środa, 10 grudnia 2014


                                         Rozdział.4.

       Stałam na plaży wtulona w ciepłe i silne ciało chłopaka. Mojego chłopaka Aleksa. Podniosłam głowę i spojrzałam w jego złote oczy. Jego brązowe krótkie włosy były lekko mokre, a na jego przystojnej twarzy był ten sam uśmiech. Mój kochany Aleks !
- Tęskniłam- powiedziałam cicho i poczułam łzy na policzkach. Otarł je kciukiem i pochylił się ku mnie.
- Ja też,ale jestem bliżej niż myślisz- szepnął po czym moje wargi dotknęły jego.Zamknęłam oczy i całkowicie mu się poddałam. Całował z namiętnością jak zawsze. Jego dłoń spoczywała na mojej tali, a druga zagłębiła się w spodnie. Pisnęłam z ustami przy jego ustach, a on uśmiechnął się szerzej i pocałował mnie jeszcze namiętniej. Ścisnął mój pośladek, a ja nie powstrzymałam jęku. Nagle przestał mnie całować, a obie jego dłonie spoczęły na mojej tali. Otworzyłam oczy i spojrzałam na niego. Zaniemówiłam. Jego blond włosy targał wiatr, a oczy nito brązowe nito złote wpatrywały się we mnie z pożądaniem.
-Daniel ?-spytałam cicho, a on przysunął mnie bliżej siebie.
- Daniel czy Aleks mów jak chcesz. Tęskniłem skarbie- powiedział głosem, który należał do Aleksa. Nie miałam nawet chwili by odmówić. Przewrócił mnie na piasek i zaraz znalazł się nade mną. Pocałował mnie czule w usta, a ja zapomniała całkowicie o rozsądku. Jego pocałunki były jak Aleksa. Wywoływały u mnie pożądanie. Zaczął całować moją szyję.
- Daniel- szepnęłam kładąc dłonie na jego klacie.Sprawiał mi przyjemność.Zaczął całować mój dekolt, a ja odpłynęłam w rozkosz.
- Kocham cie- powiedziałam, a on momentalnie znów pocałował mnie w usta.
Nagle przestał i opadł na mnie.
-Daniel ?- spytałam zaniepokojona. Nie odpowiedział i nie ruszył się. Wygramoliłam się z pod niego. Krzyknęłam przerażona widząc nóż w jego plecach. Na kolanach przysunęłam się do niego i uniosłam głowę. Ledwo co oddychał.
-Daniel prosze nie-błagałam łamiącym się głosem. Jego powieki minimalnie uniosły się do góry.
- Uciekaj- wychrypiał resztką sił. Przerażona nie wiedziałam co robić. Kawałek za Danielem zobaczyłam czarny cień. W pazurach trzymał nóż, który znudzony obracał pomiędzy palcami. Momentalnie stanęłam na nogi. Chciałam uciec,ale wtedy on wyrzucił ostrze, które zatopiło się w mojej klatce piersiowej, a ja upadłam na kolana targana okropnym bólem.....
                              *****************
           Usiadłam gwałtownie na łóżku, a sprężyny wydały odgłos sprzeciwu. Złapałam się za brzuch, ale nie czułam żadnego bólu. Próbowałam uspokoić oddech i drżenie rąk wciąż powtarzając :
- To tylko sen- Ale to było takie prawdziwe. Aleks był taki prawdziwy ! A potem Daniel. O co tu chodziło ? Dlaczego powiedział "Mów jak chcesz" ? Przecież to nie ta sama osoba. Aleks nie żyje, a Daniel tak i ma się dobrze. Dlaczego ten sen był tak realistyczny ? Czemu znowu ktoś umierał ? Czy chociaż raz nie mogę mieć normalnego snu o chłopaku, ale bez śmierci ?! Ta moja chora głowa mnie wykończy.
    Spojrzałam za okno. Była już co najmniej 11. I tak nie pośpię,a mamy sobotę, więc brak zajęć. Tylko czy wychodzić ? Jeżeli Marry już powiedziała o wczorajszym to już słyszę te śmiechy i wyzwiska. Ta szmata po prostu mnie rozwala.Co jej kurwa zrobiłam ???
Zwlekłam się z łóżka i wzięłam czyste ubrania. Weszłam do łazienki i ściągnęłam piżamę. Moje włosy nie śmierdziały już piwem tylko... mmm lawendą. Cudowny zapach. Szybko ubrałam się i odświeżyłam, po czym rozczesałam włosy i nie męczyłam się ze związywaniem ich.
Wyszłam z pokoju i ruszyłam w stronę biblioteki. Poczytam coś to może zapomnę o śnie. Bo to tylko sen, tak ? Tego nie było.
