Rozdział.6.
Siedziałam na łóżku bazgrając w jednym zeszycie. Zaraz po skończonej lekcji, jako jedna z pierwszych wyszłam z kostnicy i poszłam do pokoju. Nie chciałam trafić na Daniela.
Po drodze wołała mnie Lucy i złapała mnie w internacie, ale się jej wyrwałam. Nie chciałam z nią rozmawiać. Ona też jest Nocnym Łowcą. Poza tym okłamała mnie. Ukryła to przede mną. Przestrzegała mnie prze Jem'em, którego zresztą nie widziałam dzisiaj, a o Danielu to zapomniała. Chociaż dobrze wiedziała jakie ma zamiary. Na pewno. Przecież trzymają się blisko. W końcu Nate jest parabatai tego dupka. Składam mu szczere kondolencje za to, że musi z nim przebywać.
Chciałam zapomnieć o nim. Zapomnieć o tym co mi powiedział. Co stało się nad klifem. Ale nie umiałam ! Non stop wracałam do niego myślami. Pomimo sprzeciwu i tak siedział w mojej pamięci. Znalazł sobie w mojej głowie wygodne miejsce, rozsiadł się i nie miał zamiaru wychodzić. A mnie to wykończy! Po co się bił z Jem'em ? Po co mi to wszystko powiedział ?!? Myślał, że wtedy będzie wszystko okej i będzie mógł mnie przelecieć ?! Niedoczekanie jego! Prędzej świnie zaczną latać niż pozwolę mu się dotknąć!!!
Ktoś przekręcił klucz w drzwiach, a ja zaskoczona spojrzałam w górę. Daniel stał w drzwiach z chytrym uśmieszkiem. Serce zaczęło mi walić, ale ja tego nie chciałam !!! Momentalnie znalazł się na łóżku i przywarł swoimi wargami do moich. Całował tak namiętnie jak Aleks,a jego pocałunki kochałam. To był Aleks. Może,.... Nie powinnam!
Jednak serce nie słuchało rozumu i oddało się Aleksowi. Całował namiętnie, a ja drżałam. Położyłam się,a on nade mną non stop całując. Moje dłonie instynktownie powędrowały do jego koszulki i podciągnęły ją do góry. Zdjął ją szybko przez głowę i zaczął całować moją szyję. Jęknęłam. Spodobało mu się to, bo całował mocniej schodząc niżej. Moje dłonie same wędrowały po jego klacie,którą zdobiły jakieś tatuaże. Runy. Tak je nazwał. Nie zagłębiałam się w nie, bo Daniel rozpraszał mnie pocałunkami.Zapomniałam o wszystkim. Mój umysł czuł tylko pożądanie wywołane pocałunkami chłopaka. Z głowy wyleciało wszystko inne!. Rozsądek szlak trafił !!!
Nagle Daniel przerwał, a ja zeszłam na ziemię. Spojrzał na mnie z szerokim uśmiechem. Nie!!! Co ja wyprawiałam !!!
- Wiedziałem maleńka, że tego chcesz-wymruczał i chciał mnie pocałować, ale strzeliłam mu w pysk. Podniósł głowę i spojrzał na mnie zły.
- Co do cholery !?-spytał zły.
- Wypierdalaj skurwielu !!!-krzyknęłam spychając go z łóżka.Co za palant !! Co mi odwaliło !?!? Na korytarzu usłyszałam nauczyciela spacerującego. Jeżeli zaraz stąd nie zniknie zacznę krzyczeć! Daniel też go usłyszał, bo nie podszedł do mnie. Alleluja! Dziękuje ktokolwiek tam był!
- I tak jesteś moja i zawsze moja-powiedział i chciał mnie pocałować, ale odwróciłam głowę.
- Spierdalaj. Na twój widok chcę mi się rzygać!-powiedziałam sucho,a on wyszedł zły zatrzaskując drzwi za sobą. Wzięłam kilka szybkich wdechów uspokajając się. Co to miało być ?!?! Jaka ja jestem głupia !! NIENAWIDZĘ GO!!!! A omal mu się nie udało! Przecież następnym razem nie uratuję mnie żaden nauczyciel. Ja nie mogę z nim przebywać. Pomimo tego co zrobił. Co powiedział. Ja i tak idiotka go pragnę ! To jakiś obłęd! Tak nie można!!! Nie chciałam tego ! Nie chcę go nigdy już zobaczyć ! Nie chcę aby mnie dotykał!!! Chcę, aby zniknął z mojej pamięci!!!
*************************
Chcąc na chwilę zapomnieć poszłam do łazienki i wyjęłam nożyk. Zrobiłam nowe cięcia i patrzyłam jak krew leci po skórze. Nie mogę tego robić non stop. To nic nie da! Musiałam stąd zniknąć! Aby już nigdy więcej go nie zobaczyć !
Szłam ulicą w nocy. Było coś po drugiej. Ciekawe o, której wyjdzie na jaw, że uciekłam ? Wcale nie było tak trudno uciec z poprawczaka. Po tym jak spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy to torby, wymknęłam się z pokoju. Myślałam, aby wyjść przez parking, ale tam byli strażnicy, więc poszłam na cmentarz. Szłam w dół, aż doszłam do płotu. Nie był pod napięciem ani nic, więc łatwo przez niego przeszłam. Potem szybko przez las, aż zobaczyłam światła miasta. No i teraz oto szłam ulicą. Miasto nocą wyglądało tak spokojnie. Lampy przy ulicach dawały światło. W domach było ciemno, tylko gdzieniegdzie w oknach paliły się lampki. Nikogo nie spotkałam na drodze. Co było dobre, bo nie wiem jakbym się wytłumaczyła. Szłam szybkim krokiem, choć zmęczenie dawało o sobie znać. Weszłam na most i spojrzałam na wodę. Odbicie księżyca odbijało się w tafli wody, która była spokojna. Tylko gdzieniegdzie ryba nabierała powietrza i znikała pod powierzchnią wody. Jak na jesień,nie było tak zimno. Lekki wiatr przyprawiał mnie o dreszcze. Miałam na sobie tylko bluzę na swetrze, bo kurtki były w szatniach. Gdzie powinnam pójść ? Na pewno nie do rodziców. Oni by od razu odesłali mnie do poprawczaka,a nawet jak nie to tam będą sprawdzać na początku, gdy wyjdzie na jaw, że mnie nie ma. Ciekawe co zrobi Daniel ? Na pewno będzie zły. Nie będzie miał kogo dręczyć. No, ale ja się nie dam! Niech zapomni. Dojdę gdzieś, znajdę pracę i jakoś to będzie.
- Słodka chodź do nas-odezwał się jakiś facet pod murem, gdy schodziłam z mostu. Był przystojny,ale na pierwszy rzut oka to nie chłopak, który może szanować dziewczynę. To typowe maczo, które traktuje dziewczyny jak zabawki. Kolejny Daniel świetnie! Przyspieszyłam kroku, gdy przechodziłam obok nich. Jednak chłopak złapał mnie za ramię i przygniótł do muru. Za nim uśmiechało się dwóch brunetów. Podobnych, ale jeden miał bliznę na policzku.
- Kotku pokaż nam co masz w środku-powiedział ochrypłym głosem ten, który mnie przytrzymywał pod murem. Moją rękę przyszpilił nad moją głową. Ściana muru boleśnie wbijała się w moje plecy.
-Zostaw mnie-syknęłam odpychając go drugą ręką. Jednak ten również tą mi przyszpilił do ściany. Przybliżył twarz do mojej i uśmiechnął się szeroko. Zamruczał jak kot, po czym pocałował mnie. Jego pocałunki były nachalne, a ja ich nie chciałam. Jedną ręką unieruchamiał moje dłonie nad głową, a drugą włożył pod mój sweter. Zaczął macać boleśnie moją pierś całując teraz natarczywie moją szyję.Nie chciałam tego ! Już wolałam Daniela. Ten tu robił to strasznie boleśnie. Rzucałam się, chcąc się uwolnić, ale on był silniejszy. A jego koledzy mieli z tego ubaw.
- Zostaw mnie !!!-krzyknęłam, ale to nic nie dało. Jednym szybkim ruchem rozdarł mój sweter i zaczął całować niżej. To bolało. Nie chciałam!!! Jego dłoń rozpięła moje dżinsy i zagłębiła się w moją bieliznę. Jęknęłam przerażona tym co chciał zrobić.
- Przestań !!! Zostaw!!!-krzyczałam,ale on nic sobie z tego nie robił. Poczułam straszny ból w brzuchu. Sukinsyn dźgnął mnie nożem!!! Zaczęło mi się kręcić w głowie, jednak on bawił się w najlepsze. Przymierzając się do ostatniej bazy. Błagam ja nie chcę !!! Jego wargi ssały moją skórę na dekolcie, a ja miałam ochotę zwymiotować. Puścił moje miejsce i rozpiął swoje dżinsy. Siłą rozszerzył moje nogi....
Nagle wszystko się skończyło, a chłopak odleciał kawałek dalej na ziemię. Nie miałam siły. Osunęłam się na ziemię słaba. Krew wylatywała z mojej rany, a ja czułam jak jej braknie. Przydusiłam ręką ranę, ale dużo to nie pomogło. Kręciło mi się w głowie. Z trudem zobaczyłam, jak ktoś zabija tego dupka. Nie wiedziałam kto to. Dopiero, gdy podszedł do mnie rozpoznałam go. To ten blondwłosy anioł z kostnicy. Co on chcę zrobić ??? Uklęknął przede mną i wyciągnął dłoń, a ja wzdrygnęłam się przerażona. Zauważył to, bo spojrzał na mnie tymi nieskazitelnie błękitnymi oczami.
- Nic ci się nie stanie. Pomogę cie-powiedział, a ja go głos uspokajał mnie. Nie miałam już siły. Jego obraz rozmazywał mi się, a ja nie miałam siły, aby utrzymać przytomność.
- Chcę mi się spać-przyznałam słabym głosem i osunęłam się. Jednak on otoczył mnie silnym i ciepłym ramieniem. Czułam ból w brzuchu, do którego doszło pieczenie, a potem pochłonęła mnie bezdenna ciemność ......
*****************************
Otworzyłam oczy i zamrugałam kilka razy, aby wzrok mi się wyostrzył. Zobaczyłam biały sufit. Co się stało ??? Powoli podniosłam się na łokciach i rozejrzałam. Byłam w jakimś pokoju. Ciemne ściany, dębowe meble i duże łoże, na którym leżałam. Kołdra była miękka i w czerwonym kolorze, z naszytymi czarnymi różami. Usiadłam na łóżku i przeczesałam ręką splątane włosy. Zaczęła mnie boleć głowa. Co się wydarzyło ??? Pamiętam jak uciekłam z poprawczaka. Szłam przez most, kiedy zaczepił mnie ten facet. Przypomniało mi się jak mnie obmacywał mnie i chciał się "zabawić". Czułam się jak jakaś szmata. To takie obrzydliwe i wstrętne. Nie życzę tego nikomu. Potem okropny ból w brzuchu. Chociaż wolałam ten od tego kiedy on mnie obmacywał. To już Daniel był delikatniejszy. Spojrzałam w dół. Po pierwsze miałam na sobie t-shirt, który na pewno nie był mój. A po drugie, gdy podniosłam koszulkę tam, gdzie miałam ranę po nożu została mała biała kropka. Po ranie nie było śladu. Co tu się dzieję ? Jak to możliwe ? Spojrzałam na swój prawy nadgarstek. Był na nim tatuaż ! Dobra to już nie było śmieszne. Co ja trafiłam do Vegas ? A może jestem w jakimś gangu ? Nie bawię się tak! Przejechałam ręką po nim. Był blady, a czarnego tuszu już prawie nie było widać. Henny ? Chociaż to dobre. No, ale gdzie ja jestem tak w ogóle !? Zaraz. Ran po cięciu się też nie ma!
- To iratze.-odezwał się głos. Spojrzałam w tamtą stronę. W drzwiach stał ten sam chłopak co w kostnicy. To on mnie uratował ! Pokiwałam głową nie bardzo jeszcze kapując wszystko.
- Jestem Sebastian-przedstawił się i podszedł do łóżka. Podciągnęłam wyżej kołdrę sama nie wiedząc czemu.
- Isabell. Co się stało ?-spytałam od razu lekko zachrypniętym głosem.
- Ten dupek dobierał się do ciebie, a mi się to nie spodobało, więc go pouczyłem-odpowiedział miłym głosem, a ja wiedziałam o co chodziło. Widziałam jak się z nim bił i tamten nieźle dostał.
- Dziękuje-powiedziałam cicho patrząc na swoje ręce. Uśmiechnął się lekko i złapał moją dłoń. Widział, że jestem zawstydzona. Widział te wszystkie okropne sceny. To upokarzające!
Jego dotyk był miły i ciepły. W jakiś sposób uspokajał mnie i poprawiał humor.
- Przykro mi z powodu tego co zaszło-powiedział, a ja spojrzałam w jego niebieskie oczy. Miałam ochotę w nich utonąć. Uśmiechnęłam się lekko, a wtedy na jego twarzy pojawił się anielski uśmiech.
- Ale jakim cudem żyję ?-spytała. Zrozumiała coś. Iratze to runa. Runy mogą przyjmować Nocni Łowcy,a ja nim nie byłam. Więc jakim cudem jeszcze oddycham ?
- Uratowałem cię i narysowałem runę-odpowiedział spokojnie z tym niezwykłym aniołem.
- Wiem i dziękuje...
- Nie ma za co-przerwał mi z uśmiechem.
- Ale przecież ja nie powinnam przeżyć. Runy ludzi zabijają, więc czemu ja żyję ?-spytała. Przecież Daniel powiedział mi, że ma "wzrok",ale nie jestem Nocnym Łowcą. Tylko przyziemną !
- Myślałem, że ty wiesz. Jesteś Nocnym Łowcą jak ja-odpowiedział, a mnie przeszły dreszcze. Nie chciałam mieć nic wspólnego z nimi. Z ich światem, a teraz się okazało, że jestem jedną z nich. Świetnie. Tylko czemu Daniel powiedział mi, że jestem przyziemną ? Nie wiedział ? Albo zrobił to specjalnie. Sebastian musi mówić prawdę, bo inaczej już gryzłabym ziemie.
- Z twojej miny wnioskuje, że nie masz o nas dobrego zdania. Tylko od razu ci mówię, nie jestem jak ten dupek z poprawczaka-powiedział z uśmiechem, a ja uśmiechnęłam się. Jego obecność była dla mnie kojąca i zapominałam o wszelkich problemach. Polubiłam go od razu. Jest miły.
- Wierzę-powiedziałam z uśmiechem. Puścił moją dłoń.- A gdzie jestem ?-spytałam ciekawa.
- U mnie. Nie martw się mogę cię odstawić do poprawczaka-odpowiedział, a ja od razu pokiwałam głową na nie. Chyba nie powinnam nie znam go, ale to był odruch. Nie chciałam wracać do poprawczaka.
- Okej. To możesz zostać, albo mogę cię gdzieś odwieźć-zaproponował nadal z uśmiechem.
- Nie mam gdzie-przyznałam patrząc na swoje dłonie.
- To zostań u mnie. Pomogę ci dowiedzieć się o moim świecie. Pomogę zostać Nocną Łowczynią-zaproponował. Słyszałam w jego głosie, że nie jest to tylko gadanie. On miał nadzieję, że się zgodzę. Pokiwałam głową z uśmiechem. To dobry pomysł. Daniel mnie nie znajdzie. Rodzice też i wątpię, aby się tym przejęli.Nie wrócę do poprawczaka. A poza tym jestem Nocną Łowczynią.Może to dlatego miałam przez te lata wrażenia, że nie pasuję do tamtego świata, bo nie należałam do niego. Należałam do Świata Cieni, jak go nazwał Daniel. Nie wiem czemu, ale chciałam należeć do tego świata.
- Okej, to zapraszam na śniadanie Isabell-powiedział wstając i podając mi dłoń. Siedziałam zakrywając się kołdrą.- Aha. Zapomniałem. Ciuchy masz w tamtej komodzie-powiedział pokazując na starą dębową komodę.- a łazienka tam-dodał pokazując na drzwi koło komody
- Zaczekam przed drzwiami-powiedział z uśmiechem. Również się uśmiechnęłam, a on wyszedł.
Wstałam i podeszłam do komody. Wyjęłam dżinsy i fioletową bluzkę oraz bieliznę. To moje ciuchy, które zabrałam z poprawczaka. Weszłam do łazienki. Turkusowe kafelki na ścianie i podłodze. Biała umywalka i wana. Do tego szafki. Ładnie.Położyłam ubrania i rozebrałam się wrzucając ciuchy to kosza na brudy. Weszłam do wany i odkręciłam wodę. Muszę wszystko sobie poukładać. Okej jestem Nocną Łowczynią. Nie muszę wracać do poprawczaka. Nie zobaczę już Daniela. I poznałam Sebastiana, którego bardzo polubiłam. Nie jest źle.
*******************************
- Jesteś pewny, że mogę zostać ?-spytałam, gdy jedliśmy śniadanie w pięknej kuchni. Siedzieliśmy przy świerkowym stole, naprzeciw siebie.
- Tak na pewno-odpowiedział z uśmiechem. Zjadałam ostatni kawałek pysznego omletu zrobionego przez niego. Był wyborny. Uśmiechnęłam się i napiłam soku pomarańczowego.
- Dziękuje. To co będziemy dziś robić ?-spytałam ciekawa. Uśmiechnął się szeroko.
- Tak ci śpieszno do siniaków?-spytał. Wzruszyłam ramionami.
- Może wpierw mi powiedz jak się rysuje runy ? I ile w ogóle przespałam ?-spytałam.
- Dwa dni, to nie długo zważywszy, że to twoja pierwsza runa. Rysuje się je stelą-odpowiedział podając mi przedmiot. Był czarny i przypominał różdżkę. Na czubku miał szlachetny kamień w kolorze morza. Na niej było napisane : Descensus averno facilis est".
- Dam ci swoją jak nauczysz się je rysować. Mogę też ci dać książkę z nimi-zaproponował, a ja pokiwałam z uśmiechem.
- Okej-powiedziałam, a on wstał i wziął swój talerz i mój. Podeszła do niego i stanęłam obok.
- To powiedz mi coś o sobie plose-powiedziałam słodkim głosikiem robiąc niewinne oczka. Roześmiał się i włożył talerze do zlewu.
- Ale co byś chciała wiedzieć ?-spytał zaczynając myć.
- Nie wiem. Twoją biografię-powiedziałam.
- Nie jest ciekawa. Urodziłem się w kraju Nocnych Łowców Idrysie. Mieszkałem z ojcem, który mnie wychowywał, ponieważ moja matka zmarła. Kiedy miałem 16 lat on zmarł, a ja przeprowadziłem się tu i od dwóch lat mieszkam tu i poluję na demony.-opowiedział, a mi zrobiło się przykro. Stracił oby dwóch rodziców. A nie miał innej rodziny. Przysunęłam się do niego i przytuliłam do boku. Zaskoczony zesztywniał, a po chwili objął mnie mokrymi dłońmi uważając, aby mnie nie pomoczyć.
- Przykro mi-powiedziałam cicho podnosząc głowę. Uśmiechał się tym anielskim uśmiechem.
- To nic. Każdy kiedyś umrze, taka kolej rzeczy-powiedział i wrócił do mycia.
- Teraz ty-powiedział zerkając na mnie.
- Mieszkałam z rodzicami, ale nie dogadujemy się.I tyle non stop rutyna-odpowiedziałam.
- A jak trafiłaś do poprawczaka ?
- Byłam zamieszana w zabójstwo-przyznałam przypominając sobie o Danielu. Dupek nie wiedział co przeszłam. On się świetnie bawił! A ja miałam same problemy i nerwy.
- Łał, bo zacznę się bać.-zażartował szturchając mnie w ramię. Uśmiechnęłam się, a on zakręcił wodę.
- Okej może przejdziemy się gdzieś ?-zaproponował, a ja uśmiechnęłam się i pokiwałam głową.
- To chodź-powiedział biorąc mnie za rękę. Podeszłam za nim do ściany i milczałam. Nie rozumiałam o co chodzi. Wyjął stele i narysował jakąś runę na ścianie. Na prawdę miała dużo zawijasów. Raczej nie dałabym rady jej powtórzyć. Ściana zaczęła migotać i pojawiła się lśniąca dziura.
- Co to ?-spytałam lekko zaniepokojona.
-Brama przeniesie nas, gdzie chcesz. Wystarczy,że pomyślisz gdzie chcesz być-odpowiedział.
- A gdzie mamy iść ?-spytałam, a on uśmiechnął się szerzej.
-Nie myśl o niczym. To niespodzianka. Zamknij oczy i trzymaj się mnie-polecił ściskając moją dłoń. Pokiwałam głową i wyłączyłam umysł. Pociągnął mnie, a ja weszłam za nim do bramy.
To trwało sekundę. Zaraz staliśmy na chodniku. Zamrugałam kilka razy i ścisnęłam mocniej dłoń Sebastiana, ponieważ zakręciło mi się w głowie.
- Wszystko okej ?-spytał. Pokiwałam głową i rozejrzałam się. Staliśmy przed ogromną wieżą Elfia. Była piękna i duża.A wokół pełno tłumu.Ta brama to fajna rzecz. Zawsze chciałam zwiedzić Paryż. Miasto zakochanych i tak dalej.
- Przepraszam może nam pani zrobić zdjęcie ?-spytał Sebastian jakąś starszą kobietę przechodzącą obok, a ona pokiwała głową z uśmiechem zerkając na mnie. Mój towarzysz pokazał jej jak zrobić zdjęcie i podszedł do mnie. Objął mnie i uśmiechnął się tym zniewalającym uśmiechem. Patrzyłam na niego uśmiechając się. Nie mogłam oderwać oczu od jego twarzy. Miał idealne rysy i te zniewalające błękitne oczy.
- Proszę bardzo. Słodko wyglądacie-powiedziała kobieta podając mu telefon. Spojrzałam na nią i uśmiechnęłam się. Czułam, że się rumienię.
-Dziękujemy-powiedziałam za niego, a kobieta odeszła. Sebastian wciąż mnie obejmował jedną ręką.
Po całym dniu spacerowania po Paryżu byłam padnięta. Chodziliśmy, śmialiśmy się i kupowaliśmy różne rzeczy. Choć nie chciałam Sebastian nalegał, abym sobie kupiła. Co chwila robiliśmy sobie nawzajem zdjęcia. Bawiłam się przednie. Było świetnie. Umiał mnie rozbawić. Gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Byłam szczęśliwa. Na prawdę BARDZO go lubię. On mnie chyba też.
- Dziękuje za wszystko-powiedziałam opierając się plecami o drzwi pokoju, który dał mi Sebastian. Trzymałam w rękach torby z zakupami.
- Nie ma za co. Polecam się-powiedział z uśmiechem.
- Dobranoc-powiedziałam i pocałowałam go w polik. Nie wiem czemu to zrobiłam.
- Dobranoc-odpowiedział, gdy zamykałam drzwi....
********************************
Przepraszam was, że dopiero dziś. Nie miałam czasu. Trochę zabiegana byłam. Ale teraz mamy wolne, więc mam nadzieję, że kolejny dam w poniedziałek lub niedziele. Mam nadzieje, że nie jesteście bardzo źli. Mam nadzieje, że wam się podoba :* Czekam na wasze opinie i jeszcze raz przepraszam :**
- LoVe Is NoT GaMe
- To iratze.-odezwał się głos. Spojrzałam w tamtą stronę. W drzwiach stał ten sam chłopak co w kostnicy. To on mnie uratował ! Pokiwałam głową nie bardzo jeszcze kapując wszystko.
- Jestem Sebastian-przedstawił się i podszedł do łóżka. Podciągnęłam wyżej kołdrę sama nie wiedząc czemu.
- Isabell. Co się stało ?-spytałam od razu lekko zachrypniętym głosem.
- Ten dupek dobierał się do ciebie, a mi się to nie spodobało, więc go pouczyłem-odpowiedział miłym głosem, a ja wiedziałam o co chodziło. Widziałam jak się z nim bił i tamten nieźle dostał.
- Dziękuje-powiedziałam cicho patrząc na swoje ręce. Uśmiechnął się lekko i złapał moją dłoń. Widział, że jestem zawstydzona. Widział te wszystkie okropne sceny. To upokarzające!
Jego dotyk był miły i ciepły. W jakiś sposób uspokajał mnie i poprawiał humor.
- Przykro mi z powodu tego co zaszło-powiedział, a ja spojrzałam w jego niebieskie oczy. Miałam ochotę w nich utonąć. Uśmiechnęłam się lekko, a wtedy na jego twarzy pojawił się anielski uśmiech.
- Ale jakim cudem żyję ?-spytała. Zrozumiała coś. Iratze to runa. Runy mogą przyjmować Nocni Łowcy,a ja nim nie byłam. Więc jakim cudem jeszcze oddycham ?
- Uratowałem cię i narysowałem runę-odpowiedział spokojnie z tym niezwykłym aniołem.
- Wiem i dziękuje...
- Nie ma za co-przerwał mi z uśmiechem.
- Ale przecież ja nie powinnam przeżyć. Runy ludzi zabijają, więc czemu ja żyję ?-spytała. Przecież Daniel powiedział mi, że ma "wzrok",ale nie jestem Nocnym Łowcą. Tylko przyziemną !
- Myślałem, że ty wiesz. Jesteś Nocnym Łowcą jak ja-odpowiedział, a mnie przeszły dreszcze. Nie chciałam mieć nic wspólnego z nimi. Z ich światem, a teraz się okazało, że jestem jedną z nich. Świetnie. Tylko czemu Daniel powiedział mi, że jestem przyziemną ? Nie wiedział ? Albo zrobił to specjalnie. Sebastian musi mówić prawdę, bo inaczej już gryzłabym ziemie.
- Z twojej miny wnioskuje, że nie masz o nas dobrego zdania. Tylko od razu ci mówię, nie jestem jak ten dupek z poprawczaka-powiedział z uśmiechem, a ja uśmiechnęłam się. Jego obecność była dla mnie kojąca i zapominałam o wszelkich problemach. Polubiłam go od razu. Jest miły.
- Wierzę-powiedziałam z uśmiechem. Puścił moją dłoń.- A gdzie jestem ?-spytałam ciekawa.
- U mnie. Nie martw się mogę cię odstawić do poprawczaka-odpowiedział, a ja od razu pokiwałam głową na nie. Chyba nie powinnam nie znam go, ale to był odruch. Nie chciałam wracać do poprawczaka.
- Okej. To możesz zostać, albo mogę cię gdzieś odwieźć-zaproponował nadal z uśmiechem.
- Nie mam gdzie-przyznałam patrząc na swoje dłonie.
- To zostań u mnie. Pomogę ci dowiedzieć się o moim świecie. Pomogę zostać Nocną Łowczynią-zaproponował. Słyszałam w jego głosie, że nie jest to tylko gadanie. On miał nadzieję, że się zgodzę. Pokiwałam głową z uśmiechem. To dobry pomysł. Daniel mnie nie znajdzie. Rodzice też i wątpię, aby się tym przejęli.Nie wrócę do poprawczaka. A poza tym jestem Nocną Łowczynią.Może to dlatego miałam przez te lata wrażenia, że nie pasuję do tamtego świata, bo nie należałam do niego. Należałam do Świata Cieni, jak go nazwał Daniel. Nie wiem czemu, ale chciałam należeć do tego świata.
- Okej, to zapraszam na śniadanie Isabell-powiedział wstając i podając mi dłoń. Siedziałam zakrywając się kołdrą.- Aha. Zapomniałem. Ciuchy masz w tamtej komodzie-powiedział pokazując na starą dębową komodę.- a łazienka tam-dodał pokazując na drzwi koło komody
- Zaczekam przed drzwiami-powiedział z uśmiechem. Również się uśmiechnęłam, a on wyszedł.
Wstałam i podeszłam do komody. Wyjęłam dżinsy i fioletową bluzkę oraz bieliznę. To moje ciuchy, które zabrałam z poprawczaka. Weszłam do łazienki. Turkusowe kafelki na ścianie i podłodze. Biała umywalka i wana. Do tego szafki. Ładnie.Położyłam ubrania i rozebrałam się wrzucając ciuchy to kosza na brudy. Weszłam do wany i odkręciłam wodę. Muszę wszystko sobie poukładać. Okej jestem Nocną Łowczynią. Nie muszę wracać do poprawczaka. Nie zobaczę już Daniela. I poznałam Sebastiana, którego bardzo polubiłam. Nie jest źle.
*******************************
- Jesteś pewny, że mogę zostać ?-spytałam, gdy jedliśmy śniadanie w pięknej kuchni. Siedzieliśmy przy świerkowym stole, naprzeciw siebie.
- Tak na pewno-odpowiedział z uśmiechem. Zjadałam ostatni kawałek pysznego omletu zrobionego przez niego. Był wyborny. Uśmiechnęłam się i napiłam soku pomarańczowego.
- Dziękuje. To co będziemy dziś robić ?-spytałam ciekawa. Uśmiechnął się szeroko.
- Tak ci śpieszno do siniaków?-spytał. Wzruszyłam ramionami.
- Może wpierw mi powiedz jak się rysuje runy ? I ile w ogóle przespałam ?-spytałam.
- Dwa dni, to nie długo zważywszy, że to twoja pierwsza runa. Rysuje się je stelą-odpowiedział podając mi przedmiot. Był czarny i przypominał różdżkę. Na czubku miał szlachetny kamień w kolorze morza. Na niej było napisane : Descensus averno facilis est".
- Dam ci swoją jak nauczysz się je rysować. Mogę też ci dać książkę z nimi-zaproponował, a ja pokiwałam z uśmiechem.
- Okej-powiedziałam, a on wstał i wziął swój talerz i mój. Podeszła do niego i stanęłam obok.
- To powiedz mi coś o sobie plose-powiedziałam słodkim głosikiem robiąc niewinne oczka. Roześmiał się i włożył talerze do zlewu.
- Ale co byś chciała wiedzieć ?-spytał zaczynając myć.
- Nie wiem. Twoją biografię-powiedziałam.
- Nie jest ciekawa. Urodziłem się w kraju Nocnych Łowców Idrysie. Mieszkałem z ojcem, który mnie wychowywał, ponieważ moja matka zmarła. Kiedy miałem 16 lat on zmarł, a ja przeprowadziłem się tu i od dwóch lat mieszkam tu i poluję na demony.-opowiedział, a mi zrobiło się przykro. Stracił oby dwóch rodziców. A nie miał innej rodziny. Przysunęłam się do niego i przytuliłam do boku. Zaskoczony zesztywniał, a po chwili objął mnie mokrymi dłońmi uważając, aby mnie nie pomoczyć.
- Przykro mi-powiedziałam cicho podnosząc głowę. Uśmiechał się tym anielskim uśmiechem.
- To nic. Każdy kiedyś umrze, taka kolej rzeczy-powiedział i wrócił do mycia.
- Teraz ty-powiedział zerkając na mnie.
- Mieszkałam z rodzicami, ale nie dogadujemy się.I tyle non stop rutyna-odpowiedziałam.
- A jak trafiłaś do poprawczaka ?
- Byłam zamieszana w zabójstwo-przyznałam przypominając sobie o Danielu. Dupek nie wiedział co przeszłam. On się świetnie bawił! A ja miałam same problemy i nerwy.
- Łał, bo zacznę się bać.-zażartował szturchając mnie w ramię. Uśmiechnęłam się, a on zakręcił wodę.
- Okej może przejdziemy się gdzieś ?-zaproponował, a ja uśmiechnęłam się i pokiwałam głową.
- To chodź-powiedział biorąc mnie za rękę. Podeszłam za nim do ściany i milczałam. Nie rozumiałam o co chodzi. Wyjął stele i narysował jakąś runę na ścianie. Na prawdę miała dużo zawijasów. Raczej nie dałabym rady jej powtórzyć. Ściana zaczęła migotać i pojawiła się lśniąca dziura.
- Co to ?-spytałam lekko zaniepokojona.
-Brama przeniesie nas, gdzie chcesz. Wystarczy,że pomyślisz gdzie chcesz być-odpowiedział.
