poniedziałek, 29 grudnia 2014

                                        Rozdział.8. 
                Obudziły mnie pierwsze promienie słońca wpadające przez jego okno. Rozejrzałam się i spojrzałam za siebie. Leżał teraz na plecach z zamkniętymi oczami. Spał. Usiadłam i spojrzałam na niego. Wyglądał jak anioł i był aniołem. Taki cudowny. Jego twarz była taka spokojna. Kilka kosmyków jego blond włosów opadło na niego twarz, przysłaniając jego oczy. Wpatrywałam się w niego. Jak ja mam mu to wyjaśnić ? Całe wczorajsze zajście ? Przecież ja się w nim zakochałam, ale on na pewno nie odwzajemnia tego uczucia. Jednak ja chcę, aby był moim przyjacielem.Chociaż to. Nie chce go stracić. Mogłam wczoraj się powstrzymać, ale nie chciałam. To była chwila zapomnienia. Chwila ! Co on sobie pomyślał, gdy wczoraj w nocy przyszłam do niego ? Chyba wolę nie wiedzieć, ale muszę mu to jakoś wyjaśnić.
- Wpatrujesz się we mnie-odezwał się Sebastian wciąż nie otwierając oczu.Na jego twarzy był zaspany uśmiech. Ręce założył za głowę tak,że widziałam jego napięte mięśnie. Przystojny to za małe słowo na niego. Jest po prostu jak anioł. W środku i na zewnątrz.
- Przepraszam nie chciałam-powiedziałam cicho, opuszczając głowę i patrząc na jego kołdrę, którą byliśmy przykryci. Otworzył oczy i spojrzał na mnie. Podniósł się i usiadł,a ja ujrzałam jego umięśnioną klatkę piersiową. Same mięśnie!
- Nie przepraszaj. Coś ci powiem-powiedział z uśmiechem, pochylając się w moją stronę. Podniosłam głowę i spojrzałam w jego błękitne oczy, w których zawsze tonęłam.
-Ja tego chciałem-wyszeptał i musnął moje usta swoimi. Krótkie muśnięcie, a mnie przyprawiło o dreszcze i rozpaliło moje serce. Wpatrywałam się w niego, a on uśmiechnął się szerzej i objął mnie w talii. Podniósł mnie i posadził okrakiem na swoich nogach.
- Posłuchaj wiem, że to dziwne, ale  
mnie trafiło, gdy cię ujrzałem wtedy w kostnicy-wyznał, przejeżdżając dłonią po mojej twarzy co przyprawiło mnie o kolejne dreszcze. Słuchałam go wciąż, nie rozumiejąc co mówił.
- Myślałem, że po prostu mnie zauroczyłaś i zapomnę, gdy znikniesz, ale tak się nie stało. Po nocy spacerowałem po mieście mając w głowie tylko ciebie. Całą twoją osobę, Nie chciałaś wyjść z moich myśli. Chyba ci się tam spodobało-powiedział, zakładając kosmyk moich loków za ucho z anielskim uśmiechem. Również się uśmiechałam. Nawet nie wiedział, jak na mnie działał jego dotyk. Drżałam, gdy mnie dotykał. Serce waliło jak młot, a temperatura skała coraz wyżej.
- Próbowałem myśleć, o czymś innym, ale non stop wracałem do ciebie. A kiedy zobaczyłem cię w zaułku wezbrała we mnie złość. Bo te dupki ośmieliły się cię tknąć. Potem, gdy cię zabrałem do siebie nie mogłem przestać się na ciebie patrzeć. Jeszcze więcej o tobie myślałem, a gdy się obudziłaś błagałem tylko, abyś nie odeszła.-opowiadał dalej, a jego jedna dłoń trzymała mnie w talii, a druga bawiła się kosmykami moich rozpuszczonych włosów.
- Wtedy zrozumiałem, że cię kocham-wyznał, a moje serce omal nie wyskoczyło z klatki piersiowej. Kocha mnie !!! Powiedział to !!! Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej, nie mogąc nagle nic powiedzieć. Stanęła mi gula w gardle.
- A kiedy mnie pocałowałaś przyznam ci, że nie chciałem przerywać. Jednak, gdy ty uciekłaś zrozumiałem, że albo mnie nie chcesz albo nie miałaś miłych doznań z chłopakami-odezwał się po chwili wciąż się uśmiechając. Położyłam dłonie na jego klacie, przejeżdżając nimi w dół i w górę, co go rozbawiło.
- Ja ciebie też kocham, ale bałam się, że ty nie i wszystko zniszczę. Gdybym nie chciała takiego anioła jak ty to byłabym idiotką-powiedziałam w końcu,a on uśmiechnął się szeroko, choć zdziwiło go, że nazwałam go aniołem. Pochylił się i pocałował mnie, a ja odwzajemniłam pocałunek. Całował tak czule i namiętnie, ale nie czułam tego co z Danielem.Tam czułam same pożądanie. Przy Sebastianie czułam też pożądanie, ale i rozkosz i miłość. Czułam tą miłość bijącą od Sebastiana. Przy Danielu nigdy tego nie miałam. To było całkiem inne i chciałam tego w stu procentach. Zarzuciłam mu ręce na szyję. Zaczął całować mój polik schodząc wzdłuż linii szczęki w dół. Jego powolne pocałunki sprawiały mi rozkosz. Całe moje ciało drżało, a serce wyrywało się do niego. Zaczął kreślić pocałunki na mojej szyi, a ja nie powstrzymałam jęku rozkoszy. Ręce włożył pod moją koszulkę i zaczął na brzuchu kreślić kołka. Szybko ściągnęłam koszulkę, a on mi w tym pomógł. Wrócił do całowania mojej szyi.  Nagle położył mnie, na łóżku, a ja zachichotałam. Znalazł się momentalnie nade mną i pocałował namiętnie. Jego usta błagały bym wpuściła język do środka co uczyniłam z chęcią. Rozpływałam się z rozkoszy przy nim. Po chwili znów zaczął całować moją szyję idąc w dół. Składał delikatne pocałunki na moim ciele, a ja czułam, że płonę.  Moje dłonie błądziły po jego klacie i plecach, gdzie natrafiły na jakieś kreski. Jakby blizny czy rany. Ale nie zagłębiałam się w to, bo Sebastian nagle przestał i spojrzał na mnie.
- Coś nie tak ?-spytałam uśmiechając się do niego. Nie mogłam powstrzymać rumieńców na twarzy. Oddychałam znacznie szybciej tak jak on. Oboje byliśmy rozpaleni, a ja nie miałam dość.
- Nie musimy.Pamiętam co się stało w zaułku. Mogę czekać-odpowiedział patrząc mi w oczy. Uniosłam się na łokcie tak,że moja twarz była tuż przed jego.
- Tamto było, a ja gdybym nie chciała nie pozwoliłabym ci się widzieć nago-odpowiedziałam z uśmiechem,a on spojrzał w dół na moje ciało z szerokim uśmiechem. Wrócił spojrzeniem do moich oczu i pocałował mnie długo i namiętnie..
                     *****************************
                     Leżałam na boku z jedną ręką pod głową, a drugą we włosach Sebastiana. Bawiłam się jego kosmykami z uśmiechem wpatrując się w niego. On również leżał na boku opuszkami palców robiąc kółka na moim brzuchu co przyprawiało mnie o dreszcze. Emocje nadal we mnie buzowały. Rozkosz, spełnienie, pożądanie, miłość i szczęście. To  było jak narkotyk. On jest jak mój osobisty narkotyk, którego nie mam nigdy dość.
- Bardzo bolało ?-spytał nagle wpatrując się w moją twarz. Nadal kreślił kółka, na moim brzuchu.
-Nic nie bolało. Było cudownie-odpowiedziałam z uśmiechem, a on pocałował mnie krótko.
- To dobrze,bo wiesz, że uzależniłaś mnie od siebie?-spytał mnie z tym anielskim uśmiechem.
- Oj,bo będę musiała cię wysłać na odwyk-zażartowałam,a on objął mnie i przysunął bliżej siebie.
- Nie ma mowy-powiedział i pocałował mnie w czoło. Patrzyliśmy sobie w oczy przez długi czas, a ja nie zauważyłam, że za oknem robiło się szaro. Która mogła być godzina ?
- Głodna ?-spytał po chwili, a ja wzruszyłam ramionami. Usiadł na łóżku, a jego nogi zwisały nad ziemią. Zobaczyłam jego nagie plecy, Były na nich rany. Nie otwarte, tylko takie w trakcie gojenia. Lekko czerwone, ale bez strupów. Nie mogły być od miecza czy noża. To bardziej od... bicza ! Ale kto mu mógł to zrobić. Podniosłam się szybko i uklęknęłam przed jego plecami dotykając ich delikatnie.
-Kto ci to zrobił ?-spytałam. Nie chciałam, aby cierpiał. Zabiję tego kto go tknął. Odwrócił się w moją stronę i wzruszył ramionami.
-Mój ojciec-odpowiedział obojętnie. A mnie zmroziło. Ojciec ? Jak ojciec może podnieść rękę na syna ?! Jak ?! Przecież to chore! Nie można bić swoich dzieci! Jak on mógł ??? Sebastian widząc moją minę usiadł twarzą do mnie i uśmiechnął się tak, że nie widziałam blizn
-Wiem, że nie są piękne-powiedział, a ja odzyskałam głos.
-Nie.Tylko one wyglądają na świeże,a mówiłeś, że twój ojciec nie żyje-odpowiedziałam lekko drżącym głosem.
- Bo nie żyje. Ale używał demonicznego biczu. Rany nigdy mi nie znikną,a mają przypominać czym grozi nie słuchanie ojca-odpowiedział obojętnie.
- Jak on mógł ci to robić? Nie robi się tego synowi! Nie można tak-powiedziałam zła, ale zaraz zamilkłam. Mogłam go zranić. Jednak on uśmiechnął się do mnie i wziął moją dłoń.
- Taki był mój ojciec. Gdy nie wykonałem rozkazu dostawałem nimi. Ostatni raz był, gdy nie chciałem zabić dzieci likantropów-powiedział, a mnie przeszły ciarki. Likantropy to wilkołaki i jak można zabić dziecko. Ludzie czy nie. To dziecko!
- Bił cię za to, że nie chciałeś zabić dzieci. To chore ! Zachowałeś się jak bohater-powiedziałam dotykając jego rozpalonego polika. Uśmiechał się do mnie cały czas.
- Ale nie wypełniłem rozkazu za to była kara-powiedział sucho. Wiedziałam, że naszły go wspomnienia, a tego nie chciałam. Tyle wycierpiał, a nadal był aniołem. To po prostu cud. Ja bym dawno albo znienawidziła wszystko,albo zabiła się. A on nie. Nadal był anielskim sobą!
-Bolą?-spytałam,a on objął mnie w pasie.
-Non stop,ale przywykłem. Przy tobie zapominam-odpowiedział i pocałował mnie w czoło. Uśmiechnęłam się lekko, ale widział, że się zmartwiłam.
- Ej naprawdę wszystko okej-zapewnił trzymając mój podbródek. Uśmiechnęłam się i pokiwałam głową.
- To co kolacja w Wenecji ?-spytał wstają i zakładając bokserki. Wciąż wpatrywałam się w jego blizny. Jak można uderzyć dziecko !? I to jeszcze takim czymś ! Zabiłabym go, gdyby żył!!!
- Czy to randka ?-zapytałam z uśmiechem również wstając i zakładając na siebie jego koszulę z ziemi. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się szeroko.
- Tak. -powiedział, a ja podeszłam do niego i pocałowałam go w polik.
- Daj mi pół godziny-szepnęłam i wyszłam z jego pokoju.
            Wbiegłam z szerokim uśmiechem do swojego pokoju i zamknęłam drzwi. Oparłam się o nie plecami i oddychałam głęboko. Było tak cudownie. Nigdy nie będę miała go dość ! Kocham go !!!!
  Podeszłam do komody i otworzyłam ją. Co ja miałam na siebie włożyć ??? Przecież to randka. Nie mogę pójść jak na co dzień. Chwila.....
Wyszperałam piękną czerwoną sukienkę przed kolano, którą kupił mi Sebastian w Paryżu. Była z koronką i na ramiączkach. Nie jak miniówka, ale też nie strasznie długa. Kończyła się przed kolanem i była w sam raz. Wzięłam ją i czystą koronką bieliznę, i weszłam do łazienki. Ściągnęłam koszulę mojego chłopaka, która cała nim pachniała i przypominała mi o nim. Taki cudowny zapach. Drzewa i mięta oraz ocean. Taki słodki zapach. Spojrzałam na siebie w lustrze. Szeroko uśmiechnięta z zaczerwienionymi policzkami i bijącym szczęściem ode mnie. Tego mi brakowało. Szczęścia ! A on mi je dał!
Puściłam chłodną wodę, chcąc uspokoić moje ciało. Wciąż byłam rozpalona. Nie chcę już wracać do przeszłości.To było. Ja nie wrócę do poprawczaka. Daniel mnie nie znajdzie, a rodzice dadzą sobie radę. Ja jestem z Sebastianem szczęśliwa i czuję,że znalazłam swoje miejsce na ziemi. Nie chcę nigdzie odchodzić. Chcę z nim być na zawsze. I tyle !
Po około piętnastu minutach wyszłam z łazienki. Ubrana w czerwoną, piękną sukienkę. Moje loki były rozpuszczone,a na twarzy delikatny makijaż. Założyłam do tego czerwone balerinki i wyszłam z pokoju. Sebastian czekał przy schodach.Miał na sobie elegancką białą koszulę i marynarkę, Mmm cały do schrupania!
Podeszłam do niego,a on uśmiechał się tym anielskim uśmiechem, który kochałam w nim.
-Gotowa ?-spytał biorąc mnie za rękę, a ja pokiwałam głową. Nie ważne gdzie, byle z nim! Weszliśmy do portalu,a ja instynktownie ścisnęłam jego ciepłą dłoń.
                          ***********************
                Szliśmy pomostem, a ja nie mogłam przestać się śmiać. Rozbawiał mnie cały czas. Kolacja była pyszna, potem nasza rozmowa i teraz długi spacer. Nie miałam tego dosyć. Cały wieczór był taki romantyczny i cudowny. Sebastian tyle mi na opowiadał o Świecie Cieni. Trochę mnie przestraszył, ale to niezwykły świat. Wszystkie "rasy" starają się żyć w pokoju, bo podpisali umowę. Clave to taka jakby władza u Nocnych Łowców, która zajmuję się po prostu rządzeniem. W każdym mieście, gdzie jest Instytut jest także Konklawe, które jest od sytuacji  kryzysowych,ale nie tylko. Mają także władze, ale mniejszą niż Clave. Mają Inkwizytora i Konsula, którzy są najważniejsi w Clave. Jeżeli się trafi na przesłuchanie nie da się skłamać, bo używają Miecza Anioła, który zmusza do mówienia prawdy. Likantropy,Wampiry i Fearie to podobne stwory jak w książkach, choć likany nie przemieniają się tylko w pełni.  I dużo innych rzeczy mi na opowiadał.
 Nagle Sebastian złapał mnie w talii i podniósł, a ja pisnęłam i złapałam się go mocno za szyję. Podszedł do krawędzi mostu i wychylił się, ze mną. Ujrzałam taflę wody i złapałam się go mocniej za szyję.
-Sebastian nie !-krzyknęłam, a on się roześmiał. Za insynuował, że mnie puszcza,a ja pisnęłam co go rozbawiło.
-Proszę cie!-krzyknęłam łapiąc się go za szyję jak najmocniej. Nie chciałam wpaść do wody. Nie o tej porze roku. Nie z mostu, bo nie wiem jak głęboko tu jest. I wolę nie sprawdzać.
Śmiał się nadal,ale odwrócił się od wody. Postawił mnie na ziemi, a ja roześmiałam się sama z siebie.
- Nie puściłbym cię, ale śmiesznie było jak trzymałaś mnie za szyję,jakbyś chciała się w nią wbić.-powiedział ze śmiechem, a ja uderzyłam go lekko w pierś śmiejąc się.
- Bo chciałam. Poleciałbyś ze mną-odpowiedziałam, a on dotknął mojego polika z szerokim uśmiechem. Pocałował mnie, a ja odwzajemniłam pocałunek.
Po chwili, jednak oderwałam się i podeszłam do murku. Usiadłam na nim plecami do wody i patrzyłam na Sebastiana. Podszedł do mnie i stanął tuż przede mną obejmując w talii.
- Nie dam ci upaść-powiedział i pocałował mnie w czoło. Objęłam go nogami w pasie i przyciągnęłam jeszcze bliżej. Pochylił się, a ja pocałowałam go. Odwzajemnił pocałunek. Było idealnie. Nic więcej nie potrzebowałam.
- Ach ta młodzież. Za grosz wstydu-usłyszałam jakąś poirytowaną kobietę przechodzącą przez most. To dziwne byliśmy w Wenecji, a zrozumiałam ją. Oderwaliśmy się od siebie ze śmiechem.Patrzyłam w jego błękitne oczy,a on w moje zielone.
- Chyba lepiej wracajmy-stwierdził, ze śmiechem zerkając na kobietę, która zerkała na nas kiwając głową z rozdrażnieniem.. Jacy starsi ludzie są sztywni.
Wstałam  z murku i pocałowałam go krótko, po czym złapałam za rękę.
-Wracajmy-szepnęłam mu do ucha, a on uśmiechnął się szeroko.
                                                                                                                                       *****************************
             Siedziałam na kolanach Sebastiana  całując jego szyję . Jego dłonie wędrowały po moim ciele wywołując dreszcze. Całowałam jego szyję wdychając jego cudowny zapach. Moje ciało znów jakby płonęło. Czułam także gorąco jego ciała. Bicie jego serca, które było znacznie szybsze. Czułam jego oddech na swoich włosach.Nagle przewrócił mnie na łóżko,a ja się zaśmiałam. Pocałował mnie lecz, nagle zamarł. Nie ruszył się i nic nie zrobił. Czułam tylko jego oddech na moich ustach. Spojrzałam nad niego. Mignęła mi tylko jakaś postać, a potem poczułam coś mokrego na swoim brzuchu. Sebastian nie ruszał się. Odepchnęłam  go lekko, a on opadł obok mnie. Spojrzałam na dół. Krew !Ale to nie moje! Przerażona spojrzałam na Sebastiana. Krwawił obwicie z rany na brzuchu. Panika mnie dopadła.Potrząsnęłam nim za ramiona.
-Sebastian !-krzyknęłam przerażona. Łzy leciały mi po policzkach, a ja drżałam. Był cały blady i oddychał coraz wolniej. Momentalnie dopadłam szafki nocnej i zaczęłam szukać. Musiała tu być ! Musiała ! Wymacałam ją i wyjęłam. Jednak to nie to. Odrzuciłam ją i zaczęłam znowu szukać. Byłam coraz bardziej przerażona. Łzy nie chciały przestać lecieć. W końcu znalazłam ją. Uklękłam obok Sebastiana i przyłożyłam czubek stelii do jego brzucha. Zaczęłam rysować iratze opanowując drżenie rąk. Jego silna dłoń złapała mnie. Była chłodna. Uniemożliwił mi dalsze rysowanie runy.
-Sebastian proszę. To cię uratuję-powiedziałam łamiącym się głosem, a on uśmiechnął się anielskim uśmiechem, choć już słabszym. Wiedziałam, że strasznie cierpi. Puścił moją dłoń, a ja szybko dokończyłam iratze. Jednak coś było nie tak, ono nie działało ! Rana nadal krwawiła ! Przecież nie mogło być za późno. Iratze zawsze działało!!!
- Isabell... kocham cię-powiedział z trudem. Spojrzałam w jego błękitne oczy z, których znikał powoli ten blask. Nie !!!!
- Sebastian błagam nie zostawiaj mnie!!!-krzyknęłam łamiącym się głosem. Łzy leciały mi potokiem po policzkach  i brodzie. Dotknął resztką sił mojej dłoni i ścisnął ją.
-Pocałuj mnie.... proszę-wyszeptał resztką sił. Pochyliłam się wciąż płacząc,
-Błagam cię nie zostawiaj mnie-błagałam. Uśmiechnął się znowu i zobaczyłam jedną łzę cieknącą po jego poliku. Jedna łza chociaż tak cierpiał.Jedna łza !
-Proszę-wyszeptał, a ja pocałowałam go. Pocałunek był długi czuły i powolny.Nie chciałam przestawać, bo wiedziałam co się stanie. Jednak już po chwili jego usta znieruchomiały i zrobiły się zimne. Podniosłam głowę i zobaczyłam jego błękitne oczy z, których zniknął całkiem ten blask. Na ustach był ten uśmiech, a po poliku ciekła jedna łza. Zaczęłam szlochać i przytuliłam się do niego.
-Sebastian ! Błagam!!-krzyczałam chociaż wiedziałam,że jest za późno. Zamknęłam oczy i przytuliłam się do jego zimnego ciała. Usłyszałam kroki na dole, ale nie obchodziło mnie to.
- Kocham cię-wyszeptałam do jego martwego ucha i zamknęłam oczy, czekając aż ta postać przyjdzie po mnie i także zabiję. Długo nie czekałam. Drzwi się otworzyły i ktoś rzucił we mnie nożem,który zatopił się w moich plecach. Przeszył mnie okropny ból, ale nie walczyłam. Czekałam tylko.......

                                                     ****************************
      Mam nadzieję, że się podoba. Wiem trochę długo czekaliście. Ale mam nadzieję, że nie jesteście źli.Przepraszam trochę miałam w święta roboty i złapałam doła.Takie małe problemy. Głupie wspomnienia,ale mój kochany mi pomógł i jest dobrze<3 Mam nadzieje, że już nie będę miała doła i szybko wam dam kolejny rozdział :* Przepraszam za błędy wciąż się uczę :* Czekam na wasze komentarze. :***
                                                                                -LoVe Is NoT GaMe





5 komentarzy:

  1. Aaaaaaaaa!!!!!!!! ZABIJĘ!!!
    Mój Sebastian ;-; Jak mogłaś go zabić??? No jak???
    Nie komentuję więcej, bo nie mam na to sił ;-; Idę płakać ;-;

    Dużo weny i żelków życzę
    Żelcio

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błuhahahhahahaha :D Postaram się dodać kolejny w czwartek po sylwku, aby was nie męczyć.Nie płacz no ! Nie powiem nic !!!
      Dzięki :*

      Usuń
  2. Ale jak to... Czemu Sebastian??? Przez jego śmierć nawet popłakałam!! Ale dodaj nasępy rozdział szybko, to może przestanę być zła... ;)
    Wesołego Sylwestra i dużo weny!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapraszam na coś... nowego :D
    http://sunterstory.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  4. Niee, tylko nie Sebastian! :<
    Czekam na kolejny rozdział i życzę dużo weny.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń