sobota, 29 listopada 2014

                                                              Rozdział. 2.
                - Hej jestem James,ale mów mi Jem- odezwał się szatyn stając przede mną. Ocknęłam się i przestałam wpatrywać w Daniela,który stał kawałek dalej pod szkołą i rozmawiał z Nate'm. Dlaczego z niego takie ciacho? 
Przenoszę wzrok na chłopaka stojącego przede mną. Ma niebieskie oczy,ale tak czyste jak ocean. A na jego twarzy pojawił się uśmiech, gdy tylko obdarzyłam go spojrzeniem. 
- Cześć. Jestem Izzy-odezwałam się spokojnym tonem. Kątem oka, widziałam jak Daniel wchodzi do szkoły. Nawet na mnie nie zerknął. Nienawidzi mnie ! A ja nie mogę przestać, o nim myśleć.Cały czas siedzi w mojej głowie. To męczące,ale nie umiem się go pozbyć. Cały czas się na niego gapię i wychodzę na idiotkę.... 
Kiedy dwa dni temu byłam w bibliotece i przeglądałam książki, natknęłam się na niego. Widziałam jak gadał o czymś do bibliotekarki, a potem podszedł do regału gdzie ja przeglądałam jakąś grubą księgę. Kiedy tylko mnie zobaczył jego wyraz twarzy się zmienił. Wyglądał jakbym go chciała zabić.Na prawdę. Wziął szybko jakąś książkę i zmył się.Zabolało mnie to, bo nic mu nie zrobiłam. Za co on mnie tak traktował ?....
- Jesteś nowa, tak ?-spytał James wpatrując się we mnie. Nie zdążyłam się odezwać, bo Lucy pojawiła się u mego boku i spiorunowała go wzrokiem. Jego spojrzenie,gdy przeniósł je ze mnie na nią zmieniło się. Z miłego na całkiem lodowate.
- Spadaj, ona jest ze mną-syknęła Lucy obejmując mnie jednym ramieniem.Byłam tak zaskoczona, że nic nie mówiłam.Patrzyłam raz na nią,raz na niego, gdy ci próbowali zabić się wzrokiem. Odchrząknęłam,a oni oboje zerknęli na mnie.
- Idziemy na stołówkę.-powiedziała dziewczyna i pociągnęła mnie w stronę szkoły. Spojrzałam przez ramię na Jem'a, który cały czas wpatrywał się we mnie.
- Miło było poznać-powiedziałam z lekkim uśmiechem i pozwoliłam się pociągnąć do szkoły. Lucy była zdenerwowana, czułam to i widziałam. Ściskała moje ramię, aż bolało i była cała napięta. 
- Nie lubisz go,co?-spytałam w stołówce, gdy sięgała po tacę. Wzruszyła ramionami i nałożyła sobie sałatki. Zrobiłam to samo i poszłam za nią do stolika. Szara stołówka nie poprawiała nastroju, ale przynajmniej jak w mojej starej szkole panował tu gwar głosów. Nastolatki śmiali się, kłócili i plotkowali. Jak w normalnej szkole. Szkoda, że to jednak poprawczak.Spojrzałam na Lucy, która próbowała się uspokoić jedząc sałatkę.
- Dlaczego go tak nie lubisz ?-spytałam po chwili ciszy. Spojrzała na mnie swoimi brązowymi oczami i powiedziała spokojnie :
- Jesteś nowa Izzy i nie znasz jeszcze ludzi. Poznasz to zrozumiesz. A Jem nie jest taki milutki jak myślisz- patrzyłam jej w oczy i czułam, że nie kłamie,ale ten chłopak wydawał mi się miły.
- A poza tym widziałam,że przeszkodził ci w wzdychaniu do blondasa-dodała pokazując na mnie widelcem na którym miała kawałek sałaty. 
- Nie prawda-zaprzeczyłam od razu, choć wiedziałam, że się rumienię. Głupie poliki ! 
