Rozdział.16.
Za każdym razem, gdy słyszałam przekręcanie dziurki w kluczu ogarniało mnie przerażenie. To on wracał co noc by się "zabawić". Co wieczór miał inny pomysł. Nie raz, bijąc, nie raz czulej (niby), innym razem różne chore pozycje. Co noc robił co mu się podobało chociaż błagałam i szlochałam, aby przestał, aby mnie zostawił lub zabił. Miałam dość czułam się brudna, oszpecona, wykorzystana. A on robił to co noc od ponad dwóch tygodni. Nie miałam już do tego siły, ale nawet nie miałam jak ze sobą skończyć. Cały czas,kiedy byłam sama miałam przywiązane ciasno ręce oraz nogi. Gdy rankiem pojawił się on, aby "zadbać o mnie" to rozwiązywał mnie, ale i tak nie mogłam się ruszać, bo miał przy sobie pistolet. Zamiast serafickiego ostrza miał po prostu rewolwer. Trzymał go tak, abym wiedziała co grozi za nieposłuszeństwo. I tak raz to zrobił. Jednej nocy coś mu się ubzdurało i choć byłam spętana to strzelił do mnie. Gdyby nie to, że akurat zdążyłam się ruszyć to dostałabym prosto w serce, a tam kula trafiła w moje ramię. Oczywiście wielce słodki Daniel zaraz mnie opatrzył, tylko, że ja nadal czuję ten ból, ale gorszy jest to po tym co mi zrobił. Nie umiem teraz myśleć o niczym innym jak o tym co mi zrobił, jak to bolało i co wymyśli na następny raz. Myślał, że może po paru razach się ogarnę i zacznę to lubić, ale tak się nie stało. Za każdym razem kiedy pojawiał się w drzwiach zaraz spinałam się i próbowałam uwolnić. Chyba mu się to podobało, bo zaraz zaczynał mruczeć, a potem zaczynał swoją chorą gierkę. Rozbierał mnie choć i tak nie miałam już za dużo na sobie, a potem robił to na co miał ochotę. Cały czas rzucałam się, kopałam, krzyczałam i szlochałam, ale to na nic. I tak to zrobił. Nigdy nie posłuchał moich błagań zawsze robił co mu się żywnie podobało. A ja natomiast czułam tak ogromny ból, że nie umiałam przestać szlochać. Całe moje ciało drżało, a ja marzyłam tylko o śmierci. Nie chciałam już żyć po tym co on mi robił. Nie miało to dla mnie sensu. Wcześniej wyznawał mi miłość, a teraz robił coś takiego. To dla niego znaczyła miłość ? To było chore!!! Ja nie chciałam takiej miłości !! Ja nie chciałam nic od niego! Nic wspólnego z nim!!!A co za to dostałam ? Wykorzystywanie jak zabawkę co noc. Straciłam już nawet nadzieję, że ktoś mnie uwolni, że ktokolwiek o mnie jeszcze pamięta czy myśli. Dla wszystkich pewnie już umarłam. Z resztą sama tego wtedy chciałam. Nie umiałam myśleć nawet o Sebastianie, bo ogarniał mnie jeszcze większy ból. Zraniłam go, a teraz ten dupek co noc wymierzał mi za to karę. Ha ! Gdyby tak było to okej, ale on to robił, bo twierdził, że jestem jego własnością!! Co chwila powtarzał, że należę do niego itp. Miałam tego wszystkiego dość. Ten ból we mnie był niedowytrzymania i żadne iratze nie mogło go uleczyć. Ja natomiast umierałam kawałek po kawałku coraz szybciej. Nie wiedziałam ile jeszcze zniosę, ale wiedziałam, że prędzej czy później mu się znudzę i zabiję mnie. Marzyłam o tym szczerze, mówiąc. Nie było dla mnie sensu życia po tym co mi robił. Wymyślał coraz bardziej chore zabawy, a ja bałam się do czego w końcu dojdzie.Nie miałam już siły i gdybym tylko miała wolne ręce sama bym siebie zabiła. Nie wiem jak może szkłem od okna, albo wyskakując przez nie. Cokolwiek było lepsze od życia z Danielem i jego chorymi zabawami. Ja już nie chciałam być na tym świecie!!!
*********************************
Nad ranem do moich uszu doszedł dźwięk przekręcanego klucza, a ja już cała się spięłam. Zamrugałam oczami, aby poprawić wzrok choć i tak mnie piekły od łez wylanych w nocy. Daniel stanął w drzwiach ubrany w dżinsy i szarawe polo. Z lekkim uśmieszkiem podszedł do mnie, niosąc w dłoniach tace. Patrzyłam na niego przerażona, czując coraz to większy ból w całym ciele. Zaczęłam drżeć, gdy usiadł na krawędzi łóżka i dotknął mojego uda. Ścisnął je, przejeżdżając dłonią w górę i w dół z szerokim uśmiechem. Ja natomiast już zaczynałam przeczuć co planuje. Uśmiechnął się szeroko niemal potwornie i położył dłoń na mojej kobiecości. Ścisnął ją, a z moich ust wyrwał się głośny szloch. Spojrzał na mnie i dotknął drugą dłonią polika. Czułam ogromne obrzydzenie, ale nic nie mogłam zrobić. Odwróciłam głowę, aby choć na niego nie patrzeć, ale brutalnie złapał moją twarz i odwrócił do siebie.
-Nie ładnie Izzy-ostrzegł, trzymając moją twarz. Moje przerażenie, które już podobno większe być nie mogło, jednak jeszcze wzrosło. Spięłam wszystkie mięśnie do granic możliwości, a on tylko zaśmiał się. Był to gorzki i przerażający śmiech jakby mordercy z filmów.
-Oj kochanie trzeba się tobą zająć-powiedział z udawaną troską, dotykając mojego rozciętego czoła od jego ostatniej "zabawy". Powoli zabrał dłoń z mojej kobiecości.Nie spuszczał ze mnie wzroku,a ja czułam narastający ból i obrzydzenie do samej siebie i niego po jego chorych pomysłach. Wstał na moment i wziął coś do rąk z ziemi. Była to miska z zimną wodą i ręcznik. No i co znowu chciał udawać kochającego chłopaka, a nie psychopate jakim był. Było mi nie dobrze,ale nie miałam czym wymiotować. Wszystko zwracałam,więc po jego ostatniej kanapce dostał podziękowanie w formie obrzyganej koszuli. Kiedy tylko jego dłoń sięgnęła za pas dżinsów cofnęłam się przerażona. Ostatnia jego zabawa była z użyciem noża, więc nie chciałam ryzykować. Choć i tak nie wiele bym zrobiła. Wyjął swoją stelę i siłą złapał mój nadgarstek. Zaczął na nim rysować iratze, a ja wierciłam się, chcąc uciec. Na marne. Przy jakimkolwiek jego dotyku czułam ogromny ból, a mój mózg wypominał mi co on wyprawiał ze mną w nocy. Powodowało to, że byłam całkiem wykończona psychicznie i gdyby nie to, że byłam związana zabiłabym się już dawno temu. Zwinnymi ruchami narysował rune po czym zaczął delikatnie obmywać mnie ręcznik
Wielce kochany psychopata !!! Starałam się jakoś od niego odsunąć, ale gdy tylko próbowałam pokazywał mi swoją broń i ostrzegał, że jej użyje. Bałam się to mało powiedziane. Nie znajdowałam słów na to w jakim byłam stanie. To przekraczało ludzkie pojęcie. Jak on mógł mi to zrobić?!?!?! Miał nie równo pod sufitem, choć to też zbyt delikatnie ujęte.
Gdy już skończyłam umycie mnie wziął do rąk miske z płatkami i próbował je we mnie wdusić. Jakims cudem przełknęłam pare łyżek, nie zwracając tego. Wpatrywałam się w niego z niekrytym przerażeniem i obrzydzeniem.
- Kochanie nie patrz tak na mnie, bo dostaniesz kare-ostrzegł mnie lodowatym tonem, a z jego ust nie schodził ten uśmieszek zwycięstwa i dumy. Przeszły mnie kolejne dreszcze i cofnęła się, chcąc być od niego jak najdalej.
