piątek, 31 października 2014

                              Halloween cz.5 
                 Lucy biegła przez las myśląc tylko aby Marta była cała i zdrowa. Daniel był tuż obok niej. Do jej uszu doszedł przeraźliwy dźwięk, który wstrząsnął nią. Był to przerażony krzyk jej przyjaciółki.
- Marta !- krzyknęła i wybiegła z lasu na plaże. A tam omal nie doznała zawału. Jej przyjaciółka patrzyła przerażona na drzewo i krzyczała. Na drzewie był sznur z pętlą a w nim głowa małej dziewczynki. Tej samej co w koszmarze Lucy. Miała rozcięte czoło i poranioną twarz. Cała blada jak marmur i sztywna. Wiatr bujał jej małym ciałem, a oczy dziewczynki były otwarte i całe czerwone. Lucy nie miała zamiaru teraz okazywać przerażenia i  wstrząsu na widok dziewczynki. Momentalnie podbiegła do przyjaciółki i odwróciła ją twarzą do siebie aby nie widziała przeraźliwego widoku.
- Ej już dobrze ! Nic ci nie będzie-uspokajała Lucy Martę. Ta zapłakana przytuliła się do dziewczyny.Brunetka starała się uspokoić blondynkę. Daniel powoli podszedł do drzewa gdzie wisiało dziecko.
- Nie rób tego-pisnęła Lucy. Marta szlochała i trzęsła się w jej ramionach. Daniel odwrócił się w stronę swojej dziewczyny i uśmiechnął do niej po czym wrócił do oglądania martwej dziewczynki. 
- Przepraszam.Miałaś rację Lucy. Miałaś racje. Ja nie chcę umierać- mówiła łamiącym się głosem Marta.
 - Nie umrzesz. Nawet tak nie mów.-powiedziała twardo Lucy.
- Zabiorę was do siebie. Tu nie jest bezpiecznie-powiedział Daniel podchodząc do dziewczyn. Lucy bez słowa pociągnęła przyjaciółkę za sobą.Przez całą drogę Marta nic nie mówiła tylko pociągała nosem. Lucy co chwilę wymieniała spojrzenie z Danielem. Kiedy dojechali do jego mieszkania i weszli Lucy postanowiła, że musi o to spytać.
- Marta wiem, że się boisz, ale musisz nam powiedzieć co się stało-powiedziała siadając obok trzęsącej się na kanapie blondynki.
- Ja...poszłam popływać. I wtedy.... kiedy chciałam wejść do wody pojawiła się ona. Szła po jeziorze...była taka przerażająca. Przypominała te ze zdjęcia w gazecie... ale była taka przerażająca. Nie mogłam się ruszyć.... A wtedy na drzewie pojawiło się to ciało dziewczynki..... Czytałam, że ona i jej matka zaginęły.... Nie wiedziałam co robić.... Przepraszam-powiedziała jąkając się Marta. Lucy poklepała ją po ramieniu i uśmiechnęła się.
- Spokojnie ja też nie chciałam w to wierzyć.-powiedziała Lucy. Daniel stanął nad dziewczynami i podał Marcie kubek z gorącą herbatą.
-Zrobi ci się po tym lepiej-powiedział spokojnie do Marty. Ta wzięła kubek nie patrząc mu w oczy. Wzięła łyka i odetchnęła głęboko.
- Przepraszam Daniel-powiedziała cicho. Daniel otworzył szerzej oczy i usiadł za Lucy biorąc ją za dłoń. Zaskoczyły go słowa dziewczyny tak jak Lucy.
- Za co ? Przecież nic nie zrobiłaś-powiedział spokojnie. Marta podniosła wzrok i spojrzała parze w oczy.
- Nazwałam cię chorym psychicznie. Przepraszam, ja nie chciałam w to wszystko uwierzyć-odpowiedziała blondynka. Daniel wzruszył ramionami.
- Przywykłem. Nawet nie zwróciłem na to uwagi-powiedział obojętnie, a Lucy ścisnęła mocniej jego dłoń i uśmiechnęła się lekko.
- Co teraz ?-spytała Marta po dłużej chwili, a para przestała wpatrywać się sobie w oczy.
- Coś wymyślimy- uspokoiła ją Lucy biorąc ją za rękę. Wtedy telefon dziewczyny zadzwonił a Marta zaskoczona podskoczyła. Szybko przeczytała wiadomość, a jej twarz zrobiła się bledsza.
- Patryk jest w lesie. Zupełnie zapomniałam, że napisałam do niego. Muszę po niego iść-powiedziała wstając, a Lucy od razu wstała tak jak Daniel.
- Nie.Nie możesz iść. Ja pójdę wy tu poczekajcie. Nie gaście światła i bądźcie spokojne-powiedział Daniel i wziął kurtkę z fotela. Lucy ścisnęła go za dłoń i spojrzała w jego oczy. Wiedział, że boi się o niego. Dotknął jej polika i uśmiechnął się pocieszająco.
- Zaraz wrócę. Nic mi nie będzie. Za dwadzieścia minut jestem..-powiedział i pocałował ją w czoło- Z Patrykiem- dodał patrząc na Martę z uśmiechem. Ta uśmiechnęła się lekko i usiadła na kanapie. Lucy niechętnie puściła jego dłoń i pozwoliła mu odejść.
- Będzie dobrze-powiedziała do przyjaciółka choć sama nie wierzyła w te słowa....
                                                  ***************************
         -Miał być za dwadzieścia minut, a mija już czterdzieści.-powiedziała Lucy wstając.
- Co masz zamiar zrobić ?-spytała Marta zaniepokojona.
- Idę po niego. Zostań będę miała telefon. Zadzwonię jak ich znajdę -powiedziała dziewczyna zakładając kurtkę.
- Nie nie zostawiaj mnie.-powiedziała histerycznie Marta. Lucy uśmiechnęła się pocieszająco i zapięła kurtkę pod szyję.
- Wrócę. Nie panikuj-powiedziała i ruszyła do drzwi. Nie słuchała próśb przyjaciółki. Zamknęła drzwi mieszkania i ruszyła biegiem po schodach.  Była przerażona w głowie miała same najgorsze scenariusze. Czuła łzy cisnące się do oczu, ale wiedziała, że nie może teraz się rozkleić.
    Biegła co sił w nagach i w duchu dziękowała, za katowanie na lekcjach wychowania fizycznego.
 Zwolniła biegu i rozejrzała się po lesie szukając, któregoś z chłopaków. Zobaczyła jak z oddali biegnie w jej stronie chłopak z blond grzywą. Przerażony wpadł na nią, a ona ledwo utrzymała równowagę.
- Co jest ?! Co się stało ?! Gdzie Daniel ?!-krzyknęła przerażona. Patryk miał na swojej bluzce krew, a z czoła kapała mu krew.
- Tam-pokazał na miejsce skąd przybiegł.
- Dobra. Jedź do Marty do domu Daniela-powiedziała i nie czekając dłużej ruszyła biegiem.
   Zobaczyła jak Daniel stoi do niej plecami i wpatruje się w coś za drzewem. Nie była wstanie się ruszyć zbyt się bała. Zobaczyła jak za drzewa wyłania się ta sama kobieta. Była w białej podartej suknie całej we krwi. W ręce trzymała nóż. Jej twarz cała w ranach i z masą krwi. Lucy zdążyła tylko krzyknąć gdy duch napadł na Daniela i znikł. Daniel zaczął krzyczeć i jęczeć z bólu. Zaczął się rzucać po ziemi krzycząc.Lucy nie mogła patrzeć jak jej ukochany cierpi. Rzuciła się w jego stronę i upadła przy nim na kolana.
-Daniel. Daniel to ja-mówiła starając się go uspokoić. Jednak on odepchnął ją jęcząc "Nie". Dziewczyna nie dała za wygraną. Znów przy nim uklękła, ale krzyknęła przerażona, a na widok jej chłopaka. Płakał, ale zamiast łez z jego oczu wypływała krew.  Była blady jak marmur. Nagle znieruchomiał i zamknął oczy.
- Daniel!-krzyknęła przerażona Lucy. Dotknęła jego zakrwawionego polika. Wciąż krwawił z oczu.
Otworzył oczy, ale to nie były jego oczy. Te były czerwone i wyrażały rządzę mordu. Lucy odskoczyła i stanęła na równe nogi. Chłopak wpatrywał się w nią czerwonymi oczami i uśmiechał złowieszczo.
-Skarbie chodź do mnie- głos także nie należał do niego. Ten wywoływał ciarki na plecach dziewczyny i brzmiał jakby ktoś paznokciami drapał o tablicę.
-Zostaw go ! Zostaw !-krzyknęła przerażona Lucy cofając się. Chłopak wstał, a w jego ręku był nóż. Ruszył w stronę dziewczyny, a ta zerwała się biegiem do ucieczki. Nie odbiegła daleko,bo Daniel szarpnął ją za ramię i upadła na ziemię. Momentalnie usiadł na niej okrakiem tak, że nie mogła się ruszyć. Uśmiechał się do niej złowieszczo, a w ręku trzymał nóż. Pochylił się i nożem przejechał po jej kurtce rozcinając ją.
- Proszę cię-powiedziała płacząc.Nie powstrzymała łez. Była zbyt przerażona. Patrzyła w czerwone oczy Daniela i wiedziała, że to nie on. Jednak nie mogła w to uwierzyć. Pochylił się i przystawił nóż do jej szyi. Poczuła zimno metalu na swojej szyi i jęknęła. Nie wierzyła, że Daniel może ją skrzywdzić, Tylko,że to nie był on.
- Błagam Daniel, ja cię kocham-powiedziała. Chłopak uniósł nóż nad głowę dziewczyny i opuścił.......
                                         ***************************
                 Kiedy tylko Marta zobaczyła Patryka w drzwiach rzuciła mu się na szyję.
- Bałam się, że coś ci się stanie-powiedziała w jego koszulę. Patryk przytulił ją uspokajając się.
- Nic mi nie jest-odpowiedział.
- A gdzie Lucy i Daniel ?-spytała patrząc za plecy Patryka. Zobaczyła jednak tylko ciemność w korytarzu.
- Nie wiem. W lesie-odpowiedział.
- Co ? Musimy tam jechać -powiedział Marta odrywając się od chłopaka. Ruszyła szybko korytarzem, przerażona tym co może się stać z jej przyjaciółką....
                                                **************************
                Nóż wbił się w ziemię tuż obok szyi dziewczyny. Ta zaskoczona otworzyła oczy i spojrzała na chłopaka, który znów płakał krwią. Zszedł z Lucy uklęknął obok na ziemi. Wbił ręce w ziemie i zaczął krzyczeć. Lucy była przerażona. Widziała jak jak chłopak cierpi. Przerażona uklękła obok niego.
- Daniel. Proszę walcz. Nie poddawaj się jej!-powiedziała. Chłopak wciąż krzyczał, a dziewczyna zobaczyła jak na twarzy pojawiają mu się rany. Skóra zaczęła mu schodzić ukazując gdzieniegdzie kości. Wszędzie lała się krew. Lucy krzyknęła przerażona. Dotknęła pleców chłopaka,które były mokre nie tylko od potu ale i od krwi.
- Proszę cię! Nie daj jej się!- krzyknęła. Daniel spojrzał na nią twarzą,  na której wisiała skóra ukazując kości. Oczy zaczęły blednąć.  Nim Lucy mogła zareagować Daniel wypowiedział jedno słowo :
- Przepraszam- i wbił nóż w swój brzuch. Z jego gardła wydał się okropny dźwięk jakby jakby darto mu struny.Zobaczyła jak coś czarnego wychodzi z ust chłopaka i znika w górze.
 Przestał krzyczeć i trząść się. Upadł głową na jej nogi.
- Daniel błagam nie zostawiaj mnie !- szlochała przerażona. Jej chłopak oddychał z każdym oddechem coraz słabiej. Lucy płakała nie chciała aby on umierał. Złapała jego rękę,a on ją ścisnął.
- Nie możesz ! Nie możesz mnie zostawić. Ja cię kocham !-powiedziała zła na cały świat.Wtedy za drzew wyłoniła się Marta.
- Tu są !... Patryk dzwoń po karetkę !-krzyknęła i podbiegła do przyjaciółki.  Uklękła obok przyjaciółki i dotknęła jej ramienia, a drugą dłonią chciała wyciągnąć nóż z brzucha chłopaka.
- Nie ! Tylko dlatego jeszcze nie umarł !-krzyknęła przerażona. Głaskała twarz Daniela, chcąc zatrzymać go przy sobie.
- Lucy.... kocham....cie-usłyszała z trudem słowa Daniela. Potem już jego uścisk dłoni zelżał, klatka piersiowa poruszała się coraz słabiej. Lucy zaczęła szlochać, wciąż błagając aby z nią został.
                                                     *******************************
                            Karetka zabrała Daniela, a przerażona Lucy pojechała do szpitala z Patrykiem i Martą. Chociaż, ta ją cały czas pocieszała nic to nie dawało. Myślała tylko Danielu. Nie chciała go stracić. On pozwolił się opętać, aby ją uratować. Zrozumiała jego plan. Miał pozwolić się opętać,a potem zabić ducha w sobie. Lucy płakała na myśl, że może mu się to udało.                                             W szpitalu dziewczyna, czekała całe 5 godzin na zakończenie operacji chłopaka. Nawet gdy jej tata przyjechał nie miała siły mu wytłumaczyć. Zajęła się tym Marta. Ojciec wpierw nie wierzył, ale potem chciał pocieszyć Lucynę. Jednak ta chodziła tylko od ściany do ściany pod blokiem operacyjnym i czekała. Gdy w końcu wyszedł lekarz Lucy ścisnęło się gardło. Miał na fartuchu mnóstwo krwi.

- Udało nam się. Pan Daniel przeżył. Leży teraz na ojomie.-powiedział lekarz uśmiechając się do dziewczyny.
- Chłopak ma niezwykła wolę walki-dodał. Lucy serce zaczęło szybciej bić, a skręcony żołądek trochę się rozkręcił.
- Czy mogę do niego pójść ?-spytała Lucyna.
- Tak. Tylko proszę go nie  budzić-odpowiedział lekarz. Dziewczyna kiwnęła głową i poszła za doktorem.
 Zobaczyła go w jednym z pokoi. Spał na łóżku i wyglądał tak spokojnie, że Lucy serce się radowało. Na twarzy nie było żadnych ran po tamtym. Tylko jedna na skroni, która teraz była zszyta i zakryta opatrunkiem. Miał kołdrę do pasa i dziewczyna widziała bandaże na jego brzuchu. Był blady, ale to normalne po utracie takiej ilości krwi. Miał podłączone różne rurki do żył. W jednej była na pewno krew.
Usiadła cichutko na krześle obok i złapała jego dłoń.
-Ty idioto. Nigdy więcej tego nie rób.Nie wolno ci mnie zostawić. Kocham cię Daniel-powiedziała. Ścisnęła jego rękę i wpatrywała się w jego śpiącą twarz. Uśmiechnęła się i odetchnęła z ulgą. Teraz będzie dobrze. Coś wymyślą i wszystko dobrze się skończy.
-Lucyna?- usłyszała słabo swoje imię we śnie. Od razu rozpoznała ten głos i się zbudziła. Podniosła  głowę ze szpitalnego łóżka i spojrzała prosto w oczy chłopaka. Patrzył na nią i widziała łzy w jego oczy. Ona sama czuła, że już płaczę. Ze szczęścia.
- Nigdy już tak nie rób, bo sama cię zabiję-powiedziała z uśmiechem. Daniel uśmiechnął się i ścisnął jej dłoń.
-Dobrze-powiedział słabym głosem. Przesunął się na łóżko pomimo sprzeciwu Lucy i bólu. Usiadła obok niego i przytuliła się do niego, a on odetchnął głęboko. 
- Wiesz, że ten duch nie wróci. Pozbyłem się go-powiedział Daniel,a Lucy mocniej się przytuliła do niego, a wspomnienie tamtych wydarzeń. Wychodząca czarna mgła z jego ust.
- Wiem i omal nie umarłeś-powiedziała drżącym głosem.
-Nie umrę. Kocham cię Lucynko-powiedział Daniel. Podniosła głowę i pocałowała go. Przeszedł ją dreszcz jak zawsze.
-Ja ciebie też Danielku-odpowiedziała z uśmiechem.....
                     *******************************        
Oj wiem. Nie aż takie straszne, ale taki pomysł miała. Mam nadzieję, że się spodobało! Czekam na wasze opinie. Na prawdę czekam ! :D Przepraszam, że dziś, a nie wczoraj. Za dużo na głowie. Ale było słodyczy mmmm :P 


Ps. Wesołego HALLOWEEN Buuuuuuuu :D 










czwartek, 30 października 2014

                                 Halloween cz.4 
      Lucy stała płacząc i patrząc jak po polikach Daniela płyną łzy. Zabrała rękę i opuściła rękaw. Nie wiedziała co zrobić. Bała się strasznie, bo nie rozumiała nic. Daniel ocknął się gdy zabrała dłoń i spojrzał na nią załzawionymi oczami. Otarł je szybko i przygarnął dziewczynę do siebie przytulając ją mocno. Wtuliła się w jego uspokajając.
- Wiesz co to znaczy ?-spytała cichutko w jego koszule, jednak on to usłyszał.Przytulił ją mocniej do siebie. Czuła jak szybko serce mu wali, a ciało lekko drży. Odsunął ją delikatnie od siebie, a ona milczała. Ściągnął kurtkę i założył na nią. Zapiął pod samą szyję i uśmiechnął smutno.
- Wszystko będzie dobrze- powiedział dotykając jej mokrego polika.
- Ty wiesz. Powiedz mi..-powiedziała łamiącym się głosem. Znów ją przytulił i schował głowę w zagłębieniu jej szyi. Czuła, że próbuje się opanować.
- Wytłumaczę ci wszystko, ale nie tu. Zamarzniesz. Zabiorę cię do siebie- powiedział. Lucy nie umiała powiedzieć nic. Chciała znać prawdę, ale bała się, że będzie zbyt straszna dla niej.
Objął ją jednym ramieniem i poprowadził. Przez całą drogę przez las i dalej wtulała się w jego bok nie chcąc patrzeć na nic. Zbyt się bała, że zobaczy kobietę z koszmarów. Daniel zatrzymał się przed blokiem i otworzył przed nią drzwi. Blok był szary i cztero piętrowy.
- Lucy wszystko dobrze ?-spytał przyglądając się jej. Dziewczyna spojrzała na niego. Przestała płakać, ale nadal się trzęsła, a jej oczy były załzawione i zaczerwienione.
- Nie.-odpowiedziała krótko. Objął ją mocniej i zaprowadził do budynku.
    Jego mieszkanie było zwyczajne choć nowoczesne. Kuchnia w kolorze dębu, czarne skórzane obicia mebli. Łazienki i jego sypialni nie widziała, ale domyślała się jak wyglądała. 
Stanęła na środku nie wiedząc co zrobić. Rozglądała się po pokoju myśląc jak powinna się zachować.
- Usiądź. Wole abyś mi nie zemdlała- powiedział Daniel obok. Dziewczyna bez słowa usiadła na kanapie, a on obok niej,
- Posłuchaj ja nie jestem taki zwykły....- zaczął Daniel i wziął głęboki oddech.- Ja widzę i słyszę umarłych.- Lucy cała zbladła i zaniemówiła- Wiem to nienormalne, ale mam tak od 16 roku życia. Wtedy też pojawiło się to- powiedział podnosząc rękaw bluzy.Dziewczyna wzięła urywany oddech i zrobiła wielkie oczy widząc znak.  Był jak tatuaż tyle, że przerażający i straszny. Dotknęła jego dłoni, a w miejscu znaku była ona ciepła. Zauważyła, że kontury są zaczerwienione jakby był świeży.
- Boli ?-spytała cicho patrząc na jego dłoń. On wpatrywał się w nią i nie mógł uwierzyć z jakim spokojem to przyjęła. Nie krzyczała, nie uciekała. Milczała i starała się zrozumieć.
- Idzie przywyknąć- odpowiedział. Widział, jak dziewczyna strasznie się boi. Trzymała jego dłoń, a on czuł jak cała drży. Wiedział, że z trudem powstrzymuje płacz.
- Lucy wiem, że teraz się przerazisz, ale proszę cię nie bój się.- powiedział, a ona cała zesztywniała.
- Wyczułem u ciebie obecność ducha. A wczoraj na spacerze widziałem go. To dlatego zaniemówiłem.- Lucy jęknęła i puściła jego dłoń. Zakryła twarz dłońmi i znowu się rozpłakała. Daniel momentalnie przysunął ją do siebie i posadził na swoich nogach. Przytuliła się do niego tak mocno jakby chciała zniknąć. Bo chciała. Była przerażona tym, że uczepił się do niej jakiś duch. Nie wiedziała co ma zrobić. Szlochała w jego bluzę, a on tulił ją mocno i starał uspokoić.
- Kiedy pierwszy raz to się stało duch zabił mi rodziców. Uciekłem i od tego czasu uciekam  gdy tylko poczuję obecność złej istoty...- przerwał a dziewczyna jęknęła w jego ramionach bojąc się usłyszeć resztę.
- Ale tym razem nie ucieknę. Nie pozwolę cię skrzywdzić-dokończył. Oderwała głowę od jego piersi i spojrzała na niego zapłakanymi oczami.
- Ten duch mnie zabije, prawda ?- spytała drżącym głosem. Daniel odgarnął włosy z jej twarzy i odpowiedział pewny swoich słów :
- Nie. Nie pozwolę aby ktokolwiek cię skrzywdził, obiecuje- dziewczyna nie wierzyła w to co powiedział. Była przerażona, ale przy nim czuła się bezpiecznie. Wtuliła się po raz kolejny w jego ciepłe ciało i przestała płakać. Zamknęła oczy i starała się uspokoić. Zapomnieć o tych koszmarach. Chciała teraz być szczęśliwa z Danielem. Jednak ból w ręce sprowadzał ją na ziemię i uświadamiał, że jest prześladowana. I to przez istotą nie z tego świata.
-Skarbie ale musisz mi powiedzieć czy stało się coś co mogło mieć wspólnego z tym duchem ?-odezwał się Daniel po dłuższym czasie. Lucy spięła się, bo domyślała się o co chodzi. Podniosła głowę i spojrzała na niego.
- Jakiś czas temu... W lesie razem z Martą słyszeliśmy coś dziwnego. Jęki i płacz, a potem szelesty i jakby coś ciągnięto. Przestraszone uciekłyśmy-odpowiedziała Lucy. Daniel zastanowił się.
- To może chodzić o to- powiedział w końcu. Widząc minę dziewczyny szybko przytulił ją do siebie i uspokoił.
- Nic ci nie zrobi. Nie pozwolę-powiedział pewny siebie.  Dziewczyna zamknęła oczy i zasnęła w ramionach Daniela. Przekręciła się tak, że siedziała bokiem na jego kolanach wtulona w jego tors i odpłynęła. 
Chłopak siedział z nią śpiącą na kolanach i myślał. Wiedział, że duch nie odpuści łatwo i jak to się skończy, ale tym razem chciał zrobić coś innego. Był gotów do największego poświęcenia....
Przed jego oczami pojawił się obraz zjawy nawiedzającej jego dziewczynę. Kobieta z strasznie poranioną twarzą. Czuł,że jest zła,ale i załamana. Nie była do końca złym duchem. Bał się tylko jednej rzeczy, o której nie powiedział Lucy. Jego rodzice nie zginęli tak po prostu z rąk zjawy, bo ona nie mogła ich dotknąć. Zginęli....
Daniel ocknął się z rozmyśleń gdy śpiąca Lucy poruszyła się w jego ramionach. Dziewczyna spojrzała na niego zaspanymi oczami i od razu wiedziała, że coś go trapi.
- Co jest ?-spytała. Uśmiechnął się do niej słodko i pocałował w czoło.
- Muszę cię odwieźć do domu.-odpowiedział. Lucy pokiwała przecząco głową, a jej włosy zaplątały się w ramionach Daniela.
- Spokojnie nic ci się nie stanie. A lepiej aby twój tata się nie martwił- dodał.  Lucy westchnęła i wstała z kolan chłopaka. Ten wstał zaraz za nią...
               Kiedy zatrzymał samochód przed domem Lucy, dziewczynie od razu przeszły ciarki. Mieszkała w nim od zawsze, ale teraz bała się w nim zasnąć. Bała się być sama, a jej taty często nie było po nocach. Z ociąganiem wysiadła z samochodu,a Daniel za nią. Podszedł do niej i wziął twarz w swoje dłonie.
- Kocham cię i nie pozwolę aby coś ci się stało-powiedział. Zbliżył swoje wargi do jej i pocałował. Wszystkie zmartwienia odeszły gdy Lucy poczuła miękkie usta Daniela. Zatraciła się w pocałunku.
Kiedy przestał odwrócił się i chciał odjeść, ale go zatrzymała chwytając za dłoń. Spojrzał na nią. a ona odpowiedziała od razu :
- Nie chcę być sama. A tata wróci jutro nad ranem. Proszę zostań ze mną- Daniel uśmiechnął się do niej i ścisnął dłoń, którą trzymała jego.
- Zostanę. Jeżeli tylko tego pragniesz to zostanę-powiedział. Dziewczyna uśmiechnęła się i ruszyła z nim do domu. Kiedy miała go obok czuła się bezpieczna.
                                          *************************************
                              Po zjedzeniu razem kolacji i obejrzeniu filmu poszli do pokoju Lucy. Daniel zaproponował, że będzie spał na fotelu, ale ona się nie zgodziła. Więc położył się obok niej i przytulił, a ona szybko zasnęła.
             Wstała jak tylko zorientowała się, że jest w lesie. Ruszyła ścieżką nie chcąc tu być. Niestety rozpoznała to miejsce. To tu w ostatnim koszmarze zginęła ta dziewczynka. Lucy spojrzała w stronę gdzie leżało martwe ciało dziecka i zaniemówiła z przerażenia. Ciało wciąż tam było. Zimne, blade i całe w ranach i krwi. Dziewczyna podeszła powoli do ciała i spojrzała na nie. To ta sama dziewczynka. Ale co jeszcze bardziej ją przeraziło kawałek dalej widziała coś co wyglądało jak noga. Powoli opanowując serce i przerażenie podeszła do tego miejsca. Widząc to cofnęła się. Kobieta, matka zmarłej dziewczyny leżała teraz tu martwa.Miała rozcięty brzuch praktycznie na pół prócz tego poderżnięte gardło. Miała zamknięte oczy. Lucy nie rozumiała w ostatnim koszmarze widziała jak ta kobieta zabija swoje dziecko. Jakim cudem teraz ona leży martwa. Dziewczyna spostrzegła, że tak jakby coś pod powiekami kobiety porusza się. Pochyliła się aby zobaczyć dokładniej....
 A wtedy kobieta otworzyła oczy, które były całe przekrwione i złapała Lucy za rękę. Przerażona dziewczyna próbowała wyrwać dłoń i uciec. Kobieta silnie ciągnęła ją i patrzyła tymi przerażającymi oczami. Złapała drugą ręką szyję dziewczyny i pociągnęła do siebie.....
      Lucy zaczęła cała się trząść,a Daniel momentalnie ją przytulił ciasno do siebie. 
- Już dobrze. Już nic ci się nie stanie- mówił do jej ucha gdy ona drżała.
- Ona... Jak to możliwe ?-spytała Lucy drżącym głosem. Jakimś cudem opanowała płacz. Nie chciała już więcej płakać.
- Ta kobieta została opętana przed ducha, Zabiła córkę nieświadomie, a potem duch ją zabił. Kobieta był bezbronna-odpowiedział Danie. Lucy spojrzała na niego szeroko otwartymi oczami.
-Skąd wiesz co mi się śniło ?-spytała.
- Mogę widzieć czyjeś sny jeżeli jestem blisko tej osoby. To samo jest wspomnieniami. Ale nie,nie zaglądałem ci w głowę-powiedział Daniel. Głaskał ją po plecach co ją uspokajało.
-Aha. Ale dlaczego mnie zaatakowała ?-spytała cicho przypominając sobie jak czerwone oczy kobiety wpatrywały się w nią, a martwa rękę ścisła jej rękę.
- To już wtedy była ta zjawa-odpowiedział. Lucy kiwnęła głowę i ukryła twarz w klacie Daniela.
- Wiesz, że za chwilę powinniśmy iść do szkoły-powiedział po chwili. Lucy spojrzała za okno. Faktycznie było już po siódmej.
- Musimy ?-spytała patrząc w okno.
- Musimy pogadać z twoją przyjaciółką. Jej też grozi niebezpieczeństwo.-odpowiedział Daniel.Lucy zupełnie zapomniała o Marcie. A przecież i ona mogła mieć problemy.
- Masz rację muszę z nią pogadać- stwierdziła dziewczyna patrząc na swojego chłopaka, który uśmiechał się do niej....
                         ***************************************
                  Lucy wypatrzyła Martę przy szafkach. Ruszyła do niej z Danielem u boku.
- Hejooo, oooo-powiedziała Marta widząc złączone dłonie pary.
- Hej. Musimy pogadać-powiedziała Lucy poważnie.
- No wiem. Kiedy ja mam znaleźć sukienkę....-zaczęła Marta z szerokim uśmiechem, ale Lucy nie miała na to nerwów.
- Słuchaj, to coś ważnego. Mamy problem. -powiedziała. Wymieniła spojrzenie z Danielem i wzięła głęboki oddech:
- Pamiętasz jak wtedy w lesie słyszeliśmy te dziwne odgłosy...
- Nie!. Dość przecież nic tam nie było- przerwała jej Marta. Chciała coś powiedzieć, ale Lucy złapała ją za ramiona i potrząsnęła.
- Przestań udawać, że nic się tam nie stało. Marta stało, a my mamy kłopoty. Wtedy zamordowano kobietę. Pamiętasz ?Czytaliśmy o tym w gazecie. Ale nie chciałyśmy w to uwierzyć, ale tak jest.-powiedziała zdenerwowana Lucy. Marta zaczęła potrząsać głową.
- Skoro tak, to dlaczego śnią mi się te koszmary ?! I skąd mam to ?!-powiedziała Lucy pokazując znak na ręce.
- Bzdury gadasz. Kto ci to powiedział ?-spytała Marta patrząc na przyjaciółkę.
- Ja.-tym razem odezwał się Daniel spokojnie. Marta przewróciła oczami.
- Jesteś chory psychicznie i próbujesz wmówić Lu to samo- oskarżyła Marta chłopaka.
-Nie!. Zrozum wreszcie on chce nam pomóc. Ten duch się od nas nie odczepi. Marta on nie tylko mnie będzie nawiedzał, zrozum to !-krzyknęła Lucy nie hamując złości.
- Przestań gadać bzdury. Nie chcę tego słuchać. Zadzwoń jak się ogarniesz -powiedziała i odeszła. Lucy patrzyła za odchodzącą przyjaciółką z lekko otwartymi ustami. Nie spodziewała się tego po najlepszej przyjaciółce.
- Zrozumie. Daj jej czas-odezwał się Daniel.
- Nie mamy czasu-powiedziała Lucy patrząc głęboko chłopakowi w oczy. Wiedziała, że się nie myli.
                                                 *************************
            Daniel nie chciał aby Lucy męczyła się w szkole, więc zabrał ją na spacer, a potem na obiad. Chciał aby chociaż na chwile przestała o tym wszystkim myśleć. Udało mu się, bo dziewczyna śmiała się z jego żartów i gadała o wygłupach nad jeziorem.  
A teraz przyszli do jego domu, a Lucy poszła na chwilę do toalety. Daniel usiadł na kanapie i czekał na nią.Wiedział,że nie mają dużo czasu. 
Lucy wyszła z toalety i podeszła do chłopaka z uśmiechem na twarzy. Usiadła okrakiem na jego kolanach i położyła dłonie na jego ramionach i uśmiechnęła się szeroko. Objął ją i pocałował.Zaczęli się całować. Czuła podniecenie i gorąco w całym ciele. Jego miękkie usta i dotyk dłoni rozpalały ją. Kochała go. 
Daniel położył ją na kanapie i zaraz znalazł się nad nią całując jej usta. Pociągnęła jego bluzkę do góry dając mu sygnał. Zrozumiał od razu i ściągnął ją szybko przez głowę. A potem pomógł zdjąć jej bluzkę. Zaczął całować jej szyję, a ją przechodziły przyjemne dreszcze. Czuła coraz większe ciepło w ciele.  Zszedł pocałunkami niżej, a ona wędrowała rękami po jego klacie i plecach. W końcu wrócił do jej ust. Oddychał szybciej tak jak ona. Nagle oderwał się od niej przygryzając jej wargę. Jęknęła cicho. Stanął na równe nogi i przez chwilę wpatrywał się w miejsce za nią. Obejrzała się za siebie, ale nic nie zobaczyła.
- Daniel ?-spytała cicho. Kiedy wymówiła jego imię ocknął się. Spojrzał na nią, a ona zaniemówiła. Wiedziała, że jest przystojny, a teraz stał przed nią pół nagi. Nie mogła się oprzeć i uśmiechnęła się szeroko.
- Przepraszam-powiedział i zbliżył się do niej. Usiadła na kanapie zapominając, że jest na staniku.
- Nie przepraszaj. A coś się stało ?-spytała zaniepokojona.
 -  Była tu. Widziałem ją. Zniknęła po chwili- odpowiedział cicho Daniel. Lucy przysunęła się do niego i dotknęła jego polika. Uśmiechnął się do niej. Chciał coś powiedzieć, ale wtedy komórka dziewczyny za wibrowała.
" BŁAGAM PRZYJDŹ NAD JEZIORO!" - Marta. 
Dziewczyna od razu podała telefon z wiadomością Danielowi.Sama wstała i założyła bluzkę.
- Co robisz ?-spytał chłopak także wstając.
- Nie pisałaby gdyby to nie było coś ważnego. Musiało się coś stać! Nie zostawię jej-powiedziała.
- Idę z tobą. -powiedział Daniel wsuwając koszulkę przez głowę. Lucy kiwnęła głową. Daniel syknął i spojrzał na swoją dłoń
- Co jest ?-spytała dziewczyna. Daniel pokazał jej swój znak, który teraz miał wyraźne czerwone kontury.
- Halloween. Zjawa jest nie tak daleko-powiedział chłopak.
-Lepiej chodźmy-powiedziała Lucy a on kiwnął głową i ruszył za dziewczyną.....
                                                   ****************************
              Wiem. Błuhahaha. Ale kurde ostatni raz pisze na taki temat. Sama ma ciarki, a już w ogóle w piątej ostatniej części. Przepraszam,z za błędy. Następny jutro  no bo w końcu HALLOWEEN :D








poniedziałek, 27 października 2014

                        Halloween cz.3 

           W końcu jednak oderwali się od siebie. Oboje oddychali szybciej. Daniel zamknął oczy i oparł czoło o jej czoło.
-Kocham cię Lucyno-powiedział z zamkniętymi oczami. Lucy zamurowało. Nie spodziewała się tego, że on może też czuć to co ona. Była tak zaskoczona i zachwycona, że zapomniała odpowiedzieć. Daniel otworzył oczy i spojrzał na nią.
- Przepraszam,musiałem to powiedzieć- powiedział puszczając ją, a ona od razu zeszła na ziemię.
- Nie, to znaczy tak... Szlak-powiedziała Lucy gryząc się w dolną wargę. Zdenerwowała się i nie mogła złożyć odpowiednio zdania. Daniel spojrzał na nią i uśmiechnął się choć widziała trochę bólu w jego oczach tak jak nadzieję.
- Ja... nie jestem dobra w słowach. Wszystko chrzanie-przyznała dziewczyna. Daniel chyba zrozumiał, bo podszedł do niej o odgarnął zbłąkany kosmyk z jej twarzy.
- Nie chrzanisz. Po prostu powiedz czy zostaniesz moją dziewczyną ?-spytał.
- Oczywiście, że tak. Ja...- nie zdążyła dokończyć,bo Daniel znów przywarł wargami do jej ust.Rozkoszowała się jego pocałunkiem i zatraciła w nim. Wplotła ręce w jego włosy i lekko pociągnęła, a on jęknął cicho wciąż ją całując. W końcu przestał, a jej kręciło się w głowie. Przytuliła się do niego i zamknęła oczy. Wdychała jego zapach i słuchała bicia jego serca. Przyznała to przed sobą. Zakochała się !
Zaczęli się kołysać a chłopak tulił ją nie chcąc puścić.
- Nie musisz iść do domu ?-spytał w końcu a ona podniosła głowę i spojrzała na niego. Uśmiechał się do niej.
- Nie wiem. A, która godzina ?-spytała chciała wyplątać się z jego uścisku aby sprawdzić godzinę, ale on nie za bardzo tego chciał.
-Po północy.- powiedział a Lucy zrobiła wielkie oczy patrząc na niego. Roześmiał się patrząc na nią. Odgarnął jej włosy i powiedział :
-Rozumiem, że miałaś być wcześniej- powiedział.
- Tak. Tata mnie zabije-odezwała się Lucy.
- Zawiozę cię jak chcesz?-zaproponował. Dziewczyna kiwnęła głową.- Zaczekaj przy drzwiach, wezmę rzeczy i zaraz przyjdę-dodał. Puścił ją nie chętnie, a ona zaraz odczuła brak jego dotyku. Westchnęła i ruszyła do drzwi. Na korytarzu stała Marta chichocząc z Patrykiem. Podeszła do nich. Jej przyjaciółka była widocznie zachwycona i nie spieszyło jej się do domu.
- Wracam do domu, tata mnie zabije- powiedziała do Marty. Ta spojrzała na nią.
- Musisz? Ja chce zostać- powiedziała przyjaciółka zerkając na Patryka.
- Możesz zostać. Ja sobie dam radę-odpowiedziała przyjaciółka uśmiechając się nieśmiało.
- Ooo a kto ma to szczęście ?-spytała blondynka. Lucy zerknęła na Patryka.
- Niech zgadnę...- zaczęła Marta- Daniel ?-spytała, a przyjaciółka zarumieniła się. Marta klasnęła w dłonie
- Zgadłam. Tylko wiesz uważaj- dodała Marta puszczając do niej oczko. Lucy westchnęła i ruszyła do drzwi. Stanęła i czekała na chłopaka. Po chwili poczuła jak obejmuje ją od tyłu.
- Długo czekałaś skarbie ?-szepnął jej do ucha. Lucy przeszły przyjemne ciarki a w brzuchu poczuła motylki gdy nazwał ją "skarbie". Uśmiechnęła się i odwróciła do niego.
- Nie. -odpowiedziała. Pocałował ją szybko, ale ją i tak przeszły dreszcze.
                                                  ***********************
          Zatrzymał samochód pod domem Lucy, a ona spojrzała na niego. Nie wiedziała za bardzo jak się zachować.
-Możesz mi dać na chwilkę telefon ?-spytał cicho patrząc na nią. Wyjęła komórkę i podała mu ją. Napisał coś szybko i oddał jej go. Wzięła go. Wyszedł bez słowa i obszedł samochód. Otworzył drzwi od jej strony i pomógł wysiąść. Zamknął za nią drzwi, a następnie objął.
- Nie chce abyś myślała, że to tylko głupia impreza. Chce być z tobą-powiedział a ona uśmiechnęła się i pocałowała go. Odprężył się i odwzajemnił pocałunek.
-  To co jutro mogę cię gdzieś porwać ?-spytał.
- Tak, a o której ?
- Coś koło 16 się stawie, dobrze ?-spytał. Kiwnęła głową i uśmiechnęła się szerzej. Przytulił się do niej i szepnął do jej ucha.
- Dobranoc skarbie- poczuła znowu te dreszcze i motylki.
- Dobranoc misiu- odpowiedziała mu i pocałowała w polik. Wyplątała się z jego ramion i ruszyła do drzwi domu. Bała się,że jeżeli się odwróci nie będzie miała serca zostawić go. Nie patrząc za chłopakiem weszła do domu i zakluczyła drzwi. W domu było ciemno co oznaczało, że tata śpi. Odetchnęła z ulga, bo nie chciała się z nim kłócić. Na palcach poszła do swojego pokoju i padła na łóżko. Usłyszała dźwięk wiadomości i wyjęła telefon.
"Dobranoc kochanie. Słodkich snów"- Daniel. 
Uśmiechnęła się do telefonu i odpisała swojemu chłopakowi. Odłożyła telefon i zamknęła oczy myśląc wyłącznie o nim.....
                           ******************************************
               Kończyła właśnie malować się gdy usłyszała  dzwonek do drzwi, Schowała zestaw do makijażu i zeszła na dół. Ubrała nowe dżinsy i śliczną nową czerwoną bluzkę. Włosy zostawiła rozpuszczone. Miała nadzieję, że mu się spodoba. Stanęła przed drzwiami i wzięła głęboki wdech. 
- Ogarnij. Całowałaś się z nim, więc teraz możesz być sobą- szepnęła do siebie. Uśmiechnęła się i chwyciła za klamkę.
Daniel miał na sobie ciemne dżinsy i niebiesko czarną koszulę w kratę, która dodawała mu elegancji. Na niej miał czarną skórę, Ręce miał schowane za sobą. Gdy tylko ją zobaczył na jego twarzy od razu odmalował się uśmiech. 
- Pięknie wyglądasz- odezwał się a ona uśmiechnęła się lekko.
- Ty też nieźle- odpowiedziała. Wyciągnął dłonie za pleców, a w nich miał piękny bukiet czerwonych róż.
- Najpiękniejszy kwiat dla najpiękniejszej dziewczyny- powiedział podając jej bukiet. Zarumieniła się i wzięła bukiet. Podeszła do niego i pocałowała. Krótko, ale i tak obojgu się spodobało.
- Wejdziesz ? Wstawię róże do wazonu- powiedziała Lucy. Daniel kiwnął głową, a ona ruszyła do kuchni. Wyjęła z szafki fioletowy wazon i nalała do niego wody, po czym wstawiła kwiaty. Wyprostowała się i poczuła, że ktoś ją obejmuję. Znów poczuła to ciepło w całym ciele.
-  Skarbie idziemy ?- spytał nie odrywając się od niej. Odwróciła się w jego ramionach i spojrzała w jego oczy.
- A gdzie ?-odpowiedziała pytaniem na pytanie. Uśmiechnął się szerzej i pocałował ją. Zamknęła oczy i odwzajemniła pocałunek. Czuła ciepło w całym ciele,a jej usta chciały tylko ust Daniela. W końcu chłopak przestał.
- Mógłbym tak cały czas.-odezwał się a Lucy uśmiechnęła się.
- Ale mamy film w kinie- dodał.
- A jaki ?-spytała od razu Lucy ciekawa.
- Powinien ci się spodobać- odpowiedziała i wziął Lucy za rękę.
                                        ***************************************
                         Jak się okazało filmem na jaki Daniel zabrał Lucy był " Diabelski nasienie". Przez cały film dziewczyna tuliła się do niego nie chcąc widzieć obrazów. Śmiał się z niej cicho, ale tulił do siebie. Lucy zauważyła, że niczego się nie bał. 
    Teraz szli dróżką leśną, a Lucy zjadała resztki popcornu.
- Nie mogę uwierzyć, że ani razu się nie bałeś- powiedziała patrząc na niego.Wzruszył ramionami
- Nic cię nie przestraszy ?-spytała patrząc na niego uważnie, Zauważyła, że na to pytanie twarz mu stężała, ale gdy tylko znów na nią spojrzał był uśmiechnięty.
- Czegoś tam na pewno się boje- odpowiedział.- Za to ciebie łatwo przestraszyć kochanie- dodał. Lucy uśmiechnęła się i wyrzuciła pustą paczkę po popcornie.
- A może ja się nie bałam -powiedziała ze słodkim uśmiechem. Splótł palce swojej dłoni z jej i roześmiał się.
- Czyli robiłaś to aby się do mnie tulić skarbie ?-spytał z uśmiechem.
- Może-powiedziała. Uśmiechnął się, ale po chwili spojrzał na miejsce obok Lucy i zrobił się blady, jak marmur. Zatrzymał się, a jego oczy utkwione były w jeden punkt obok Lucy. Dziewczyna spojrzała na niego i nie wiedziała co zrobić. Wydawał się zaniepokojony, przestraszony. Ścisnęła mocniej jego dłoń, a on wyrwał się z transu. Spojrzał na nią, a na jego twarz wróciły kolory. Przyglądała mu się uważnie.
- Wszystko okej misiu ?-spytała zaniepokojona. Uśmiechnął się do niej i kiwnął głową. Przyciągnął ją do siebie i objął. Pocałował ją w czoło, a potem przytulił. Schował twarz w jej włosy. Czuła, że lekko drży, a może to ona. Wtuliła się w niego.
- Ale na pewno ?-zapytała gdy znów spojrzał w jej oczy.
- Tak. Przepraszam zamyśliłem się kochanie- powiedział dotykając jej polika.
-Nic się nie stało.- powiedziała.- Chcesz iść dalej czy wolisz wracać ?-spytała po chwili.
- Wolę, abyś powiedziała mi coś o sobie- odpowiedział. 
- A co chcesz wiedzieć ? Nie mam jakiegoś wystrzałowego życia. Jest.... zwykłe- odpowiedziała. Daniel uśmiechnął się i przysunął ją jeszcze bliżej.
- Kąpanie się nago nie jest takie zwykle. Zwłaszcza w październiku-powiedział z szerokim uśmiechem.
- Oj tam, Ej przyznaj widziałeś ?-spytała Lucy. Uśmiechnął się jeszcze szerzej- O Boże- powiedziała do siebie zawstydzona. Opuściła wzrok patrząc na swoje nogi.
- Nie martw się. Nie masz czego się wstydzić. -powiedział łapiąc delikatnie jej podbródek i zmuszając by na niego spojrzała.
- Jesteś piękna i cudowna. Nie wstydź się. Nie musisz się wstydź przy mnie-powiedział. Uśmiechnęła się lekko i pocałowała go. Wplotła dłonie w jego włosy, a on w jej. Całowali się namiętnie. A ona przygryzła mu wargę. Zaśmiał się cicho z ustami przy jej ustach. 
- Zadziorna Lucy-powiedział. Wzruszyła ramionami i wtuliła się w niego. 
                       Spacerowali jeszcze długo i rozmawiali na różne tematy, co chwila przytulając się i całując.Odprowadził ją pod dom po 22. Pocałował na dobranoc i odszedł. Weszła do domu cała w skowronkach. Ściągnęła buty i poszła na górę.Cały czas myślała o Danielu i nie mogła się doczekać aż jutro znów go zobaczy. Rozbierając się w łazience dostała esa.
" Tej, czy ty umarłaś ?"- Marta. Lucy uśmiechnęła się i odpisała :
"Wręcz przeciwnie. Zaczęłam żyć". Nie czekała długo na odpowiedź.
"Uuuu. Niech zgadnę. Byłaś z Danielem na randce ?" Lucy wstukała w telefon odpowiedź:
"Może"  i weszła pod prysznic. Puściła gorącą wodę i zaczęła się myć.
Gdy wyszła opatuliła się ręcznikiem i sprawdziła telefon.
"Nie wierze ! Całowaliście się ? Coś więcej ? Jak było ? Gadaj wszystko !- Marta. 
Uśmiechnęła się i odłożyła telefon. Ubrała piżamę i umyła zęby. Wyszła z łazienki i wybrała numer Marty. Odebrała po drugim sygnale.
- Ty małpo ! Gadaj wszystko !- usłyszała uradowaną Martę w słuchawce.
- Nio co. Jest słodki, miły, romantyczny...
- Ale całowaliście się ?- przerwała Lucy Marta.
- No tak- odpowiedziała spokojnie uśmiechając się w przestrzeń na wspomnienia miękkich ust Daniela. Jej przyjaciółka zaczęła piszczeć.
- Iiiiii. I jak ? -spytała. Lucy niemal wyobrażała sobie szeroki uśmiech na twarzy Marty. Jej przyjaciółka bardzo chciała aby Lucy sobie kogoś znalazła i uwierzyła w siebie.
- Cudownie. Więcej nie zdradzę-odpowiedziała.
- Ale jesteś ! No dobra, ale jesteście razem, tak ?-spytała Marta.
- Tak. Ale słuchaj jutro szkoła, a ja padam.- powiedziała Lucy.
- A no wiadomo Daniel cię wymęczył- zażartowała Marta.
- Te twoje pomysły. Lecę Pa-powiedziała Lucy.
- Bay- rozłączyła się i odłożyła telefon na szafkę. Wślizgnęła się pod kołdrę i zamknęła oczy..... 
   Lucy siedziała pod dębem. Nie wiedziała co tu robi, ale coś nie pozwalało jej wstać. Nagle zobaczyła dziewczynkę. Miała piękne czarne loki. Jej buźka była taka słodziutka, że można by było ją schrupać.  Miała na sobie śliczną żółtą sukienkę, która była w pewnych miejscach podarta. Lucy zauważyła, że mała cała się trzęsie i szlocha. Chciała wstać i pomóc małej, ale nie mogła. Zupełnie jakby coś ją przytrzymywało. Dziewczynka spojrzała na Lucy, ale tak jakby jej nie zauważyła. Usłyszała jakiś szelest i przerażona rozpłakała się jeszcze bardziej. 
- Proszę mamo !!- błagała. Wtedy za drzew wyszła kobieta. Miała także czarne włosy, ale na jej twarzy były zmarszczki. Była matką dziewczynki jak domyśliła się Lucy. Jednak zdziwiło ją coś i przeraziło. Kobieta miała w ręku nóż od krwi. Jej twarz wyrażała złość, ale i ból. Lucy nie wiedziała co robić. Zauważyła, że dziewczynka ma rozcięte ramie. Mała zaczęła szlochać i błagać, ale matka szła w jej stronę. Lucy była przerażona. Chciała krzyczeć, ale nie mogła wydobyć dźwięku z gardła. Chciała biec do małej, ale nie mogła. Nie mogła nic zrobić.  Coś co ją jeszcze bardziej przeraziło, to to, że rozpoznała obie postacie. Mieszkały w jej miejscowości. Kobieta, która teraz szła do córki zwykle nie umiała znieść jednej łzy córki. A teraz chciała zrobić coś strasznego. Złapała małą za włosy i brutalnie pociągnęła. Dziewczynka zaczęła się szarpać i krzyczeć. Lucy próbowała się z całych sił zerwać z ziemi, ale nie mogła.  Patrzyła na to wszystko przerażona z szeroko otwartymi oczami.Kobieta rzuciła małą na ziemię i pochyliła się nad przerażoną dziewczynką. Lucy nie mogła znieść szlochu małej, która dusiła się własną silną i krzykiem.Jej matka powoli przyłożyła nóż do czoła dziewczyny i przejechała po nim. Ta zaczęła jeszcze głośniej krzyczeć. Lucy poczuła na swoich polikach łzy. Płakała z smutku i przerażenia. Chciała jej pomóc, ale nie umiała. Zaczęła wiercić się chcąc ruszyć jej na pomóc. Matka tym czasem wbiła nóż w brzuch dziewczyny i pociągnęła w bok wywołując jeszcze większy krzyk bólu i rozpaczy. Krew plamiła ziemię obok postaci, a kobieta nie przejmowała się krwią na sobie czy błaganiem córki. Mordowała ją dalej z zimną krwią. Nagle Lucy zerwała się do przodu i upadła na kolana. Momentalnie zerwała się na równe nogi i rzuciła na kobietę. Wpadła na nią i odrzuciła od konającej dziewczynki. Nie spojrzała na kobietę tylko od razu upadła na kolana przy ciele dziewczynki szlochającej i umierającej.
- Ciii ! Cicho będzie dobrze- starała się ją uspokoić. Sama jednak była przerażona i nie mogła powstrzymać łez. Wiedziała, że mała zaraz umrze, ale nie chciała aby mała tak cierpiała.  Dotknęła twarzy dziewczynki i uśmiechnęła się. Mała pomimo niewyobrażalnego bólu i bardzo dużej utraty krwi ścisnęła rękę Lucy i zamknęła oczy. Lucy nie wiedziała co robić. Dłoń dziewczynki zrobiła się zimna. Umarła z rąk matki... 
Nagle Lucy poczuła, że ktoś chwyta ją za rękę i szarpię. Odwróciła się i zobaczyła kobietę z poprzednio koszmaru patrzącą na nią.. Kobieta podniosła rękę z nożem, a dziewczyna krzyknęła przerażona.............
    Lucy gwałtownie usiadła na łóżku. Oddychała o wiele za szybko i nie mogła złapać oddechu. Łzy leciały jej po polikach. Nie mogła nad sobą zapanować. Zamknęła oczy i próbowała uspokoić oddech. Czuła w prawej ręce pieczenie. Spojrzała na wewnętrzną stronę ręki i zaniemówiła. Miała na niej jakiś znak, z której jeszcze kapała krew. Zamknęła ręką usta aby nie krzyczeć. Nie odrywała oczu od znaku na ręce. Starała się uspokoić, ale nie umiała. Była przerażona. 
- Przecież to był do cholery sen ! To nie mogło być na prawdę !- powiedziała drżącym głosem do siebie. Nie wiedziała co robić. Była przerażona i nie mogła zapanować nad emocjami. Momentalnie zerwała się z łóżka. Wcisnęła na nogi dres i bluzę. Założyła tenisówki z pod łóżka i podeszła do okna wciąż szlochając. Otworzyła je i wyskoczyła....
                                     **************************************
                          Daniel szedł szybkim krokiem. Kiedy w szkole nie zastał Lucy, a Marta powiedziała, że nie wie co z nią był przestraszony. Wiedział, że jej taty nie ma w domu. Stanął przed drzwiami i zadzwonił. Nic. Zero odzewu. Po wczorajszym spacerze bał się, ale nic jej nie mówił. Nie chciał w to wierzyć. Po którymś braku odzewu ruszył drogą do lasu. Szedł szybko modląc się aby ją tam zastać.
         Nie pomylił się była tam. Siedziała w kapturze na głowie patrząc na jezioro. Nie widział, jej twarzy,ale od razu zrobiło mu się lepiej,że wszystko z nią dobrze. Podszedł do niej, a ona zerwała się na równe nogi. Zaniemówił. Była cała zapłakana i trzęsła się. Na jego widok rozkleiła się jeszcze bardziej i przytuliła do niego. Objął ją i starał się uspokoić. Nie rozumiał nic co mówiła do niego płacząc w jego bluzkę. 
- Skarbie, już dobrze. Proszę powiedz co się stało- powiedział. Tulił ją do siebie starając rozgrzać, bo widział, że jej zimno. Podniosła zapłakane oczy i spojrzała na niego.
- Ja... nie wiem..... to był sen.... ale teraz ma coś na ręce-wyszlochała. Te słowa zmroziły go, ale zachował spokój. 
- Kochanie spokojnie. Nie płacz proszę cię- powiedział ocierając jej łzy z polików. Wtuliła się w jego pierś i dalej płakała.
- Pokaż mi to proszę-powiedział. Niepewna odsunęła się od niego i podciągnęła prawy rękaw bluzy ukazując znak ze snu. Zrobił wielkie oczy i jęknął. Złapał delikatnie jej dłoń.
- Nie, proszę. Nie ty !!- powiedział, a po jego polikach spłynęły łzy......
                                  ***************************
               Wiem, jestem okrutna. W takim momencie ? Oj tam. Ale mam pocieszenie następna część w środę ! A dlaczego ? Bo nie dawałam troche postów, a poza tym chce dać wam coś w halloween ! :D Mam nadzieję, że się spodobało. Czekam na wasze komentarze :D :*




sobota, 25 października 2014

                                  Halloween cz.2 
              Daniel szedł ścieżką leśną z słuchawkami w uszach. Nie była to dobra pora na spacery po lesie, bo  było po północy. Jednak on się tym nie przejmował. Nie bał się już praktycznie niczego. Miał muzykę na całą głośność i nie martwił się, że może go ktoś zaatakować. Szedł rozmyślając.
Przeprowadził się po kolejnym incydencie i miał nadzieję, że znajdzie spokój, ale niestety już zaczął coś wyczuwać. Wiązało to się właśnie z tym lasem. Czuł w nim złą moc. Podciągnął prawy rękach bluzy i spojrzał na swój znak. Czuł odkąd pierwszy raz zbliżył się do tego lasu poczuł pulsowanie w nim,a teraz jego znak zrobił się jeszcze bardziej wyraźny. Starał się nie zwracać uwagi na to i odganiać głosy chcące wejść mu do głowy. Zablokował swój umysł na głosy i obrazy chcące mu się pokazać.  Jednak wiedział, że nie uda mu się to wiecznie. Jak zawsze znajdą sposób aby się do niego dostać. Nienawidził tego uczucia. A mimo to był bezsilny na nich.....
Przyspieszył kroku i wyszedł z lasu na chodnik. Skierował się do swojego mieszkania nie zwracając uwagi na chłód przy jego boku i lekką poświatę przypominającą ciało....
(Tak mniej więcej ma wyglądać ten znak
na ręce chłopaka)
                                 *************************************
                  Lucy zwlekła się z łóżka odkładając telefon na szafkę wraz ze słuchawkami i skierowała do łazienki. Stanęła przed umywalką i obmyła twarz zimną wodą. Starała się nie myśleć o koszmarze, ale wciąż czuła na sobie ciało kobiety i jej błagający, przerażony głos. Nie wiedziała dlaczego, ale czuła
gdy ta kobieta ją szarpała i potem przygniotła do ziemi. Przejrzała się w lustrze i skrzywiła na swój widok.
- Jak ty wyglądasz- powiedziała do dziewczyny w lustrze. Wzięła szczoteczkę do zębów i pastę.
Kiedy już skończyła zabrała się za rozczesywanie włosów. Zaplotła je w warkocza. Umalowała się i wyszła z łazienki w samej czystej bieliźnie. Jej taty już nie było, a ona nie miała co robić.  Spojrzała na zegar na ścianie. "14.30".
- Łoł trochę się rozleniwiłam.- odezwała się i ubrała w dresowe spodnie i bluzkę. Wzięła telefon i zeszła na dół. Usiadła w salonie i włączyła telewizor, jednak nie znalazła nic ciekawego. W jej myśli znów wdarła się jedna osoba. Myślała o jego oczach. Ustach. O nim ! Nie mogła przestać myśleć. Wymyślała sobie różne rzeczy, choć w ogóle się nie znali. W jej głowie pojawił się obraz jak całuje się z Danielem. Od razu zaparło jej dech. Poczuła rumieniec na polikach a jej serce przyspieszyło.
- Cholera co się ze mną dzieje ?-spytała pusty pokój. Zadzwonił dzwonek, a ona wstała. Nie wiedziała kto mógłby do niej przyjść, lecz miała cichą nadzieję, że to nowy chłopak.
- Hejoo- powiedziała rozradowana Marta w drzwiach, Miała na sobie czerwoną sukienkę przed kolano z dekoltem a na niej czarną skórkę. Do tego pasujący makijaż i rozpuszczone blond włosy.
- Hej. A gdzie ty lecisz ?-spytała Lucy przyglądając się przyjaciółce.
- A ty znowu zapomniałaś. Co ty beze mnie zrobisz ? Impreza u Patryka... Hellooo- powiedziała machając dziewczynie przed twarzą. Lucy uderzyła się prostą dłonią  w czoło.
- Cholera zapomniałam. O której jest ?- spytała patrząc na telefon.
- o 18. Mamy trochę czasu. Chodź- powiedziała wchodząc do domu i ciągnąc przyjaciółkę. Ta zdążyła tylko zamknąć drzwi i poszła za przyjaciółką.
- Siadaj- rozkazała Marta pokazując na łóżko Lucy. Ta usiadła przyglądając się przyjaciółce z uśmiechem.
- Tylko wara od bielizny.- powiedziała z uśmiechem. Marta zrobiła słodką minkę i wyciągnęła z szafy czarną sukienkę.
- Ubieraj. Wyglądasz w niej bosko- powiedziała rzucając ją Lucy.
- Nie. O tej porze roku ?
- Nie gadaj. Jest ciepło, no dalej. A  i rozpuść te loki.- rozkazała Marta. Lucy wstała z ociąganiem i poszła do łazienki. Rozebrała się do bielizny i stanęła przed lustrem.
- Uuuu czarna koronka. Dla kogo ?-spytała rozbawiona Marta w drzwiach łazienki. Lucy krzyknęła przestraszona. Zakryła się rękoma i uśmiechnęła.
- Na pewno nie dla ciebie- powiedziała.
- No tak. Dla Daniela- powiedziała przeciągając ostatnie słowo.
- Wyjdź. Daj mi się ubrać- rozkazała Lucy. Marta zamknęła drzwi i Lucy została sama. Wcisnęła się w sukienkę i zapięła zamek. Rozpuściła włosy i rozczesała je. Poprawiła makijaż i przejrzała się jeszcze raz w lustrze.
-Ujdzie- skomentowała i wyszła.
- No,no no. Laska z ciebie- powiedziała Marta.
- Taaa. Dobra idziemy ?- spytała Lucy.
- Mamy jeszcze godzinę. Może pogramy w coś- zaproponowała z szerokim uśmiechem Marta. Lucy wiedziała w co chce grać. Kiwnęła jednak głową.
                Po szóstej dziewczyny weszły do domu kolegi.Byli tam praktycznie wszyscy z ich klasy i paru innych, Marta oczywiście ruszyła do Patryka. Lucy podejrzewała, że jej przyjaciółka zakochała się w nim, ale ta cały czas zaprzeczała. Lucy ruszyła za przyjaciółką. Trafiła na rozmowę Patryka i Marty.
- Hej- powiedział Patryk nie odrywając wzroku od oczu Marty.
- Cześć- odpowiedziała mu Lucy.
- Idziemy tańczyć ?-spytała blondynka. Lucy myślała, że to do chłopaka, ale okazało się, że do niej. Kiwnęła głową i ruszyła z przyjaciółką na parkiet.
  Tańczyły śmiejąc się.Nie zwwracały uwagi na innych kolegów, choć co jakiś czas Marta szukała kogoś. Nagle Lucy zobaczyła kogoś w drzwiach, Od razu zamilkła.
- Co jest...- Marta nie dokończyła widząc Daniela w drzwiach.
- Ooo książę się pojawił. No idź do niego- powiedziała Marta popychając przyjaciółkę. Ta zaparła się.
- Nie! Nie chce- skłamała Lucy. Zerknęła w stronę gdzie stał Daniel gadający o czymś z Patrykiem.
- No dalej.On co chwila na ciebie zerka, tak jak ty na niego- stwierdziła fakty Marta patrząc na chłopaków. Lucy nie wiedziała co zrobić. Nie była odważna i śmiała jak jej przyjaciółka.
- Dobra, jak nie chcesz go spotkać to nie odwracaj się -powiedziała szybko i uśmiechnęła się szerzej. Brunetka otworzyła usta, aby zapytać czemu,ale wtedy odezwał się Patryk za jej pleców.
- Marta zatańczysz ?-spytał blondynkę. Ta chętnie kiwnęła głową i poszła kawałek w bok tańczyć. Lucy słyszała, że ktoś za nią oddycha i czuła, że wpatruję się w nią.
- Cześć-powiedział Daniel. Lucy odwróciła się do niego i ich spojrzenia się skrzyżowały. Nie mogła przestać wpatrywać się w jego orzechowe oczy. Uśmiechał się do niej lekko.
- Hej- wydusiła wreszcie z siebie. Czuła gulę w gardle, która uniemożliwiała jej mówienie.
- Ładnie wyglądasz- pochwalił Lucy taksując ją wzrokiem od dołu do góry.
- Dzięki- powiedziała Lucy uśmiechając się nieśmiało.
- Masz ochotę zatańczyć ?-spytał miło Daniel. Lucy była zaskoczona nie wiedziała co odpowiedzieć. Jednak kiedy tylko go zobaczyła serce znów zaczęło jej przyspieszać. Czuła, że na twarz wychodzi jej rumieniec. Choć chciała powiedzieć "nie" z samego strachu, to z jej ust wyszło :
-Pewnie- Daniel złapał ją delikatnie za dłoń a ją przeszły ciarki. Dała się poprowadzić mu w mniej zaludnioną część pokoju, a potem zaczęli tańczyć. Trzymali się za ręce a Lucy czuła przyjemne ciepło. Wirowali w rytm muzyki, a Daniel sprawił, że zrobiła piruet. Dziewczyna potknęła się i przyparła plecami do klaty chłopaka. Ten objął ją ciasno w tali i przytulił się do niej. Głowę położył w zagłębieniu jej szyi. Zaczęli się kołysać w rytm muzyki, która z szybkiej zmieniła się na wolniejszą.  Zestresowana Lucy rozluźniła się w objęciach Daniela. Czuła jego oddech muskający jej szyję. W całym ciele czuła ciepło kiedy chłopak ją dotykał. Pozwoliła się ponieść chwili, nastrojowi i uczuciom.Muzyka się skończyła, ale zaraz zaczęła się kolejna wolna melodia. Daniel poluźnił uścisk i obrócił Lucy o 360 stopni, a dziewczyna przy tym zachichotała. Chłopak przyciągnął ją do siebie. Objął ją jedną ręką w pasie a drugą splótł z jej. Stykali się niemal ciałami. Prowadził ją w tańcu, a ona podniosła wzrok krzyżując z nim spojrzenia. Wpatrywali się w siebie. Lucy czuła jak jej serce wali. Po całym ciele rozchodziło się ciepło od dotyku chłopaka. A ona marzyła tylko o jednym. Lucy dała się ponieść i położyła głowę na jego piersi. Czuła jak lekko się spiął, a potem rozluźnił. Jego serce także biło szybciej a ona wyraźnie to czuła. Zamknęła oczy i wdychała zapach jego perfum.