W bibliotece nie zauważyłam nikogo. Zaczęłam chodzić pomiędzy regałami. Same naukowe i encyklopedie. Gdzie jakiś dramat, fantasy czy kryminał ??? Co ja bym dała za jakiś wyciskacz łez.
Pomiędzy jednym regałem dostrzegłam Jem'a, który na mój widok uśmiechnął się i pokiwał mi.Również się uśmiechnęłam i podeszłam do niego.
- Co się wczoraj stało ?-spytał przyglądając mi się.
- Nie mów, że nie wiesz ?-odpowiedziałam. Miałam cichą nadzieję, że może jednak nikt nic nie wie. Jednak słowa Jem'a rozwiały ją.
- Wiem. Wszyscy słyszeli, ale nie ma co się tym przejmować. Pewnie nawet nie słuchali Marry- powiedział. No nie byłam taka pewna.
- Ej nie myśl tyle- dodał szturchając mnie w ramię. Uśmiechnęłam się lekko do niego.
- Chcesz się przejść ? Duszę się tu- spytał, a ja uśmiechnęłam się szerzej i pokiwałam głową. Może spacer i rozmowa z kimś pomoże ? Plotki zawsze dobre na rozmyślenia.
      Szliśmy dróżką na cmentarzu gadając o wszystkim i o niczym. Nienawidzę tego miejsca, a mimo to i tak tu znowu jestem. Kiedy przechodziliśmy obok posągu anioła nawiedziły  mnie wspomnienia o Danielu. Nie rozumiem go. Raz się o mnie martwi, a za chwile zachowuje się jakby mnie nienawidził. Co on ma nie tak z głową ?!
- Słuchasz mnie ?-spytał Jem, a ja spojrzałam na niego i pokiwałam głową. Był w trakcie opowiadania jak tu trafił. Szmuglował narkotyki dla jednego gościa, ale raz mu się nie udało i wpadł. Trochę to dziwne, bo nie wygląda na ćpuna.
- Nie ćpałem tylko przemycałem. Dobra kasa, a nie dużo wysiłku- powiedział jakby czytał mi w myślach. Kiwnęłam głową i oparłam się plecami o dąb na cmentarzu. Nie chciało mi się już nigdzie iść. Chciałam postać i popatrzyć w niebo, które pierwszy raz od jakiegoś czasu nie było zachmurzone.
- A jak przemycałeś ?-spytałam patrząc w niebo. Stał tak blisko, że czułam jego obecność. Oparł dłonie po obu stronach mojej głowy i pochylił się.
- Różnie, ale dziewczynie jest łatwiej. Byłabyś w tym dobra- powiedział z ustami bardzo blisko moich.Spojrzałam w jego oczy i uznałam to za żart, więc się uśmiechnęłam.
Pochylił się jeszcze bliżej tak, że jego silny tors naparł na moje ciało. Jego usta zmiażdżyły moje. Miał miękkie choć chłodne wargi i nie wywoływał u mnie dreszczy jak w przypadku Aleksa. Nic do niego nie czułam ! A mimo to on całował rozszerzając moje usta i błagając bym wpuściła jego język do środka, czego nie chciałam zrobić. Kiedy już prawie mu się to udało jakaś siła oderwała go ode mnie i rzuciła nim. Upadł kawałek dalej na kolanach, a ja zdezorientowana spojrzałam na niego. Już po chwili dopadł do niego Daniel i zaczęli się bić.
Byłam zbyt zszokowana żeby cokolwiek zrobić. Co oni wyprawiali ? Czy oni bili się o mnie ?!?!
- Zabroniłem ci się do niej zbliżać!!-wrzasnął Daniel przygniatając go do ziemi i okładając go rękami. Jem bronił się, ale Daniel był lepszy.
Przecież oni się pozabijają!!!!
Momentalnie zerwałam się na równe nogi podbiegłam do nich. Chwyciłam Daniela za ramię i próbowałam powstrzymać.
- Przestańcie idioci !!!-krzyknęłam najgłośniej jak umiałam.Kit tam z Jem'em, ale co z Danielem?!
Jednak on odepchnął mnie tak, że upadłam na ziemie i rozcięłam rękę o jakiś kamień. Pieczenie zaczęło się nasilać, ale miałam to gdzieś ! Oni się pozabijają !
Wstałam i chciałam znów do nich podbiec, ale drogę zagrodziła mi poirytowana Lucy. Chwyciła mnie za ramiona i potrząsnęła mną. Obok niej stała ta blondynka z imprezy. "Koleżanka" Nate'a. Jednak ja nie reagowałam na żadną z nich tylko wpatrywałam się w bijących się chłopaków.