- Przecież widzę, że ci się podoba. Ale dam ci radę. To dupek i nie warto o nim myśleć-powiedziała i spojrzała za mnie. Odwróciłam się i zobaczyłam,jak Daniel wchodzi z Nate'm do stołówki. Nasze spojrzenia się spotkały, a on wpatrywał się we mnie. Nie chcąc dać mu oznak, że mi się podoba odwróciłam wzrok i zaczęłam jeść swoją porcję sałatki. Dlaczego tym razem obdarzył mnie spojrzeniem ? Jakiś żart ? Co on wymyślił?
- Siostrzyczko fajny fryz. To tu są fryzjerzy ?-odezwał się Nate stając przy naszym stoliku, a obok niego Daniel. Ciągnął za włosy siostry,a ta była tym zirytowana. Nie patrzyłam na niego tylko na sałatkę. Jednak niemal widziałam,jego chamski uśmieszek.
- Dzięki. Gratulacje dla Izzy- powiedziała Lucy z szerokim uśmiechem wyszarpując swoje włosy z jego palców. Podniosłam wzrok na dziewczynę, chcąc jej przekazać, że nie chcę pochwał,ale było za późno.
- Może z moimi i Daniela też byś coś zrobiła-zwrócił się do mnie Nate, a ja spojrzałam na niego.Nie rozumiem co chciał zmienić.Miał bardzo fajny fryz, a włosów Daniela to bym nie dotykała. Te jego miękkie blond włosy jak u anioła. Pasowały mu, choć nie wiem czy do charakteru.
- Od moich włosów trzymajcie się z dala-odezwał się chłodno Daniel. Czemu jego głos wydaje mi się znajomy? Przecież znam go od nie dawna, a czuję jakbym wcześniej go spotykała, To dziwne.
Nie odpowiadam, bo czuję dreszcze na plecach. O nie, nie tu ! Nie mogę wyjść na wariatkę ! Dyskretne rozglądam się i widzę cień schodzący po suficie.  Spuszczam głowę i staram się głęboko oddychać. Nie podejdzie. Nie podejdzie- powtarzam wciąż. 
Czuję,jak coś ciągnie mnie za nogawkę. Zerkam dyskretnie i wstrzymuje oddech. Cień uczepił się mojej nogi i wbił w nią pazury. Poczułam kłujący ból w kostce, ale tylko przygryzłam dolną wargę. Nie pokaże się jako wariatka. 
- Izzy wszystko okej ?-spytała Lucy dotykając mojego ramienia. Cień momentalnie puścił nogę i wycofał się. Odetchnęłam głęboko i spojrzałam na przyjaciółkę. Chłopaki gdzieś zniknęli i dobrze.
- Tak.Trochę mi się zakręciło w głowie-skłamałam. Ból w kostce już znikał,a ja próbowałam uspokoić drżenie rąk. Co ja im zrobiłam ? Niech mi dadzą spokój !
                                                    ********************************
              Weszłam na ścieżkę na cmentarzu. Miałam na sobie piżamę. Skąd ja się tu wzięłam ? Wiatr owiewał mi twarz i sprawiał, że przechodziły mnie dreszcze. Szłam dalej ścieżką, nie mogąc zawrócić. Pełno starych grobów. Niezadbanych, poniszczonych i zasypanych liśćmi. Koło jednego z nagrobków stał posąg anioła, trzymającego miecz nad sobą jakby szykował się do ataku. Twarz anioła była zimna, jak kamień z,którego został wykuty. Powoli podeszłam do grobu. Ciemność utrudniała mi widoczność. Księżyc schował się za chmurami i nie chciał nic dać światła. Potknęłam się o kamień, ale złapałam równowagę. Zaklęłam pod nosem. Mogliby zadbać o cmentarz. Jest coś takiego jak szacunek dla zmarłego. Ale w poprawczaku chyba nie ma czegoś takiego jak szacunek. Do kogokolwiek czy czegokolwiek. Pewnie pochowano tu to ludzi z czasów wojny. Ciekawe na co poumierali. Od strzału ? Głodu ? Choroby ? A kobiety może od wykorzystywania ich ? Wzdrygnęłam się na to myśl. Nie wyobrażam sobie jak czuły się dziewczyny w tamtych czasach. Musiały chować się przed żołnierzami wroga i brudzić jak świnie, aby ci ich nie wykorzystali.To okropne. Pani od historii w mojej poprzedniej szkole opowiadała, jak dziewczyny brudziły się całe błotem i czymś gorszym, aby ich nie dotykali. Opowiadała jak żołnierze bezkarnie wyciągali młode dziewczyny i kobiety z domów na ulicę i gwałcili. Nie obchodziło ich nic. Robili to dla swojej przyjemności. Najgorsze, że były to często gwałty zbiorowe. Kiedy słuchałam pani miałam dreszcze i nie mogłam zrozumieć jak można takie coś robić, Nadal nie rozumiem ! Tacy ludzie to potwory ! I kiedy teraz przypomniałam sobie to znowu ogarnął mnie smutek. Dobrze, że nie żyję w tamtych czasach. Zabiłabym się gdyby takie coś mnie spotkało. A te kobiety doświadczały tego nie raz chyba,że wykrwawiły się na śmierć, albo wdało się zakażenie. A to nie było rzadkie.
Ocknęłam się potrząsając głową. Uklękłam przy grobie i odgarnęłam liście z nagrobka. "SEBASTIAN BRIEL". Ciekawe czy to był żołnierz czy zwykły nastolatek ? Jak zginął ? Oczyściłam grób, ale nie było daty śmierci. Nic prócz jego imienia i nazwiska.Może  nie wiadomo kiedy zmarł....
 Nagle usłyszałam. jakby coś się odłamywało. Spojrzałam w górę, na posąg i przeraziłam się. Był na nim cień, który.... wyszczerzył do mnie swoje kły. Nie zdążyłam uciec, bo posąg momentalnie przygniótł mnie do ziemi. Moje plecy zderzyły się z twardą ziemią. Ciężka rzeźba anioła przygniotła mnie, a ja czułam jej ciężar na każdej części ciała. Wierzgałam nogami, ale nic to nie dało. Moje ręce przygniotły ramiona anioła. Strasznie bolało oddychanie, bo moją klatkę piersiową przygniatał jego ciężki tors. Z trudem brałam kolejne oddechy. Cień usiadł zadowolony na przewalonym posągu dodając ciężaru. A myślałam,że one nie ważą. 
Patrzyłam przerażona jak wyszczerza kły i pochyla się nade mną. Próbowałam uciec, ale na marne. Jego kły zbliżyły się do mojej szyi i zatopiły w niej. Poczułam ogromny ból i krzyknęłam pozbywając się resztek tlenu z płuc. Cień, a raczej zjawa zaczął szarpać moje gardło. Czułam ciepłą krew płynąca z rany po moim ramieniu. Zaczęło mi się robić słabo, a wtedy zjawa oderwała się od mojej szyi. Spojrzała na mnie samymi oczodołami przekrzywiając głowę na bok. Jakby oceniając swoje dzieło.Po chwili jednym szybkim ruchem wbiła kły w drugą stronę szyi, a ja poczułam, że tracę wszelki siły. Życie ze mnie uchodzi !...
                                                *************************
                Stałam pod drzwiami sali do lekcji wychowania fizycznego. Czyli budynku, który wyglądał jak kościół.  Po koszmarze nocnym obudziłam się cała spocona i drżąca. Nie mogłam się uspokoić. Siedziałam na łóżku rozglądając się po pokoju. Nie zasnęłam już tylko siedziałam tak. Co to miało być ? Czułam się jakby to była prawda. Ten ból był tak realny. Jak to mógł być sen ?! Kiedy dotknęłam swojej szyi była cała i gładka, bez żadnych szram. Ale co jeżeli kolejnym razem umrę we śnie ? Co wtedy ? Przecież te cienie czekają na moją śmierć ! Tylko dlaczego po prostu mnie nie zabiją tylko bawią  się mną. Co ja jestem winna? A może one się mszczą za Aleksa ??? Ale to przecież cień go zabił nie ja !!! Jakim prawem chcą mnie wykończyć ?! Ja nie daję rady, Psychika mi siada. Mam ochotę załatwić to za nich. Przestać się męczyć!!!
- Daniel Briel siłownia-powiedział nasz opiekun pan Scott. Otrząsnęłam się czekając aż mnie wywołała. Wiem,że jest tu basen i błagałam w duszy, aby tam mnie przydzielono.Mogłabym odreagować w wodzie. Zawsze to mi pomagało.
-Lucinda Bane basen. Nathaniel Bane siłownia- powiedział trener znużonym głosem. Nate i Daniel zadowoleni weszli do budynku, a za nimi Lucy,która także wydała się usatysfakcjonowana przydziałem. Proszę basen, proszę basen-powtarzałam jak mantrę ściskając ręce w pięści. Nie było zbyt ciepło, a on to przedłużał. Po nocnym koszmarze miałam dość dworu i zimna. Chciałam się znaleźć w wodzie i pomyśleć.
- Isabell Cames..... basen-powiedział po chwili, a mi ulżyło. Jedna dobra rzecz ! Chociaż tyle. Weszłam do środka i skierowałam się do drzwi z napisem "Szatnia damska basen". Stanęłam przy szafce z moim numerem i wyjęłam niebieski kostium. Szybko przebrałam się w niego i związałam włosy w koński ogon. 
Wyszłam na basen i wdychałam. Zapach chloru roznosił się w powietrzu.Uwielbiałam ten zapach. Rozejrzałam się. Basen miał 25 metrów czyli taki na jakim zawsze pływałam.  Okna duże i wysokie dawały światło,a woda się mieniła w świetle słonecznym, którego nie było za dużo. Stanęłam w rzędzie gdzie czekali inni. Było parę dziewczyn i chłopaków, którzy na oko nie byli nowi jak ja.
- Pierwsza grupa zająć miejsca-odezwała się surowa trenerka zimnym tonem. Gwizdnęła jakby chciała nam zniszczyć bębenki. Zajęłam miejsce i czekałam na sygnał. Po mojej prawej była Lucy, która szczerzyła się do mnie. Jak zawsze piękna. A po lewej niski chłopak z brązowymi oczami. Wyglądał niewinnie. Co mógł przerąbać ?
 Równo z gwizdkiem wleciałam do wody i zaczęłam płynąć. Moje ręce wiedziały same co robić, ja nie musiałam się o to martwić. Pozwoliłam sobie na chwilę odetchnienia. Ten sen to tylko sen. Nie mogę non stop bać się tych cieni. One nie mogą mnie zabić. Gdyby mogły już by to zrobiły. Udają, że są wielkie i potężne, ale nie mogą mi nic zrobić. Chcą żebym się ich bała. A ja nie chce im dać tej satysfakcji.
- Wygrywa Isabell!-krzyknęła trenerka gdy dotknęłam ścianki, chcąc dalej płynąć. Tak szybko ? Nie chce wychodzić. Jednak widząc,że wszyscy to robią musiałam wyjść. Niechętnie wspięłam się na drabinkę i wyszłam z wody. Muszę się tego trzymać. Nie dam im się nastraszyć na śmierć!
  - Popisówko lepiej uważaj-powiedziała jakaś blondynka zatrzaskując drzwi mojej szafki, omal nie z moimi palcami.
- Takie jak ty źle kończą-dodała złośliwie. Nie wiem czy ona myślała, że zabije mnie wzrokiem ? Dobre sobie. Chciałam się odezwać, ale Lucy była szybsza.
- A takie jak ty w burdelu. Upss to już się stało- odgryzła się Lucy, Dziewczyna spojrzała na nią i uśmiechnęła się chamsko.
-Przynajmniej mnie ktoś chce przelecieć Lucy, nie to co ciebie-powiedziała, a ja nie wierzyłam, że ona to powiedziała. Sama nazwała się dziwką,To normalne ?
- Jakaś ty głupia. Aż mi cię szkoda. Lepiej spadaj Marry-powiedziała pokazując jej kciukiem tylne drzwi. Marry coś mruczała pod nosem i wyszła.
- Czy ona sama nazwała siebie dziwką ?-spytałam z niedowierzaniem powstrzymując śmiech.
- Bo nią jest.Trafiła tu ,bo pobiła swojego klienta kiedy ten nie chciał jej zapłacić.-odpowiedziała z uśmiechem Lucy wycierając włosy. Nie mogłam powstrzymać śmiechu.
- Żartujesz ?-spytałam,a ta pokiwała głową. Ludzie co to się dzieję? W życiu nie oddałabym się za pieniądze. A ta laska jeszcze się tym szczyciła. To nienormalne !!!
          Wyszłam z szatni zamyślona. Nie mogę dawać się tym cieniom czy zjawom. Zwał jak zwał. Muszę coś wymyślić, aby się ich pozbyć ! Tylko jak ? Właśnie...
Nagle zderzyłam się z kimś i upadłam na ziemię na niego. Spojrzałam zaskoczona na... Daniela ! Szlak. Szybko wstałam i wymamrotałam przeprosiny. Patrzyłam na swoje buty, nie chcąc widzieć jego wkurzonej twarzy.
-Spoko.-powiedział miłym głosem. Czy ja na pewno wpadłam na Daniela? Tego chamskiego Daniela ? Podniosłam wzrok i nasze spojrzenia się spotkały. Nie widziałam w nich złości. Właściwie nie widziałam nic. Uśmiechnął się lekko, ale nie chamsko. Odwzajemniłam uśmiech nieśmiało.
-Wiesz, że mogę cię oskarżyć o prześladowanie?-spytał z szerszym uśmiechem.
- Nie prześladuję cię. Ja tylko...- zaczęłam się tłumaczyć, ale on mi przerwał swoim śmiechem. Śmiechem,który skądś znałam.
- Jak zawsze się tłumaczysz.To był żart-powiedział szeroko uśmiechnięty. Czy ja śnię? Gdzie ten Daniel,który pokazał mi środkowy palec? Ten,który nie odzywał się do mnie i unikał mnie ? Co się stało, że nagle jest miły i odzywa się ?
- Ej na serio to był żart. Wyglądasz blado, będziesz mdleć ?-zapytał robiąc krok w moją stronę, a ja pokiwałam głową i uśmiechnęłam się.
- Wygrałaś ?-spytał zmieniając temat. Na szczęście. Dobrze, że nie musiałam się tłumaczyć. Czy on się domyśla ???
- Yyyy Tak-odpowiedziałam po chwili.Boże robię z siebie idiotkę !
- Jak zawsze wygrywasz-skomentował z szerokim uśmiechem. Chciałam się spytać skąd wie, ale wtedy pojawił się Nate, a twarz Daniel zmieniła się znowu w zimną. Bez słowa odszedł z kumplem, a ja zostałam sama. Skąd wiedział ? Dlaczego mówił tak jakby znał mnie dużo wcześniej ??? Co to ma być ? Nie rozumiem. Wcześniej był zimny i chamski, a teraz był miły. Dopóki nie pojawił się Nate. O co chodzi ???
                                                 ********************************
                    Szłam po terenie poprawczaka. Nie mogłam zasnąć, a nogi same mnie niosły. Nie mogę przestać myśleć o dziwnym zachowaniu Daniela. Co się stało, że tak się zmienił ? Dlaczego normalnie ze mną gadał i żartował ? Czemu, gdy pojawił się Nate z powrotem zrobił się chłodny? Nie rozumiem nic, a muszę sama się przyznać, że chyba się zakochałam. Ale to nienormalne. Nie chciałam mieć nic wspólnego z chłopakami, nie w takich relacjach. Nie po wydarzeniach z Aleksem.  A tu proszę zakochuję się w chłopaku, który nawet nie wiem jaki jest. Raz chamski i chłodny, a kiedy indziej miły i zabawny. No i to wrażenie, że go znam ? Dlaczego mam takie uczucie? 
Nie powinnam o nim myśleć, ale nie umiem. Może on jest dobry, a tylko udaję chamskiego. W końcu jesteśmy w poprawczaku. A tu jak jesteś miły to po tobie. Może on jest na prawdę cudowny. a nie chamski. Tylko jak mam się o tym przekonać, skoro ledwo co z nim zamieniłam parę zdań.
 Nawet nie zorientowałam się kiedy znalazłam się na cmentarzu. Rozejrzałam się. Było przerażająco podobnie jak we śnie. Ale to był tylko koszmarny sen, tak? 
Podeszłam bliżej do posągu anioła i zaczęłam mu się przyglądać. Nic nadzwyczajnego.... No i wykrakałam.
 Posąg przechylił się i omal na mnie nie spadł, ale ktoś odciągnął mnie. Wylądowałam na ziemi kawałek dalej, a on na mnie. Przerażona krzyknęłam, ale zamknął mi usta ręką. Drugą rękę trzymał na piersi co mnie przeraziło,ale chyba zrozumiał, bo zabrał dłoń i oparł ją przy mojej głowie. 
- Nie krzycz,dobrze ?-spytał, a ja rozpoznałam głos. Jego blond włosy wystawały za kaptura.
-Daniel ?-powiedziałam cicho gdy zabrał dłoń. Kiwnął głową wpatrując się we mnie. W jego oczach widziałam troskę i zmartwienie. Nie pasowało mi to do niego.
- Wszystko w porządku ?-spytał z niepokojem w głosie.Kiwnęłam głową. Leżeliśmy tak chwilę, a ja czułam ciepło jego ciała na sobie. Chciałam, żeby mnie pocałował,ale chyba nie miał zamiaru tego robić. Poczułam coś twardego, na moim udzie,ale nie wiedziałam co to i wolałam nie pytać.
-Lepiej stąd idźmy-odezwał się Daniel wstając ze mnie. Poczułam chłód ziemi pod sobą i wiatr na mojej twarz. Daniel podał mi dłoń, a ja wstałam z jego pomocą. Zachwiałam się, a on objął mnie. Złapałam równowagę, ale nie chciałam, aby mnie puszczał. Kiedy mnie dotykał przechodziły mnie przyjemne dreszcze i czułam ciepło w całym ciele.
- Dasz radę ?-spytał przyglądając mi się chcąc ocenić mój stan.Kiwnęłam głową, a on powoli mnie puścił.
- Chodźmy-powiedziałam i ruszyłam przez cmentarz. Szedł obok mnie patrząc przed siebie.
- Widziałeś to na posągu ?-spytałam po dłuższej chwili, gdy doszliśmy na parking. Zerknął na mnie.
- Nic nie widziałem.-odpowiedział chłodno.
- Ale...ten cień...ja-zaczęłam się jąkać.Świetnie zrobiłam z siebie wariatkę, powinnam siedzieć cicho.
- Wymyśliłaś sobie coś-powiedział i odszedł ode mnie. Zostawił mnie samą w nocy na parkingu tuż przy cmentarzu. Cóż za dżentelmen!.....
                                                           ***********************
                  Wiem duża przerwa,ale tak to jest. Dużo nauki i sprawdzianów. Mam nadzieję, że się podoba. Za błędy przepraszam. Następny dodam w piątek. I będę tak robić, że rozdział będzie się pojawiał w każdy weekend. Mam nadzieję, że się nie gniewacie. Czekam na wasze opinie :) :*
                                                                             
                                                                                            - LoVe Is NoT GaMe


3 komentarze:

  1. Nie możesz wstawić wcześniej kolejnego rozdziału..?? ;) Proooooszęę.. :) i weny życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spróbuje jutro albo w czwartek:* Ale nie obiecuje. Postaram się aby jutro był :)

      Usuń
  2. Jejku świetne opowiadanie!
    Lecę czytać kolejne rozdziały. :D

    OdpowiedzUsuń