chciałam go już nigdy widzieć, a on znowu się pojawia !
- To także mój dom-powtórzył sucho Daniel zerkając na mnie choć na niego nie patrzyłam.
 -Nie! Nie od kiedy zwiałeś z .!!!-wybuchnął Sebastian, a ja cofnęłam się o krok zaskoczona jego wybuchem. Zamilkł i spojrzał na mnie.
- Powiedz. No dokończ. Powiedz jej wreszcie prawdę braciszku-powiedział to ostatnie zdanie z chamskim uśmieszkiem akcentując każdą sylabę. Zmroziło mi krew w żyłach. Brat ? Oni są rodzeństwem ???
- Idź mi z oczu !-powiedział zły Sebastian, a Daniel tylko wzruszył ramionami i wyszedł z kuchni.
- Będę u siebie-zawołał przez ramię wychodząc, a Seba westchnął.Podszedł do blatu i oparł się o niego dłońmi plecami do mnie.
-Powiesz mi o co tu chodzi ?-spytałam spokojnie choć byłam całkowicie rozbita. Dlaczego mi nie powiedział ??!
- To prawda jest moim bratem. Młodszym o 2 lata. Uciekł z naszą matką i teraz ona nagle sobie przypomniała o mnie-powiedział oschle, ale słyszałam w jego głosie ból. Wiedziałam, że cierpi, ale kompletnie się pogubiłam.
- Mówiłeś, że twoja mama nie żyje kłamałeś ?-spytałam podchodząc bliżej i zatrzymując się tuż przed jego plecami.
- Bo dla mnie umarła, gdy mnie zostawiła. Ale tak naprawdę to żyję. Przepraszam,że cię okłamałem-powiedział skruszony, a ja przytuliłam się do niego od tyłu, splatając dłonie na jego klatce piersiowej. Nałożył swoje dłonie na moje i ścisnął. Wiedziałam, że cierpi, a nie chciałam tego. Okej okłamał mnie, ale rozumiem go. Przeżył dużo i nie chciał o tym mówić. Rozumiem jego postępowanie i chciałam mu pomóc.
-Nic się nie stało. Przykro mi. A co z nim zrobisz ?-spytałam, a on odwrócił się twarzą do mnie. Objął mnie i przytulił chowając głowę w moich włosach, Jego oddech łaskotał moją szyję co przyprawiało mnie o dreszcze.
- Niech zostanie na razie. A ja muszę pomyśleć sam-odezwał się po chwili patrząc w moje oczy. Pokiwałam głową, a on pocałował mnie w czoło.
 -Ufam ci. Wrócę niedługo. Uważaj na siebie-powiedział, a ja uśmiechnęłam się.
- Będę obiecuje-powiedziałam, a on puścił mnie i podszedł do ściany. Patrzyłam jak rysuje runę i pojawia się brama. Przeszedł przez nią i zostałam sama. No nie całkiem sama. Był jeszcze chłopak, którego szczerze nienawidziłam. Niestety musiałam jakoś to przeżyć. Nie mogłam na siłę kazać mówić Sebastianowi. Jeżeli to chciał pomyśleć to dobrze tylko bałam się, aby czegoś sobie nie zrobił. Westchnęłam i pozbierałam w sobie całą odwagę i samokontrolę. Nie mogłam dać mu się sprowokować. Nie dam mu tej satysfakcji. Ruszyłam po schodach do góry. Zaczekam w pokoju Sebastiana, aż wróci i ustali co robimy z nieproszonym gościem. Chciałam wejść do pokoju kiedy usłyszałam, że ktoś przewrócił się w jednym z pokoi. Chociaż bardzo chciałam to olać, to nie umiałam i ruszyłam w stronę tego pokoju. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Daniela siedzącego na łóżku bez bluzki, co mnie już nie ruszało odkąd miałam Sebastiana. Wyczuł chyba mnie, bo odwrócił głowę i spojrzał na mnie.
- Czegoś szukasz ?-zapytał sucho,a ja się zdenerwowałam. Po co ja tu przychodziłam?
- Dlaczego tu przylazłeś ?-spytałam ostro. Chciałam znać odpowiedź. Skoro nie było mojego chłopaka to mogłam mojego byłego wypytać. Ludzie co to za plątanina !?
- Odwiedzić brata,ale spodziewałem się milszego powitania-powiedział z tym chamskim uśmiechem, który prawie nie znikał z jego twarzy. Coraz bardziej mnie denerwował, ale nie okazywałam tego. Chociaż najchętniej wykopałabym go przez okno.
-Mogłeś to przewidzieć. Czego się spodziewałem po tym jak zostawiła go wasza matka, a ty z nią ?-powiedziałam chamsko. A co? Jak on mi tak ja mu!
- Widzę, że jesteś obeznana. A wiesz czemu odeszła ? Powiedział ci? Jasne, że nie, bo wie, że wtedy cię straci-powiedział oschle,a ja ścisnęłam ręce pięści, aby mu nie przyłożyć. Co on wygadywał ?!
- Nie powiedział, to ty powiedz-zażądałam ostro, a on się roześmiał.
-Ciekawska jak zwykle. Ciekawe dlaczego mój brat tak polubił przyziemną ? Może mu zaimponowałaś w czymś hmmm?-zapytał przekrzywiając głowę i patrząc na mnie. Zapomniałam,że byłam w koszuli Sebastiana, a pod tym była tylko halka. Jednak nie chciałam mu dać nic po sobie poznać i skrzyżowałam dłonie na piersi i zrobiłam pewną postawę.
- Nie twój interes. I nie jestem przyziemną, a Nocnym Łowcą-powiedziałam dumna z siebie, a gdy zobaczyłam jego pełną szoku minę od razu mi powrócił humor. A taka mała niespodzianka dla niego.
- Oj biedny chłopczyk nie wiedział ?-spytałam sarkastycznie z uśmieszkiem.
- Niby jakim cudem. Przemienił cię ?Nie ma kielicha!-powiedział zdenerwowany Daniel. Zawsze się denerwował, gdy czegoś nie wiedział lub nie rozumiał. A mi to dawało teraz satysfakcje i radochę.
- Nie przemienił. Byłam nią zawsze, a ty tego nie zauważyłeś-odpowiedziałam, a on spojrzał w okno.
-Tylko tak ci mówi, żebyś nie była smutna. Ach cudowny Sebuś-powiedział ironią, a ja się zdenerwowałam.
- Jakbym nie była to bym nie przeżyła nakładania run-powiedziałam, pokazując nadgarstek gdzie miałam runę. Spojrzał i znowu na jego twarzy odmalowało się zaskoczenie.
- Szczęścia życzę z moim kochanym braciszkiem. Umie zadowolić co nie ? Tylko uważaj lubi więcej niż jedną osobę z łóżku-powiedział, a we mnie zawrzało ze złości. Jak ten pacan śmiał tak mówić ?!?
- Zamknij się lepiej.-powiedziałam sucho,a ten uśmiechnął się chamsko widząc. że się zdenerwowałam.
- Ojoj nie denerwuj się,bo zmarszczek dostaniesz. Mówię ci jak jest. Nocny Łowca z krwią demona ma różne pomysły-powiedział,a mnie zamurowało. Jednak nawet na chwilę mu nie uwierzyłam. Sebastian nie zachowywał się jak ktoś kto może mieć krew demona w sobie. Zachowywał się jak anioł.
- Nie pieprz farmazonów. On jest Nocnym Łowcą. Jak już to ty masz krew demona.-powiedziałam ostro. Miałam ochotę przywalić mu w ten jego łeb, aby przestał się tak uśmiechać. Ale stałam twardo nie chcąc dać mu tej satysfakcji.
- Nie. Nasz ojczulek podawał matce krew demona, gdy ta była w ciąży z Sebastianem. Dlatego ma w sobie krew demona. Nie kłamie. Uciekła ze mną, bo wiedziała, że wyrośnie z niego potwór, jakiego nasz ojciec sobie wymarzył. Pewnie szkoli go nadal na przywódcę-powiedział oschle Daniel,a ja miałam dość. To nie mogła być prawda.
- Wiem, że mi nie wierzysz.Zapytaj sobie jego.On ci powie,że to prawda. Ale potem ja chcę z nim gadać.Nasza matka chciała, abym  mu coś przekazał-dodał,a ja miałam dość. Jakbym tam jeszcze chwilę postała to rzuciłabym się na niego z gołymi rękami. Wyszłam szybkim krokiem i poszłam do pokoju Sebastiana. To nie mogła być prawda! Przecież Sebastian się tak nie zachowuje !!! On nigdy nic nie zrobił co mogłoby by wskazywać,że ma krew demona! To chore żarty Daniela!!!
                        ******************************
                       Siedziałam na łóżku w pokoju Sebastiana czytając kodeks Nocnych Łowców. Nie szło mi to dobrze, bo non stop wracałam do tego co mi powiedział Daniel. Nie wierzę mu ani trochę. A jednak nie mogłam  przestać o tym myśleć. Cały czas coś podpowiadało mi,że to prawda, ale ja nie chciałam w to uwierzyć. Nagle moje rozmyślenia przerwał dźwięk wchodzenia po schodach. Momentalnie odłożyłam książkę na stolik i wyszłam z pokoju. Sebastian stał na szczycie schodów patrząc na mnie z tym anielskim uśmiechem. Może nie powinnam,ale tak bardzo się za nim stęskniłam, że nie mogłam się powstrzymać. Podbiegłam do niego i przytuliłam się bardzo mocno do niego. Zachwiał się lekko, ale zaraz objął mnie ramionami i przytulił. Schował głowę w moich moich włosach, a jego oddech muskał moją skórę przyprawiając o dreszcze.
-Już dobrze-wyszeptał, a ja uśmiechnęłam się do jego koszuli.
- Co z Danielem ?On mówi..-nie zdążyłam dokończyć, bo na korytarzu pojawił się Daniel, a Seba cały się napiął.
- Że jestem potworem-dokończył za mnie z tym chamskim i pewnym siebie uśmiechem. Odchyliłam się i przesunęłam na bok wciąż w objęciach mojego chłopaka.
-Tak jestem wiem o tym-powiedział spokojnie Sebastian,a mnie zamurowało. Wiedział ??? Wiedział,ale on się tak nie zachowuje. Nawet jego brat wydał się zaskoczony.
- W takim razie nie będę musiał cię przekonywać,że to prawda. To mam jeszcze jedną wiadomość -zapowiedział, a Sebastian westchnął i skinął, aby mówił.
- Nasza matka, chce z tobą gadać
- Nie!-powiedział od razu ostro chłopak trzymający mnie. Był cały napięty, a ja nie miałam odwagi się odezwać.
- Ona chce tu przyjechać-powiedział Daniel.
- Zapomnij ! Ty jesteś mimo wszystko moim bratem i możesz zostać, ale jej nie chcę tu widzieć !!!-powiedział ostatecznie i puścił mnie. Szybkim krokiem nawet się nie oglądając wszedł do pokoju i zamknął drzwi. Patrzyłam za nim oniemiała ze zdziwienia. On się nie zachowywał jak demon. Nie zabijał niewinnych! Nie cieszył się z cierpienia innych i ich bólu ! On był przeciwieństwem demona !!!
- Przekonaj go.Nasza matka chce go zobaczyć-odezwał się Daniel, a ja zerknęłam na niego. Wkurzał mnie. Po co on się tu pojawiał ?!
- Nie. To jego decyzja, a ja się mu nie dziwie-odpowiedziałam sucho i ruszyłam do drzwi pokoju Sebastiana. Nie zostawię go samego. Nie ma takiej opcji. Muszę z nim porozmawiać.
- Sebastian to ja-powiedziałam, pukając do drzwi.Nie usłyszałam nic, a nie chciałam odpuścić. Więc po prostu nacisnęłam klamkę i otworzyłam drzwi. W pokoju było na pół ciemno.Sebastian siedział na łóżku z twarzą w dłoniach. Widziałam, że jest zmartwiony i załamany. Wiedziałam, że to wszystko go boli.
- Nie będę cię zmuszał czy przekonywał-odezwał się spokojnie nie patrząc na mnie. O nie, nie zostawię go !!! Podeszłam powoli i stanęłam przy łóżku.
-Do czego ?-spytałam patrząc na niego. Jednak on nawet na mnie nie zerknął. Opuścił dłonie na kolana i wpatrywał się w nie.
-Żebyś mnie nie zostawiała.Rozumiem,że nie chcesz mnie znać-odpowiedział neutralnym  głosem,ale ja słyszałam w nim ból. Usiadłam obok niego i położyłam moją dłoń na jego.
- Nie zostawię cię. Ja cię kocham i to się nigdy nie zmieni-zapewniłam go. Splótł moją dłoń ze swoją i zaczął robić kółka na jej wierzchu swoim kciukiem.
- Ja ciebie tez kocham, ale ja naprawdę mam w sobie krew demona. Daniel nie kłamał.Mój ojciec powiedział mi,że popełnił ogromny błąd podając go matce, ale dodał też, że nie muszę być potworem-powiedział, a ja położyłam głowę na jego ramieniu. Byłam zmęczona całym tym dniem.
- Ale ty nie jesteś potworem. Jesteś Sebastian najcudowniejszy chłopak jakiego znam. Jesteś aniołem-powiedziałam i zobaczyłam kątem oka na jego ustach delikatny uśmiech.
- Nie geny o nas świadczą, lecz my sami-powiedziałam, a on wreszcie spojrzał na mnie swoimi niebieskimi jak ocean oczami.
- Naprawdę nadal mnie kochasz ?-zapytał z nadzieję, a ja dotknęłam dłonią jego ciepłego policzka.
-Naprawdę. Kocham cie-zapewniałam go z uśmiechem. Pochylił się i musnął moje wargi swoimi co przyprawiło mnie o dreszcz.
- Ja ciebie też-odpowiedział i pocałował mnie pewniej, trzymając moją twarz w swoich ciepłych i silnych dłoniach...
                       ********************************
Wiem, że długo musieliście czekać, ale naprawdę nie miałam czasu i siły. Jak już chciałam wstawić to nie miałam dostępu do laptopa. Przepraszam was. Mam nadzieję, że bardzo się nie gniewacie i, że rozdział się podoba. Przepraszam, że tyle musieliście czekać na kolejną notkę z rozdziałem.Wiem, że pewnie denerwowałyście się na mnie. Przepraszam ! I zapowiadam, że teraz rozdziały mogą pojawiać się raz dwa razy w tygodniu, bo wiadomo szkoła i nauka. Następny postaram się dodać w tygodniu, o ile nie będę miała dużo do nauki. Czekam na wasze komentarze :**
                                                                               - LoVe Is NoT GaMe 




4 komentarze:

  1. No nieźle :D
    A więc to był sen??? Masz szczęście, przeżyjesz XD
    Świetny rozdział. Daniel i Sebastian braćmi... maj gasz, czegoż to jeszcze mogę się spodziewać???
    Sebastian nie mógł być idealny, co??? No nie mógł??? Musiałaś z niego zrobić pół potwora??? ;-; Jak to się teraz potoczy??? Matko, czeeeeekam na nn :)
    Dodaj następny szybciutko. Ja czekam :D

    Dużo weny i żelków życzę
    Żelcio

    Ps. Zapraszam :) ---> http://sunterstory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dobrze, że to tylko sen ;)
    Czekam na ciąg dalszy. Pozdrawiam i duuuużo weny życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O matulu, nie spodziewałam się, że będą braćmi.. a na dodatek kamień spadł mi z serca, gdy okazało się, że to sen ;) czekam na następny rozdział i życzę bardzo dużo weny :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Miło mi, że pozwalacie mi żyć :D Wiem szok :) Oj ojoj ja nic nie zdradzam. Postaram się dać jak najszybciej kolejny rozdział :**

    OdpowiedzUsuń