- Niech ktoś ich rozdzieli, bo się pozabijają !-krzyknęłam przerażona, gdy dziewczyna mną potrząsała. Przestała i spojrzała na chłopaków. Wtedy wbiegł Nate i podbiegł do nich. Z wielkim trudem odciągnął Daniela i zaczął coś do niego nawijać. Ten jednak wpatrywał się nienawistnym wzrokiem w Jem'a i dyszał ciężko. Miał tylko rozciętą skórę na skroni i lekko brudne ubranie.Jem natomiast na pewno będzie miał limo pod okiem, a z rozciętej wargi kapała krew. Przeniósł wzrok ze swojego wroga na mnie i wiedziałam co chce mi przekazać.
"Chodź ze mną", jednak ja nie miałam najmniejszej ochoty na to. Spojrzałam na Daniela. Chciałam do niego podbiec, spytać czy wszystko okej. Przeprosić i podziękować, choć nie wiem za co. Tak bardzo mi na nim zależało ! A ten idiota nawet nie raczył na mnie spojrzeć !!!!
- Dobra idziemy stąd-powiedziała Lucy i pociągnęła mnie za sobą. Musiała mnie ciągnąć, bo wciąż byłam skamieniała po tamtych wydarzeniach. Raz mnie olewa.Kiedy indziej żartuje. Potem ratuje, a potem znów udaje, że mnie nie zna. A teraz nagle przeszkadza mu, że ktoś mnie pocałował. Co z nim jest nie tak ?!?!
- Ughh. Dobra a teraz gadaj o co chodzi -zażądała Lucy, gdy stanęłyśmy pod jednym z drzew przy wejściu na cmentarz. Oparłam się o nie i spojrzałam na blondynkę.
- To Clary, a ty gadaj- powiedziała Lucy, a dziewczyna uśmiechnęła się do mnie. Wiem co w niej Nate widział. Duży biust i ponętne ciało. Ma na co patrzeć. Westchnęłam i spojrzałam na przyjaciółkę.
- Jem mnie pocałował, a Danielowi się to nie spodobało-odpowiedziałam krótko i spojrzałam w koronę drzewa. Świetnie co teraz ?
- Mówiłam ci, że od niego masz się trzymać z daleka...-zaczęła Lucy swoje kazanie, ale przerwał jej Daniel stający za nią:
- Daj jej spokój.- powiedział chłodno, a dziewczyna umilkła. A mówiła, że to palant. Jednak słuchała się go. Spojrzał na mnie (Alleluja).
- Chodź ze mną- powiedział krótko nie spuszczając ze mnie wzroku. Nie wiedziałam co mnie czeka i choć rozum mówił,że to zły pomysł ciekawość go zagłuszyła.Odepchnęłam się od drzewa i ruszyłam za nim mijając milczącą Lucy.
                                                                                                                                    ***************************  

Wyszliśmy z cmentarza i szliśmy teraz ścieżką leśną. Nie podobało mi się to, bo to nie był teren poprawczaka, a ja nie chciałam już kłopotów. Ale Daniel szedł patrząc przed siebie. Znów nawet na mnie nie zerkał !Poszłam z nim choć to dupek, a ten znowu mnie unika ! Wpatrywałam się przy nim i w końcu się zatrzymałam. Dosyć !
- Możesz mi powiedzieć po co to było ?-spytałam pod denerwowana. Wreszcie na mnie spojrzał. Podszedł bliżej mnie, ale nie dotknął. A mi zaczęło być już zimno. Przechodziły mnie ciarki.
- Bo nie miał prawa tego zrobić-odpowiedział chłodno Daniel i ruszył dalej. Ooo nie, to mnie nie-satysfakcjonuje! Dogoniłam go, gdy wyszedł na jakiś klif. Było widać wodę w oddali, a trawa była tu taka zielona. Jak tu pięknie! Jednak nie zachwycałam się widokami tylko podeszła do Daniela i spojrzałam w jego złote oczy. Chwila złote, a on nie miał piwnych !?

-A co jestem twoją własnością?-spytałam drwiąco. Uśmiechnął się lekko i objął mnie w tali przyciągając bliżej siebie.
- Tylko moją-powiedział ze swoimi ustami tuż przy moich. Jego oddech muskał moje ciało, a ja już czułam dreszcze. Pragnęłam by mnie pocałował. Starałam się, jednak zachować zdrowy rozsądek. 
- Nie jestem twoja-powiedziałam. Szlak! W mojej głowie wypadło to lepiej i bardziej stanowczo. Uśmiechnął się szerzej i szepnął:
-Jesteś- po czym jego wargi musnęły moje. Przeszedł mnie elektryczny dreszcz, a ja chciałam więcej. Odwzajemniłam pocałunek, a on stał się bardziej odważny. Pocałunki stały się bardziej namiętniejsze, a mój zdrowy rozsądek wziął szlak! Te pocałunki były jak Aleksa. Rozchylił moje wargi i jego język dostał się do środka moich ust. Przejechał nim po moich zębach, po czym zaczął badać resztę. Zapomniałam co to odmowa czy asertywność. Poddałam się. Jak zawsze przy Aleksie.