- A gdzie mamy iść ?-spytałam, a on uśmiechnął się szerzej.
-Nie myśl o niczym. To niespodzianka. Zamknij oczy i trzymaj się mnie-polecił ściskając moją dłoń. Pokiwałam głową i wyłączyłam umysł. Pociągnął mnie, a ja weszłam za nim do bramy.
To trwało sekundę. Zaraz staliśmy na chodniku. Zamrugałam kilka razy i ścisnęłam mocniej dłoń Sebastiana, ponieważ zakręciło mi się w głowie.
- Wszystko okej ?-spytał. Pokiwałam głową i rozejrzałam się. Staliśmy przed ogromną wieżą Elfia. Była piękna i duża.A wokół pełno tłumu.Ta brama to fajna rzecz. Zawsze chciałam zwiedzić Paryż. Miasto zakochanych i tak dalej.
- Przepraszam może nam pani zrobić zdjęcie ?-spytał Sebastian jakąś starszą kobietę przechodzącą obok, a ona pokiwała głową z uśmiechem zerkając na mnie. Mój towarzysz pokazał jej jak zrobić zdjęcie i podszedł do mnie. Objął mnie i uśmiechnął się tym zniewalającym uśmiechem. Patrzyłam na niego uśmiechając się. Nie mogłam oderwać oczu od jego twarzy. Miał idealne rysy i te zniewalające błękitne oczy.
- Proszę bardzo. Słodko wyglądacie-powiedziała kobieta podając mu telefon. Spojrzałam na nią i uśmiechnęłam się. Czułam, że się rumienię.
-Dziękujemy-powiedziałam za niego, a kobieta odeszła. Sebastian wciąż mnie obejmował jedną ręką.
Po całym dniu spacerowania po Paryżu byłam padnięta. Chodziliśmy, śmialiśmy się i kupowaliśmy różne rzeczy. Choć nie chciałam Sebastian nalegał, abym sobie kupiła. Co chwila robiliśmy sobie nawzajem zdjęcia. Bawiłam się przednie. Było świetnie. Umiał mnie rozbawić. Gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Byłam szczęśliwa. Na prawdę BARDZO go lubię. On mnie chyba też.
- Dziękuje za wszystko-powiedziałam opierając się plecami o drzwi pokoju, który dał mi Sebastian. Trzymałam w rękach torby z zakupami.
- Nie ma za co. Polecam się-powiedział z uśmiechem.
- Dobranoc-powiedziałam i pocałowałam go w polik. Nie wiem czemu to zrobiłam.
- Dobranoc-odpowiedział, gdy zamykałam drzwi....
********************************
Przepraszam was, że dopiero dziś. Nie miałam czasu. Trochę zabiegana byłam. Ale teraz mamy wolne, więc mam nadzieję, że kolejny dam w poniedziałek lub niedziele. Mam nadzieje, że nie jesteście bardzo źli. Mam nadzieje, że wam się podoba :* Czekam na wasze opinie i jeszcze raz przepraszam :**
- LoVe Is NoT GaMe
Na taki świetny i długi rozdział warto trochę poczekać :D Już niecierpliwie czekam na następny!
OdpowiedzUsuńboże, boże <3 świetny rozdział. :)
OdpowiedzUsuńhttp://ksiazki-ms.blogspot.com/
Dziękuje :D Następny dodam jutro lub poniedziałek :*
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział. Coś czuję, że tak szybko nie skończymy przygody z tym opowiadaniem :D Achhhh, już się nie mogę doczekać następnego rozdziału <3<3<3
OdpowiedzUsuńDaniel to świnia. Rasowy dupek. Jeśli będzie chciał skrzywdzić Isabelle, zabiję.
Kim jest Sebastian? Dlaczego mam złe przeczucia? Mam nadzieję, że się mylę... :)
Nie mogę się doczekać treningów. Awwww, przecież to będzie cudowne :D
Wyobrażam sobie sytuację, kiedy Danielowi grozi poważne niebezpiezeństwo, nie potrafi sobie poradzić z przeciwnikami, a tu nagle pojawia się Isabelle i rozwala wszystkich. Seksowna, ubrana... wow... zabija z dziesięć potworów, a po wszystkim zdmuchuje włosy z twarzy, chowa nóż za pasek od spodni, wyciąga stelę i rysuje sobie iratze... aaach, rozbudzasz moją wyobraźnię :D
Parę błędów interpunkcyjnych, zapewne z niedopracowania :D Przymykam oko. Poza tym, po prostu CUDOWNIE!!!
Dużo weny i żelków życzę
Żelcio
Kolejny świetny rozdział, z niecierpliwieniem czekam na kolejny! C:
OdpowiedzUsuń