-Lucy-szepnął Daniel wciąż tańcząc. Lucy speszyła się i podniosła głowę by spojrzeć w jego oczy. Nie widziała w nich złości czy zażenowania. Wpatrywał się w nią i mocniej złapał w pasie. Przyciągnął ją jeszcze bliżej. Drugą ręką dotknął jej rozgrzanego polika. Uśmiechnęła się lekko na ten gest czym go ośmieliła. Pochyliła się powoli i ich usta się zetknęły. Serce Lucy omal nie wyskoczyło z piersi, a ona poczuła jeszcze większe gorąco. Odwzajemniła pocałunek zarzucając mu ręce na szyję. Całował najpierw delikatnie, potem namiętniej. Lucy czuła zachwyt. Nie chciała tego przerywać.....
                                           **********************************
            Wiem w takim momencie :D Przepraszam, że tak długo była pustka.Nie wyrabiałam w szkole. Wiecie sprawdziany, poprawy no i jeszcze trzeba przygotować na dzień patrona :D Mam nadzieję,że się wam spodobał :D Kolejny dodam w poniedziałek lub wtorek :) Czekam na wasze opinie :*



niedziela, 19 października 2014

                          Halloween cz.1 

             Lucy szła razem z Martą ścieżką leśną. Plecak zwisał na jej ramieniu. Obie chichotały i gadały jak najęte o głupotach. Wiał lekki wiatr, który rozpuszczone brązowe loki Lucy zawiewał na twarz. Blondynka śmiała się z niej gdy ta odgarniała je wzdychając.
- A mówiłam, abyś związała je tak jak moje- powiedziała zarzucając swoim blond końskim ogonem. 
- Nie lubię ich wiązać dobrze wiesz.- powiedziała. Ścieżka leśna zmieniła się w piasek,a one ujrzały swoje ulubione miejsce.
 Odkryły je jak miały po 11 lat. Od razu zaczęły tu przychodzić i wygłupiać się. Nikt o nim nie wiedział, prócz nich. Miękki piasek jak na wydmach. Czysta woda i drzewa dookoła zasłaniające je. To była ich kryjówka.Dwa lata temu dorobiły sobie linę na drzewie tuż nad głęboką wodą. Przychodziły tu gdy mogły. A Lucy przychodziła także gdy chciała pomyśleć w samotności. Nawet w nocy. Ostatnio robiła to często. Teraz rzuciły torby na plaże i ściągnęły ubrania. Lucy odrzuciła dżinsy i fioletową bluzkę zostając w samej pomarańczowej bieliźnie. Jej przyjaciółka miała czarną koronką. Lucy zazdrościła przyjaciółce figury. Idealny brzuch bez jakiejkolwiek fałdy, szczupłe nogi a do tego nie mały biust. Była idealna na modelek. Długie nogi, świetna figura i nie wstydziła się tego. Lucy sama nie lubiła swojego ciała. Może nie była strasznie gruba,ale nie chciała patrzeć na swoje ciało. Na brzuch i nogi. Ale przy przyjaciółce pokazywała się tak, bo znały się od małego.Zawsze razem. Wiedziały o sobie wszystko. Razem robiły od pały i razem dostawały kary. Choć różniło je nie mało rzeczy.
- Idziesz Lucy ?- spytała przyjaciółka podchodząc do brzegu. Dziewczyna ocknęła się i podeszła do przyjaciółki. Kiedy dotknęła stopami wody przeszły ją ciarki. Był październik a ich rodzice zabiliby je gdyby wiedzieli, że kąpią się o tej porze w jeziorze. Jednak one się tym nie przejmowały. Marta jak zwykle bardziej odważna skoczyła do wody szybko i zanurkowała. Lucy stała jeszcze chwile patrząc na wodę po czym zaczęła wchodzić głębiej. Drżała, ale i tak zanurkowała. Woda cała ją otoczyła a ona uwielbiała to uczucie. Czuła się spokojnie i bezpiecznie otulona nią. Wynurzyła się obok przyjaciółki ocierając się o nią biustem. Obie wybuchły śmiechem.
- Ej wiem,że cię podniecam Lucy, ale zaczekaj do wieczora- zażartowała Marta z uśmiechem. Kolejna rzecz, której zazdrościła przyjaciółce. Piękny uśmiech.
- Oj nie jesteś w moim typie słonko. Nie pochlebiaj sobie- powiedziała z szerokim uśmiechem Lucy.
- Tak, tak, ale macać to mnie lubisz
-  Może- powiedziała Lucy i zaczęła płynąć do liny. Przyjaciółka szybko ją dogoniła. Zaczęły się chlapać i śmiać na głos.
- Dość ! Przestań, bo się fochne!- krzyknęła Marta zasłaniając twarz przed wodą. Lucy przestała i przewróciła oczami.
- Widziałam to- powiedziała Marta. Brunetka zrobiła niewinną minę i uśmiechnęła się. Przyjaciółka zanurkowała, a Lucy zaczęła się odsuwać wiedząc, że przyjaciółka chce jej wyciąć numer.
Marta wynurzyła się niespodziewanie za nią i szybkim ruchem rozpięła stanik, który spadł z ramion Lucy ukazując jej nagi biust. Dziewczyna krzyknęła i złapała stanik. Odwróciła się do przyjaciółki zła,a ta śmiała się w niebo głosy. Spojrzała za Lucy i robiąc większe oczy wybuchła jeszcze głośniejszym śmiechem.
- Co ?!- spytała zła Lucy. Odwróciła się trzymając stanik na piersiach. Zamarła na ten widok.  Przy jednym drzewie stał chłopak. Bardzo przystojny. Był wysoki, miał jasne włosy ale nie blond. Nie był napakowany jak większość chłopaków z jej miasteczka, ale wyglądał dobrze.  Patrzył na Lucy i uśmiechał się lekko. Zawstydzona dziewczyna zarumieniła się i zanurzyła po szyję w wodzie. Przyjaciółka nadal się z niej śmiała, a ona miała ochotę zapaść się pod ziemię. Odwróciła się do przyjaciółki zła.
- Zabije cię!- powiedziała.
- Oj już się boję-powiedziała Marta podnosząc ręce w geście kapitulacji.
- To ciacho już poszło, ale spodobałaś mu się- dodała Marta z szerokim uśmiechem.
- A, który facet nie lubi popatrzeć na cycki ?- spytała ironicznie Lucy. Poprawiła stanik i zapięła go szybko, po czym rzuciła się na przyjaciółka i zanurzyła ją pod wodę. Wypuściła ją gdy ta zaczęła wierzgać pod nią.
- To za mnie- powiedziała i odwróciła się od niej.
- Oj nie fochaj się. Taki żarcik.- powiedziała niewinnie Marta przytulając przyjaciółkę.
- Dobra lepiej wracajmy, bo boje się, że wymyślisz coś jeszcze- powiedziała Lucy i ruszyła do brzegu.
- Masz propozycje ?-spytała z szerokim uśmiechem blondynka gdy wychodziły na piasek.
- Trzymaj łapy z dala od mojej bielizny- odpowiedziała Lucy opatulając się ręcznikiem.
- Aaaa już ją zarezerwowałaś dla tego ciacha- skwitowała z szerokim uśmiechem Marta.- Ja chce być świadkową pamiętaj- dodała.
- Ogarnij nawet go nie znam. On chyba nie jest z naszej miejscowości- powiedziała Lucy patrząc na drzewo przy, którym widziała chłopaka.
- Może. Ale i tak wpadłaś mu w oko- powtórzyła. Lucy uśmiechnęła się i założyła czyste majtki.
- Jak już to ty- powiedziała zapinając suchy stanik plecami do przyjaciółki.
- Nie tylko ja się podobam chłopakom ty też. Przestań wreszcie uważać się za grubasa- powiedziała twardo Marta. Umiała żartować o wszystkim, ale jeżeli chodziło o samoocenę przyjaciółki to zawsze była poważna.
- Dobra, dobra- powiedziała brunetka  wciągając na suche nogi dżinsy.- Mamy problem, bo znalazł nasze miejsce- dodała zakładając bluzkę. Jej przyjaciółka była już ubrana i poprawiała włosy.
- No, ale jak on trafił tu ? Przecież tylko my znamy to miejsce- powiedziała Marta. Obie ruszyły ścieżką powrotną. Zawsze bały się, że inni odkryją to miejsce.Nie chciały aby ktokolwiek o nim wiedział, bo wtedy na pewno byłyby tu tłumy.
- Chyba już nie tylko my- powiedziała bardziej do siebie niż do przyjaciółki Lucy wzdychając. Ta także westchnęła i szły dalej w milczeniu do domu.
                                                              ***********************
                      Lucy leżała na łóżku słuchając muzyki na słuchawkach. Było coś po 6 a ona nie spała od 4. Znów miała koszmary. Obudziła się o świecie i już nie zasnęła. Od paru tygodni nękały ją podobne koszmary. Miały wspólne cechy : kobieta, krzyk i płacz, mężczyzna i odgłosy. Bała się zasypiać. Nie chciała kolejnej nie przespanej nocy, ale koszmary nie odchodziły. Leżała więc teraz patrząc w sufit i słuchając piosenki "Lullaby". Starała się zapomnieć okropne obrazy ze snu. Zapłakaną kobietę klęczącą przy drzewie. W okół pełno krwi i materiału jej ubrań. Szelest liści i widoczne przerażenie na twarzy kobiety. Starała się, ale znikąd nie kojarzyła twarzy kobiety, która zawsze była taka sama choć w różnym stanie.Z zamyślenia wyrwało ją zmienienie piosenki. Spojrzała na telefon, który wibrował. Alarm.
- Już 7-powiedziała sama do siebie wyjmując słuchawki z uszu. Wstała z ociąganiem i ruszyła do łazienki po drodze biorąc ciuchy z krzesła przy biurku. Obmyła twarz aby się rozbudzić i zaczęła myć zęby..
 Wyszła z łazienki ogarnięta w lekkim makijażu i włosach zaplecionych w warkocza na boku. Ubrała dżinsy i czarno-fioletową bluzkę z krótkim, z napisem "Soo Sweet". Zeszła na dół z plecakiem ucałowała tatę w polik.