Momentalnie położył mnie na trawie i znalazł się nade mną całując znów. Jego jedna ręką zjechała niżej do zamka od moich dżinsów. Rozpiął go,a jego pocałunki zaczęły schodzić niżej. Kreślił pocałunki na mojej szyi, a jego dłoń zniżyła moje dżinsy i majtki, zostawiając tamto miejsce nagie. Zostawił je tak, a ja nie miałam jak się sprzeciwić. Skutecznie rozpraszał mnie pocałunkami. Rozpiął swoje dżinsy i zniżył je razem z czarnymi bokserkami. Zerknęłam w dół i odzyskałam rozsądek. Co ja wyprawiam ?! Ja go nie znam !!! Kiedy jego kolega dotknął tego miejsca, powstrzymałam go.
- Nie Daniel-powiedziałam stanowczo odpychając go lekko. Przestał mnie całować i spojrzał na mnie pytającym spojrzeniem.Wygramoliłam się z pod niego i z powrotem zapięłam dżinsy.
- Nie znam cię. A poza tym zachowujesz się jak palant-powiedziałam otrzepując się. Również wstał i zapiął dżinsy. Spojrzał na mnie i westchnął. Tylko tyle ??? No brawo za wysiłek.
- Raz udajesz, że mnie nie znasz.Kiedy indziej gadasz ze mną lub ratujesz. A teraz próbujesz przelecieć. To nie jest normalne-powiedziałam patrząc mu w oczy. Znowu westchnął. Zaczęło mnie to poważnie wkurzać.
- Jeszcze raz westchniesz,a ci przywalę.Możesz coś powiedzieć?-spytałam,a on uśmiechnął się figlarnie. Szlak ten uśmiech był Aleksa ! Co to ma być ?!
- Dobra powiem ci wszystko-odezwał się w końcu, a ja czekałam,aż zacznie. Przeczesał ręką włosy i wziął głęboki wdech.
- Nie znamy się od twojego przybycia do poprawczaka-wyznał, a mnie zatkało. To niby od kiedy ? Nie pamiętam,abym gdzieś go kiedyś zobaczyła, a co dopiero gadała.
- To niby od kiedy ? Nie znałam cię wcześniej, naprawdę-powiedziałam, a on podszedł jeszcze bliżej mnie.Wziął moje dłonie i ścisnął je mocno. Pocałował je tak jak zawsze Aleks, gdy coś mi tłumaczył,a rozumienie szło mi opornie.
- Znasz. Od jakiegoś czasu i to bardzo dobrze. Isabell ja jestem Aleks-powiedział każde słowo z osobna.Zatkało mnie. Co on wygaduję ?! Aleks nie żyje !!! Widziałam jego śmierć !!!
-Kłamiesz ! To nie prawda!-krzyknęłam zła wyrywając swoje dłonie i cofając się przed nim.Nie wierzę!!! To nie prawda.  Daniel złapał mnie w pasie i przyciągnął bliżej siebie. Byłam zła, zgubiona i chciałam uciec. Uciec jak najdalej !
- Jestem nim ! Jestem Aleksem skarbie, to ja-powiedział głosem Aleksa. To jakaś bujda! Koszmar ! To sen ! Sen !!!
- Nie wierzysz? Tamtego wieczoru miałaś na sobie piękną fioletową sukienkę bez ramiączek, a twoje włosy były o parę centymetrów krótsze. Miałaś malinowy błyszczyk i perfumy o zapachu lawendy, które uwielbiam-powiedział, a mnie zmroziło. Wszystko się zgadzało, ale to nie mogła być prawda! Nie mogła !!!
- Kłamiesz. Aleks umarł. Zmarł na moich oczach przeze mnie !!!-krzyknęłam zła. Wyrwałam mu się i odwróciłam na pięcie,po czym odbiegłam. To musi być sen !!! To nie prawda !!! Nie prawda !!!!
 Łzy zamazywały mi drogę widzenia,ale i tak biegłam. Byle dalej od niego.Co on za kłamstwa mi wmawia?! Aleks umarł na moich oczach i przeze mnie !!!
Przewróciłam się o jakiś korzeń i upadłam boleśnie na ziemię. Przetarłam oczy od łez i zobaczyłam nad sobą cień. Szczerzył się do mnie z gałęzi drzewa. Zdążyłam tylko krzyknąć, gdy zjawa skoczyła z drzewa na mnie.....
                                                          ************************
                   Mam nadzieję, że się wam podoba. Tak wiem krótszy, ale tak wszyło.Nie chciałam zdradzać za dużo :P Czekam na wasze opinie, a następny postaram się dać w weekend. :***
                                                                                 - LoVe Is NoT GaMe



















1 komentarz: