Rozdział.14.
Po jakiejś sekundzie wrócił mi rozum i momentalnie oderwałam się od niego, stając na równe nogi. Nie mogłam uwierzyć co właśnie zrobiłam, Daniel patrzył na mnie zdziwiony, dotykając dolnej wargi, którą przygryzłam, odrywając się od niego.
-Co ja wyprawiam?-zapytałam samą siebie na głos. Nie mogłam uwierzyć w to co właśnie zrobiłam. Zrobiło mi się nagle nie dobrze. Jak mogłam. Zachowałam się jak zwykła szmata. Chłopak wstał szybko, widząc mnie i podszedł do mnie. Próbowałam mnie objąć, ale cofnęłam się, zabraniając mu.
-Nie!-powiedziałam gwałtownie, gdy zrobił kolejny krok.
-O co chodzi ? Myślałem,że ty tego chcesz. Isabell wiesz, że cię kocham-powiedział spokojnie, wpatrując się we mnie, a ja poczułam jak miękną pode mną kolana. Nie! On nie mógł! Ja tego nie chciałam! Nie czułam tego do niego! Nie kochałam go! A jego słowa trafiały mnie prosto w serce i sprawiały,że chciałam się rozpłakać, bo to tak bolało. Zamknęłam na chwilę oczy, biorąc głęboki oddech. Wiedziałam,że przypatruje się mi, ale ja nie mogłam mu spojrzeć w oczy. To co miałam mu powiedzieć wiedziałam, że złamie mu serce, ale musiałam być szczera. Musiałam przestać dawać mu nadzieje, która nigdy nie przerodziłaby się w prawdę. Wzięłam głęboki oddech i otworzyłam oczy, zaciskając dłonie w pięści.
-Nie. Daniel to złe. Zrozum, że ja kocham twojego brata-powiedziałam twardo i nie patrząc na niego ruszyłam do drzwi. Kiedy już chciałam je zamknąć usłyszałam jego głos pozbawiony jakichkolwiek emocji.
- Czy jest jakaś szansa...
- Przestań mnie kochać Daniel-wcięłam mu się ostro i zamknęłam drzwi. Wiedziałam,że te słowa go zabolały, ale nie chciałam żadnych nadziei mu dawać. Nie kiedy wiedziałam, że nigdy go nie pokocham. Moje serce było całe Sebastiana i tylko jego!
Nagle poczułam się bardzo ciężka. Nogi odmawiały mi posłuszeństwa, a w głowie huczało jakby ktoś walił o nią patelnią. Zakręciło mi się i upadłabym, gdybym nie przytrzymała się ściany. Zrobiłam to drugi raz, Drugi raz. Jestem zwykłą szmatą. Jak mogłam to powtórzyć ?- W głowie miałam tylko takie myśli. Chciało mi się płakać z winny, z nerwów i bólu. Chciałam tylko, aby Sebastian wrócił do mnie i żebym mogła już być z nim szczęśliwa. Bez żadnego Daniela i Charlotte. Bez żadnych trucizn i zdrad. Bez tego wszystkiego, Tylko nasza dwójka i jakaś przytulna chatka zdala od wszystkiego.
Nogi same poprowadziły mnie do pokoju Sebastiana, gdzie usiadłam na krześle i po prostu się rozpłakałam. Znowu. Już przestałam liczyć ile razy płakałam od jego wypadku. Łzy same leciały, a ja nie wiedziałam jakich emocji dokładnie są. Wstydu ? Złości na samą siebie ? Wyrzutów sumienia ? Bezradności ? Winny? Smutku ? Nie wiedziałam i to wszystko mnie przerastało.
Chwyciłam jego zimną dłoń i spojrzałam na bladą jak marmur twarz. Z każdą minutą, godziną i dniem widać było jak powoli ucieka z niego życie. Nie wiedziałam czy walczy tam w środku, ale miałam nadzieję,że tak. Że mnie nie zostawi jak obiecał. Ścisnęłam jego dłoń w nadziei, iż odpowie mi uściskiem,ale nic z tego.
-Przepraszam cie-szepnęłam łamiącym się głosem i wpatrywałam się w niego, próbując powstrzymać łzy.
Siedziałam tak jakiś czas po prostu, myśląc aż drzwi się otworzyły i stanęła w nich rudowłosa Clary. Widząc mnie spoważniała zaraz. Miała na sobie strój Nocnych Łowców do polowania, miecz w dłoni i resztę ekwipunku w pasie przyczepionym na biodrach,
- Co jest ?-spytałam od razu poważnie, przenosząc wzrok na nią. Zerknęła tylko na Sebastiana i zaraz odpowiedziała.
- Charlotte każe nam sprawdzić jedną posiadłość. Podobno jest tam wysoka aktywność demoniczna. Masz iść z nami-odpowiedziała, a mnie przeszły dreszcze. Moje pierwsze polowanie i to bez Sebastiana. Bałam się, ale nie mogłam dać tego po sobie poznać. Nocni Łowcy nie okazują strachu. Są silni, twardzi i nigdy nie okazują strachu czy łez przy innych. Są z kamienia.
- Idę.-powiedziałam tylko i wstałam. Spojrzałam na ukochanego. Teraz, gdy tylko patrzyłam na niego łapała mnie ogromne poczucie winny. Musiałam mu powiedzieć jak tylko się obudzi. Miałam z nim być szczera,więc będę. Nie mogłam go okłamywać. Zerknęłam jeszcze raz po czym podeszłam do Clary. Ta nagle przytuliła mnie. Byłam tak zaskoczona, że tylko stałam jak wryta, nie ruszając się.
-Będzie dobrze-powiedziała z pocieszającym uśmiechem. Chciałam jej wykrzyczeć,że się myli. Że wcale nie będzie. Że on może umrzeć. Że mam dość tych głupich pocieszających słów, bo one mi nic nie dawały. Mimo to powiedziałam tylko:
-Wiem-po czym wyszłam z pokoju.
**************************
Weszliśmy do starej opuszczonej fabryki. Musiał tu kiedyś być zakład, ale teraz wyglądał niczym z horroru. Pobite szyby w oknach i skrzypiąca podłoga. Wiszące z sufitu długie pajęczyny z pająkami i w dziwnym ciemnym kolorze. Wszelkim światłem było słońce wlewające się przez dziurawy dach i okna. Na podłodze jakaś ciemna substancja i ślad stóp,ale nie wyglądały one na ludzkie. No i ciche odgłosy z wnętrze budynki. Jęki, skrzypienie i otwierane drzwi. Sceneria idealna dla horroru.
Szłam za całą trójką. Nate szedł na środku, rozmawiając z pozostałą dwójką po boku. Nie miałam ochoty widzieć Daniela, więc trzymałam się z tyłu, obserwując pomieszczenie. Musiałam być czujna. Nie chciałam zginąć z pazur demona. Choć wtedy byłoby łatwiej.
- Dobra tu się rozdzielamy. Clary idziesz z Izzy,a ja z Danielem-zdecydował Nate, a ja podziękowałam mu w duchu,że nie każe mi iść razem z Danielem w parze. Chyba bym nie wytrzymała. Nie umiałam mu spojrzeć w oczy po tym co się stało i co powiedziałam. Clary uśmiechnęła się, szturchając mnie w ramie. Jakimś cudem zdobyłam się na cień uśmiechu. Nie chciałam, aby wszyscy czuli się smutni czy dziwnie przy mnie. Ja byłam winna tym co zrobiłam, ale nie mogłam przekładać złości z siebie na innych.
- Panie mają parter,a my piętro-dodał Nate i pociągnął swojego parabatai za sobą. Spojrzałam na Clary, a ta tylko pokiwała głową. Nagle zrobiła się strasznie poważna. Z wesołej rudowłosej dziewczyny w twardą, poważną i czujną Nocną Łowczynię. Ruszyłam cicho korytarzem, prowadzącym najbardziej w głąb budynku. Tutaj było jeszcze ciemnej, ale runiczne światło z kamienia rudej dawało światło, więc nie wpadałam co chwila na leżące na podłodze kawałki przedmiotów. Runa bezszelestnego poruszania się bardzo teraz pomagała.
Szłam blisko ściany z dłonią na czubku miecza w pochwie. Clary wyprzedziła mnie w pewnym momencie i nie próbowałam się z nią spierać. Miała większe doświadczenie niż ja. Pokazała mi ruchem ręki, abym weszła za nią do jednego z pokoi co uczyniłam od razu. Dziewczyna rozejrzała się tylko i przeszła do pokoju obok przez drzwi. Ja jednak zatrzymałam się w tym pierwszym. Podeszłam do biurka i choć było ciemno to widziałam stosy notatek. Zaczęłam je przeglądać, starając się coś rozczytać, ale nie szło mi to dobrze. Widziałam jakieś rysunki, obliczenia i krótkie notki. Ciekawiło mnie o co chodziło,ale w ciemności nie widziałam za dużo. Nagle do moich uszu dobiegł przeraźliwy krzyk. Dziewczęcy krzyk Clary. Momentalnie dobyłam miecza i wbiegłam do drugiego pokoju. Zobaczyłam dziewczynę, która leżała na podłodze, próbując się podnieść. Jej miecz leżał obok.
-Uważaj!-krzyknęła, pokazując za mnie. Odruchowo przygotowałam się i obróciłam na pięcie, wołając imię miecza i wykonując ruch ostrzem i przecinając ciemną bestie na pół. Krzyknęła tylko przeraźliwie nie ludzkim głosem i prysnęła na mnie swoją posoką, po czym zniknęła. Otrzepałam się z krwi demona i podeszłam do Clary, która zdąrzyła już się podnieść i otrzepywała zakurzony strój.
-Nieźle-pochwaliła z uśmiechem. Sięgnęła po swoją broń, a potem rozejrzała się po pokoju.
- Jeszcze jakiś ?-spytałam mocniej, chwytając miecz. Co dziwne podczas ataku krew zaczęła mi szybciej krążyć, a świat zwolnił tak, że zobaczyłam obrzydliwą twarz stwora,a potem jak rozcięłam go na pół. Może to dziwne, ale sprawiło mi to satysfakcje i radochę. Jakbym dostała coś słodkiego. To dziwne, ale tak było.
Nagle usłyszałam czyiś śmiech. Śmiech chłopaka, który skądś znałam. Pamiętałam ten dźwięk, choć długo go nie słyszałam. Obróciłam się w stronę drzwi i zastygłam jak posąg. W drzwiach stało z szerokim uśmiechem chłopak. Ubrany w elegancką koszulę i spodnie. Jego ciemne włosy były krócej obcięte niż przy ostatnim spotkaniu, a przy kołnierzyku na skórze widać było skrawek świeżej malinki. Ciekawe skąd ją miał ? Otworzyłam szeroko oczy i lekko rozchyliłam usta ze zdziwienia. Clary stanęła obok mnie podobnie zszokowana jak ja.
- Co ty tu robisz ?-powiedziała zimnym tonem, trzymając w ręce miecz. Jem uśmiechnął się jeszcze szerzej i spojrzał na mnie, a w jego oczach zobaczyłam coś dziwnego czego nie umiałam rozszyfrować.
- A zwiedzam z towarzyszką-odpowiedział rozbawiony. Chciałam spytać niby z kim, bo mój szok lekko znikł, ale wtedy u jego boku pojawiła się ona. Miała długie czarne włosy teraz lekko lokowane, jej oczy niemal błyszczały, patrząc na niego, a czerwona sukienka piękne uwydatniała jej figurę i pokazywała znaki na ciele. Spojrzała na mnie i znów zobaczyłam to co u Jem'a, ale nie umiałam powiedzieć co to było.
- Ty z nim ?-uprzedziłam w pytaniu Clary. Uśmiechnęła się do mnie.
- Tak dałam mu szanse, bo zasłużył na to. Ale Izzy musimy pogadać-powiedziała, wpatrując się we mnie, ale ja nie miałam siły by udawać miłą. Jem, widząc moją minę objął Lucy jedną ręką w pasie.
- To prawda ty go otrułaś ?-spytałam zła. Czułam, jak ostrze w moich dłoniach piecze mnie. Lucy chciała odpowiedzieć, ale wtedy za nami pojawiła się dwójka chłopaków. Daniel był widocznie zły i nie próbował tego ukryć. Natomiast jego parabatai wyglądał,jakby ktoś dał mu z liścia w twarz. Podszedł do Clary, nie odrywając wzroku od siostry.
- Co ty.... z nim... Jak... Jak mogłaś ?!-zapytał zły. Jem posłał mu ostrzegawcze spojrzenie, po czym zwrócił uwagę na wkurzonego blondyna obok Nate'a. Lucy również na niego zerknęła i jakby się speszyła. Szepnęła coś do chłopaka obok.
- Dobra dość. Zdradzili powinni być postawieni przed Clave!-wybuchł Daniel i chciał podejść do pary, ale wtedy ci się cofnęli i pojawiła się mgła. Daniel wbiegł w nią, ale nie wpadł na nic. Przeleciał i upadłby gdyby nie lata treningów. Zaczął klnąć na wszystko i wszystkich, nie zwracając uwagi na nas. Zdziwiło mnie, że aż tak zareagował. Zwykle był opanowany. Coś musiało naprawdę go zdenerwować,ale nie chciało mi się wierzyć, że to Lucy. Może chodziło o mnie? Pewnie tak. Zerknęłam w stronę Nate'a, który stał jak posąg blady jak marmur. Clary szeptała mu coś na ucho, ale on jakby był w innym świecie. Nie chciałam tak stać i czekać, więc podeszłam z powrotem do biurka, wyjmując kamień z kieszeni Daniela. Nawet nie zwrócił na mnie uwagi co mnie trochę cieszyło. W moich dłoniach zaraz rozjaśnił. Ułożyłam go tak, że widziałam dokładnie co pisało na kartkach. Były tam szkice jakiś istot z metalu, obliczenia czegoś i notatki. Najbardziej zdziwiło mnie jedno. Jedna notatka:
"Trucizna od Marylina. Wstrzyknąć do belki i naprowadzić cel nad nią.
Wymówić zaklęcie i uciekać od belki."
Byłam kompletnie rozbita. To naprawdę była ona ???
- Co masz ?-odezwał się nagle chłodno Daniel, wyrywając mi papier z dłoni. Przeczytał go szybko i znów zaklął pod nosem.
- Szmata to naprawdę ona-powiedział głośno, tak że Nate usłyszał. Ocknął się nagle i podszedł do parabatai. Coś mu się nie spodobało, ale nic nie powiedział. Wziął tylko rękę swojej dziewczyny i spojrzał na chłopaka obok siebie.
-Wracajmy- powiedział krótko, a nikt nie ważył się zaprzeczyć. Wszyscy zgodnie ruszyliśmy do wyjścia. Miałam dość tego dnia. Chciałam już wrócić i paść na łóżko.
**********************************
Całą drogę do Instytutu milczeliśmy. Nikt nic nie mówił. Panowała ciężka i smutna atmosfera. Nie dziwiłam się. Po tym spotkaniu mi też nie było do śmiechu.
- Jak ona mogła po tym co jej zrobił ?-spytał sucho Nate, patrząc na splecione palce jego i Clary. Rudowłosa spojrzała na niego i uśmiechnęła się smutno. Szliśmy korytarzami Instytutu. Daniel gdzieś zniknął.
- Może się zakochała. To, że ją zranił nie znaczy, że jest zły. Nie chciał wtedy wbić jej tego szkła. Nie myślał był dzieckiem-odpowiedziała spokojnie, a ja słuchałam ich tylko, idąc za nimi. Czyli Jem kiedyś zranił Lucy szkłem. Tak wywnioskowałam po ich wymianie zdań.
-Bronisz go ?-zapytał zły chłopak.
-Nie Nate ja tylko mówię jak jest. Ona zrozumie zobaczysz-odpowiedziała, zbliżając się do niego. Nate mruknął coś w odpowiedzi,ale ja nie słuchałam już, bo zobaczyłam jak Charlotte znikła za drzwiami pokoju Sebastiana. Ogarnęła mnie radość mieszana z przerażeniem. Mogło chodzić, że Sebastian wyzdrowiał lub wręcz przeciwnie, że jest jeszcze gorzej. Przerażona to drugą myślą przepchnęła się w stronę pokoju. Kiedy tylko stanęłam w drzwiach zobaczyłam zniecierpliwioną Charlotte, stającą przy łóżku i po drugiej stronie Cichego Brata. Pochylał się nad nieprzytomnym Sebą, którego twarz była teraz szara, a żyły były o wiele bardziej widoczne niż wcześniej. Czarne żyły, które kojarzyły mi się z demonami. Ze śmiercią!
- Co jest ?-spytałam zdławionym głosem, a Brat nawet nie drgnął. Ja natomiast poczułam łzy w oczach. To co usłyszałam w mojej głowie było jakby ktoś zrzucił kamień z mojego serca, który był tam od wielu dni.....
Mamy antidotum. Musimy je podać
***********************
Wiem, że zawiesiłam, ale odwieszam. Mam nadzieję,że się podoba. Za wszystkie błędy przepraszam, ale nie miałam siły sprawdzać. Chciałam tylko dać wam rozdział. Mam nadzieje, że was nie zawiodłam i że nie jesteście bardzo źli. Mam nadzieję, że będziecie komentować, bo to naprawdę duża motywacja dla mnie. Postaram się dodać rozdział w ciągu tygodnia, ale nic nie obiecuje. Przepraszam za przerwę i błędy. Pozdrawiam :***
-LoVe Is NoT GaMe
Mój Sebastian <3<3<3
OdpowiedzUsuńDobrze, że wróciłaś ;) Tęskniłam :D
Nie do końca zrozumiałam tą ich akcję... a już od pojawienia się Jema to zupełnie niczego nie ogarnęłam... ale nie przejmuj się ;) Nie dosypiam od jakiegoś czasu, to pewnie dlatego :P
Parę razy zdarzyło ci się napisać zdanie w stylu mistrza Yody, ale ppza tym nie wychwyciłam błędów ;)
Nie musisz za nic przepraszać. Rozdział jest cudowny, jak cała historia, a to, co zrobisz z bohatrami i akcją to twoja sprawa i prawo, my się musimy tylko pogodzić z twoim wyborem (albo i nie, ale to już nasza sprawa XD)
Czekam na nn ;)
Dużo weny i żelków życzę
Żelcio
Ps. Zapraszam na Suntera ;)
sunterstory.blogspot.com
*,*
OdpowiedzUsuńFantastyczny rozdział!
OdpowiedzUsuń49 yrs old Executive Secretary Kalle Waddup, hailing from Brandon enjoys watching movies like "Resident, The" and Ice skating. Took a trip to Tsingy de Bemaraha Strict Nature Reserve and drives a Batmobile. zobacz na stronie
OdpowiedzUsuń