To nowa historia nie opowiadanie. Wymyśliłam ją jakiś czas temu, ale dopiero teraz postanowiłam wstawić. Mam nadzieję, że się wam spodoba. Miłego czytania :D
Rozdział. 1.
Szłam przez parking poprawczaka szybkim krokiem. Moi kochani rodzice postanowili mnie nie odprowadzać do drzwi. Kazali wysiąść z samochodu, pożegnali się, a potem szybko odjechali. Jakbym nie wiedziała, że się mnie wstydzą. Kto chciałaby córkę, która jest zamieszana w morderstwo, a w dodatku gada o jakiś niestworzonych postaciach ? Sama miałam siebie dość. Po tym wszystkim nie chciało mi się żyć. Wiedziałam, że to moja wina. Śmierć Aleksa. Wiedziałam, że ja zawiniłam, a wyrok sądu i spojrzenia ludzi potwierdzały to. Zawsze moi rodzice mówili, że zrobią wszystko aby mnie ochronić, ale tu im się nie udało. Nie dali rady i nie winię ich tylko siebie.
Całe wakacje spędziłam na chodzeniu do psychologa, wizytach na komisariacie i w sądzie. Po prostu wakacje marzeń ! I jeszcze te okropne pigułki,które musiałam brać, po protu koszmar. No i najgorsze te przerażające cienie, które mnie nawiedzały. Rozmawiałam o nich z doktorem, ale jak to on ładnie ujął "Masz traumę po przeżyciach i tak broni się twój mózg," Tylko, że ja wiem, że to nie moja wyobraźnia. To jest zbyt realistyczne aby mogło być wytworem mojej głowy. Te ich "dłonie", krzyki i jęki. Szarpanie moim ciałem. To, że mnie dotykają i szarpią nie jest wytworem mojej wyobraźni!!!
Pojawiły się tamtej nocy z Aleksem. Pamiętam jak dostał nożem, a ja idiotka wyjęłam nóż i szlochałam gdy on umierał. Nic nie zrobiłam ! Nic!!! Klęczałam tam i płakałam gdy on konał w męczarniach. Dopiero gdy przyjechała policja ocknęłam się. Oczywiście,że na nożu były tylko moje ślady to od razu uznano mnie za podejrzaną. Po całym śledztwie, wizytach u psychiatry i w sądzie uznano mnie za winą,ale, że to był wypadek. No i tak dostałam 3 lata w poprawczaku. Przepraszam zakładzie dla trudnej młodzieży. Ludzie jak to brzmi ?! Ciekawe jacy inni tu będą i za co ?
Oczywiście dlatego,że mówiłam tak cały czas doktorowi przepisywał mi nowe leki po których czułam się coraz gorzej. Było mi niedobrze,nie mogłam się wyspać no i kręciło mi się w głowie, więc aby przestał mnie truć zaczęłam kłamać jak umiałam. No i udało się. Tydzień temu pozwolił mi je odstawić. Ale i tak musiałam tu trafić. Ciekawe, czy ktoś będzie o mnie myślał z mojego dawnego życia ? Hmm pewnie nie... Ehhh bywa....
- Panno Cames raczy pani zrobić to co cała reszta-odezwał się surowym tonem pan Scott nasz opiekun. Dość stary facet o krótkim siwych włosach i umięśnionej (jak na swój wiek) posturze.
Co ja miałam zrobić !? Rozejrzałam się po reszcie nowych skazańców. Była tu typowa blondynka ubrana w różowe ciuszki i chłopak o włosach czarnych jak węgiel. Mmm ciacho z niego trzeba przyznać... No i paru innych, którzy niczym się nie wyróżniali. Spanikowana patrzyłam na plakietkę naszego opiekuna myśląc gorączkowo czego chciał.Wtedy chłopak szturchnął mnie łokciem i pokazał na pudło stojące przy opiekunie."PRZEDMIOTY ZAKAZANE". No a jakby inaczej.
Spojrzałam do środka pudła: żyletki, noże, scyzoryki, komórki....itp. Chwila komórki ??? Żarty sobie robicie ! Nie ma mowy!
-Lepiej wyrzuć wszystko, oni cię tu przeszukają do naga-odezwał się chłopak stojąc obok mnie z uśmieszkiem. Kiwnęłam posępnie głową i niechętnie wyciągnęłam telefon z kieszeni dżinsów. Wyłączyłam go nie sprawdzając wiadomości i wrzuciłam do pudła. No świetnie jak w średniowieczu ! Co im komórki przeszkadzają ? Jak ja mam tu wytrzymać ? Wszystko takie szare. W oknach kraty, na murze poprawczaka jest drut kolczasty. Prócz tego widziałam dorosłych chodzących w tą i z powrotem. To poprawczak czy więzienie !? W sumie to taki więzienie, dla nie pełnoletnich. Trzeba będzie to ogarnąć. W sumie nie powinnam się odzywać. Większość ludzi ma mnie za morderczynię, a ja się z nimi chyba zgadzam, Nic nie zrobiłam aby go uratować ! Nic! Głupia wyjęłam nóż, chociaż uczyłam się, że nie wolno tego nigdy robić.....
- Dobrze. Oto wasze rzeczy.- powiedział pan Scott i dał każdemu nasze torby.A no tak je też przeszukano nim pozwolono nam je zabrać. Prócz mojej torby jest na niej gruba książka, plan lekcji i zajęć obowiązkowych. Podał każdemu klucz z jego numerem pokoju, a potem bez słowa odszedł. Cudownie ! Jak my mamy trafić? Jestem tu pierwszy raz, a budynek jest naprawdę duży. Jak mam trafić do pokoju numer.... "13". Stałam przy pudle myśląc co robić, aby się nie ośmieszyć. Wiedziałam, że nie będzie łatwo. Blondynka barbie przepchnęła się obok mnie i dumnym krokiem weszła do budynku ze swoją torbą. Oczywiście różą. Co za lalka ! Typowa barbie. Duże cycki, długie nogi, nienaganna figura, super włosy i ciuchy jak od projektanta. Co ona zrobiła, że tu trafiła ? Okradła sklep ? A może ktoś sprzątnął jej ulubioną parę butów i go za to zabiła ? Takie laski umieją się pobić o głupie kolczyki. Mnie nigdy nie kręciło do takich ciuchów czy biżuterii. Nosiłam zwykłe dżinsy, bluzki i nie raz sukienki, ale to odświętnie. Nie lubiłam pokazywać swoich nóg. Ta to nie ma się czego wstydzić...
- Jestem Nate-odezwał się chłopak. Ughh to on jeszcze nie poszedł ?? Czułam się przy nim dziwnie i zestresowana. Nie należałam do dziewczyn, które często mają kontakty z płcią przeciwną. Zawsze byłam przy nich nieśmiała. Aleks był wyjątkiem. Jak go poznałam od razu go polubiłam i zaufałam. Była dla mnie naprawdę ważny! Czułam coś do niego,a nie umiałam powiedzieć czy to tylko przyjaźń czy coś więcej. Nigdy się nie dowiem co on o mnie myślał.
Odwróciłam się do chłopaka, który przedstawił się jako Nate. Uśmiechał się do mnie szeroko. Jego brązowe oczy wpatrywały się we mnie, a ja czułam się coraz bardziej nieswojo. Jak ciacho się na ciebie tak gapi to masz od razu rumieńce. Tak jak ja teraz. Szlak!
- Jestem Isabell-przedstawiłam się i nawet zdobyłam na lekki uśmiech,
- Więc Izzy pomóc ci trafić do pokoju. Jestem dobrym przewodnikiem-zaproponował. Nie to. że był zły, ale chciałam już aby sobie poszedł. Nie byliśmy w szkole tylko w poprawczaku ! A ja nie miałam zamiaru zawiązywać tu żadnych specjalnych znajomości.
- Nie dzięki, trafię sama-powiedziałam chłodno. Szlak mogłabym być choć trochę milsza. Jego uśmiech zmalał.
- No dobrze. Jak coś to jestem do usług. Pokój 23-powiedział i odszedł do budynku. Po co on mi mówił numer jego pokoju? Co on myślał, że chce się zabawić z poprawczaku ?! Ludzie czemu faceci mają w głowie tylko jedno ? Czy oni nie umieją o niczym innym gadać ?
Westchnęłam poirytowana i spojrzałam w zachmurzone niebo. Zaraz będzie padać stwierdziłam po chmurach. Zebrałam się w sobie i zacisnęłam dłonie w pięści. Dam radę, dam radę. Wzięłam torbę i ruszyłam do budynku,
W środku nie było lepiej. Szare ściany. Było chłodno,a lampy na sufitach nie dawały za dużo światła. Ruszyłam korytarzem szukając drzwi z numerem 13.
W końcu je znalazłam. Otworzyłam je i weszłam. Cóż powiedzieć pokój jak pokój w poprawczaku. Zielonkawe ściany, łóżko z białą pościelą, biurko i lampka na nim. Była też komoda na ubrania oraz drzwi do łazienki. Przynajmniej łazienkę mam swoją. Położyłam klucze, książkę i plan na biurko,a torbę rzuciłam obok komody. Potem się rozpakuję. Usiadłam na łóżku, a sprężyny zaskrzypiały. A czego by się spodziewać? Raczej nie luksusów. Co ja mam zrobić?Rozejrzałam się po pokoju i podeszłam o okna. Normalne bonus. Mam widok na cmentarz. Świetnie. Miejsce,którego nienawidzę, bo tam jest najwięcej tych zjaw będę teraz widzieć co dzień. Jak ja nienawidzę tych zjaw!
Westchnęłam poirytowana i podeszłam do biurka. Książka,którą dostaliśmy to "Zbiór zasad i obowiązków". No jakby inaczej. To ma chyba 1000 stron. Nie no czytam książki, ale nie durne zasady. Może kiedyś się do tego zabiorę.Może.....
Przeszedł mnie zimny dreszcz po całym ciele, a włosy na karku stanęły dęba. Spięłam się cała... Nie, nie dajcie mi spokój ! Zobaczyłam jak pod drzwiami wpełza cień.Cały czarny jak otchłań, Tylko pazury,którymi drapał podłogę wyróżniały się. Zaczęłam się przerażona cofać, nie mogąc oderwać od niego wzroku.Moje plecy boleśnie zderzyły się z parapetem, a ja syknęłam. Cień dotarł do nogawki moich spodni. Znów zaczął wydawać te straszne dźwięki. Tysiąc razy gorsze od drapania po tablicy paznokciami. Moje bębenki chciały pęknąć. Zaczął wchodzić po mojej nodze, wbijając w nią boleśnie pazury. Jęknęłam i zaczęłam wierzgać nogami chcąc go zrzucić.
-Wynoś się!-krzyknęłam i próbowałam oderwać go od mojej nogi. W końcu kopnęłam nogą do, której się uczepił w ścianę, a ten przez nią przeniknął i zniknął. Odetchnęłam z ulgą i złapałam się za nogę. Ała! Usiadłam na łóżku i podciągnęłam nogawkę dżinsów. Były ślady po pazurach, ale już znikały, choć doszły do krwi. Zawsze tak było. Rany po nich bardzo szybko się goiły. Spuściłam nogawkę i rozmasowałam nogę. Ile można ? Czego one chcą !? Ja już tego nie wytrzymuje !
**************************
Zwlekam się łóżka. To drugi dzień mojego pobytu w poprawczaku. Niestety tutaj też nie mogę pospać. Za chwilę mam pierwszą lekcje. Podchodzę do planu lekcji i patrzę co mam pierwsze. Fizyka. Bosko ! Przedmiot, którego nigdy nie umiałam. Podchodzę do komody i ubieram czyste ciuchy, Czarną bluzkę i dżinsy. Czeszę włosy w lustrze w łazience. Swoją drogą łazienka nie jest najgorsza. Mam prysznic, umywalkę i toaletę. No i lustro. Nawet całe! Nie jest tak strasznie brudno, więc da się przeżyć.
Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Wyglądałam jak zwykle. Duże zielone oczy, brązowe włosy do połowy pleców, twarz jak zawsze blada. No i lekkie wory pod oczami. Kiedy ja się ostatni raz wyspałam ? Chyba przed śmiercią Aleksa. Odwróciłam wzrok od odbicia w lustrze i wyszłam z łazienki. Wzięłam książkę od fizyki i pierwszy lepszy zeszyt i wyszłam z pokoju. Szlak ! Jak mam trafić do szkoły ? Internat jest w innym budynku, a ja za bardzo nie wiem jak wczoraj trafiłam do pokoju.
- Kocie pomóc ci ?-odzywa się dziewczyna za mną. Jest piękna. Ma długie nogi i figurę modelki. Czarne włosy i brązowe oczy. Jest bardzo podobna do tego chłopaka z wczoraj.... jak on miał.... Nate! Ubrana w dżinsy i top z dużym dekoltem. Oczywiście czarne.
- Jestem Lucy-dodaje z uśmieszkiem jak Nate'a.
- Isabell i nie jestem kotem-odpowiedziałam chłodno. Nienawidzę jak ktoś mówi do mnie "kocie". Nie jestem kotem! Mam 17 lat !
- Aa. To ciebie poznał mój braciszek. Wpadłaś mu w oko Izzy- powiedziała Lucy. Czyli to rodzeństwo. I są razem w poprawczaku. Dziwne! Ale spoko co mi do tego....
- Nie obrażaj się. Choć oprowadzę cię- powiedziała i wzięła mnie pod ramię. Byłam tak zaskoczona, że nawet się nie sprzeciwiłam. Może to dobry pomysł. Przynajmniej nie zgubię się.
-Jesteśmy przy budynku szkolnym. Wybudowany w bla, bla, bla wcześniej niż II wojna światowa. Podobno wcześniej był to burdel-powiedziała Lucy kiedy szłyśmy obok dużego szarego budynku z popękanymi murami. No i oczywiście kratami w oknach.
- To chodźmy na lekcje-zaproponowałam. Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się.
- Nie. Jeszcze się nie zaczęły. Pokaże ci boisko przynajmniej ono nie jest w takim stanie-powiedziała dziewczyna i pociągnęła mnie za sobą.
Boisko faktycznie było lepiej zadbane. Choć nie tak jak w moim dawnym liceum. Trybuny miały większość krzesełek, a trawa była skoszona. Opadłam na krzesło obok Lucy, a ona patrzyła w niebo. Dzisiaj choć trochę przebijało się słońce. Była na prawdę piękna.Ciekawe za co tu trafiła. Rozejrzałam się i moją uwagę przykuł blondyn podparty o bramkę i rozmawiający z bratem dziewczyny. Był na prawdę przystojny. Nie wiem co się ze mną działo, ale czułam, że go znam. Ale skąd ? W życiu go nie widziałam! Chłopak chyba dostrzegł, że się na niego gapię, bo również się na mnie spojrzał i uśmiechnął. Ten uśmiech wydawał mi się tak znajomy, że zakuło mnie serce. Skądś pamiętałam ten uśmiech,Ale skąd ? Uśmiechnęłam się do niego i patrzyliśmy tak na siebie przez dłuższą chwilę. Jego oczy sprawiają, że na twarz znów wypływa mi rumieniec, a serce kuje boleśnie....
Nagle jego uśmiech staję się chamski, a potem on.... pokazuje mi środkowy palec i odwraca się. Co ???Zawstydzona spuszczam wzrok na swoje dłonie. Co to miało być ? Co ja zrobiłam ? Idiotka!
- Co do cholery ? A nie ważne chodź pokaże ci salę gimnastyczną-odzywa się Lucy ciągnąc mnie znowu. Ona też to widziała. Jaki wstyd !
- Ej Danielem się nie przejmuj. To dupek i tyle-powiedziała po chwili gdy szłyśmy do budynku, który wyglądał jak kościół. Na prawdę ! Duże okna, cały z cegły. Z witrażami. Ciekawe czy to kiedyś był kościół ? Lucy puściła mnie i podeszła do drzwi. Szarpała za nie i próbowała otworzyć, ale na nic. W końcu zrezygnowana odwraca się do mnie i mówi :
- Zamknięte. No i cię nie utopię-żartuje z szerokim uśmiechem- Ej żartuje. Nie jestem mordercą-dodaje podchodząc bliżej mnie.
- To mi ulżyło-mówię z uśmiechem.
*******************************
- No to gadaj. Jak tu trafiłaś co przeskrobałaś ?-pyta Lucy leżąc na trybunach i patrząc w niebo. Jej pytanie zatkało mnie. Nie chciałam mówić o tym co się stało na początku wakacji. Nie mówiłam o tym nikomu chyba, że ktoś sam się dowiedział. Co miałabym powiedzieć ?Na moich oczach ktoś lub coś zamordowało mojego prawie chłopaka ? Pewnie to brzmi bardzo normalnie.
Starałam się zapomnieć o tamtym i żyć dalej, ale teraz wspomnienia zaczęły mnie nachodzić i znów poczułam ten ból w sercu. Romantyczna randka z Aleksem. Nasze żarty. Trzymanie się za ręce. Potem całowanie z namiętnością w zaułku.Jego dłonie na moim ciele, a potem jak cień wbił w jego brzuch nóż. Jak upadliśmy, a on przygniótł mnie do ziemi. Jak potem trzymałam go w ramionach umierającego i jak wyciągnęłam nóż. Jego ostatnie spojrzenie....
Nie dość ! Nie wracaj do tego to nic nie da ! -znagliłam siebie. Nie powinnam myśleć o tym co było. To mi nie pomoże.
- Dobra... Twoje włosy. Przyznaj się jakiej farby użyłaś-odezwała się po chwili Lucy siadając i zaplatając końcówki moich włosów na palec. Odetchnęłam, że nie nalegała. Uśmiechnęłam się. To prawda uwielbiałam swoje brązowe włosy, które miały naturalnie jaśniejsze końcówki.
- Żadnej. Są takie naturalnie-odpowiedziałam. Jej czarne włosy są piękne. Proste i długie. Zawsze takie chciałam. Nie to,że moje lekkie loki mi się nie podobały, ale wolałam mieć proste włosy.
-Zazdroszczę, też bym takie chciała- przyznała lekko ciągnąc mnie za kosmyk.
- Twoje są piękne. Tak jak ty śliczna- powiedziałam z uśmiechem,
- Chola chola, czy ty mnie podrywasz ? Bo wiesz, lubię cię, ale nie jesteś moja liga-zażartowała uśmiechając się szeroko.
- Ani ty moją -powiedziałam
- Dobra. Słyszałam, że dobrze obcinasz, więc zrób mi taki fryz-powiedziała pokazując mi kartkę. Fryzura do ramion. Bardzo by jej pasowała, ale skąd ona wiedziała, że lubię obcinać włosy. Wiedzieli o tym tylko rodzice, bo nie raz ich obcinałam, moja dawna przyjaciółka Magda, która nie odzywa się do mnie od wakacji no i Aleks,ale on nie żyję. Więc skąd ?
-Skąd wiesz ?-zapytałam.
- Przejrzałam twoje akta-odpowiedziała bez wahania patrząc mi w oczy. Czyli wie?
- Ale nie było nic dlaczego tu trafiłaś. Tylko "decyzja sądu"-dodała uspokajając mnie. Odetchnęłam z ulgą. Ale nie miałam ochoty jej strzyc.Cały czas myślałam o dziwnym zachowaniu Daniela. No i ogólnie o nim.
- No to co ? Obcinaj-powiedziała podając mi kartkę.
- Nie mam nawet czym-broniłam się. Wyjęła nożyczki z kieszeni i podała mi je.
- Dawaj. -zachęciła mnie. Westchnęłam i wzięłam głęboki oddech. Spojrzałam na fryzurę na kartce i zaczęłam ciąć piękne i długie włosy Lucy.
-Bosko !Jesteś świetna !Dziękuje!-krzyknęła uradowana Lucy przeglądając się w lusterku. Fryzura faktycznie wyszła bardzo ładna i pasowała jej.
- Nie ma za co-powiedziałam oddając jej nożyczki z uśmiechem,
- Dobra, idźmy na fizykę, bo dostanie nam się-powiedziała rozradowana Lucy i wstała z trybun. Dostrzegłam na jej ramieniu podłużną bliznę.
-Skąd ją masz ?-spytałam, nim zdążyłam ugryźć się w język. Spojrzała na swoje ramię, a potem na mnie.
- Pamiętasz jak na ciebie nie naciskałam ?-spytała,a ja pokiwałam głową- Więc wiesz-powiedziała i ruszyła po trybunach w stronę szkoły, a ja za nią....
********************
Mam nadzieję, że się wam spodobał. To pierwszy rozdział, a jest około 20.Czekam na wasze komentarze. W tygodniu powinien pojawić się drugi, ale nic nie obiecuję. Miałam ten dać wczoraj, ale miałam depresję i nie mogłam się skupić. Przepraszam i mam nadzieję,że się spodoba :*
-LoVe Is NoT GaMe
Świetne opowiadanie :D Zainteresowałaś mnie :) Czekam na więcej :D
OdpowiedzUsuńDużo weny i żelków życze
Żelcio
Na prawdę ciekawie się zapowiada :>
OdpowiedzUsuńZapraszam również do mnie, dopiero zaczynam.
http://wybraninagranicyrzeczywistosci.blogspot.com/2014/12/wybrani-na-granicy-rzeczywistosci.html
Czytałam świetny ! Czekam aż dasz kolejne rozdziały ! Oby szybko :*
Usuń