- Dzień dobry córeczko- odezwał się jej tata. Mężczyzna po czterdziestce. Czytał gazetę i popijał kawę.
- Dzień dobry- powiedziała Lucy i wzięła kawałek chleba z serem z talerza taty. Przyjrzała mu się uważnie szukając oznak nie przespanej nocy, ale ich nie znalazła. Odkąd rok temu umarła jej mama w wypadku ojciec często nie spał. Martwiła się o niego, ale od paru dni zaobserwowała zmianę. Był bardziej wyspany i rozmowny.
- O której kończysz?- spytał ojciec.
- O 16 a co ?- odpowiedziała Lucy. Ojciec zawahał się chwilę, ale zaraz odezwał.
- Może zamówilibyśmy pizze i obejrzeli film jak kiedyś z....mamą- głos mu się załamał na ostatnim słowie. Lucy uśmiechnęła się i przytuliła tatę. Sama nie raz miała ochotę płakać kiedy przypomniała sobie coś o niej. Ale tym bardziej nie chciała o niej zapomnieć. Rzadko pozwalała sobie na płacz, ale nie raz kiedy było jej smutno brała ich album i oglądała zdjęcia. Płakała, ale uśmiechała się do zdjęć widząc mamę. Tęskniła za nią strasznie, ale starała się żyć dalej. Wiedziała, że ona tego chce. Wiedziała, że nie chce aby Lucy była nieszczęśliwa i zapłakana.
- Pewnie- powiedziała Lucy- Ale ja wybieram film, nie chce oglądać niczego o wojnie- dodała szybko. Jej ojciec uśmiechnął się a jej od razu zrobiła się lepiej na ten widok.
- Zgoda. Lepiej leć do szkoły.- powiedział tata. Pocałowała go jeszcze raz w polik i wyszła z domu.
              Weszła do szkoły i od razu skierowała się do klasy. Wiedziała, że będzie otwarta jak zawsze, Ich nauczycielka od Polskiego nie zakluczała klasy. Usiadła w ostatniej ławce jak zawsze i czekała na Martę. Ta pojawiła się po chwili z szerokim uśmiechem. Ubrała czerwoną bluzkę z dekoltem i nowe dżinsy.
- Hejo- powiedziała przytulając ją i siadając obok.
- Hej.- odpowiedziała Lucy,
- Wszystko okej ? Znowu nie spałaś po nocy ?- zapytała Marta.Dziewczyna tylko kiwnęła głową.
- Co ty masz w tej głowie, że non stop masz koszmary ?- spyta przyjaciółka pukając palcem w czoło brunetki.
- Nie wiem. Może to od tego co było parę tygodni temu...
- Nie! Przecież ustaliłyśmy, że nic się nie stało- przerwała jej szybko Marta. Lucy wiedziała, że jej przyjaciółka olewa tamtą sprawę, ale ona nie umiała. Nie dawało jej tamto spokoju. Marta chciała coś powiedzieć, ale wtedy zadzwonił dzwonek a do klasy wszedł nauczyciel z resztą klasy dziewczyn i kimś jeszcze. Chłopakiem. Wysokim i przystojnym. Miał na sobie dżinsy i koszulę w kratkę, która bardzo mu pasowała. Stanął obok biurka nauczyciela i zaczął o czymś z nim gadać.
- Witam- powiedział nauczyciel wstając. Cała klasa mu odpowiedziała.- Będzie wam w lekcjach towarzyszył nowy kolega, który puki co będzie wolnym słuchaczem- dodał pokazując na chłopaka.
Pokazał gestem aby wstał a ten posłusznie wykonał polecenie. Kiedy przyjaciółki zobaczyły jego twarz obie zamurowało. Lucy lekko otworzyły się usta, a oczy zrobiły się duże. Poczuła rumieniec na twarzy, ale nie mogła oderwać od niego wzroku.
- To nie możliwe. To nie może być on- powtarzała wciąż w myślach. Jednak prawda była taka, że to był on.
- To Daniel macie go dobrze traktować- powiedział nauczyciel i kazała z powrotem usiąść chłopakowi. Lucy opuściła głowę.
- To ten z wczoraj, pamiętasz ?-szepnęła Marta. Lucy słyszała w jej głosie śmiech. Jej nie było do śmiechu tylko wstyd.
- Tak, ale wolałabym zapomnieć- odszepnęła brunetka.
- Kurde już zaczął cie śledzić. Małpo on szaleje za tobą na stówę- szepnęła Marta szturchając przyjaciółkę w bok i uśmiechając się.
- Jak już to chce się ponabijać. Proszę nie mów nic-powiedziała Lucy i zaczęła nerwowo bazgrać w zeszycie. Nie wiedziała czemu ale w głowie miała tylko jedno słowo: Daniel.
      Kiedy tylko zadzwonił dzwonek Lucy zebrała książki z ławki i wyszła z klasy. Nie miała ochoty trafić na nowego chłopaka. Stanęła przy oknie i czekała na przyjaciółkę starając się nie myśleć o nowym ciachu w szkole.
- Oj nie myśl tyle. Głupi żart to był a ty przejmujesz się jak nie wiadomo czym- powiedziała Marta stając przed brunetką.
- To nie twoje cycki widział.- syknęła Lucy. Nie chciała być taka oschła dla przyjaciółki, ale była zdenerwowana i zawstydzona.
- Dobra, dobra. Przepraszam- powiedziała blondynka z niewinnym uśmiechem. Lucy uśmiechnęła się i przyjęła przeprosiny.
- Dobra to kiedy wasza pierwsza randka ?-spytała wesoła Marta. Lucy westchnęła.Wiedziała, że jak jej przyjaciółka coś sobie ubzdura to nie ma mocnych na nią.
- Nie będę się wdawać w kłótnie, bo to bez sensu- powiedziała Lucy i ruszyła przez klasy. Cały czas myślała o wczorajszym upokarzającym wydarzeniu i Danielu. Nagle odbiła się od czegoś i upadłaby gdyby nie silne ramiona, które ją złapały.
- Przepraszam- powiedziała równocześnie z Danielem Lucy. Kiedy spojrzała w jego orzechowe oczy znów się zarumieniła. Tym bardziej, że trzymał ją blisko aby nie upadła. Jej serce zaczęło przyspieszać, a ona nie wiedziała dlaczego.
- To moja wina zamyśliłam się- odezwała się wreszcie Lucy. Chłopak cały czas wpatrywał się w nią, a ona nie wiedziała co zrobić. Kiedy jednak odezwała się puścił ją i uśmiechnął się przepraszająco.
- Nic się nie stało. Jestem Daniel- przedstawił się chłopak.
- Lucy. Dzięki za uratowanie przed upadkiem- powiedziała Lucy. Kolega uśmiechnął się pewniej.
- Nie ma za co. Zawsze do usług- powiedział. Lucy uśmiechnęła się nie wiedząc co zrobić. Bała się zapytać, ale też chciała wiedzieć. Daniel pochylił się i szepnął :
- Nie martw się nie powiem nikomu o wczorajszym- Lucy zdrętwiała. Jeszcze bardziej się zarumieniła, a w ustach zrobiło jej się sucho.  Chłopak przyjrzał się jej uważnie i uśmiechnął lekko.
- Nie martw się nic nie widziałem. Spojrzałem dopiero po chwili...- zamilkł jakby chciał coś dodać ale się rozmyślił. Lucy odetchnęła z ulgą.
- Na prawdę ?-spytała. Chłopak kiwnął głową- Bałam się, że może.... a nie ważne. - powiedziała Lucy już bardziej spokojna.
- A jak tam trafiłeś ?-spytała po chwili.
- Spacerowałem po lesie i samo się jakoś doszło- odpowiedział Daniel z uśmiechem. Lucy chciała jeszcze coś powiedzieć, ale zadzwonił dzwonek a ona musiała iść na zajęcia.
- Do zobaczenia- powiedziała i odeszła.
                                           **********************************
                        Rzuciła klucze na stolik i weszła do salonu. Jej tata miał za chwilę wrócić, więc ona włączyła laptopa i zaczęła szukać fajnego filmu na wieczór. Miała ochotę na horror, thiller lub fantasy.
- Wróciłem- usłyszała głos taty za sobą. Uśmiechnęła się do niego szeroko.- O nie, jaki film wybrałaś ?-spytał od razu odkładając teczkę i podchodząc do kanapy.
- Mam trzy propozycje : "Obecność", "Nienarodzony" lub "Mama"- odpowiedziała Lucy.
- Wszystkie to horrory ?- córka kiwnęła głową- Może lepiej jakiś spokojniejszy- powiedział ojciec.
- To "Step up 4"- powiedziała Lucy. Jej tata westchnął i uśmiechnął się.
- Niech się naładuje a my zamówimy jedzenie- powiedział a Lucy z ochotą wstała i poszła za tatą do kuchni.
             Podczas oglądania rozmawiali a Lucy musiała dużo tłumaczyć tacie śmiejąc się przy tym. Jej tata uśmiechał się przez większość czasu. Choć co zauważyła co jakiś czas sprawdzał telefon. Zdziwiło ją to, ale domyślała się, że pewnie chodzi o pracę. Po filmie umyła się i poszła do swojego pokoju. Wślizgnęła się pod kołdrę i włączyła muzykę na słuchawkach. Szybko zasnęła.
      Stała po środku lasu. Nie kojarzyła tego miejsca, ale domyślała się, że to ich las. Zaczęła rozglądać się za jakąś ścieżką, ale nic nie zauważyła. Wtedy usłyszała krzyk. Kobiecy błagający o litość. Bez zastanowienia zaczęła się cofać od miejsca z, którego dochodził. Krzyk stawał się coraz  głośniejszy a do niego dołączył szloch i okrzyki bólu. Usłyszała dźwięk łamanej gałęzi,a po chwili ujrzała biegnącą w jej stronę postać. Kobietę. Młodą w całym podartym ubraniu i zakrwawionej. Zaczęła się cofać przerażona. Kobieta była coraz bliżej niej. Złapała Lucy mocno za ramiona wbijając paznokcie w skórę.
- Pomóż mi ! Błagam ratuj mnie!!!- krzyczała to niej, ale Lucy zastygła w przerażeniu patrząc na twarz kobiety. Była cała blada i całym mnóstwem krwi. Miała rany na twarzy, które były strasznie głębokie. Wyglądała makabrycznie. Lucy nie mogła pojąć jakim cudem jeszcze żyje skoro straciła tyle krwi. Nie mogła nic zrobić. Stała i pozwalała się szarpać kobiecie. Przerażenie nie pozwalało jej się ruszyć. Nagle kobieta zawyła z bólu i opadła na Lucy, przygniatając ją do ziemi. Kobieta zesztywniała na Lucy. Ta próbowała się uwolnić spod ciała kobiety jednak nie miała dość siły. Usłyszała przeraźliwy męski śmiech.........
                                     ________________________________
     Mam nadzieje, że się podoba i nie popełniłam strasznie dużo błędów. Następna część powinna pojawić się w środę/czwartek a do tego czasu może dodam coś innego. Czekam na wasze komentarze :D