Rozdział.8.
Obudziły mnie pierwsze promienie słońca wpadające przez jego okno. Rozejrzałam się i spojrzałam za siebie. Leżał teraz na plecach z zamkniętymi oczami. Spał. Usiadłam i spojrzałam na niego. Wyglądał jak anioł i był aniołem. Taki cudowny. Jego twarz była taka spokojna. Kilka kosmyków jego blond włosów opadło na niego twarz, przysłaniając jego oczy. Wpatrywałam się w niego. Jak ja mam mu to wyjaśnić ? Całe wczorajsze zajście ? Przecież ja się w nim zakochałam, ale on na pewno nie odwzajemnia tego uczucia. Jednak ja chcę, aby był moim przyjacielem.Chociaż to. Nie chce go stracić. Mogłam wczoraj się powstrzymać, ale nie chciałam. To była chwila zapomnienia. Chwila ! Co on sobie pomyślał, gdy wczoraj w nocy przyszłam do niego ? Chyba wolę nie wiedzieć, ale muszę mu to jakoś wyjaśnić.
- Wpatrujesz się we mnie-odezwał się Sebastian wciąż nie otwierając oczu.Na jego twarzy był zaspany uśmiech. Ręce założył za głowę tak,że widziałam jego napięte mięśnie. Przystojny to za małe słowo na niego. Jest po prostu jak anioł. W środku i na zewnątrz.
- Przepraszam nie chciałam-powiedziałam cicho, opuszczając głowę i patrząc na jego kołdrę, którą byliśmy przykryci. Otworzył oczy i spojrzał na mnie. Podniósł się i usiadł,a ja ujrzałam jego umięśnioną klatkę piersiową. Same mięśnie!
- Nie przepraszaj. Coś ci powiem-powiedział z uśmiechem, pochylając się w moją stronę. Podniosłam głowę i spojrzałam w jego błękitne oczy, w których zawsze tonęłam.
-Ja tego chciałem-wyszeptał i musnął moje usta swoimi. Krótkie muśnięcie, a mnie przyprawiło o dreszcze i rozpaliło moje serce. Wpatrywałam się w niego, a on uśmiechnął się szerzej i objął mnie w talii. Podniósł mnie i posadził okrakiem na swoich nogach.
- Posłuchaj wiem, że to dziwne, ale mnie trafiło, gdy cię ujrzałem wtedy w kostnicy-wyznał, przejeżdżając dłonią po mojej twarzy co przyprawiło mnie o kolejne dreszcze. Słuchałam go wciąż, nie rozumiejąc co mówił.
- Myślałem, że po prostu mnie zauroczyłaś i zapomnę, gdy znikniesz, ale tak się nie stało. Po nocy spacerowałem po mieście mając w głowie tylko ciebie. Całą twoją osobę, Nie chciałaś wyjść z moich myśli. Chyba ci się tam spodobało-powiedział, zakładając kosmyk moich loków za ucho z anielskim uśmiechem. Również się uśmiechałam. Nawet nie wiedział, jak na mnie działał jego dotyk. Drżałam, gdy mnie dotykał. Serce waliło jak młot, a temperatura skała coraz wyżej.
- Próbowałem myśleć, o czymś innym, ale non stop wracałem do ciebie. A kiedy zobaczyłem cię w zaułku wezbrała we mnie złość. Bo te dupki ośmieliły się cię tknąć. Potem, gdy cię zabrałem do siebie nie mogłem przestać się na ciebie patrzeć. Jeszcze więcej o tobie myślałem, a gdy się obudziłaś błagałem tylko, abyś nie odeszła.-opowiadał dalej, a jego jedna dłoń trzymała mnie w talii, a druga bawiła się kosmykami moich rozpuszczonych włosów.
- Wtedy zrozumiałem, że cię kocham-wyznał, a moje serce omal nie wyskoczyło z klatki piersiowej. Kocha mnie !!! Powiedział to !!! Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej, nie mogąc nagle nic powiedzieć. Stanęła mi gula w gardle.
- A kiedy mnie pocałowałaś przyznam ci, że nie chciałem przerywać. Jednak, gdy ty uciekłaś zrozumiałem, że albo mnie nie chcesz albo nie miałaś miłych doznań z chłopakami-odezwał się po chwili wciąż się uśmiechając. Położyłam dłonie na jego klacie, przejeżdżając nimi w dół i w górę, co go rozbawiło.
- Ja ciebie też kocham, ale bałam się, że ty nie i wszystko zniszczę. Gdybym nie chciała takiego anioła jak ty to byłabym idiotką-powiedziałam w końcu,a on uśmiechnął się szeroko, choć zdziwiło go, że nazwałam go aniołem. Pochylił się i pocałował mnie, a ja odwzajemniłam pocałunek. Całował tak czule i namiętnie, ale nie czułam tego co z Danielem.Tam czułam same pożądanie. Przy Sebastianie czułam też pożądanie, ale i rozkosz i miłość. Czułam tą miłość bijącą od Sebastiana. Przy Danielu nigdy tego nie miałam. To było całkiem inne i chciałam tego w stu procentach. Zarzuciłam mu ręce na szyję. Zaczął całować mój polik schodząc wzdłuż linii szczęki w dół. Jego powolne pocałunki sprawiały mi rozkosz. Całe moje ciało drżało, a serce wyrywało się do niego. Zaczął kreślić pocałunki na mojej szyi, a ja nie powstrzymałam jęku rozkoszy. Ręce włożył pod moją koszulkę i zaczął na brzuchu kreślić kołka. Szybko ściągnęłam koszulkę, a on mi w tym pomógł. Wrócił do całowania mojej szyi. Nagle położył mnie, na łóżku, a ja zachichotałam. Znalazł się momentalnie nade mną i pocałował namiętnie. Jego usta błagały bym wpuściła język do środka co uczyniłam z chęcią. Rozpływałam się z rozkoszy przy nim. Po chwili znów zaczął całować moją szyję idąc w dół. Składał delikatne pocałunki na moim ciele, a ja czułam, że płonę. Moje dłonie błądziły po jego klacie i plecach, gdzie natrafiły na jakieś kreski. Jakby blizny czy rany. Ale nie zagłębiałam się w to, bo Sebastian nagle przestał i spojrzał na mnie.
- Coś nie tak ?-spytałam uśmiechając się do niego. Nie mogłam powstrzymać rumieńców na twarzy. Oddychałam znacznie szybciej tak jak on. Oboje byliśmy rozpaleni, a ja nie miałam dość.
- Nie musimy.Pamiętam co się stało w zaułku. Mogę czekać-odpowiedział patrząc mi w oczy. Uniosłam się na łokcie tak,że moja twarz była tuż przed jego.
- Tamto było, a ja gdybym nie chciała nie pozwoliłabym ci się widzieć nago-odpowiedziałam z uśmiechem,a on spojrzał w dół na moje ciało z szerokim uśmiechem. Wrócił spojrzeniem do moich oczu i pocałował mnie długo i namiętnie..
*****************************
Leżałam na boku z jedną ręką pod głową, a drugą we włosach Sebastiana. Bawiłam się jego kosmykami z uśmiechem wpatrując się w niego. On również leżał na boku opuszkami palców robiąc kółka na moim brzuchu co przyprawiało mnie o dreszcze. Emocje nadal we mnie buzowały. Rozkosz, spełnienie, pożądanie, miłość i szczęście. To było jak narkotyk. On jest jak mój osobisty narkotyk, którego nie mam nigdy dość.
- Bardzo bolało ?-spytał nagle wpatrując się w moją twarz. Nadal kreślił kółka, na moim brzuchu.
-Nic nie bolało. Było cudownie-odpowiedziałam z uśmiechem, a on pocałował mnie krótko.
- To dobrze,bo wiesz, że uzależniłaś mnie od siebie?-spytał mnie z tym anielskim uśmiechem.
- Oj,bo będę musiała cię wysłać na odwyk-zażartowałam,a on objął mnie i przysunął bliżej siebie.
- Nie ma mowy-powiedział i pocałował mnie w czoło. Patrzyliśmy sobie w oczy przez długi czas, a ja nie zauważyłam, że za oknem robiło się szaro. Która mogła być godzina ?
- Głodna ?-spytał po chwili, a ja wzruszyłam ramionami. Usiadł na łóżku, a jego nogi zwisały nad ziemią. Zobaczyłam jego nagie plecy, Były na nich rany. Nie otwarte, tylko takie w trakcie gojenia. Lekko czerwone, ale bez strupów. Nie mogły być od miecza czy noża. To bardziej od... bicza ! Ale kto mu mógł to zrobić. Podniosłam się szybko i uklęknęłam przed jego plecami dotykając ich delikatnie.
-Kto ci to zrobił ?-spytałam. Nie chciałam, aby cierpiał. Zabiję tego kto go tknął. Odwrócił się w moją stronę i wzruszył ramionami.
-Mój ojciec-odpowiedział obojętnie. A mnie zmroziło. Ojciec ? Jak ojciec może podnieść rękę na syna ?! Jak ?! Przecież to chore! Nie można bić swoich dzieci! Jak on mógł ??? Sebastian widząc moją minę usiadł twarzą do mnie i uśmiechnął się tak, że nie widziałam blizn
-Wiem, że nie są piękne-powiedział, a ja odzyskałam głos.
-Nie.Tylko one wyglądają na świeże,a mówiłeś, że twój ojciec nie żyje-odpowiedziałam lekko drżącym głosem.
- Bo nie żyje. Ale używał demonicznego biczu. Rany nigdy mi nie znikną,a mają przypominać czym grozi nie słuchanie ojca-odpowiedział obojętnie.
- Jak on mógł ci to robić? Nie robi się tego synowi! Nie można tak-powiedziałam zła, ale zaraz zamilkłam. Mogłam go zranić. Jednak on uśmiechnął się do mnie i wziął moją dłoń.
- Taki był mój ojciec. Gdy nie wykonałem rozkazu dostawałem nimi. Ostatni raz był, gdy nie chciałem zabić dzieci likantropów-powiedział, a mnie przeszły ciarki. Likantropy to wilkołaki i jak można zabić dziecko. Ludzie czy nie. To dziecko!
- Bił cię za to, że nie chciałeś zabić dzieci. To chore ! Zachowałeś się jak bohater-powiedziałam dotykając jego rozpalonego polika. Uśmiechał się do mnie cały czas.
- Ale nie wypełniłem rozkazu za to była kara-powiedział sucho. Wiedziałam, że naszły go wspomnienia, a tego nie chciałam. Tyle wycierpiał, a nadal był aniołem. To po prostu cud. Ja bym dawno albo znienawidziła wszystko,albo zabiła się. A on nie. Nadal był anielskim sobą!
-Bolą?-spytałam,a on objął mnie w pasie.
-Non stop,ale przywykłem. Przy tobie zapominam-odpowiedział i pocałował mnie w czoło. Uśmiechnęłam się lekko, ale widział, że się zmartwiłam.
- Ej naprawdę wszystko okej-zapewnił trzymając mój podbródek. Uśmiechnęłam się i pokiwałam głową.
- To co kolacja w Wenecji ?-spytał wstają i zakładając bokserki. Wciąż wpatrywałam się w jego blizny. Jak można uderzyć dziecko !? I to jeszcze takim czymś ! Zabiłabym go, gdyby żył!!!
- Czy to randka ?-zapytałam z uśmiechem również wstając i zakładając na siebie jego koszulę z ziemi. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się szeroko.
- Tak. -powiedział, a ja podeszłam do niego i pocałowałam go w polik.
- Daj mi pół godziny-szepnęłam i wyszłam z jego pokoju.
Wbiegłam z szerokim uśmiechem do swojego pokoju i zamknęłam drzwi. Oparłam się o nie plecami i oddychałam głęboko. Było tak cudownie. Nigdy nie będę miała go dość ! Kocham go !!!!
Podeszłam do komody i otworzyłam ją. Co ja miałam na siebie włożyć ??? Przecież to randka. Nie mogę pójść jak na co dzień. Chwila.....
Wyszperałam piękną czerwoną sukienkę przed kolano, którą kupił mi Sebastian w Paryżu. Była z koronką i na ramiączkach. Nie jak miniówka, ale też nie strasznie długa. Kończyła się przed kolanem i była w sam raz. Wzięłam ją i czystą koronką bieliznę, i weszłam do łazienki. Ściągnęłam koszulę mojego chłopaka, która cała nim pachniała i przypominała mi o nim. Taki cudowny zapach. Drzewa i mięta oraz ocean. Taki słodki zapach. Spojrzałam na siebie w lustrze. Szeroko uśmiechnięta z zaczerwienionymi policzkami i bijącym szczęściem ode mnie. Tego mi brakowało. Szczęścia ! A on mi je dał!
Puściłam chłodną wodę, chcąc uspokoić moje ciało. Wciąż byłam rozpalona. Nie chcę już wracać do przeszłości.To było. Ja nie wrócę do poprawczaka. Daniel mnie nie znajdzie, a rodzice dadzą sobie radę. Ja jestem z Sebastianem szczęśliwa i czuję,że znalazłam swoje miejsce na ziemi. Nie chcę nigdzie odchodzić. Chcę z nim być na zawsze. I tyle !
Po około piętnastu minutach wyszłam z łazienki. Ubrana w czerwoną, piękną sukienkę. Moje loki były rozpuszczone,a na twarzy delikatny makijaż. Założyłam do tego czerwone balerinki i wyszłam z pokoju. Sebastian czekał przy schodach.Miał na sobie elegancką białą koszulę i marynarkę, Mmm cały do schrupania!
Podeszłam do niego,a on uśmiechał się tym anielskim uśmiechem, który kochałam w nim.
-Gotowa ?-spytał biorąc mnie za rękę, a ja pokiwałam głową. Nie ważne gdzie, byle z nim! Weszliśmy do portalu,a ja instynktownie ścisnęłam jego ciepłą dłoń.
***********************
Szliśmy pomostem, a ja nie mogłam przestać się śmiać. Rozbawiał mnie cały czas. Kolacja była pyszna, potem nasza rozmowa i teraz długi spacer. Nie miałam tego dosyć. Cały wieczór był taki romantyczny i cudowny. Sebastian tyle mi na opowiadał o Świecie Cieni. Trochę mnie przestraszył, ale to niezwykły świat. Wszystkie "rasy" starają się żyć w pokoju, bo podpisali umowę. Clave to taka jakby władza u Nocnych Łowców, która zajmuję się po prostu rządzeniem. W każdym mieście, gdzie jest Instytut jest także Konklawe, które jest od sytuacji kryzysowych,ale nie tylko. Mają także władze, ale mniejszą niż Clave. Mają Inkwizytora i Konsula, którzy są najważniejsi w Clave. Jeżeli się trafi na przesłuchanie nie da się skłamać, bo używają Miecza Anioła, który zmusza do mówienia prawdy. Likantropy,Wampiry i Fearie to podobne stwory jak w książkach, choć likany nie przemieniają się tylko w pełni. I dużo innych rzeczy mi na opowiadał.
Nagle Sebastian złapał mnie w talii i podniósł, a ja pisnęłam i złapałam się go mocno za szyję. Podszedł do krawędzi mostu i wychylił się, ze mną. Ujrzałam taflę wody i złapałam się go mocniej za szyję.
-Sebastian nie !-krzyknęłam, a on się roześmiał. Za insynuował, że mnie puszcza,a ja pisnęłam co go rozbawiło.
-Proszę cie!-krzyknęłam łapiąc się go za szyję jak najmocniej. Nie chciałam wpaść do wody. Nie o tej porze roku. Nie z mostu, bo nie wiem jak głęboko tu jest. I wolę nie sprawdzać.
Śmiał się nadal,ale odwrócił się od wody. Postawił mnie na ziemi, a ja roześmiałam się sama z siebie.
- Nie puściłbym cię, ale śmiesznie było jak trzymałaś mnie za szyję,jakbyś chciała się w nią wbić.-powiedział ze śmiechem, a ja uderzyłam go lekko w pierś śmiejąc się.
- Bo chciałam. Poleciałbyś ze mną-odpowiedziałam, a on dotknął mojego polika z szerokim uśmiechem. Pocałował mnie, a ja odwzajemniłam pocałunek.
Po chwili, jednak oderwałam się i podeszłam do murku. Usiadłam na nim plecami do wody i patrzyłam na Sebastiana. Podszedł do mnie i stanął tuż przede mną obejmując w talii.
- Nie dam ci upaść-powiedział i pocałował mnie w czoło. Objęłam go nogami w pasie i przyciągnęłam jeszcze bliżej. Pochylił się, a ja pocałowałam go. Odwzajemnił pocałunek. Było idealnie. Nic więcej nie potrzebowałam.
- Ach ta młodzież. Za grosz wstydu-usłyszałam jakąś poirytowaną kobietę przechodzącą przez most. To dziwne byliśmy w Wenecji, a zrozumiałam ją. Oderwaliśmy się od siebie ze śmiechem.Patrzyłam w jego błękitne oczy,a on w moje zielone.
- Chyba lepiej wracajmy-stwierdził, ze śmiechem zerkając na kobietę, która zerkała na nas kiwając głową z rozdrażnieniem.. Jacy starsi ludzie są sztywni.
Wstałam z murku i pocałowałam go krótko, po czym złapałam za rękę.
-Wracajmy-szepnęłam mu do ucha, a on uśmiechnął się szeroko.
*****************************
Siedziałam na kolanach Sebastiana całując jego szyję . Jego dłonie wędrowały po moim ciele wywołując dreszcze. Całowałam jego szyję wdychając jego cudowny zapach. Moje ciało znów jakby płonęło. Czułam także gorąco jego ciała. Bicie jego serca, które było znacznie szybsze. Czułam jego oddech na swoich włosach.Nagle przewrócił mnie na łóżko,a ja się zaśmiałam. Pocałował mnie lecz, nagle zamarł. Nie ruszył się i nic nie zrobił. Czułam tylko jego oddech na moich ustach. Spojrzałam nad niego. Mignęła mi tylko jakaś postać, a potem poczułam coś mokrego na swoim brzuchu. Sebastian nie ruszał się. Odepchnęłam go lekko, a on opadł obok mnie. Spojrzałam na dół. Krew !Ale to nie moje! Przerażona spojrzałam na Sebastiana. Krwawił obwicie z rany na brzuchu. Panika mnie dopadła.Potrząsnęłam nim za ramiona.
-Sebastian !-krzyknęłam przerażona. Łzy leciały mi po policzkach, a ja drżałam. Był cały blady i oddychał coraz wolniej. Momentalnie dopadłam szafki nocnej i zaczęłam szukać. Musiała tu być ! Musiała ! Wymacałam ją i wyjęłam. Jednak to nie to. Odrzuciłam ją i zaczęłam znowu szukać. Byłam coraz bardziej przerażona. Łzy nie chciały przestać lecieć. W końcu znalazłam ją. Uklękłam obok Sebastiana i przyłożyłam czubek stelii do jego brzucha. Zaczęłam rysować iratze opanowując drżenie rąk. Jego silna dłoń złapała mnie. Była chłodna. Uniemożliwił mi dalsze rysowanie runy.
-Sebastian proszę. To cię uratuję-powiedziałam łamiącym się głosem, a on uśmiechnął się anielskim uśmiechem, choć już słabszym. Wiedziałam, że strasznie cierpi. Puścił moją dłoń, a ja szybko dokończyłam iratze. Jednak coś było nie tak, ono nie działało ! Rana nadal krwawiła ! Przecież nie mogło być za późno. Iratze zawsze działało!!!
- Isabell... kocham cię-powiedział z trudem. Spojrzałam w jego błękitne oczy z, których znikał powoli ten blask. Nie !!!!
- Sebastian błagam nie zostawiaj mnie!!!-krzyknęłam łamiącym się głosem. Łzy leciały mi potokiem po policzkach i brodzie. Dotknął resztką sił mojej dłoni i ścisnął ją.
-Pocałuj mnie.... proszę-wyszeptał resztką sił. Pochyliłam się wciąż płacząc,
-Błagam cię nie zostawiaj mnie-błagałam. Uśmiechnął się znowu i zobaczyłam jedną łzę cieknącą po jego poliku. Jedna łza chociaż tak cierpiał.Jedna łza !
-Proszę-wyszeptał, a ja pocałowałam go. Pocałunek był długi czuły i powolny.Nie chciałam przestawać, bo wiedziałam co się stanie. Jednak już po chwili jego usta znieruchomiały i zrobiły się zimne. Podniosłam głowę i zobaczyłam jego błękitne oczy z, których zniknął całkiem ten blask. Na ustach był ten uśmiech, a po poliku ciekła jedna łza. Zaczęłam szlochać i przytuliłam się do niego.
-Sebastian ! Błagam!!-krzyczałam chociaż wiedziałam,że jest za późno. Zamknęłam oczy i przytuliłam się do jego zimnego ciała. Usłyszałam kroki na dole, ale nie obchodziło mnie to.
- Kocham cię-wyszeptałam do jego martwego ucha i zamknęłam oczy, czekając aż ta postać przyjdzie po mnie i także zabiję. Długo nie czekałam. Drzwi się otworzyły i ktoś rzucił we mnie nożem,który zatopił się w moich plecach. Przeszył mnie okropny ból, ale nie walczyłam. Czekałam tylko.......
****************************
Mam nadzieję, że się podoba. Wiem trochę długo czekaliście. Ale mam nadzieję, że nie jesteście źli.Przepraszam trochę miałam w święta roboty i złapałam doła.Takie małe problemy. Głupie wspomnienia,ale mój kochany mi pomógł i jest dobrze<3 Mam nadzieje, że już nie będę miała doła i szybko wam dam kolejny rozdział :* Przepraszam za błędy wciąż się uczę :* Czekam na wasze komentarze. :***
-LoVe Is NoT GaMe
Będe tutaj dodawać różne posty. Moje przemyślenia na dany temat, opinie książek/filmów. No i nie raz historyjki/opowiadania. Mam nadzieję, że się wam spodoba. Czekam na wasze komentarze :D Mój poprzedni blog gdyby ktoś chciał zajrzeć -----> http://opowiada-nia.blogspot.com/
poniedziałek, 29 grudnia 2014
środa, 24 grudnia 2014
No także mamy święta !
I trzeba by życzenia złożyć :D
Tak,więc życzę wam zdrowia i radości.
Uśmiechu na waszych buźkach. Ciepełka
w serduchach :*
Spełnienia waszych najskrytszych marzeń ! :** Jakie tam tylko macie oby się wam spełniły :)
Mało kłótni w rodzinie i z przyjaciółmi.
Pełno miłości i szczęścia. :)
No a w Sylwestra wyśmienitej zabawy do rana :D
Chcę także podziękować wam wszystkim, które/którzy wchodzicie na mojego bloga
i czytacie moje historie. Nie tylko tą, ale i te wcześniejsze.:* Dziękuje wam za wszelkie komentarze, bo naprawdę motywowały mnie do dalszej pracy i pisania. A w ogóle opierdzielanie mnie :D Tak, więc nie będę się rozpisywać. Powiem tylko
DZIĘKUJE WAM !!! :***
NO I JESZCZE RAZ WESOŁYCH ŚWIĄT
I UDANEGO SYLWKA !!:D
I trzeba by życzenia złożyć :D
Tak,więc życzę wam zdrowia i radości.
Uśmiechu na waszych buźkach. Ciepełka
w serduchach :*
Spełnienia waszych najskrytszych marzeń ! :** Jakie tam tylko macie oby się wam spełniły :)
Mało kłótni w rodzinie i z przyjaciółmi.
Pełno miłości i szczęścia. :)
No a w Sylwestra wyśmienitej zabawy do rana :D
Chcę także podziękować wam wszystkim, które/którzy wchodzicie na mojego bloga
i czytacie moje historie. Nie tylko tą, ale i te wcześniejsze.:* Dziękuje wam za wszelkie komentarze, bo naprawdę motywowały mnie do dalszej pracy i pisania. A w ogóle opierdzielanie mnie :D Tak, więc nie będę się rozpisywać. Powiem tylko
DZIĘKUJE WAM !!! :***
NO I JESZCZE RAZ WESOŁYCH ŚWIĄT
I UDANEGO SYLWKA !!:D
-LoVe Is NoT GaMe
poniedziałek, 22 grudnia 2014
Rozdział.7.
-Daniel co ty tu robisz ?-spytałam podciągając nogi i kołdrę pod brodę. Usiadł na brzegu łóżka wpatrując się we mnie. Miał na sobie zwykłą koszulkę i skórzaną kurtkę. Ciacho trzeba to przyznać, ale pamiętałam co mi zrobił! I dlaczego uciekłam ! Niech sobie nie myśli, że mu się tak dam.
-Przepraszam cię za wszystko-powiedział skruszony patrząc mi w oczy. Daniel przeprosił ?? Tego jeszcze nie było. Chyba koniec świata.
- A co to się stało, że nagle przepraszasz ?Myślisz, że wtedy się zabawisz ? Od razu sobie odpuść.-powiedziałam sucho. Nie wierzyłam w jego słowa. Za bardzo mnie zranił. Nie zapomnę tego. Niech sobie mówi co chcę, ja już mu po prostu nie wierzę. Najlepiej niech stąd zniknie!
- Nie...ja... po prostu.... Chyba...-jąkał się Daniel. To do niego nie podobne. Czyżby był chory. Chyba na głupotę.
Złapał moją dłoń i nie chciał puścić. Ścisnął ją mocno i kiedy jej nie wyrywałam uśmiechnął lekko. Niech sobie nie wyobraża nic. I tak mu nie wybaczyłam.
- Izzy ja cię kocham-wyznał, a mnie zatkało. On to powiedział ? Powiedział to ! Ale skąd mogę wiedzieć, że nie kłamał ??? Przecież to Daniel/Aleks. On był zawsze dobry w kłamstwie, a ja mu wierzyłam we wszystko. A teraz moje serce znów przyspieszyło, choć nie chciałam tego. Ja go nienawidzę !! Nie kocham !!! Zranił mnie. Upokorzył. Chciał wykorzystać i zabawić się ! A moje durne serce, wciąż reaguje na niego i jego słowa. To idiotyzm. Nie mogę ! Przecież on mnie nie kocha. Nie kocha. A może ???
Nie zdążam nic powiedzieć, bo Daniel całuję mnie i przewala na łóżko. Mój rozum znikł zabierając rozsądek. Zostało tylko serce, które waliło domagając się jego. Uległam. Całował mnie, a ja odwzajemniłam pocałunki. Wplotłam dłonie w jego włosy i pociągnęłam lekko jak zawsze. Było jak kiedyś. Czułam ogromne pożądanie, choć w sercu teraz pojawił się dziwny ból. Ten sam, który czułam, gdy on mi powiedział, że możemy się tylko "bawić". Nagle Daniel przestał i spojrzał na mnie. Był strasznie blady. Oddychał szybciej niż ja. Jego ręce spoczywały na mojej talii. A nie na tamtym miejscu jak to zwykle robił. Coś tu nie gra! Pocałował mnie jeszcze raz po czym wstał.
- Coś ci jest ?-spytałam. W moim głosie była troska, której nie powinno być. Przecież to Daniel czy tam Aleks !! To on się mną bawił ! Zostawił! A potem znowu chciał się zabawić !!! Jaka ja jestem głupia!
- Nie nic-odpowiedział słabszym głosem niż zwykle. Patrzyłam na niego. Widziałam,że coś mu jest.
- Nie kłam. Gadaj-rozkazałam, a on uśmiechnął się. Następnie dotknął pierścienia i rozmył się w powietrzu nim zdążyłam cokolwiek zrobić czy powiedzieć. Po prostu znikł. Co tu się do cholery wydarzyło !?!?!? Jak ja mogłam znowu się mu poddać ?!? Następnym razem po prostu go zabiję. Nie mogę non stop się zapominać. Ja go nienawidzę !!! A moje durne serce samo nie wie co robić. Wpierw wali szybciej, a potem znów pojawia się ten okropny ból, który czułam w poprawczaku. Chcę o nim zapomnieć !!! Nie kocham go !!!!
******************************
- Nie smakuje ci ?-spytał Sebastian, gdy siedzieliśmy przy stole w kuchni jedząc jajecznice. Faktycznie nie zjadłam za dużo. Nie mogłam przestać myśleć o tym co było w nocy. To był sen, bo się obudziłam, ale czemu tak go przeżywam. Powinnam o nim nie myśleć. O niczym co z nim związane. Zapomnieć.Tylko to nie takie łatwe. Przez pewien czas byłam z nim szczęśliwa, ale teraz tylko czuję ból na wspomnienie o nim. Muszę w końcu zapomnieć.
- Nie, jest pyszne tylko...-powiedziałam nie dokańczając. Spojrzałam w te jego niebieskie oczy. Nie chciałam go okłamywać. Był taki cudowny. Taki miły i uprzejmy. Taki boski. Nie zasłużył na kłamstwa,ale ja nawet nie wiedziałam jak mu to powiedzieć. Uznałby mnie za świra, a ja nie chcę go stracić. Jest dla mnie ważny. Bardzo go lubię.
- Nie mogłam spać w nocy-dokończyłam po chwili, z lekkim uśmiechem, aby go uspokoić.
- Następnym razem obudź mnie. Nie chcę żebyś była smutna czy sama.-powiedział z uśmiechem kładąc swoją dłoń na mojej, która spoczywała na stole. Przeszły mnie przyjemne dreszcze jak zawsze, kiedy mnie dotykał. Bardzo mi pomagała jego obecność. To, że był. Umiał ze mną rozmawiać, rozbawić mnie i pocieszyć. Wczoraj w Paryżu nawet przez chwilę nie myślałam o dupku. W głowie był tylko Sebastian. To dziwne, bo znam go bardzo krótko, ale czuję,że on mnie rozumie.Nie chcę nic popsuć.
- Okej.-powiedziałam i wzięłam kawałek jajecznicy do ust. Uśmiechnął się i przez chwile siedzieliśmy w milczeniu. Nasze dłonie były razem i chyba żadne z nas nie chciało tego zmieniać.Na pewno nie ja.
- Mam coś dla ciebie-powiedział wstając.
- Wczoraj już mi za dużo dałeś. Co jeszcze ?-spytałam z uśmiechem. Na prawdę wczoraj nakupował mi ciuchów, kosmetyków itp. Co jeszcze mógł mi dać ? Uśmiechnął się przez ramię i wyciągnął coś z kieszeni kurtki.
- Twoja własna stela. Wczoraj ją zamówiłem i rano przysłali-powiedział podając mi czerwoną stelę, na której wił się sztuczny wąż ze srebra. Była piękna.
- Nie musiałeś-powiedziałam biorąc ją w rękę i oglądając.
- Ale chciałem-odpowiedział z uśmiechem. Stał obok mnie i wpatrywał się we mnie. Czułam się onieśmielona. Głupi rumieniec już wychodził na moje poliki.
- A zamówiłeś gdzie? Na allegro ?-spytałam z uśmiechem. Roześmiał się.
- Nie. U Żelaznych Sióstr. Czytałaś to co ci dałem?-spytał, a ja zrobiłam niewinną minkę.
- Nie miałam siły po wczorajszym.-przyznałam ze słodkim uśmiechem.
- Żelazne Siostry zajmują się wyrabianiem dla nas broni, także steli. Tak w skrócie-opowiedział, a ja uśmiechnęłam się.
- Nadrobię zaległości szefie-powiedziałam przykładając stelę do czoła i salutując. Roześmiał się znowu. Uwielbiałam jego śmiech. Tak jak słodki uśmiech na jego twarzy.
- Chcesz pouczyć się run czy wpierw trening ?-spytał po chwili. Zastanowiłam się.
- Chyba wpierw wolę się nauczyć, jak leczyć siniaki i rany, a potem je zdobyć-odpowiedziałam z uśmiechem.
- Okej. To pójdę po książkę i zaczniemy-powiedział i wyszedł z kuchni. Czy on musi być taki cudowny ? Jest taki miły, mądry, szczery, pomocny, zabawny, cudowny, wspaniały, boski. Można wymieniać w nieskończoność. A ja nie powinnam ! Dość !
Po paru godzinach rysowania run na kartce umiałam parę. Runę bezszelestności, siły, prędkości, widzenia po zmroku i iratze. A Sebastian ma anielską cierpliwość to stwierdziłam. Ilekroć się pomyliłam on nie krzyczał tylko pokazywał znowu. Nawet nie westchnął ani razu czy przewrócił oczami. Po prostu anioł!
- To może teraz spróbujesz na skórze ?-spytał Sebastian, a ja spojrzałam w jego błękitne oczy.
- A co jak się pomylę ?-spytałam niepewna. Nie wiedziałam czy to po prostu zniknie, czy coś gorszego ? Wolałam nie ryzykować.
- To poboli i przestanie. Dalej spróbuj na mnie-zaproponował podciągając rękaw bluzki.
- Dawaj iratze-powiedział z zachęcającym uśmiechem.
- Nie masz żadnych ran.-powiedziałam i nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć on podszedł do szuflady i wyciągnął nóż. Przeciął sobie przedramię dość głęboko. Z rany zaczęła lecieć krew, a ten stał nad zlewem. Podeszłam do niego.
- Co ty robisz głupku ?-spytałam, a on uśmiechnął się szeroko.
- Teraz musisz mnie uleczyć, bo się wykrwawię-odpowiedział, a ja wyciągnęłam stelę.
-Nie musiałeś, są inne runy-powiedziałam, ale już złapałam jedną dłonią jego rękę, a drugą zaczęłam rysować staranie iratze.
- Ale akurat tą chciałem-odpowiedział, a ja spojrzałam na niego zabierając stelę.
-Dobrze ?-spytałam , a on spojrzał na swoją rękę.Przejechał palcem po runie, a potem nagle upadł na ziemię trzęsąc się. Zaczęłam krzyczeć przerażona i padłam na kolana obok niego. Łzy poleciały mi po polikach. Co mam zrobić ? Nie znam się. Krzyczałam jego imię, a on nagle znieruchomiał. Nie nie może umrzeć ! To nie może być prawda !Nie on ! Błagam !!!
Zobaczyłam jak jego klatka piersiowa unosi się ze śmiechu i drży. Śmiał się !
-Ty głupku omal nie dostałam zawału-powiedziałam bijąc go lekko w pierś. Śmiał się nadal i spojrzał na mnie.
- Czemu płakałaś ?-spytał już poważniej z troską. Uśmiechnęłam się do niego. Sama nie wiedziałam czemu.
- Bo myślałam, że cię zabiłam, a nie umiem stąd wyjść-zażartowałam, a on uśmiechnął się szeroko. Dotknął mojego polika i otarł czule moje łzy.
- Już nie będę tak żartował. Nie chcę żebyś płakała-powiedział z tym anielskim uśmiechem. Uśmiechnęłam się do niego.
- Ale dobrze czy źle ?-spytałam, a on roześmiał się.
-Dobrze, idealnie-powiedział pokazując dłoń. Iratze już zaczęło znikać razem z raną. Wstał i pomógł mi.
-Przepraszam za to-powiedział patrząc w moje oczy.
-Nic się nie stało, tylko następnym razem sama cię zabiję za takie coś-powiedziałam z uśmiechem kładąc dłonie na jego umięśnionej klacie.
-Zgoda-zgodził się.- To teraz trening ?-spytał, a ja pokiwałam głową z szerokim uśmiechem. Coś czułam, że będzie dużo siniaków.
***********************************
Po treningu sztuk walk i walki mieczami mam dość. Moje mięśnie straciły siły.Siniaków nie mam, bo Sebastian narysował mi już chyba 15 iratze. Ale już czuję te jutrzejsze zakwasy. Nie wstanę z łóżka. Marzę tylko o gorącej kąpieli,ale Sebastian kazał mi jeszcze wejść na belkę ponad dwa metry nad ziemią. A ja mam lęk wysokości.
-I co teraz ?-spytałam patrząc w dół, lekko kręciło mi się w głowie, choć to nie strasznie wysoko.
- Teraz skacz-powiedział,a mnie zmroziło. Chyba sobie żarty robił. Skoczyć bez niczego. Bez asekuracji czy liny. Noga na bank złamana.
- Żartujesz ? Zapomnij!-krzyknęłam trzymając się podpory. Uśmiechnął się do mnie z dołu. Stał tuż pode mną i uśmiechał się szeroko. Nie skoczę !
- Dawaj zaufaj mi ! Złapię cię !-krzyknął rozkładając ramiona. Ufałam mu, ale skoczyć !? To jakiś obłęd. Połamię się na bank. Ale przecież jest iratze ! A kit tam. Przesunęłam się kawałek i zrobiłam krok do przodu.
Nawet nie zdążyłam krzyknąć, bo już znalazłam się w ramionach Sebastiana. Kręciło mi się w głowie i potknęłam się. Upadliśmy na ziemię. Ja na niego. Śmiał się, a ja razem z nim. Wpatrywałam się w jego błękitne oczy, a on w moje. Żadne z nas nic nie mówiło. Obejmował mnie w talii, a moje dłonie były na jego klacie. Czułam się bezpieczna w jego ramionach. Nie chciałam, aby ta chwila się kończyła.Moje serce biło o wiele szybciej. O wiele niż przy Danielu. Ręce mi drżały jak całe ciało. Pochyliłam się. Czułam jego zapach. Morza i słonej wody z miętą. Tak cudownie pachniał. Czułam jego serce, które także biło o wiele szybciej. Pod impulsem pocałowałam go. Jego wargi były miękkie, ciepłe i przyjemne Odwzajemnił pocałunek i wplótł dłonie w moje rozpuszczone włosy. Pocałunki były czułe i zarazem namiętne. Całował tak cudownie, a ja chciałam więcej tych pocałunków.Chciałam całego jego ! Zamknęłam oczy i nadal go całowałam, a on mnie. Jego ręce były w moich włosach. Było tak cudownie, aż do mojej głowy nie wkradł się obraz Daniela. Obiecałam przecież sobie. Obiecałam nie zakochiwać się w Nocnych Łowcach ! I choć tak bardzo chciałam słuchać serca to tym razem na złość górę wziął rozum. Oderwałam się od niego i szybko wstałam. Oddychałam szybciej i chciałam tylko znów go pocałować, Znów poczuć smak jego ust.
- Przepraszam.... ja.... nie chciałam-wyjąkałam i nie czekając, aż coś powie wybiegłam z sali.
Wpadłam do pokoju i zamknęła drzwi. Padłam na łóżko chowając głowę w poduszkę. Co ja wyprawiam ??? Teraz kiedy tego chce to uciekam ? Jaka ze mnie idiotka ! Gdyby nie to, że Daniel mnie zranił nie przerwałabym tego.Przecież ja tego chciałam ! Chciałam ! Dlaczego teraz nagle rozum się odezwał ?! Wszystko się spieprzyło ! Jak ja mam mu spojrzeć w oczy ? Jak to wyjaśnić ?!? Co jeżeli on też jest jak Daniel ???? Nie przeżyję tego po raz drugi !!!
*****************************
Szłam ciemnym lasem, którego nie rozpoznawałam. Nigdy tu nie byłam. Na pewno nie w tym okręgu. Co się dzieję ? Jak ja tu trafiłam ? Drzewa otaczały mnie z każdej strony, a ich gałęzie jakby sięgały po mnie chcąc złapać i zabić. Pomiędzy krzewami wydawało mi się jakby czyjeś czerwone oczy wpatrywały się we mnie. Miliony par oczu czyhających na mnie i moje życie.
Szłam szybko,aż zobaczyłam coś. Czyjeś ciało. Bardzo znajome. Tył koszuli był czerwony, a wokół niego była kałuża czerwonej cieczy. Podbiegłam do niego i przewróciłam na plecy ! Nie ! Tylko nie Sebastian !!!
Z rany na brzuchu sączyła się krew, a jego oddech był ledwo dostrzegalny. Objęłam go i przytuliłam. Nie pozwolę mu odejść !!! Wyciągnęła stelę i przyłożyłam ja do jego brzucha. Uśmiechnął się do mnie tym anielskim uśmiechem, a ja poczułam łzy na policzkach. Przyłożyłam końcówkę steli do skóry, na jego brzuchu i zaczęłam rysować. Jednak nagle czyiś bicz owinął się wokół mojego nadgarstka i pociągnął moja dłoń wyrzucając stelę kawałek dalej. Odwróciłam się zaskoczona i zobaczyłam Lucy z biczem w dłoni. Co ona tu robi ?
- Ty go zraniłaś !?-spytałam zła, a ona uśmiechnęła się lekko. Przechyliła głowę jak pies, który czegoś nie rozumie.
- On umarł, nic nie zrobisz Izzy-stwierdziła. Nie wierzyłam jej. Czułam, jak słabo unosiła się jego klatka piersiowa. Położyłam go na ziemi i podbiegłam po stelę, jednak Lucy zagrodziła mi drogę.
- Daj mi go uratować !-krzyknęłam błagającym tonem. Łzy ciekły po moich policzkach. Byłam przerażona.
- Nie. On nie może żyć ! Daj mu umrzeć, tak będzie lepiej-powiedziała kładąc dłoń, na moim ramieniu. Strzepnęłam ją i odepchnęłam na bok.
- Bo co ? Bo będę mogła być dziwką twojego brata ?! Zapomnij!-krzyknęłam biegnąc z powrotem do umierającego chłopaka. Jednak bicz Lucy owinął się na mojej kostce i pociągnął na ziemię. Upadłam i momentalnie próbowałam się podnieść. Jednak jej bicz uniemożliwiał mi to. Uklękła przede mną patrząc na mnie z troską.
- Nie chce ci nic robić,ale on naprawdę musi umrzeć-powiedziała, a ja oplułam jej twarz i wyplątałam się z jej biczu. Wstałam, ale ona złapała mnie za gardło i rzuciła o drzewo. Osunęłam się na ziemię. Podniosłam się, ale było za późno.Lucy podeszła do ciała Sebastiana i mówiąc coś owinęła bicz o jego szyję. Po czym pociągnęła....
- Nie!!!!!-krzyknęłam siadając na łóżku. Nie mogłam spokojnie oddychać. Cały czas się trzęsłam. Łzy strachu leciały po moich polikach, To tylko sen.Tylko koszmar! Jednak nie mogę się uspokoić. To było takie realistyczne i przerażające ! Sebastian umierający. Lucy... Nie to za dużo dla mnie. Nie zasnę sama. Boję się ! Po prostu boję się !!!
Wyszłam łóżka i na boso szłam przez pokój. Mój rozum milczy i niech tak zostanie. Tylko serce ma prawo coś mówić. Chcę tylko pewności, że z nim wszystko w porządku. Podeszłam do drzwi jego pokoju i zawahałam się. Co jeżeli nie śpi ? Co jeżeli będzie tak jak we śnie ? Nie!! Nawet tak nie myślę !
Przekręciłam gałkę i stanęłam w mroku pokoju. Przez światło księżyca, które wlewało się przez okno widziałam jego spokojnie śpiącego na łóżku. Leżał na boku i widziałam jego twarz. Piękną i anielską jak zawsze.Wszystko z nim okej ! Jednak ja nie chcę sama spać. Nie zasnęłabym ! Podeszłam na bosych palcach do łóżka i wpełzłam do jego łóżka po drugiej stronie. Przykryłam się jego kołdrą i leżałam stykając się z nim plecami. Poczułam, że poruszył się i napięłam się cała. Co powie??
- Co do chole...-zamilkł patrząc na mnie. Nie chciałam się odwrócić. Nie chciałam widzieć jego reakcji. Co bym zobaczyła ? Smutek ? Złość ? Wyrzuty ? Czekałam, aż mnie wyrzuci,ale tego nie zrobił. Zamiast tego przysunął się do mnie i objął jedną dłonią. Jego klatka dotykała moich pleców tak,że czułam bicie jego serca. Przyspieszone bicie serca. Przysunął mnie blisko do siebie i objął mocno w talii. Przytulił się do mnie. Jego głowa schowała się w zagłębieniu mojej szyi, a jego oddech muskał moją szyję tak, że czułam dreszcze. Czułam się bezpieczna. Teraz przy nim. W jego ramionach. Tulona przez niego. Strach gdzieś uciekł. Został tylko spokój i szczęście. Nic więcej nie chcę ! Nie myślałam, co powiem rano. Po prostu zamknęłam oczy i rozkoszowałam się tym, że jest tak blisko mnie......
******************
Oto kolejny rozdział. Mam nadzieję, że się wam podoba.
Powiem wam szczerze, że nie wiem kiedy dam kolejny rozdział, bo wiadomo święta. Mam trochę do roboty i nie wiem kiedy uda mi się znaleźć czas. Na pewno nie do czwartku, a potem zobaczę, Postaram się dać przed nowym rokiem ! Wiadomo porządki, potrawy, objechanie rodziny i sprzątanie. Trochę mi to zajmie, więc nie wiem kiedy będę miała czas i siłę dać kolejny. Jednak mam nadzieję, że uda mi się w weekend.
Tak,więc czekam na wasze komentarze i opinie. Przepraszam za błędy. :***
- LoVe Is NoT GaMe
-Daniel co ty tu robisz ?-spytałam podciągając nogi i kołdrę pod brodę. Usiadł na brzegu łóżka wpatrując się we mnie. Miał na sobie zwykłą koszulkę i skórzaną kurtkę. Ciacho trzeba to przyznać, ale pamiętałam co mi zrobił! I dlaczego uciekłam ! Niech sobie nie myśli, że mu się tak dam.
-Przepraszam cię za wszystko-powiedział skruszony patrząc mi w oczy. Daniel przeprosił ?? Tego jeszcze nie było. Chyba koniec świata.
- A co to się stało, że nagle przepraszasz ?Myślisz, że wtedy się zabawisz ? Od razu sobie odpuść.-powiedziałam sucho. Nie wierzyłam w jego słowa. Za bardzo mnie zranił. Nie zapomnę tego. Niech sobie mówi co chcę, ja już mu po prostu nie wierzę. Najlepiej niech stąd zniknie!
- Nie...ja... po prostu.... Chyba...-jąkał się Daniel. To do niego nie podobne. Czyżby był chory. Chyba na głupotę.
Złapał moją dłoń i nie chciał puścić. Ścisnął ją mocno i kiedy jej nie wyrywałam uśmiechnął lekko. Niech sobie nie wyobraża nic. I tak mu nie wybaczyłam.
- Izzy ja cię kocham-wyznał, a mnie zatkało. On to powiedział ? Powiedział to ! Ale skąd mogę wiedzieć, że nie kłamał ??? Przecież to Daniel/Aleks. On był zawsze dobry w kłamstwie, a ja mu wierzyłam we wszystko. A teraz moje serce znów przyspieszyło, choć nie chciałam tego. Ja go nienawidzę !! Nie kocham !!! Zranił mnie. Upokorzył. Chciał wykorzystać i zabawić się ! A moje durne serce, wciąż reaguje na niego i jego słowa. To idiotyzm. Nie mogę ! Przecież on mnie nie kocha. Nie kocha. A może ???
Nie zdążam nic powiedzieć, bo Daniel całuję mnie i przewala na łóżko. Mój rozum znikł zabierając rozsądek. Zostało tylko serce, które waliło domagając się jego. Uległam. Całował mnie, a ja odwzajemniłam pocałunki. Wplotłam dłonie w jego włosy i pociągnęłam lekko jak zawsze. Było jak kiedyś. Czułam ogromne pożądanie, choć w sercu teraz pojawił się dziwny ból. Ten sam, który czułam, gdy on mi powiedział, że możemy się tylko "bawić". Nagle Daniel przestał i spojrzał na mnie. Był strasznie blady. Oddychał szybciej niż ja. Jego ręce spoczywały na mojej talii. A nie na tamtym miejscu jak to zwykle robił. Coś tu nie gra! Pocałował mnie jeszcze raz po czym wstał.
- Coś ci jest ?-spytałam. W moim głosie była troska, której nie powinno być. Przecież to Daniel czy tam Aleks !! To on się mną bawił ! Zostawił! A potem znowu chciał się zabawić !!! Jaka ja jestem głupia!
- Nie nic-odpowiedział słabszym głosem niż zwykle. Patrzyłam na niego. Widziałam,że coś mu jest.
- Nie kłam. Gadaj-rozkazałam, a on uśmiechnął się. Następnie dotknął pierścienia i rozmył się w powietrzu nim zdążyłam cokolwiek zrobić czy powiedzieć. Po prostu znikł. Co tu się do cholery wydarzyło !?!?!? Jak ja mogłam znowu się mu poddać ?!? Następnym razem po prostu go zabiję. Nie mogę non stop się zapominać. Ja go nienawidzę !!! A moje durne serce samo nie wie co robić. Wpierw wali szybciej, a potem znów pojawia się ten okropny ból, który czułam w poprawczaku. Chcę o nim zapomnieć !!! Nie kocham go !!!!
******************************
- Nie smakuje ci ?-spytał Sebastian, gdy siedzieliśmy przy stole w kuchni jedząc jajecznice. Faktycznie nie zjadłam za dużo. Nie mogłam przestać myśleć o tym co było w nocy. To był sen, bo się obudziłam, ale czemu tak go przeżywam. Powinnam o nim nie myśleć. O niczym co z nim związane. Zapomnieć.Tylko to nie takie łatwe. Przez pewien czas byłam z nim szczęśliwa, ale teraz tylko czuję ból na wspomnienie o nim. Muszę w końcu zapomnieć.
- Nie, jest pyszne tylko...-powiedziałam nie dokańczając. Spojrzałam w te jego niebieskie oczy. Nie chciałam go okłamywać. Był taki cudowny. Taki miły i uprzejmy. Taki boski. Nie zasłużył na kłamstwa,ale ja nawet nie wiedziałam jak mu to powiedzieć. Uznałby mnie za świra, a ja nie chcę go stracić. Jest dla mnie ważny. Bardzo go lubię.
- Nie mogłam spać w nocy-dokończyłam po chwili, z lekkim uśmiechem, aby go uspokoić.
- Następnym razem obudź mnie. Nie chcę żebyś była smutna czy sama.-powiedział z uśmiechem kładąc swoją dłoń na mojej, która spoczywała na stole. Przeszły mnie przyjemne dreszcze jak zawsze, kiedy mnie dotykał. Bardzo mi pomagała jego obecność. To, że był. Umiał ze mną rozmawiać, rozbawić mnie i pocieszyć. Wczoraj w Paryżu nawet przez chwilę nie myślałam o dupku. W głowie był tylko Sebastian. To dziwne, bo znam go bardzo krótko, ale czuję,że on mnie rozumie.Nie chcę nic popsuć.
- Okej.-powiedziałam i wzięłam kawałek jajecznicy do ust. Uśmiechnął się i przez chwile siedzieliśmy w milczeniu. Nasze dłonie były razem i chyba żadne z nas nie chciało tego zmieniać.Na pewno nie ja.
- Mam coś dla ciebie-powiedział wstając.
- Wczoraj już mi za dużo dałeś. Co jeszcze ?-spytałam z uśmiechem. Na prawdę wczoraj nakupował mi ciuchów, kosmetyków itp. Co jeszcze mógł mi dać ? Uśmiechnął się przez ramię i wyciągnął coś z kieszeni kurtki.
- Twoja własna stela. Wczoraj ją zamówiłem i rano przysłali-powiedział podając mi czerwoną stelę, na której wił się sztuczny wąż ze srebra. Była piękna.
- Nie musiałeś-powiedziałam biorąc ją w rękę i oglądając.
- Ale chciałem-odpowiedział z uśmiechem. Stał obok mnie i wpatrywał się we mnie. Czułam się onieśmielona. Głupi rumieniec już wychodził na moje poliki.
- A zamówiłeś gdzie? Na allegro ?-spytałam z uśmiechem. Roześmiał się.
- Nie. U Żelaznych Sióstr. Czytałaś to co ci dałem?-spytał, a ja zrobiłam niewinną minkę.
- Nie miałam siły po wczorajszym.-przyznałam ze słodkim uśmiechem.
- Żelazne Siostry zajmują się wyrabianiem dla nas broni, także steli. Tak w skrócie-opowiedział, a ja uśmiechnęłam się.
- Nadrobię zaległości szefie-powiedziałam przykładając stelę do czoła i salutując. Roześmiał się znowu. Uwielbiałam jego śmiech. Tak jak słodki uśmiech na jego twarzy.
- Chcesz pouczyć się run czy wpierw trening ?-spytał po chwili. Zastanowiłam się.
- Chyba wpierw wolę się nauczyć, jak leczyć siniaki i rany, a potem je zdobyć-odpowiedziałam z uśmiechem.
- Okej. To pójdę po książkę i zaczniemy-powiedział i wyszedł z kuchni. Czy on musi być taki cudowny ? Jest taki miły, mądry, szczery, pomocny, zabawny, cudowny, wspaniały, boski. Można wymieniać w nieskończoność. A ja nie powinnam ! Dość !
Po paru godzinach rysowania run na kartce umiałam parę. Runę bezszelestności, siły, prędkości, widzenia po zmroku i iratze. A Sebastian ma anielską cierpliwość to stwierdziłam. Ilekroć się pomyliłam on nie krzyczał tylko pokazywał znowu. Nawet nie westchnął ani razu czy przewrócił oczami. Po prostu anioł!
- To może teraz spróbujesz na skórze ?-spytał Sebastian, a ja spojrzałam w jego błękitne oczy.
- A co jak się pomylę ?-spytałam niepewna. Nie wiedziałam czy to po prostu zniknie, czy coś gorszego ? Wolałam nie ryzykować.
- To poboli i przestanie. Dalej spróbuj na mnie-zaproponował podciągając rękaw bluzki.
- Dawaj iratze-powiedział z zachęcającym uśmiechem.
- Nie masz żadnych ran.-powiedziałam i nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć on podszedł do szuflady i wyciągnął nóż. Przeciął sobie przedramię dość głęboko. Z rany zaczęła lecieć krew, a ten stał nad zlewem. Podeszłam do niego.
- Co ty robisz głupku ?-spytałam, a on uśmiechnął się szeroko.
- Teraz musisz mnie uleczyć, bo się wykrwawię-odpowiedział, a ja wyciągnęłam stelę.
-Nie musiałeś, są inne runy-powiedziałam, ale już złapałam jedną dłonią jego rękę, a drugą zaczęłam rysować staranie iratze.
- Ale akurat tą chciałem-odpowiedział, a ja spojrzałam na niego zabierając stelę.
-Dobrze ?-spytałam , a on spojrzał na swoją rękę.Przejechał palcem po runie, a potem nagle upadł na ziemię trzęsąc się. Zaczęłam krzyczeć przerażona i padłam na kolana obok niego. Łzy poleciały mi po polikach. Co mam zrobić ? Nie znam się. Krzyczałam jego imię, a on nagle znieruchomiał. Nie nie może umrzeć ! To nie może być prawda !Nie on ! Błagam !!!
Zobaczyłam jak jego klatka piersiowa unosi się ze śmiechu i drży. Śmiał się !
-Ty głupku omal nie dostałam zawału-powiedziałam bijąc go lekko w pierś. Śmiał się nadal i spojrzał na mnie.
- Czemu płakałaś ?-spytał już poważniej z troską. Uśmiechnęłam się do niego. Sama nie wiedziałam czemu.
- Bo myślałam, że cię zabiłam, a nie umiem stąd wyjść-zażartowałam, a on uśmiechnął się szeroko. Dotknął mojego polika i otarł czule moje łzy.
- Już nie będę tak żartował. Nie chcę żebyś płakała-powiedział z tym anielskim uśmiechem. Uśmiechnęłam się do niego.
- Ale dobrze czy źle ?-spytałam, a on roześmiał się.
-Dobrze, idealnie-powiedział pokazując dłoń. Iratze już zaczęło znikać razem z raną. Wstał i pomógł mi.
-Przepraszam za to-powiedział patrząc w moje oczy.
-Nic się nie stało, tylko następnym razem sama cię zabiję za takie coś-powiedziałam z uśmiechem kładąc dłonie na jego umięśnionej klacie.
-Zgoda-zgodził się.- To teraz trening ?-spytał, a ja pokiwałam głową z szerokim uśmiechem. Coś czułam, że będzie dużo siniaków.
***********************************
Po treningu sztuk walk i walki mieczami mam dość. Moje mięśnie straciły siły.Siniaków nie mam, bo Sebastian narysował mi już chyba 15 iratze. Ale już czuję te jutrzejsze zakwasy. Nie wstanę z łóżka. Marzę tylko o gorącej kąpieli,ale Sebastian kazał mi jeszcze wejść na belkę ponad dwa metry nad ziemią. A ja mam lęk wysokości.
-I co teraz ?-spytałam patrząc w dół, lekko kręciło mi się w głowie, choć to nie strasznie wysoko.
- Teraz skacz-powiedział,a mnie zmroziło. Chyba sobie żarty robił. Skoczyć bez niczego. Bez asekuracji czy liny. Noga na bank złamana.
- Żartujesz ? Zapomnij!-krzyknęłam trzymając się podpory. Uśmiechnął się do mnie z dołu. Stał tuż pode mną i uśmiechał się szeroko. Nie skoczę !
- Dawaj zaufaj mi ! Złapię cię !-krzyknął rozkładając ramiona. Ufałam mu, ale skoczyć !? To jakiś obłęd. Połamię się na bank. Ale przecież jest iratze ! A kit tam. Przesunęłam się kawałek i zrobiłam krok do przodu.
Nawet nie zdążyłam krzyknąć, bo już znalazłam się w ramionach Sebastiana. Kręciło mi się w głowie i potknęłam się. Upadliśmy na ziemię. Ja na niego. Śmiał się, a ja razem z nim. Wpatrywałam się w jego błękitne oczy, a on w moje. Żadne z nas nic nie mówiło. Obejmował mnie w talii, a moje dłonie były na jego klacie. Czułam się bezpieczna w jego ramionach. Nie chciałam, aby ta chwila się kończyła.Moje serce biło o wiele szybciej. O wiele niż przy Danielu. Ręce mi drżały jak całe ciało. Pochyliłam się. Czułam jego zapach. Morza i słonej wody z miętą. Tak cudownie pachniał. Czułam jego serce, które także biło o wiele szybciej. Pod impulsem pocałowałam go. Jego wargi były miękkie, ciepłe i przyjemne Odwzajemnił pocałunek i wplótł dłonie w moje rozpuszczone włosy. Pocałunki były czułe i zarazem namiętne. Całował tak cudownie, a ja chciałam więcej tych pocałunków.Chciałam całego jego ! Zamknęłam oczy i nadal go całowałam, a on mnie. Jego ręce były w moich włosach. Było tak cudownie, aż do mojej głowy nie wkradł się obraz Daniela. Obiecałam przecież sobie. Obiecałam nie zakochiwać się w Nocnych Łowcach ! I choć tak bardzo chciałam słuchać serca to tym razem na złość górę wziął rozum. Oderwałam się od niego i szybko wstałam. Oddychałam szybciej i chciałam tylko znów go pocałować, Znów poczuć smak jego ust.
- Przepraszam.... ja.... nie chciałam-wyjąkałam i nie czekając, aż coś powie wybiegłam z sali.
Wpadłam do pokoju i zamknęła drzwi. Padłam na łóżko chowając głowę w poduszkę. Co ja wyprawiam ??? Teraz kiedy tego chce to uciekam ? Jaka ze mnie idiotka ! Gdyby nie to, że Daniel mnie zranił nie przerwałabym tego.Przecież ja tego chciałam ! Chciałam ! Dlaczego teraz nagle rozum się odezwał ?! Wszystko się spieprzyło ! Jak ja mam mu spojrzeć w oczy ? Jak to wyjaśnić ?!? Co jeżeli on też jest jak Daniel ???? Nie przeżyję tego po raz drugi !!!
*****************************
Szłam ciemnym lasem, którego nie rozpoznawałam. Nigdy tu nie byłam. Na pewno nie w tym okręgu. Co się dzieję ? Jak ja tu trafiłam ? Drzewa otaczały mnie z każdej strony, a ich gałęzie jakby sięgały po mnie chcąc złapać i zabić. Pomiędzy krzewami wydawało mi się jakby czyjeś czerwone oczy wpatrywały się we mnie. Miliony par oczu czyhających na mnie i moje życie.
Szłam szybko,aż zobaczyłam coś. Czyjeś ciało. Bardzo znajome. Tył koszuli był czerwony, a wokół niego była kałuża czerwonej cieczy. Podbiegłam do niego i przewróciłam na plecy ! Nie ! Tylko nie Sebastian !!!
Z rany na brzuchu sączyła się krew, a jego oddech był ledwo dostrzegalny. Objęłam go i przytuliłam. Nie pozwolę mu odejść !!! Wyciągnęła stelę i przyłożyłam ja do jego brzucha. Uśmiechnął się do mnie tym anielskim uśmiechem, a ja poczułam łzy na policzkach. Przyłożyłam końcówkę steli do skóry, na jego brzuchu i zaczęłam rysować. Jednak nagle czyiś bicz owinął się wokół mojego nadgarstka i pociągnął moja dłoń wyrzucając stelę kawałek dalej. Odwróciłam się zaskoczona i zobaczyłam Lucy z biczem w dłoni. Co ona tu robi ?
- Ty go zraniłaś !?-spytałam zła, a ona uśmiechnęła się lekko. Przechyliła głowę jak pies, który czegoś nie rozumie.
- On umarł, nic nie zrobisz Izzy-stwierdziła. Nie wierzyłam jej. Czułam, jak słabo unosiła się jego klatka piersiowa. Położyłam go na ziemi i podbiegłam po stelę, jednak Lucy zagrodziła mi drogę.
- Daj mi go uratować !-krzyknęłam błagającym tonem. Łzy ciekły po moich policzkach. Byłam przerażona.
- Nie. On nie może żyć ! Daj mu umrzeć, tak będzie lepiej-powiedziała kładąc dłoń, na moim ramieniu. Strzepnęłam ją i odepchnęłam na bok.
- Bo co ? Bo będę mogła być dziwką twojego brata ?! Zapomnij!-krzyknęłam biegnąc z powrotem do umierającego chłopaka. Jednak bicz Lucy owinął się na mojej kostce i pociągnął na ziemię. Upadłam i momentalnie próbowałam się podnieść. Jednak jej bicz uniemożliwiał mi to. Uklękła przede mną patrząc na mnie z troską.
- Nie chce ci nic robić,ale on naprawdę musi umrzeć-powiedziała, a ja oplułam jej twarz i wyplątałam się z jej biczu. Wstałam, ale ona złapała mnie za gardło i rzuciła o drzewo. Osunęłam się na ziemię. Podniosłam się, ale było za późno.Lucy podeszła do ciała Sebastiana i mówiąc coś owinęła bicz o jego szyję. Po czym pociągnęła....
- Nie!!!!!-krzyknęłam siadając na łóżku. Nie mogłam spokojnie oddychać. Cały czas się trzęsłam. Łzy strachu leciały po moich polikach, To tylko sen.Tylko koszmar! Jednak nie mogę się uspokoić. To było takie realistyczne i przerażające ! Sebastian umierający. Lucy... Nie to za dużo dla mnie. Nie zasnę sama. Boję się ! Po prostu boję się !!!
Wyszłam łóżka i na boso szłam przez pokój. Mój rozum milczy i niech tak zostanie. Tylko serce ma prawo coś mówić. Chcę tylko pewności, że z nim wszystko w porządku. Podeszłam do drzwi jego pokoju i zawahałam się. Co jeżeli nie śpi ? Co jeżeli będzie tak jak we śnie ? Nie!! Nawet tak nie myślę !
Przekręciłam gałkę i stanęłam w mroku pokoju. Przez światło księżyca, które wlewało się przez okno widziałam jego spokojnie śpiącego na łóżku. Leżał na boku i widziałam jego twarz. Piękną i anielską jak zawsze.Wszystko z nim okej ! Jednak ja nie chcę sama spać. Nie zasnęłabym ! Podeszłam na bosych palcach do łóżka i wpełzłam do jego łóżka po drugiej stronie. Przykryłam się jego kołdrą i leżałam stykając się z nim plecami. Poczułam, że poruszył się i napięłam się cała. Co powie??
- Co do chole...-zamilkł patrząc na mnie. Nie chciałam się odwrócić. Nie chciałam widzieć jego reakcji. Co bym zobaczyła ? Smutek ? Złość ? Wyrzuty ? Czekałam, aż mnie wyrzuci,ale tego nie zrobił. Zamiast tego przysunął się do mnie i objął jedną dłonią. Jego klatka dotykała moich pleców tak,że czułam bicie jego serca. Przyspieszone bicie serca. Przysunął mnie blisko do siebie i objął mocno w talii. Przytulił się do mnie. Jego głowa schowała się w zagłębieniu mojej szyi, a jego oddech muskał moją szyję tak, że czułam dreszcze. Czułam się bezpieczna. Teraz przy nim. W jego ramionach. Tulona przez niego. Strach gdzieś uciekł. Został tylko spokój i szczęście. Nic więcej nie chcę ! Nie myślałam, co powiem rano. Po prostu zamknęłam oczy i rozkoszowałam się tym, że jest tak blisko mnie......
******************
Oto kolejny rozdział. Mam nadzieję, że się wam podoba.
Powiem wam szczerze, że nie wiem kiedy dam kolejny rozdział, bo wiadomo święta. Mam trochę do roboty i nie wiem kiedy uda mi się znaleźć czas. Na pewno nie do czwartku, a potem zobaczę, Postaram się dać przed nowym rokiem ! Wiadomo porządki, potrawy, objechanie rodziny i sprzątanie. Trochę mi to zajmie, więc nie wiem kiedy będę miała czas i siłę dać kolejny. Jednak mam nadzieję, że uda mi się w weekend.
Tak,więc czekam na wasze komentarze i opinie. Przepraszam za błędy. :***
- LoVe Is NoT GaMe
piątek, 19 grudnia 2014
Rozdział.6.
Siedziałam na łóżku bazgrając w jednym zeszycie. Zaraz po skończonej lekcji, jako jedna z pierwszych wyszłam z kostnicy i poszłam do pokoju. Nie chciałam trafić na Daniela.
Po drodze wołała mnie Lucy i złapała mnie w internacie, ale się jej wyrwałam. Nie chciałam z nią rozmawiać. Ona też jest Nocnym Łowcą. Poza tym okłamała mnie. Ukryła to przede mną. Przestrzegała mnie prze Jem'em, którego zresztą nie widziałam dzisiaj, a o Danielu to zapomniała. Chociaż dobrze wiedziała jakie ma zamiary. Na pewno. Przecież trzymają się blisko. W końcu Nate jest parabatai tego dupka. Składam mu szczere kondolencje za to, że musi z nim przebywać.
Chciałam zapomnieć o nim. Zapomnieć o tym co mi powiedział. Co stało się nad klifem. Ale nie umiałam ! Non stop wracałam do niego myślami. Pomimo sprzeciwu i tak siedział w mojej pamięci. Znalazł sobie w mojej głowie wygodne miejsce, rozsiadł się i nie miał zamiaru wychodzić. A mnie to wykończy! Po co się bił z Jem'em ? Po co mi to wszystko powiedział ?!? Myślał, że wtedy będzie wszystko okej i będzie mógł mnie przelecieć ?! Niedoczekanie jego! Prędzej świnie zaczną latać niż pozwolę mu się dotknąć!!!
Ktoś przekręcił klucz w drzwiach, a ja zaskoczona spojrzałam w górę. Daniel stał w drzwiach z chytrym uśmieszkiem. Serce zaczęło mi walić, ale ja tego nie chciałam !!! Momentalnie znalazł się na łóżku i przywarł swoimi wargami do moich. Całował tak namiętnie jak Aleks,a jego pocałunki kochałam. To był Aleks. Może,.... Nie powinnam!
Jednak serce nie słuchało rozumu i oddało się Aleksowi. Całował namiętnie, a ja drżałam. Położyłam się,a on nade mną non stop całując. Moje dłonie instynktownie powędrowały do jego koszulki i podciągnęły ją do góry. Zdjął ją szybko przez głowę i zaczął całować moją szyję. Jęknęłam. Spodobało mu się to, bo całował mocniej schodząc niżej. Moje dłonie same wędrowały po jego klacie,którą zdobiły jakieś tatuaże. Runy. Tak je nazwał. Nie zagłębiałam się w nie, bo Daniel rozpraszał mnie pocałunkami.Zapomniałam o wszystkim. Mój umysł czuł tylko pożądanie wywołane pocałunkami chłopaka. Z głowy wyleciało wszystko inne!. Rozsądek szlak trafił !!!
Nagle Daniel przerwał, a ja zeszłam na ziemię. Spojrzał na mnie z szerokim uśmiechem. Nie!!! Co ja wyprawiałam !!!
- Wiedziałem maleńka, że tego chcesz-wymruczał i chciał mnie pocałować, ale strzeliłam mu w pysk. Podniósł głowę i spojrzał na mnie zły.
- Co do cholery !?-spytał zły.
- Wypierdalaj skurwielu !!!-krzyknęłam spychając go z łóżka.Co za palant !! Co mi odwaliło !?!? Na korytarzu usłyszałam nauczyciela spacerującego. Jeżeli zaraz stąd nie zniknie zacznę krzyczeć! Daniel też go usłyszał, bo nie podszedł do mnie. Alleluja! Dziękuje ktokolwiek tam był!
- I tak jesteś moja i zawsze moja-powiedział i chciał mnie pocałować, ale odwróciłam głowę.
- Spierdalaj. Na twój widok chcę mi się rzygać!-powiedziałam sucho,a on wyszedł zły zatrzaskując drzwi za sobą. Wzięłam kilka szybkich wdechów uspokajając się. Co to miało być ?!?! Jaka ja jestem głupia !! NIENAWIDZĘ GO!!!! A omal mu się nie udało! Przecież następnym razem nie uratuję mnie żaden nauczyciel. Ja nie mogę z nim przebywać. Pomimo tego co zrobił. Co powiedział. Ja i tak idiotka go pragnę ! To jakiś obłęd! Tak nie można!!! Nie chciałam tego ! Nie chcę go nigdy już zobaczyć ! Nie chcę aby mnie dotykał!!! Chcę, aby zniknął z mojej pamięci!!!
*************************
Chcąc na chwilę zapomnieć poszłam do łazienki i wyjęłam nożyk. Zrobiłam nowe cięcia i patrzyłam jak krew leci po skórze. Nie mogę tego robić non stop. To nic nie da! Musiałam stąd zniknąć! Aby już nigdy więcej go nie zobaczyć !
Szłam ulicą w nocy. Było coś po drugiej. Ciekawe o, której wyjdzie na jaw, że uciekłam ? Wcale nie było tak trudno uciec z poprawczaka. Po tym jak spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy to torby, wymknęłam się z pokoju. Myślałam, aby wyjść przez parking, ale tam byli strażnicy, więc poszłam na cmentarz. Szłam w dół, aż doszłam do płotu. Nie był pod napięciem ani nic, więc łatwo przez niego przeszłam. Potem szybko przez las, aż zobaczyłam światła miasta. No i teraz oto szłam ulicą. Miasto nocą wyglądało tak spokojnie. Lampy przy ulicach dawały światło. W domach było ciemno, tylko gdzieniegdzie w oknach paliły się lampki. Nikogo nie spotkałam na drodze. Co było dobre, bo nie wiem jakbym się wytłumaczyła. Szłam szybkim krokiem, choć zmęczenie dawało o sobie znać. Weszłam na most i spojrzałam na wodę. Odbicie księżyca odbijało się w tafli wody, która była spokojna. Tylko gdzieniegdzie ryba nabierała powietrza i znikała pod powierzchnią wody. Jak na jesień,nie było tak zimno. Lekki wiatr przyprawiał mnie o dreszcze. Miałam na sobie tylko bluzę na swetrze, bo kurtki były w szatniach. Gdzie powinnam pójść ? Na pewno nie do rodziców. Oni by od razu odesłali mnie do poprawczaka,a nawet jak nie to tam będą sprawdzać na początku, gdy wyjdzie na jaw, że mnie nie ma. Ciekawe co zrobi Daniel ? Na pewno będzie zły. Nie będzie miał kogo dręczyć. No, ale ja się nie dam! Niech zapomni. Dojdę gdzieś, znajdę pracę i jakoś to będzie.
- Słodka chodź do nas-odezwał się jakiś facet pod murem, gdy schodziłam z mostu. Był przystojny,ale na pierwszy rzut oka to nie chłopak, który może szanować dziewczynę. To typowe maczo, które traktuje dziewczyny jak zabawki. Kolejny Daniel świetnie! Przyspieszyłam kroku, gdy przechodziłam obok nich. Jednak chłopak złapał mnie za ramię i przygniótł do muru. Za nim uśmiechało się dwóch brunetów. Podobnych, ale jeden miał bliznę na policzku.
- Kotku pokaż nam co masz w środku-powiedział ochrypłym głosem ten, który mnie przytrzymywał pod murem. Moją rękę przyszpilił nad moją głową. Ściana muru boleśnie wbijała się w moje plecy.
-Zostaw mnie-syknęłam odpychając go drugą ręką. Jednak ten również tą mi przyszpilił do ściany. Przybliżył twarz do mojej i uśmiechnął się szeroko. Zamruczał jak kot, po czym pocałował mnie. Jego pocałunki były nachalne, a ja ich nie chciałam. Jedną ręką unieruchamiał moje dłonie nad głową, a drugą włożył pod mój sweter. Zaczął macać boleśnie moją pierś całując teraz natarczywie moją szyję.Nie chciałam tego ! Już wolałam Daniela. Ten tu robił to strasznie boleśnie. Rzucałam się, chcąc się uwolnić, ale on był silniejszy. A jego koledzy mieli z tego ubaw.
- Zostaw mnie !!!-krzyknęłam, ale to nic nie dało. Jednym szybkim ruchem rozdarł mój sweter i zaczął całować niżej. To bolało. Nie chciałam!!! Jego dłoń rozpięła moje dżinsy i zagłębiła się w moją bieliznę. Jęknęłam przerażona tym co chciał zrobić.
- Przestań !!! Zostaw!!!-krzyczałam,ale on nic sobie z tego nie robił. Poczułam straszny ból w brzuchu. Sukinsyn dźgnął mnie nożem!!! Zaczęło mi się kręcić w głowie, jednak on bawił się w najlepsze. Przymierzając się do ostatniej bazy. Błagam ja nie chcę !!! Jego wargi ssały moją skórę na dekolcie, a ja miałam ochotę zwymiotować. Puścił moje miejsce i rozpiął swoje dżinsy. Siłą rozszerzył moje nogi....
Nagle wszystko się skończyło, a chłopak odleciał kawałek dalej na ziemię. Nie miałam siły. Osunęłam się na ziemię słaba. Krew wylatywała z mojej rany, a ja czułam jak jej braknie. Przydusiłam ręką ranę, ale dużo to nie pomogło. Kręciło mi się w głowie. Z trudem zobaczyłam, jak ktoś zabija tego dupka. Nie wiedziałam kto to. Dopiero, gdy podszedł do mnie rozpoznałam go. To ten blondwłosy anioł z kostnicy. Co on chcę zrobić ??? Uklęknął przede mną i wyciągnął dłoń, a ja wzdrygnęłam się przerażona. Zauważył to, bo spojrzał na mnie tymi nieskazitelnie błękitnymi oczami.
- Nic ci się nie stanie. Pomogę cie-powiedział, a ja go głos uspokajał mnie. Nie miałam już siły. Jego obraz rozmazywał mi się, a ja nie miałam siły, aby utrzymać przytomność.
- Chcę mi się spać-przyznałam słabym głosem i osunęłam się. Jednak on otoczył mnie silnym i ciepłym ramieniem. Czułam ból w brzuchu, do którego doszło pieczenie, a potem pochłonęła mnie bezdenna ciemność ......
*****************************
Otworzyłam oczy i zamrugałam kilka razy, aby wzrok mi się wyostrzył. Zobaczyłam biały sufit. Co się stało ??? Powoli podniosłam się na łokciach i rozejrzałam. Byłam w jakimś pokoju. Ciemne ściany, dębowe meble i duże łoże, na którym leżałam. Kołdra była miękka i w czerwonym kolorze, z naszytymi czarnymi różami. Usiadłam na łóżku i przeczesałam ręką splątane włosy. Zaczęła mnie boleć głowa. Co się wydarzyło ??? Pamiętam jak uciekłam z poprawczaka. Szłam przez most, kiedy zaczepił mnie ten facet. Przypomniało mi się jak mnie obmacywał mnie i chciał się "zabawić". Czułam się jak jakaś szmata. To takie obrzydliwe i wstrętne. Nie życzę tego nikomu. Potem okropny ból w brzuchu. Chociaż wolałam ten od tego kiedy on mnie obmacywał. To już Daniel był delikatniejszy. Spojrzałam w dół. Po pierwsze miałam na sobie t-shirt, który na pewno nie był mój. A po drugie, gdy podniosłam koszulkę tam, gdzie miałam ranę po nożu została mała biała kropka. Po ranie nie było śladu. Co tu się dzieję ? Jak to możliwe ? Spojrzałam na swój prawy nadgarstek. Był na nim tatuaż ! Dobra to już nie było śmieszne. Co ja trafiłam do Vegas ? A może jestem w jakimś gangu ? Nie bawię się tak! Przejechałam ręką po nim. Był blady, a czarnego tuszu już prawie nie było widać. Henny ? Chociaż to dobre. No, ale gdzie ja jestem tak w ogóle !? Zaraz. Ran po cięciu się też nie ma!
- To iratze.-odezwał się głos. Spojrzałam w tamtą stronę. W drzwiach stał ten sam chłopak co w kostnicy. To on mnie uratował ! Pokiwałam głową nie bardzo jeszcze kapując wszystko.
- Jestem Sebastian-przedstawił się i podszedł do łóżka. Podciągnęłam wyżej kołdrę sama nie wiedząc czemu.
- Isabell. Co się stało ?-spytałam od razu lekko zachrypniętym głosem.
- Ten dupek dobierał się do ciebie, a mi się to nie spodobało, więc go pouczyłem-odpowiedział miłym głosem, a ja wiedziałam o co chodziło. Widziałam jak się z nim bił i tamten nieźle dostał.
- Dziękuje-powiedziałam cicho patrząc na swoje ręce. Uśmiechnął się lekko i złapał moją dłoń. Widział, że jestem zawstydzona. Widział te wszystkie okropne sceny. To upokarzające!
Jego dotyk był miły i ciepły. W jakiś sposób uspokajał mnie i poprawiał humor.
- Przykro mi z powodu tego co zaszło-powiedział, a ja spojrzałam w jego niebieskie oczy. Miałam ochotę w nich utonąć. Uśmiechnęłam się lekko, a wtedy na jego twarzy pojawił się anielski uśmiech.
- Ale jakim cudem żyję ?-spytała. Zrozumiała coś. Iratze to runa. Runy mogą przyjmować Nocni Łowcy,a ja nim nie byłam. Więc jakim cudem jeszcze oddycham ?
- Uratowałem cię i narysowałem runę-odpowiedział spokojnie z tym niezwykłym aniołem.
- Wiem i dziękuje...
- Nie ma za co-przerwał mi z uśmiechem.
- Ale przecież ja nie powinnam przeżyć. Runy ludzi zabijają, więc czemu ja żyję ?-spytała. Przecież Daniel powiedział mi, że ma "wzrok",ale nie jestem Nocnym Łowcą. Tylko przyziemną !
- Myślałem, że ty wiesz. Jesteś Nocnym Łowcą jak ja-odpowiedział, a mnie przeszły dreszcze. Nie chciałam mieć nic wspólnego z nimi. Z ich światem, a teraz się okazało, że jestem jedną z nich. Świetnie. Tylko czemu Daniel powiedział mi, że jestem przyziemną ? Nie wiedział ? Albo zrobił to specjalnie. Sebastian musi mówić prawdę, bo inaczej już gryzłabym ziemie.
- Z twojej miny wnioskuje, że nie masz o nas dobrego zdania. Tylko od razu ci mówię, nie jestem jak ten dupek z poprawczaka-powiedział z uśmiechem, a ja uśmiechnęłam się. Jego obecność była dla mnie kojąca i zapominałam o wszelkich problemach. Polubiłam go od razu. Jest miły.
- Wierzę-powiedziałam z uśmiechem. Puścił moją dłoń.- A gdzie jestem ?-spytałam ciekawa.
- U mnie. Nie martw się mogę cię odstawić do poprawczaka-odpowiedział, a ja od razu pokiwałam głową na nie. Chyba nie powinnam nie znam go, ale to był odruch. Nie chciałam wracać do poprawczaka.
- Okej. To możesz zostać, albo mogę cię gdzieś odwieźć-zaproponował nadal z uśmiechem.
- Nie mam gdzie-przyznałam patrząc na swoje dłonie.
- To zostań u mnie. Pomogę ci dowiedzieć się o moim świecie. Pomogę zostać Nocną Łowczynią-zaproponował. Słyszałam w jego głosie, że nie jest to tylko gadanie. On miał nadzieję, że się zgodzę. Pokiwałam głową z uśmiechem. To dobry pomysł. Daniel mnie nie znajdzie. Rodzice też i wątpię, aby się tym przejęli.Nie wrócę do poprawczaka. A poza tym jestem Nocną Łowczynią.Może to dlatego miałam przez te lata wrażenia, że nie pasuję do tamtego świata, bo nie należałam do niego. Należałam do Świata Cieni, jak go nazwał Daniel. Nie wiem czemu, ale chciałam należeć do tego świata.
- Okej, to zapraszam na śniadanie Isabell-powiedział wstając i podając mi dłoń. Siedziałam zakrywając się kołdrą.- Aha. Zapomniałem. Ciuchy masz w tamtej komodzie-powiedział pokazując na starą dębową komodę.- a łazienka tam-dodał pokazując na drzwi koło komody
- Zaczekam przed drzwiami-powiedział z uśmiechem. Również się uśmiechnęłam, a on wyszedł.
Wstałam i podeszłam do komody. Wyjęłam dżinsy i fioletową bluzkę oraz bieliznę. To moje ciuchy, które zabrałam z poprawczaka. Weszłam do łazienki. Turkusowe kafelki na ścianie i podłodze. Biała umywalka i wana. Do tego szafki. Ładnie.Położyłam ubrania i rozebrałam się wrzucając ciuchy to kosza na brudy. Weszłam do wany i odkręciłam wodę. Muszę wszystko sobie poukładać. Okej jestem Nocną Łowczynią. Nie muszę wracać do poprawczaka. Nie zobaczę już Daniela. I poznałam Sebastiana, którego bardzo polubiłam. Nie jest źle.
*******************************
- Jesteś pewny, że mogę zostać ?-spytałam, gdy jedliśmy śniadanie w pięknej kuchni. Siedzieliśmy przy świerkowym stole, naprzeciw siebie.
- Tak na pewno-odpowiedział z uśmiechem. Zjadałam ostatni kawałek pysznego omletu zrobionego przez niego. Był wyborny. Uśmiechnęłam się i napiłam soku pomarańczowego.
- Dziękuje. To co będziemy dziś robić ?-spytałam ciekawa. Uśmiechnął się szeroko.
- Tak ci śpieszno do siniaków?-spytał. Wzruszyłam ramionami.
- Może wpierw mi powiedz jak się rysuje runy ? I ile w ogóle przespałam ?-spytałam.
- Dwa dni, to nie długo zważywszy, że to twoja pierwsza runa. Rysuje się je stelą-odpowiedział podając mi przedmiot. Był czarny i przypominał różdżkę. Na czubku miał szlachetny kamień w kolorze morza. Na niej było napisane : Descensus averno facilis est".
- Dam ci swoją jak nauczysz się je rysować. Mogę też ci dać książkę z nimi-zaproponował, a ja pokiwałam z uśmiechem.
- Okej-powiedziałam, a on wstał i wziął swój talerz i mój. Podeszła do niego i stanęłam obok.
- To powiedz mi coś o sobie plose-powiedziałam słodkim głosikiem robiąc niewinne oczka. Roześmiał się i włożył talerze do zlewu.
- Ale co byś chciała wiedzieć ?-spytał zaczynając myć.
- Nie wiem. Twoją biografię-powiedziałam.
- Nie jest ciekawa. Urodziłem się w kraju Nocnych Łowców Idrysie. Mieszkałem z ojcem, który mnie wychowywał, ponieważ moja matka zmarła. Kiedy miałem 16 lat on zmarł, a ja przeprowadziłem się tu i od dwóch lat mieszkam tu i poluję na demony.-opowiedział, a mi zrobiło się przykro. Stracił oby dwóch rodziców. A nie miał innej rodziny. Przysunęłam się do niego i przytuliłam do boku. Zaskoczony zesztywniał, a po chwili objął mnie mokrymi dłońmi uważając, aby mnie nie pomoczyć.
- Przykro mi-powiedziałam cicho podnosząc głowę. Uśmiechał się tym anielskim uśmiechem.
- To nic. Każdy kiedyś umrze, taka kolej rzeczy-powiedział i wrócił do mycia.
- Teraz ty-powiedział zerkając na mnie.
- Mieszkałam z rodzicami, ale nie dogadujemy się.I tyle non stop rutyna-odpowiedziałam.
- A jak trafiłaś do poprawczaka ?
- Byłam zamieszana w zabójstwo-przyznałam przypominając sobie o Danielu. Dupek nie wiedział co przeszłam. On się świetnie bawił! A ja miałam same problemy i nerwy.
- Łał, bo zacznę się bać.-zażartował szturchając mnie w ramię. Uśmiechnęłam się, a on zakręcił wodę.
- Okej może przejdziemy się gdzieś ?-zaproponował, a ja uśmiechnęłam się i pokiwałam głową.
- To chodź-powiedział biorąc mnie za rękę. Podeszłam za nim do ściany i milczałam. Nie rozumiałam o co chodzi. Wyjął stele i narysował jakąś runę na ścianie. Na prawdę miała dużo zawijasów. Raczej nie dałabym rady jej powtórzyć. Ściana zaczęła migotać i pojawiła się lśniąca dziura.
- Co to ?-spytałam lekko zaniepokojona.
-Brama przeniesie nas, gdzie chcesz. Wystarczy,że pomyślisz gdzie chcesz być-odpowiedział.
- A gdzie mamy iść ?-spytałam, a on uśmiechnął się szerzej.
-Nie myśl o niczym. To niespodzianka. Zamknij oczy i trzymaj się mnie-polecił ściskając moją dłoń. Pokiwałam głową i wyłączyłam umysł. Pociągnął mnie, a ja weszłam za nim do bramy.
To trwało sekundę. Zaraz staliśmy na chodniku. Zamrugałam kilka razy i ścisnęłam mocniej dłoń Sebastiana, ponieważ zakręciło mi się w głowie.
- Wszystko okej ?-spytał. Pokiwałam głową i rozejrzałam się. Staliśmy przed ogromną wieżą Elfia. Była piękna i duża.A wokół pełno tłumu.Ta brama to fajna rzecz. Zawsze chciałam zwiedzić Paryż. Miasto zakochanych i tak dalej.
- Przepraszam może nam pani zrobić zdjęcie ?-spytał Sebastian jakąś starszą kobietę przechodzącą obok, a ona pokiwała głową z uśmiechem zerkając na mnie. Mój towarzysz pokazał jej jak zrobić zdjęcie i podszedł do mnie. Objął mnie i uśmiechnął się tym zniewalającym uśmiechem. Patrzyłam na niego uśmiechając się. Nie mogłam oderwać oczu od jego twarzy. Miał idealne rysy i te zniewalające błękitne oczy.
- Proszę bardzo. Słodko wyglądacie-powiedziała kobieta podając mu telefon. Spojrzałam na nią i uśmiechnęłam się. Czułam, że się rumienię.
-Dziękujemy-powiedziałam za niego, a kobieta odeszła. Sebastian wciąż mnie obejmował jedną ręką.
Po całym dniu spacerowania po Paryżu byłam padnięta. Chodziliśmy, śmialiśmy się i kupowaliśmy różne rzeczy. Choć nie chciałam Sebastian nalegał, abym sobie kupiła. Co chwila robiliśmy sobie nawzajem zdjęcia. Bawiłam się przednie. Było świetnie. Umiał mnie rozbawić. Gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Byłam szczęśliwa. Na prawdę BARDZO go lubię. On mnie chyba też.
- Dziękuje za wszystko-powiedziałam opierając się plecami o drzwi pokoju, który dał mi Sebastian. Trzymałam w rękach torby z zakupami.
- Nie ma za co. Polecam się-powiedział z uśmiechem.
- Dobranoc-powiedziałam i pocałowałam go w polik. Nie wiem czemu to zrobiłam.
- Dobranoc-odpowiedział, gdy zamykałam drzwi....
********************************
Przepraszam was, że dopiero dziś. Nie miałam czasu. Trochę zabiegana byłam. Ale teraz mamy wolne, więc mam nadzieję, że kolejny dam w poniedziałek lub niedziele. Mam nadzieje, że nie jesteście bardzo źli. Mam nadzieje, że wam się podoba :* Czekam na wasze opinie i jeszcze raz przepraszam :**
- LoVe Is NoT GaMe
- To iratze.-odezwał się głos. Spojrzałam w tamtą stronę. W drzwiach stał ten sam chłopak co w kostnicy. To on mnie uratował ! Pokiwałam głową nie bardzo jeszcze kapując wszystko.
- Jestem Sebastian-przedstawił się i podszedł do łóżka. Podciągnęłam wyżej kołdrę sama nie wiedząc czemu.
- Isabell. Co się stało ?-spytałam od razu lekko zachrypniętym głosem.
- Ten dupek dobierał się do ciebie, a mi się to nie spodobało, więc go pouczyłem-odpowiedział miłym głosem, a ja wiedziałam o co chodziło. Widziałam jak się z nim bił i tamten nieźle dostał.
- Dziękuje-powiedziałam cicho patrząc na swoje ręce. Uśmiechnął się lekko i złapał moją dłoń. Widział, że jestem zawstydzona. Widział te wszystkie okropne sceny. To upokarzające!
Jego dotyk był miły i ciepły. W jakiś sposób uspokajał mnie i poprawiał humor.
- Przykro mi z powodu tego co zaszło-powiedział, a ja spojrzałam w jego niebieskie oczy. Miałam ochotę w nich utonąć. Uśmiechnęłam się lekko, a wtedy na jego twarzy pojawił się anielski uśmiech.
- Ale jakim cudem żyję ?-spytała. Zrozumiała coś. Iratze to runa. Runy mogą przyjmować Nocni Łowcy,a ja nim nie byłam. Więc jakim cudem jeszcze oddycham ?
- Uratowałem cię i narysowałem runę-odpowiedział spokojnie z tym niezwykłym aniołem.
- Wiem i dziękuje...
- Nie ma za co-przerwał mi z uśmiechem.
- Ale przecież ja nie powinnam przeżyć. Runy ludzi zabijają, więc czemu ja żyję ?-spytała. Przecież Daniel powiedział mi, że ma "wzrok",ale nie jestem Nocnym Łowcą. Tylko przyziemną !
- Myślałem, że ty wiesz. Jesteś Nocnym Łowcą jak ja-odpowiedział, a mnie przeszły dreszcze. Nie chciałam mieć nic wspólnego z nimi. Z ich światem, a teraz się okazało, że jestem jedną z nich. Świetnie. Tylko czemu Daniel powiedział mi, że jestem przyziemną ? Nie wiedział ? Albo zrobił to specjalnie. Sebastian musi mówić prawdę, bo inaczej już gryzłabym ziemie.
- Z twojej miny wnioskuje, że nie masz o nas dobrego zdania. Tylko od razu ci mówię, nie jestem jak ten dupek z poprawczaka-powiedział z uśmiechem, a ja uśmiechnęłam się. Jego obecność była dla mnie kojąca i zapominałam o wszelkich problemach. Polubiłam go od razu. Jest miły.
- Wierzę-powiedziałam z uśmiechem. Puścił moją dłoń.- A gdzie jestem ?-spytałam ciekawa.
- U mnie. Nie martw się mogę cię odstawić do poprawczaka-odpowiedział, a ja od razu pokiwałam głową na nie. Chyba nie powinnam nie znam go, ale to był odruch. Nie chciałam wracać do poprawczaka.
- Okej. To możesz zostać, albo mogę cię gdzieś odwieźć-zaproponował nadal z uśmiechem.
- Nie mam gdzie-przyznałam patrząc na swoje dłonie.
- To zostań u mnie. Pomogę ci dowiedzieć się o moim świecie. Pomogę zostać Nocną Łowczynią-zaproponował. Słyszałam w jego głosie, że nie jest to tylko gadanie. On miał nadzieję, że się zgodzę. Pokiwałam głową z uśmiechem. To dobry pomysł. Daniel mnie nie znajdzie. Rodzice też i wątpię, aby się tym przejęli.Nie wrócę do poprawczaka. A poza tym jestem Nocną Łowczynią.Może to dlatego miałam przez te lata wrażenia, że nie pasuję do tamtego świata, bo nie należałam do niego. Należałam do Świata Cieni, jak go nazwał Daniel. Nie wiem czemu, ale chciałam należeć do tego świata.
- Okej, to zapraszam na śniadanie Isabell-powiedział wstając i podając mi dłoń. Siedziałam zakrywając się kołdrą.- Aha. Zapomniałem. Ciuchy masz w tamtej komodzie-powiedział pokazując na starą dębową komodę.- a łazienka tam-dodał pokazując na drzwi koło komody
- Zaczekam przed drzwiami-powiedział z uśmiechem. Również się uśmiechnęłam, a on wyszedł.
Wstałam i podeszłam do komody. Wyjęłam dżinsy i fioletową bluzkę oraz bieliznę. To moje ciuchy, które zabrałam z poprawczaka. Weszłam do łazienki. Turkusowe kafelki na ścianie i podłodze. Biała umywalka i wana. Do tego szafki. Ładnie.Położyłam ubrania i rozebrałam się wrzucając ciuchy to kosza na brudy. Weszłam do wany i odkręciłam wodę. Muszę wszystko sobie poukładać. Okej jestem Nocną Łowczynią. Nie muszę wracać do poprawczaka. Nie zobaczę już Daniela. I poznałam Sebastiana, którego bardzo polubiłam. Nie jest źle.
*******************************
- Jesteś pewny, że mogę zostać ?-spytałam, gdy jedliśmy śniadanie w pięknej kuchni. Siedzieliśmy przy świerkowym stole, naprzeciw siebie.
- Tak na pewno-odpowiedział z uśmiechem. Zjadałam ostatni kawałek pysznego omletu zrobionego przez niego. Był wyborny. Uśmiechnęłam się i napiłam soku pomarańczowego.
- Dziękuje. To co będziemy dziś robić ?-spytałam ciekawa. Uśmiechnął się szeroko.
- Tak ci śpieszno do siniaków?-spytał. Wzruszyłam ramionami.
- Może wpierw mi powiedz jak się rysuje runy ? I ile w ogóle przespałam ?-spytałam.
- Dwa dni, to nie długo zważywszy, że to twoja pierwsza runa. Rysuje się je stelą-odpowiedział podając mi przedmiot. Był czarny i przypominał różdżkę. Na czubku miał szlachetny kamień w kolorze morza. Na niej było napisane : Descensus averno facilis est".
- Dam ci swoją jak nauczysz się je rysować. Mogę też ci dać książkę z nimi-zaproponował, a ja pokiwałam z uśmiechem.
- Okej-powiedziałam, a on wstał i wziął swój talerz i mój. Podeszła do niego i stanęłam obok.
- To powiedz mi coś o sobie plose-powiedziałam słodkim głosikiem robiąc niewinne oczka. Roześmiał się i włożył talerze do zlewu.
- Ale co byś chciała wiedzieć ?-spytał zaczynając myć.
- Nie wiem. Twoją biografię-powiedziałam.
- Nie jest ciekawa. Urodziłem się w kraju Nocnych Łowców Idrysie. Mieszkałem z ojcem, który mnie wychowywał, ponieważ moja matka zmarła. Kiedy miałem 16 lat on zmarł, a ja przeprowadziłem się tu i od dwóch lat mieszkam tu i poluję na demony.-opowiedział, a mi zrobiło się przykro. Stracił oby dwóch rodziców. A nie miał innej rodziny. Przysunęłam się do niego i przytuliłam do boku. Zaskoczony zesztywniał, a po chwili objął mnie mokrymi dłońmi uważając, aby mnie nie pomoczyć.
- Przykro mi-powiedziałam cicho podnosząc głowę. Uśmiechał się tym anielskim uśmiechem.
- To nic. Każdy kiedyś umrze, taka kolej rzeczy-powiedział i wrócił do mycia.
- Teraz ty-powiedział zerkając na mnie.
- Mieszkałam z rodzicami, ale nie dogadujemy się.I tyle non stop rutyna-odpowiedziałam.
- A jak trafiłaś do poprawczaka ?
- Byłam zamieszana w zabójstwo-przyznałam przypominając sobie o Danielu. Dupek nie wiedział co przeszłam. On się świetnie bawił! A ja miałam same problemy i nerwy.
- Łał, bo zacznę się bać.-zażartował szturchając mnie w ramię. Uśmiechnęłam się, a on zakręcił wodę.
- Okej może przejdziemy się gdzieś ?-zaproponował, a ja uśmiechnęłam się i pokiwałam głową.
- To chodź-powiedział biorąc mnie za rękę. Podeszłam za nim do ściany i milczałam. Nie rozumiałam o co chodzi. Wyjął stele i narysował jakąś runę na ścianie. Na prawdę miała dużo zawijasów. Raczej nie dałabym rady jej powtórzyć. Ściana zaczęła migotać i pojawiła się lśniąca dziura.
- Co to ?-spytałam lekko zaniepokojona.
-Brama przeniesie nas, gdzie chcesz. Wystarczy,że pomyślisz gdzie chcesz być-odpowiedział.
- A gdzie mamy iść ?-spytałam, a on uśmiechnął się szerzej.
-Nie myśl o niczym. To niespodzianka. Zamknij oczy i trzymaj się mnie-polecił ściskając moją dłoń. Pokiwałam głową i wyłączyłam umysł. Pociągnął mnie, a ja weszłam za nim do bramy.
To trwało sekundę. Zaraz staliśmy na chodniku. Zamrugałam kilka razy i ścisnęłam mocniej dłoń Sebastiana, ponieważ zakręciło mi się w głowie.
- Wszystko okej ?-spytał. Pokiwałam głową i rozejrzałam się. Staliśmy przed ogromną wieżą Elfia. Była piękna i duża.A wokół pełno tłumu.Ta brama to fajna rzecz. Zawsze chciałam zwiedzić Paryż. Miasto zakochanych i tak dalej.
- Przepraszam może nam pani zrobić zdjęcie ?-spytał Sebastian jakąś starszą kobietę przechodzącą obok, a ona pokiwała głową z uśmiechem zerkając na mnie. Mój towarzysz pokazał jej jak zrobić zdjęcie i podszedł do mnie. Objął mnie i uśmiechnął się tym zniewalającym uśmiechem. Patrzyłam na niego uśmiechając się. Nie mogłam oderwać oczu od jego twarzy. Miał idealne rysy i te zniewalające błękitne oczy.
- Proszę bardzo. Słodko wyglądacie-powiedziała kobieta podając mu telefon. Spojrzałam na nią i uśmiechnęłam się. Czułam, że się rumienię.
-Dziękujemy-powiedziałam za niego, a kobieta odeszła. Sebastian wciąż mnie obejmował jedną ręką.
Po całym dniu spacerowania po Paryżu byłam padnięta. Chodziliśmy, śmialiśmy się i kupowaliśmy różne rzeczy. Choć nie chciałam Sebastian nalegał, abym sobie kupiła. Co chwila robiliśmy sobie nawzajem zdjęcia. Bawiłam się przednie. Było świetnie. Umiał mnie rozbawić. Gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Byłam szczęśliwa. Na prawdę BARDZO go lubię. On mnie chyba też.
- Dziękuje za wszystko-powiedziałam opierając się plecami o drzwi pokoju, który dał mi Sebastian. Trzymałam w rękach torby z zakupami.
- Nie ma za co. Polecam się-powiedział z uśmiechem.
- Dobranoc-powiedziałam i pocałowałam go w polik. Nie wiem czemu to zrobiłam.
- Dobranoc-odpowiedział, gdy zamykałam drzwi....
********************************
Przepraszam was, że dopiero dziś. Nie miałam czasu. Trochę zabiegana byłam. Ale teraz mamy wolne, więc mam nadzieję, że kolejny dam w poniedziałek lub niedziele. Mam nadzieje, że nie jesteście bardzo źli. Mam nadzieje, że wam się podoba :* Czekam na wasze opinie i jeszcze raz przepraszam :**
- LoVe Is NoT GaMe
niedziela, 14 grudnia 2014
Rozdział. 5.
W ostatnim momencie chwyciłam zjawę za gardło i jakoś odrzuciłam na bok. Momentalnie zerwałam się do biegu nie patrząc na nic. Co za zjawy !! Dajcie mi wreszcie święty spokój !!! Idźcie sobie do Daniela, czy tam Aleksa!!!!
Wbiegłam na teren poprawczaka, gdy zaczęło świtać. Jeżeli zaraz nie będę w łóżku, jakiś nauczyciel mnie zauważy. Doszłam do drzwi internatu i odetchnęłam głęboko. Muszę się uspokoić. Oddychaj, oddychaj-upominałam cały czas siebie.
Zamknęłam za sobą drzwi pokoju i osunęłam się na ziemię. Teraz opuściły mnie nerwy. Wszystkie emocje się we mnie wlały, tylko złość gdzieś znikła. Strach, nadzieja, szczęście, przerażenie i zagubienie. Co to ma być ?!? Przeczesałam ręką włosy ciągnąc je, aby wrócić na ziemię. Niestety to była ziemia. A Daniel twierdzi, że jest Aleksem. Moim Aleksem ! Ale przecież to niemożliwe, tak ? Niemożliwe ! Ale wyjaśniałoby fakt, że wydaję mi się, że go znam. Jeżeli to zmyślił, to skąd by znał tyle szczegółów ??? Okej sukienkę, to mógł gdzieś na zdjęciu wypatrzeć, ale błyszczyk ? Perfumy ? Aleks wybrał mi tamte perfumy, bo uwielbiał zapach lawendy. Mam totalny mętlik w głowie! Kiedy mnie całował czułam to co przy Aleksie. Pożądanie, a mój zdrowy rozsądek znikał. Zawsze tak było. Nawet kiedy rozpiął dżinsy zachowywał się jak on. Aleks też nalegał,ale gdy odmawiałam odpuszczał. Wszystko się zgadzało ! Ale przecież, on umarł na moich oczach !!! Jak to wyjaśnić ?!?!
Ja nie mam siły na to wszystko. Czy nie mogę mieć typowych dla nastolatki problemów ?!? A nie, że mój zmarły chłopak okazuję się jednak żywy. Chyba. No bardzo super! Co ja mam zrobić ?!?
Nic mi to nie da jak będę tak siedzieć. Muszę z nim porozmawiać, jeszcze raz. Niech mi wytłumaczy wszystko. Chcę wiedzieć wszystko. A potem zobaczymy....
**************************
Wyszłam z lasu na klif, gdzie go zostawiłam. Siedział na samym brzegu i patrzył w niebo. Podeszłam i usiadłam obok niego. Wpatrywałam się w jego twarz. Jak mogłam wcześniej nie zauważyć, że jest tak podobny do Aleksa ?! Jego oczy były już całkowicie złote. Jak Aleksa.
- Przepraszam, że tak zareagowałam-powiedziałam cicho. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się lekko.
- Nic nie szkodzi. Spodziewałem się, że dostane w pysk. To i tak miłe zaskoczenie-przyznał z uśmieszkiem. Nie mogłam się powstrzymać i również się uśmiechnęłam. Jednak zaraz spoważniałam.
- Jak to możliwe ?-spytałam patrząc w wodę. Lśniąca tafla woda, pięknie odbijała promienie słońca, które tak rzadko tu widziałam.
- Te "zjawy", które widzisz to w rzeczywistości demony. Widzisz je, bo masz wzrok, a ja jestem Nocnym Łowcą.-odpowiedział. Czułam, że się we mnie wpatruję. Nic nie rozumiałam.
-Powoli, kto to Nocny Łowca ?-spytałam. Westchnął i złapał moją dłoń. Jego dotyk sprawiał, że robiło mi się ciepło. Spojrzałam w jego złote oczy, które zawsze mnie uzależniały.
- Nocny Łowca zajmuję się zabijaniem demonów i zachowywaniem porządku w Świecie Cieni. Legenda mówi, że Anioł Razjel złączył swoją krew z Jonathanem Nocnym Łowcą i tak powstał pierwszy. Potem tworzył kolejnych i oto jestem-wytłumaczył uśmiechając się lekko. Próbowałam sobie wszystko poukładać.Okej, jest Nocnym Łowcą. Czyli ma w sobie krew anioła. Zajmuję się zabijaniem demonów. Dobra coś rozumiem.
- Co to Świat Cieni?-spytałam.
- To świat, którego nie dostrzegają zwykli przyziemni, czyli ludzie. Ale ty masz wzrok, więc widzisz ten świat. Właściwie tylko cząstkę. W naszym świecie są nie tylko demony. Są fearie, wilkołaki, wampiry i czarownicy.
- Dobra, ale jakim cudem przeżyłeś tamto ?-spytałam szybko. Dobra jakoś ogarniam,że istnieją te baśniowe stwory, ale chce wiedzieć jak przeżył. Wziął moje dłonie i ścisnął mocno.
- Kiedy demon mnie zaatakował, nie mogłem się bronić, bo byś się dowiedziała. Musiałem udawać, że nie żyję, a potem Nate narysował mi iratze i wyzdrowiałem-odpowiedział spokojnie. Chwila za dużo tego.
- Nate ? To on też jest Nocnym Łowcą ? Jakie iratze ?-spytałam pośpiesznie.Zaczynała mnie boleć od tego głowa.
- Tak. Clary i Lucy też. Iratze to runa. Jest ich mnóstwo. To takie znaki, które rysujemy na skórze. Mają przeróżne zastosowania. Jednak jeżeli nałoży się je na przyziemnych, to oni umierają-wytłumaczył niecierpliwie Daniel. Słyszałam w jego głosie irytacje, którą próbował ukryć. Nie moja wina, że nic nie wiem o jego świecie !
-Okej.-powiedziałam krótko, a on pokazał wnętrze swojej dłoni. Ujrzałam spiralny tatuaż. Wpatrywałam się w niego czekając aż wyjaśni.
- To runa parabatai. Łączy ze sobą dwie osoby w nierozerwalną wieź. Coś jak przysięga krwi-powiedział z chytrym uśmieszkiem. Spojrzałam w jego oczy.
- Kto jest twoim parabatai?-spytałam wolno mówiąc ostatnie słowo, aby się nie pomylić.
- Nate-odpowiedział. Teraz rozumiem, czemu tak często są razem. Pokiwałam głową, nagle nie wiedząc co powiedzieć. Teraz wszystko wiedziałam i wierzyłam mu. Wierzyłam w jego słowa, bo nie okłamał mnie wcześniej. Teraz już mogłam bez obaw być przy nim.
Jakby słyszał moje myśli. Nachylił się i pocałował mnie. Pocałunki były namiętne, a ja zapomniałam o rozsądku. Znowu. Przewróciłam się na trawę, a on na mnie, nadal całując. Jego ręka podwinęła moją bluzkę i zaczęła iść w górę zatrzymując się na staniku. Zaczął kreślić pocałunki na mojej szyi, a jego ręka macała moją pierś. Jęknęłam po trochu z rozkoszy, po trochu z bólu. Nie było to takie delikatne. Wyjął dłoń i zjechał nią do dżinsów. Rozpiął je i ściągnął na dół razem z bielizną. Nie sprzeciwiałam się. Nie umiałam. Ścisnął tamto miejsce boleśnie, a ja jęknęłam. Chyba mu się to spodobało. Całował moją szyję, a mi to sprawiało rozkosz. Rozpiął swoje dżinsy i znów pocałował mnie w usta.
- Możemy się spotykać tu w nocy-wymruczał nadal macając moją kobiecość. Nie zrozumiałam o co mu chodzi.
-Co?-spytałam, a on pocałował mnie jednak mnie to nie zbyło,Nie odwzajemniłam pocałunku.
- Chyba nie myślisz, że będziemy razem-powiedział z uśmieszkiem. A ja zrozumiałam. Odepchnęłam go i wstałam zapinając spodnie. Co on sobie wyobraża !?
- To co mam być dziwką ?!-spytałam zła patrząc mu w oczy.Jego chamski uśmiech sam mi odpowiedział. Co za palant !
- Jestem Nocnym Łowcą, chyba nie myślałaś, że zwiąże się z przyziemną na stałe-powiedział obojętnie. Strzeliłam mu w pysk,a on zaskoczony przestał się uśmiechać.
- Ty sukinsynie ! Nie będę dziwką ! Idź sobie do Marry !-krzyknęłam zła. Czułam łzy, ale nie chciałam płakać przy nim. Zapomnij palancie !!!Chciałam odejść, ale musiałam o coś spytać.
- To czemu byłeś ze mną w wakacje ?! Czemu mi teraz wszystko powiedziałeś ?!-spytałam, a on wzruszył ramionami.
- Dla zabawy. I zasługujesz na prawdę. Choć jesteś tylko przyziemną to należała ci się prawda, Poza tym myślałem, że wtedy już będziemy mogli się zabawić-powiedział z uśmieszkiem.
- Jesteś sukinsynem !!!-krzyknęłam i odwróciłam się na pięcie. Złapał mnie mocno za ramię, ale ja się wyrwałam. Zapomnij idioto!
- Nie zbliżaj się do mnie! Nie chcę cię znać !- krzyknęłam i odbiegłam. Jak ja mogłam go kochać ?!?! Co za palant !!! Nie jestem dziwką, aby się z nim pieprzyć, bo ma zachcianki !!! Nie sobie idzie do Marry !!! Jak ja mogłam mu tak długo ufać ?!?! Jak ?! Mówiłam mu o wszystkim i myślałam, że mnie rozumie.A on tylko czekał, aż mnie przeleci !!! Nie wierzę, a ja mam przez niego tylko kłopoty. To przez niego tu jestem. Przez niego te demony mnie nawiedzają ! Przez niego tak cholernie boli mnie serce !!!! Nienawidzę go!!!!! Złamał moje serce i nie chcę go znać !!!!! Czy wszyscy Nocni Łowcy tacy są !?!? Nie chcę mieć nic wspólnego z jego pierdzielonym życiem i światem !!!! Mam to gdzieś !!! Chcę tylko, aby przestało mnie boleć tak serce !!! Chcę zapomnieć o tym bólu! Omal mu się nie oddałam. Omal nie spędziłam pierwszego razu z palantem !!!
Zamknęłam drzwi łazienki i osunęłam się na podłogę. Nie powstrzymałam już łez. To tak cholernie bolało !!!! Dlaczego mi to zrobił !?!?!? Wstałam i spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Co za beksa! Nie miałam siły. Obiecałam sobie coś, ale nie dałam rady. Poszukałam w szufladce scyzoryka i usiadłam pod umywalką. Zrobiłam wpierw jedno cięcie, potem kolejne. Na chwilę zapomniałam. Wpatrywałam się w krew na ręce wypływającą z ran. Piekący ból odwrócił moją uwagę. Jednak nie na długo. Co za idiotka ! Miałam tego nie robić ! Ale ja nie umiałam. Jak go kocham i nienawidzę !! Mam z nim tyle wspomnień,kiedy był taki cudowny, a teraz okazał się sukinsynem !!! Co ja mam zrobić !?!?! Nie chcę go już więcej widzieć !!!!
**************************
Szłam powoli w grupie uczniów do kostnicy. Wymyślili nam anatomię człowieka, na trupie. Świetnie ! Najgorsze, że Daniel także ma teraz tą lekcje. Idzie za mną i śmieję się w najlepsze z Nate'm, Clary i Lucy, Lucy próbowała ze mną gadać,ale ja nie chcę znać żadnego Nocnego Łowcy. Nie tylko facetów.Mam po prostu dość wszystkiego co związane z panem dupkiem. Weszłam do kostnicy.Zimno tu. Miałam na sobie sweter, wiadomo czemu. Po wczorajszym zasnęłam na podłodze, a rano umyłam tylko nadgarstki z zaschniętej krwi i wyszłam. Cięcia były głębokie i piekły,ale to dobrze. Przynajmniej pamiętałam, że Daniel to skurwysyn i, że mam go nienawidzić ! Jednak czułam się jak idiotka. Pociąć się przez takiego palanta! A obiecałam sobie,że nigdy więcej tego nie zrobię. Cóż nie jestem za dobra w obietnicach. Miałam tylko nadzieję, że nikt się nie dowie.
- Wpadnij do mojego pokoju wieczorem-szepnął mi na ucho Daniel, a mnie przeszły dreszcze.
- Spierdalaj-odszepnęłam sucho.
- Nikt mi nie odmawia. Zobaczysz jak będzie ci dobrze. Jesteś moja-powiedział cicho chwytając mnie za ramię. Wyrwałam się.
- Przeliterować ci to. S-p-i-e-r-d-a-l-a-j. Nie jestem twoja dupku-syknęłam i odeszłam od niego. Stanęłam bliżej nauczyciela, który nadawał o trupie i anatomii człowieka. Zauważyłam nowego chłopaka. Miał blond włosy, ale takie jak złoto, nie jak Daniela. Jego były całkowicie złote, aż niemożliwe. Jego niebieskie jak ocean oczy oglądały znudzoną salę. Mogłabym utonąć w tych oczach. Stał blisko stołu z trupem i spojrzał na mnie. Byłam naprzeciw niego, więc to pewnie przypadek. Opuściłam wzrok i zerknęłam w bok. Daniel szedł tu. Jak tu podejdzie to włożę jego łeb w krocze trupa przysięgam ! Jednak ten zerknąwszy na nowego chłopaka wycofał się i stanął gdzieś w tłumie. Muszę mu podziękować. Ciekawe czemu wielki dupek nagle nie chciał spotkać się z blondwłosym aniołem. Ja bym chciała być bardzo blisko. Dość !!! Faceci to dupki i tyle !!! Przeżyć tą lekcje i będę mogła wrócić do pokoju,
*********************
Przepraszam za błędy z góry. Miałam dzisiaj trochę nerwów,ale obiecałam więc daje :/ Mam nadzieje, że się nie gniewacie. Czekam na wasze komentarze :**
-LoVe Is NoT GaMe
W ostatnim momencie chwyciłam zjawę za gardło i jakoś odrzuciłam na bok. Momentalnie zerwałam się do biegu nie patrząc na nic. Co za zjawy !! Dajcie mi wreszcie święty spokój !!! Idźcie sobie do Daniela, czy tam Aleksa!!!!
Wbiegłam na teren poprawczaka, gdy zaczęło świtać. Jeżeli zaraz nie będę w łóżku, jakiś nauczyciel mnie zauważy. Doszłam do drzwi internatu i odetchnęłam głęboko. Muszę się uspokoić. Oddychaj, oddychaj-upominałam cały czas siebie.
Zamknęłam za sobą drzwi pokoju i osunęłam się na ziemię. Teraz opuściły mnie nerwy. Wszystkie emocje się we mnie wlały, tylko złość gdzieś znikła. Strach, nadzieja, szczęście, przerażenie i zagubienie. Co to ma być ?!? Przeczesałam ręką włosy ciągnąc je, aby wrócić na ziemię. Niestety to była ziemia. A Daniel twierdzi, że jest Aleksem. Moim Aleksem ! Ale przecież to niemożliwe, tak ? Niemożliwe ! Ale wyjaśniałoby fakt, że wydaję mi się, że go znam. Jeżeli to zmyślił, to skąd by znał tyle szczegółów ??? Okej sukienkę, to mógł gdzieś na zdjęciu wypatrzeć, ale błyszczyk ? Perfumy ? Aleks wybrał mi tamte perfumy, bo uwielbiał zapach lawendy. Mam totalny mętlik w głowie! Kiedy mnie całował czułam to co przy Aleksie. Pożądanie, a mój zdrowy rozsądek znikał. Zawsze tak było. Nawet kiedy rozpiął dżinsy zachowywał się jak on. Aleks też nalegał,ale gdy odmawiałam odpuszczał. Wszystko się zgadzało ! Ale przecież, on umarł na moich oczach !!! Jak to wyjaśnić ?!?!
Ja nie mam siły na to wszystko. Czy nie mogę mieć typowych dla nastolatki problemów ?!? A nie, że mój zmarły chłopak okazuję się jednak żywy. Chyba. No bardzo super! Co ja mam zrobić ?!?
Nic mi to nie da jak będę tak siedzieć. Muszę z nim porozmawiać, jeszcze raz. Niech mi wytłumaczy wszystko. Chcę wiedzieć wszystko. A potem zobaczymy....
**************************
Wyszłam z lasu na klif, gdzie go zostawiłam. Siedział na samym brzegu i patrzył w niebo. Podeszłam i usiadłam obok niego. Wpatrywałam się w jego twarz. Jak mogłam wcześniej nie zauważyć, że jest tak podobny do Aleksa ?! Jego oczy były już całkowicie złote. Jak Aleksa.
- Przepraszam, że tak zareagowałam-powiedziałam cicho. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się lekko.
- Nic nie szkodzi. Spodziewałem się, że dostane w pysk. To i tak miłe zaskoczenie-przyznał z uśmieszkiem. Nie mogłam się powstrzymać i również się uśmiechnęłam. Jednak zaraz spoważniałam.
- Jak to możliwe ?-spytałam patrząc w wodę. Lśniąca tafla woda, pięknie odbijała promienie słońca, które tak rzadko tu widziałam.
- Te "zjawy", które widzisz to w rzeczywistości demony. Widzisz je, bo masz wzrok, a ja jestem Nocnym Łowcą.-odpowiedział. Czułam, że się we mnie wpatruję. Nic nie rozumiałam.
-Powoli, kto to Nocny Łowca ?-spytałam. Westchnął i złapał moją dłoń. Jego dotyk sprawiał, że robiło mi się ciepło. Spojrzałam w jego złote oczy, które zawsze mnie uzależniały.
- Nocny Łowca zajmuję się zabijaniem demonów i zachowywaniem porządku w Świecie Cieni. Legenda mówi, że Anioł Razjel złączył swoją krew z Jonathanem Nocnym Łowcą i tak powstał pierwszy. Potem tworzył kolejnych i oto jestem-wytłumaczył uśmiechając się lekko. Próbowałam sobie wszystko poukładać.Okej, jest Nocnym Łowcą. Czyli ma w sobie krew anioła. Zajmuję się zabijaniem demonów. Dobra coś rozumiem.
- Co to Świat Cieni?-spytałam.
- To świat, którego nie dostrzegają zwykli przyziemni, czyli ludzie. Ale ty masz wzrok, więc widzisz ten świat. Właściwie tylko cząstkę. W naszym świecie są nie tylko demony. Są fearie, wilkołaki, wampiry i czarownicy.
- Dobra, ale jakim cudem przeżyłeś tamto ?-spytałam szybko. Dobra jakoś ogarniam,że istnieją te baśniowe stwory, ale chce wiedzieć jak przeżył. Wziął moje dłonie i ścisnął mocno.
- Kiedy demon mnie zaatakował, nie mogłem się bronić, bo byś się dowiedziała. Musiałem udawać, że nie żyję, a potem Nate narysował mi iratze i wyzdrowiałem-odpowiedział spokojnie. Chwila za dużo tego.
- Nate ? To on też jest Nocnym Łowcą ? Jakie iratze ?-spytałam pośpiesznie.Zaczynała mnie boleć od tego głowa.
- Tak. Clary i Lucy też. Iratze to runa. Jest ich mnóstwo. To takie znaki, które rysujemy na skórze. Mają przeróżne zastosowania. Jednak jeżeli nałoży się je na przyziemnych, to oni umierają-wytłumaczył niecierpliwie Daniel. Słyszałam w jego głosie irytacje, którą próbował ukryć. Nie moja wina, że nic nie wiem o jego świecie !
-Okej.-powiedziałam krótko, a on pokazał wnętrze swojej dłoni. Ujrzałam spiralny tatuaż. Wpatrywałam się w niego czekając aż wyjaśni.
- To runa parabatai. Łączy ze sobą dwie osoby w nierozerwalną wieź. Coś jak przysięga krwi-powiedział z chytrym uśmieszkiem. Spojrzałam w jego oczy.
- Kto jest twoim parabatai?-spytałam wolno mówiąc ostatnie słowo, aby się nie pomylić.
- Nate-odpowiedział. Teraz rozumiem, czemu tak często są razem. Pokiwałam głową, nagle nie wiedząc co powiedzieć. Teraz wszystko wiedziałam i wierzyłam mu. Wierzyłam w jego słowa, bo nie okłamał mnie wcześniej. Teraz już mogłam bez obaw być przy nim.
Jakby słyszał moje myśli. Nachylił się i pocałował mnie. Pocałunki były namiętne, a ja zapomniałam o rozsądku. Znowu. Przewróciłam się na trawę, a on na mnie, nadal całując. Jego ręka podwinęła moją bluzkę i zaczęła iść w górę zatrzymując się na staniku. Zaczął kreślić pocałunki na mojej szyi, a jego ręka macała moją pierś. Jęknęłam po trochu z rozkoszy, po trochu z bólu. Nie było to takie delikatne. Wyjął dłoń i zjechał nią do dżinsów. Rozpiął je i ściągnął na dół razem z bielizną. Nie sprzeciwiałam się. Nie umiałam. Ścisnął tamto miejsce boleśnie, a ja jęknęłam. Chyba mu się to spodobało. Całował moją szyję, a mi to sprawiało rozkosz. Rozpiął swoje dżinsy i znów pocałował mnie w usta.
- Możemy się spotykać tu w nocy-wymruczał nadal macając moją kobiecość. Nie zrozumiałam o co mu chodzi.
-Co?-spytałam, a on pocałował mnie jednak mnie to nie zbyło,Nie odwzajemniłam pocałunku.
- Chyba nie myślisz, że będziemy razem-powiedział z uśmieszkiem. A ja zrozumiałam. Odepchnęłam go i wstałam zapinając spodnie. Co on sobie wyobraża !?
- To co mam być dziwką ?!-spytałam zła patrząc mu w oczy.Jego chamski uśmiech sam mi odpowiedział. Co za palant !
- Jestem Nocnym Łowcą, chyba nie myślałaś, że zwiąże się z przyziemną na stałe-powiedział obojętnie. Strzeliłam mu w pysk,a on zaskoczony przestał się uśmiechać.
- Ty sukinsynie ! Nie będę dziwką ! Idź sobie do Marry !-krzyknęłam zła. Czułam łzy, ale nie chciałam płakać przy nim. Zapomnij palancie !!!Chciałam odejść, ale musiałam o coś spytać.
- To czemu byłeś ze mną w wakacje ?! Czemu mi teraz wszystko powiedziałeś ?!-spytałam, a on wzruszył ramionami.
- Dla zabawy. I zasługujesz na prawdę. Choć jesteś tylko przyziemną to należała ci się prawda, Poza tym myślałem, że wtedy już będziemy mogli się zabawić-powiedział z uśmieszkiem.
- Jesteś sukinsynem !!!-krzyknęłam i odwróciłam się na pięcie. Złapał mnie mocno za ramię, ale ja się wyrwałam. Zapomnij idioto!
- Nie zbliżaj się do mnie! Nie chcę cię znać !- krzyknęłam i odbiegłam. Jak ja mogłam go kochać ?!?! Co za palant !!! Nie jestem dziwką, aby się z nim pieprzyć, bo ma zachcianki !!! Nie sobie idzie do Marry !!! Jak ja mogłam mu tak długo ufać ?!?! Jak ?! Mówiłam mu o wszystkim i myślałam, że mnie rozumie.A on tylko czekał, aż mnie przeleci !!! Nie wierzę, a ja mam przez niego tylko kłopoty. To przez niego tu jestem. Przez niego te demony mnie nawiedzają ! Przez niego tak cholernie boli mnie serce !!!! Nienawidzę go!!!!! Złamał moje serce i nie chcę go znać !!!!! Czy wszyscy Nocni Łowcy tacy są !?!? Nie chcę mieć nic wspólnego z jego pierdzielonym życiem i światem !!!! Mam to gdzieś !!! Chcę tylko, aby przestało mnie boleć tak serce !!! Chcę zapomnieć o tym bólu! Omal mu się nie oddałam. Omal nie spędziłam pierwszego razu z palantem !!!
Zamknęłam drzwi łazienki i osunęłam się na podłogę. Nie powstrzymałam już łez. To tak cholernie bolało !!!! Dlaczego mi to zrobił !?!?!? Wstałam i spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Co za beksa! Nie miałam siły. Obiecałam sobie coś, ale nie dałam rady. Poszukałam w szufladce scyzoryka i usiadłam pod umywalką. Zrobiłam wpierw jedno cięcie, potem kolejne. Na chwilę zapomniałam. Wpatrywałam się w krew na ręce wypływającą z ran. Piekący ból odwrócił moją uwagę. Jednak nie na długo. Co za idiotka ! Miałam tego nie robić ! Ale ja nie umiałam. Jak go kocham i nienawidzę !! Mam z nim tyle wspomnień,kiedy był taki cudowny, a teraz okazał się sukinsynem !!! Co ja mam zrobić !?!?! Nie chcę go już więcej widzieć !!!!
**************************
Szłam powoli w grupie uczniów do kostnicy. Wymyślili nam anatomię człowieka, na trupie. Świetnie ! Najgorsze, że Daniel także ma teraz tą lekcje. Idzie za mną i śmieję się w najlepsze z Nate'm, Clary i Lucy, Lucy próbowała ze mną gadać,ale ja nie chcę znać żadnego Nocnego Łowcy. Nie tylko facetów.Mam po prostu dość wszystkiego co związane z panem dupkiem. Weszłam do kostnicy.Zimno tu. Miałam na sobie sweter, wiadomo czemu. Po wczorajszym zasnęłam na podłodze, a rano umyłam tylko nadgarstki z zaschniętej krwi i wyszłam. Cięcia były głębokie i piekły,ale to dobrze. Przynajmniej pamiętałam, że Daniel to skurwysyn i, że mam go nienawidzić ! Jednak czułam się jak idiotka. Pociąć się przez takiego palanta! A obiecałam sobie,że nigdy więcej tego nie zrobię. Cóż nie jestem za dobra w obietnicach. Miałam tylko nadzieję, że nikt się nie dowie.
- Wpadnij do mojego pokoju wieczorem-szepnął mi na ucho Daniel, a mnie przeszły dreszcze.
- Spierdalaj-odszepnęłam sucho.
- Nikt mi nie odmawia. Zobaczysz jak będzie ci dobrze. Jesteś moja-powiedział cicho chwytając mnie za ramię. Wyrwałam się.
- Przeliterować ci to. S-p-i-e-r-d-a-l-a-j. Nie jestem twoja dupku-syknęłam i odeszłam od niego. Stanęłam bliżej nauczyciela, który nadawał o trupie i anatomii człowieka. Zauważyłam nowego chłopaka. Miał blond włosy, ale takie jak złoto, nie jak Daniela. Jego były całkowicie złote, aż niemożliwe. Jego niebieskie jak ocean oczy oglądały znudzoną salę. Mogłabym utonąć w tych oczach. Stał blisko stołu z trupem i spojrzał na mnie. Byłam naprzeciw niego, więc to pewnie przypadek. Opuściłam wzrok i zerknęłam w bok. Daniel szedł tu. Jak tu podejdzie to włożę jego łeb w krocze trupa przysięgam ! Jednak ten zerknąwszy na nowego chłopaka wycofał się i stanął gdzieś w tłumie. Muszę mu podziękować. Ciekawe czemu wielki dupek nagle nie chciał spotkać się z blondwłosym aniołem. Ja bym chciała być bardzo blisko. Dość !!! Faceci to dupki i tyle !!! Przeżyć tą lekcje i będę mogła wrócić do pokoju,
*********************
Przepraszam za błędy z góry. Miałam dzisiaj trochę nerwów,ale obiecałam więc daje :/ Mam nadzieje, że się nie gniewacie. Czekam na wasze komentarze :**
-LoVe Is NoT GaMe
środa, 10 grudnia 2014
Rozdział.4.
Stałam na plaży wtulona w ciepłe i silne ciało chłopaka. Mojego chłopaka Aleksa. Podniosłam głowę i spojrzałam w jego złote oczy. Jego brązowe krótkie włosy były lekko mokre, a na jego przystojnej twarzy był ten sam uśmiech. Mój kochany Aleks !- Tęskniłam- powiedziałam cicho i poczułam łzy na policzkach. Otarł je kciukiem i pochylił się ku mnie.
- Ja też,ale jestem bliżej niż myślisz- szepnął po czym moje wargi dotknęły jego.Zamknęłam oczy i całkowicie mu się poddałam. Całował z namiętnością jak zawsze. Jego dłoń spoczywała na mojej tali, a druga zagłębiła się w spodnie. Pisnęłam z ustami przy jego ustach, a on uśmiechnął się szerzej i pocałował mnie jeszcze namiętniej. Ścisnął mój pośladek, a ja nie powstrzymałam jęku. Nagle przestał mnie całować, a obie jego dłonie spoczęły na mojej tali. Otworzyłam oczy i spojrzałam na niego. Zaniemówiłam. Jego blond włosy targał wiatr, a oczy nito brązowe nito złote wpatrywały się we mnie z pożądaniem.
-Daniel ?-spytałam cicho, a on przysunął mnie bliżej siebie.
- Daniel czy Aleks mów jak chcesz. Tęskniłem skarbie- powiedział głosem, który należał do Aleksa. Nie miałam nawet chwili by odmówić. Przewrócił mnie na piasek i zaraz znalazł się nade mną. Pocałował mnie czule w usta, a ja zapomniała całkowicie o rozsądku. Jego pocałunki były jak Aleksa. Wywoływały u mnie pożądanie. Zaczął całować moją szyję.
- Daniel- szepnęłam kładąc dłonie na jego klacie.Sprawiał mi przyjemność.Zaczął całować mój dekolt, a ja odpłynęłam w rozkosz.
- Kocham cie- powiedziałam, a on momentalnie znów pocałował mnie w usta.
Nagle przestał i opadł na mnie.
-Daniel ?- spytałam zaniepokojona. Nie odpowiedział i nie ruszył się. Wygramoliłam się z pod niego. Krzyknęłam przerażona widząc nóż w jego plecach. Na kolanach przysunęłam się do niego i uniosłam głowę. Ledwo co oddychał.
-Daniel prosze nie-błagałam łamiącym się głosem. Jego powieki minimalnie uniosły się do góry.
- Uciekaj- wychrypiał resztką sił. Przerażona nie wiedziałam co robić. Kawałek za Danielem zobaczyłam czarny cień. W pazurach trzymał nóż, który znudzony obracał pomiędzy palcami. Momentalnie stanęłam na nogi. Chciałam uciec,ale wtedy on wyrzucił ostrze, które zatopiło się w mojej klatce piersiowej, a ja upadłam na kolana targana okropnym bólem.....
*****************
Usiadłam gwałtownie na łóżku, a sprężyny wydały odgłos sprzeciwu. Złapałam się za brzuch, ale nie czułam żadnego bólu. Próbowałam uspokoić oddech i drżenie rąk wciąż powtarzając :
- To tylko sen- Ale to było takie prawdziwe. Aleks był taki prawdziwy ! A potem Daniel. O co tu chodziło ? Dlaczego powiedział "Mów jak chcesz" ? Przecież to nie ta sama osoba. Aleks nie żyje, a Daniel tak i ma się dobrze. Dlaczego ten sen był tak realistyczny ? Czemu znowu ktoś umierał ? Czy chociaż raz nie mogę mieć normalnego snu o chłopaku, ale bez śmierci ?! Ta moja chora głowa mnie wykończy.
Spojrzałam za okno. Była już co najmniej 11. I tak nie pośpię,a mamy sobotę, więc brak zajęć. Tylko czy wychodzić ? Jeżeli Marry już powiedziała o wczorajszym to już słyszę te śmiechy i wyzwiska. Ta szmata po prostu mnie rozwala.Co jej kurwa zrobiłam ???
Zwlekłam się z łóżka i wzięłam czyste ubrania. Weszłam do łazienki i ściągnęłam piżamę. Moje włosy nie śmierdziały już piwem tylko... mmm lawendą. Cudowny zapach. Szybko ubrałam się i odświeżyłam, po czym rozczesałam włosy i nie męczyłam się ze związywaniem ich.
Wyszłam z pokoju i ruszyłam w stronę biblioteki. Poczytam coś to może zapomnę o śnie. Bo to tylko sen, tak ? Tego nie było.
W bibliotece nie zauważyłam nikogo. Zaczęłam chodzić pomiędzy regałami. Same naukowe i encyklopedie. Gdzie jakiś dramat, fantasy czy kryminał ??? Co ja bym dała za jakiś wyciskacz łez.
Pomiędzy jednym regałem dostrzegłam Jem'a, który na mój widok uśmiechnął się i pokiwał mi.Również się uśmiechnęłam i podeszłam do niego.
- Co się wczoraj stało ?-spytał przyglądając mi się.
- Nie mów, że nie wiesz ?-odpowiedziałam. Miałam cichą nadzieję, że może jednak nikt nic nie wie. Jednak słowa Jem'a rozwiały ją.
- Wiem. Wszyscy słyszeli, ale nie ma co się tym przejmować. Pewnie nawet nie słuchali Marry- powiedział. No nie byłam taka pewna.
- Ej nie myśl tyle- dodał szturchając mnie w ramię. Uśmiechnęłam się lekko do niego.
- Chcesz się przejść ? Duszę się tu- spytał, a ja uśmiechnęłam się szerzej i pokiwałam głową. Może spacer i rozmowa z kimś pomoże ? Plotki zawsze dobre na rozmyślenia.
Szliśmy dróżką na cmentarzu gadając o wszystkim i o niczym. Nienawidzę tego miejsca, a mimo to i tak tu znowu jestem. Kiedy przechodziliśmy obok posągu anioła nawiedziły mnie wspomnienia o Danielu. Nie rozumiem go. Raz się o mnie martwi, a za chwile zachowuje się jakby mnie nienawidził. Co on ma nie tak z głową ?!
- Słuchasz mnie ?-spytał Jem, a ja spojrzałam na niego i pokiwałam głową. Był w trakcie opowiadania jak tu trafił. Szmuglował narkotyki dla jednego gościa, ale raz mu się nie udało i wpadł. Trochę to dziwne, bo nie wygląda na ćpuna.
- Nie ćpałem tylko przemycałem. Dobra kasa, a nie dużo wysiłku- powiedział jakby czytał mi w myślach. Kiwnęłam głową i oparłam się plecami o dąb na cmentarzu. Nie chciało mi się już nigdzie iść. Chciałam postać i popatrzyć w niebo, które pierwszy raz od jakiegoś czasu nie było zachmurzone.
- A jak przemycałeś ?-spytałam patrząc w niebo. Stał tak blisko, że czułam jego obecność. Oparł dłonie po obu stronach mojej głowy i pochylił się.
- Różnie, ale dziewczynie jest łatwiej. Byłabyś w tym dobra- powiedział z ustami bardzo blisko moich.Spojrzałam w jego oczy i uznałam to za żart, więc się uśmiechnęłam.
Pochylił się jeszcze bliżej tak, że jego silny tors naparł na moje ciało. Jego usta zmiażdżyły moje. Miał miękkie choć chłodne wargi i nie wywoływał u mnie dreszczy jak w przypadku Aleksa. Nic do niego nie czułam ! A mimo to on całował rozszerzając moje usta i błagając bym wpuściła jego język do środka, czego nie chciałam zrobić. Kiedy już prawie mu się to udało jakaś siła oderwała go ode mnie i rzuciła nim. Upadł kawałek dalej na kolanach, a ja zdezorientowana spojrzałam na niego. Już po chwili dopadł do niego Daniel i zaczęli się bić.
Byłam zbyt zszokowana żeby cokolwiek zrobić. Co oni wyprawiali ? Czy oni bili się o mnie ?!?!
- Zabroniłem ci się do niej zbliżać!!-wrzasnął Daniel przygniatając go do ziemi i okładając go rękami. Jem bronił się, ale Daniel był lepszy.
Przecież oni się pozabijają!!!!
Momentalnie zerwałam się na równe nogi podbiegłam do nich. Chwyciłam Daniela za ramię i próbowałam powstrzymać.
- Przestańcie idioci !!!-krzyknęłam najgłośniej jak umiałam.Kit tam z Jem'em, ale co z Danielem?!
Jednak on odepchnął mnie tak, że upadłam na ziemie i rozcięłam rękę o jakiś kamień. Pieczenie zaczęło się nasilać, ale miałam to gdzieś ! Oni się pozabijają !
Wstałam i chciałam znów do nich podbiec, ale drogę zagrodziła mi poirytowana Lucy. Chwyciła mnie za ramiona i potrząsnęła mną. Obok niej stała ta blondynka z imprezy. "Koleżanka" Nate'a. Jednak ja nie reagowałam na żadną z nich tylko wpatrywałam się w bijących się chłopaków.
- Niech ktoś ich rozdzieli, bo się pozabijają !-krzyknęłam przerażona, gdy dziewczyna mną potrząsała. Przestała i spojrzała na chłopaków. Wtedy wbiegł Nate i podbiegł do nich. Z wielkim trudem odciągnął Daniela i zaczął coś do niego nawijać. Ten jednak wpatrywał się nienawistnym wzrokiem w Jem'a i dyszał ciężko. Miał tylko rozciętą skórę na skroni i lekko brudne ubranie.Jem natomiast na pewno będzie miał limo pod okiem, a z rozciętej wargi kapała krew. Przeniósł wzrok ze swojego wroga na mnie i wiedziałam co chce mi przekazać.
"Chodź ze mną", jednak ja nie miałam najmniejszej ochoty na to. Spojrzałam na Daniela. Chciałam do niego podbiec, spytać czy wszystko okej. Przeprosić i podziękować, choć nie wiem za co. Tak bardzo mi na nim zależało ! A ten idiota nawet nie raczył na mnie spojrzeć !!!!
- Dobra idziemy stąd-powiedziała Lucy i pociągnęła mnie za sobą. Musiała mnie ciągnąć, bo wciąż byłam skamieniała po tamtych wydarzeniach. Raz mnie olewa.Kiedy indziej żartuje. Potem ratuje, a potem znów udaje, że mnie nie zna. A teraz nagle przeszkadza mu, że ktoś mnie pocałował. Co z nim jest nie tak ?!?!
- Ughh. Dobra a teraz gadaj o co chodzi -zażądała Lucy, gdy stanęłyśmy pod jednym z drzew przy wejściu na cmentarz. Oparłam się o nie i spojrzałam na blondynkę.
- To Clary, a ty gadaj- powiedziała Lucy, a dziewczyna uśmiechnęła się do mnie. Wiem co w niej Nate widział. Duży biust i ponętne ciało. Ma na co patrzeć. Westchnęłam i spojrzałam na przyjaciółkę.
- Jem mnie pocałował, a Danielowi się to nie spodobało-odpowiedziałam krótko i spojrzałam w koronę drzewa. Świetnie co teraz ?
- Mówiłam ci, że od niego masz się trzymać z daleka...-zaczęła Lucy swoje kazanie, ale przerwał jej Daniel stający za nią:
- Daj jej spokój.- powiedział chłodno, a dziewczyna umilkła. A mówiła, że to palant. Jednak słuchała się go. Spojrzał na mnie (Alleluja).
- Chodź ze mną- powiedział krótko nie spuszczając ze mnie wzroku. Nie wiedziałam co mnie czeka i choć rozum mówił,że to zły pomysł ciekawość go zagłuszyła.Odepchnęłam się od drzewa i ruszyłam za nim mijając milczącą Lucy.
***************************
Wyszliśmy z cmentarza i szliśmy teraz ścieżką leśną. Nie podobało mi się to, bo to nie był teren poprawczaka, a ja nie chciałam już kłopotów. Ale Daniel szedł patrząc przed siebie. Znów nawet na mnie nie zerkał !Poszłam z nim choć to dupek, a ten znowu mnie unika ! Wpatrywałam się przy nim i w końcu się zatrzymałam. Dosyć !
- Możesz mi powiedzieć po co to było ?-spytałam pod denerwowana. Wreszcie na mnie spojrzał. Podszedł bliżej mnie, ale nie dotknął. A mi zaczęło być już zimno. Przechodziły mnie ciarki.
- Bo nie miał prawa tego zrobić-odpowiedział chłodno Daniel i ruszył dalej. Ooo nie, to mnie nie-satysfakcjonuje! Dogoniłam go, gdy wyszedł na jakiś klif. Było widać wodę w oddali, a trawa była tu taka zielona. Jak tu pięknie! Jednak nie zachwycałam się widokami tylko podeszła do Daniela i spojrzałam w jego złote oczy. Chwila złote, a on nie miał piwnych !?
-A co jestem twoją własnością?-spytałam drwiąco. Uśmiechnął się lekko i objął mnie w tali przyciągając bliżej siebie.
- Tylko moją-powiedział ze swoimi ustami tuż przy moich. Jego oddech muskał moje ciało, a ja już czułam dreszcze. Pragnęłam by mnie pocałował. Starałam się, jednak zachować zdrowy rozsądek.
- Nie jestem twoja-powiedziałam. Szlak! W mojej głowie wypadło to lepiej i bardziej stanowczo. Uśmiechnął się szerzej i szepnął:
-Jesteś- po czym jego wargi musnęły moje. Przeszedł mnie elektryczny dreszcz, a ja chciałam więcej. Odwzajemniłam pocałunek, a on stał się bardziej odważny. Pocałunki stały się bardziej namiętniejsze, a mój zdrowy rozsądek wziął szlak! Te pocałunki były jak Aleksa. Rozchylił moje wargi i jego język dostał się do środka moich ust. Przejechał nim po moich zębach, po czym zaczął badać resztę. Zapomniałam co to odmowa czy asertywność. Poddałam się. Jak zawsze przy Aleksie.
Momentalnie położył mnie na trawie i znalazł się nade mną całując znów. Jego jedna ręką zjechała niżej do zamka od moich dżinsów. Rozpiął go,a jego pocałunki zaczęły schodzić niżej. Kreślił pocałunki na mojej szyi, a jego dłoń zniżyła moje dżinsy i majtki, zostawiając tamto miejsce nagie. Zostawił je tak, a ja nie miałam jak się sprzeciwić. Skutecznie rozpraszał mnie pocałunkami. Rozpiął swoje dżinsy i zniżył je razem z czarnymi bokserkami. Zerknęłam w dół i odzyskałam rozsądek. Co ja wyprawiam ?! Ja go nie znam !!! Kiedy jego kolega dotknął tego miejsca, powstrzymałam go.
- Nie Daniel-powiedziałam stanowczo odpychając go lekko. Przestał mnie całować i spojrzał na mnie pytającym spojrzeniem.Wygramoliłam się z pod niego i z powrotem zapięłam dżinsy.
- Nie znam cię. A poza tym zachowujesz się jak palant-powiedziałam otrzepując się. Również wstał i zapiął dżinsy. Spojrzał na mnie i westchnął. Tylko tyle ??? No brawo za wysiłek.
- Raz udajesz, że mnie nie znasz.Kiedy indziej gadasz ze mną lub ratujesz. A teraz próbujesz przelecieć. To nie jest normalne-powiedziałam patrząc mu w oczy. Znowu westchnął. Zaczęło mnie to poważnie wkurzać.
- Jeszcze raz westchniesz,a ci przywalę.Możesz coś powiedzieć?-spytałam,a on uśmiechnął się figlarnie. Szlak ten uśmiech był Aleksa ! Co to ma być ?!
- Dobra powiem ci wszystko-odezwał się w końcu, a ja czekałam,aż zacznie. Przeczesał ręką włosy i wziął głęboki wdech.
- Nie znamy się od twojego przybycia do poprawczaka-wyznał, a mnie zatkało. To niby od kiedy ? Nie pamiętam,abym gdzieś go kiedyś zobaczyła, a co dopiero gadała.
- To niby od kiedy ? Nie znałam cię wcześniej, naprawdę-powiedziałam, a on podszedł jeszcze bliżej mnie.Wziął moje dłonie i ścisnął je mocno. Pocałował je tak jak zawsze Aleks, gdy coś mi tłumaczył,a rozumienie szło mi opornie.
- Znasz. Od jakiegoś czasu i to bardzo dobrze. Isabell ja jestem Aleks-powiedział każde słowo z osobna.Zatkało mnie. Co on wygaduję ?! Aleks nie żyje !!! Widziałam jego śmierć !!!
-Kłamiesz ! To nie prawda!-krzyknęłam zła wyrywając swoje dłonie i cofając się przed nim.Nie wierzę!!! To nie prawda. Daniel złapał mnie w pasie i przyciągnął bliżej siebie. Byłam zła, zgubiona i chciałam uciec. Uciec jak najdalej !
- Jestem nim ! Jestem Aleksem skarbie, to ja-powiedział głosem Aleksa. To jakaś bujda! Koszmar ! To sen ! Sen !!!
- Nie wierzysz? Tamtego wieczoru miałaś na sobie piękną fioletową sukienkę bez ramiączek, a twoje włosy były o parę centymetrów krótsze. Miałaś malinowy błyszczyk i perfumy o zapachu lawendy, które uwielbiam-powiedział, a mnie zmroziło. Wszystko się zgadzało, ale to nie mogła być prawda! Nie mogła !!!
- Kłamiesz. Aleks umarł. Zmarł na moich oczach przeze mnie !!!-krzyknęłam zła. Wyrwałam mu się i odwróciłam na pięcie,po czym odbiegłam. To musi być sen !!! To nie prawda !!! Nie prawda !!!!
Łzy zamazywały mi drogę widzenia,ale i tak biegłam. Byle dalej od niego.Co on za kłamstwa mi wmawia?! Aleks umarł na moich oczach i przeze mnie !!!
Przewróciłam się o jakiś korzeń i upadłam boleśnie na ziemię. Przetarłam oczy od łez i zobaczyłam nad sobą cień. Szczerzył się do mnie z gałęzi drzewa. Zdążyłam tylko krzyknąć, gdy zjawa skoczyła z drzewa na mnie.....
************************
Mam nadzieję, że się wam podoba. Tak wiem krótszy, ale tak wszyło.Nie chciałam zdradzać za dużo :P Czekam na wasze opinie, a następny postaram się dać w weekend. :***
- LoVe Is NoT GaMe
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