-A co możesz mi gorszego zrobić ? Zabić mnie ? To moje marzenie, więc proszę zrób to- syknęłam przez zaciśnięte zęby i sekundę później poczułam siarczysty policzek od niego. Zapiekła mnie skóra na poliku,a z oczu popłynęły świeże łzy.Bolało, ale to pikuś z tym co wyprawiał w nocy.
-Jesteś moją własnością. MOJĄ rozumiesz?! Nie radze ci o tym zapominać.-powiedział ostro, a ja splunęłam mu w twarz. Robiłam to momentalnie i nie myślałam o konsekwencjach. Tym razem zdenerwowałam go na poważnie co mnie przeraziło.
-Oberwiesz za to !-krzyknął wściekły i zaraz przygniótł mnie do łóżka. Przeraziłam się i zaczęłam wiercić, chcąc uciec od niego. Na marne. Zaśmiał się sucho i jedna jego dłoń zjechała do mojej kobiecości. Ścisnął ją, a ja jęknęłam z przerażenia. Tylko nie to. Druga jego dłoń zacisnęła się na moich włosach, ciągnąc za nie przez co cicho jęczałam z bólu. Próbowałam się uwolnić, ale na marne. Pochylił się i jego usta zmiażdżyły moje. Bolały mnie jego pocałunku, bo gryzł co chwila moją wargę. Jeden z jego palców znalazł się pod cienkim materiałem majtek,a ja pisnęłam.
-Błagam-szepnęłam drżącym głosem, czując łzy na policzkach. Zaśmiał się sucho i szybkim ruchem włożył swój palec we mnie. Krzyknęłam z bólu.
-Błagam przestań-zaszlochałam, mając nadzieję, że posłucha.Nie zaczął nim poruszać tak jak zwykle. Oderwał swoje usta od moich i puścił włosy.
-Teraz ci odpuszczę-powiedział, wyjmując palec i wstając. Patrzyłam jak prostuje się, szlochając z przerażenia. Czułam ogromny ból i przerażenie na to co chciał zrobić.
-Bądź grzeczna, a nie będzie bolało.- poradził, ale ani trochę mu nie uwierzyłam. Przerażał mnie to mało powiedziane. Patrzył na mnie jeszcze chwilę, po czym obrócił się i po prostu wyszedł jak gdyby nigdy nic. Leżałam zdrętwiała ze strachu na łóżku, ze związanymi nogami i rękami. Nie wiedziałam co robić. Chciałam umrzeć. Wiedziałam, że kara będzie w nocy,a tego tak bardzo się bałam.Nie chciałam tego. Nie chciałam już żyć. Tego było za dużo dla mnie. Ten ból rozsadzał mnie od środka, ale nie mógł mnie zabić, bo wciąż oddychałam. Choć tak bardzo nie chciałam.
************************
Kiedy księżyc pojawił się na niebie w drzwiach pojawił się on. Był w samych bokserkach jak zwykle, a jego ciało zdobiły runy. W ręku trzymał coś co napawało mnie przerażeniem. Bicz. Ze lśniącego drutu. Momentalnie cała się spięłam, próbując się uwolnić. Wyginałam się w łuk co go podniecało, bo zaraz widziałam jak w jego bokserkach coś budzi się do życia. Przeraziło mnie to do końca. Zaczął cicho mruczeć, podchodząc do mnie. Był jak potwór. Co ja mówię on był potworem!!!
Podszedł do łóżka z biczem w ręce z tym chytrym uśmieszkiem na ustach. Boże co on zaplanował ? Szybko usiadł na mnie okrakiem, a ja nie mogłam już praktycznie się ruszyć.Zaczęłam płakać przerażona.Nie chciałam, nie chciałam!!! Dotknął czułym gestem mojej twarzy co wywołało dreszcze.
-Przestań uważać mnie za potwora. Ze mną będziesz szczęśliwa,uwierz-powiedział i szybkim ruchem włożył wolną rękę pod majtki. Jeden jego palec znalazł się we mnie,a ja pisnęłam, szlochając głośniej. Zaczął nim szybko poruszać, nie starając się być delikatny przy tym. Wiłam się pod nim z bólu co chwila,krzycząc i szlochając. To cholernie bolało! Dlaczego ja ?!? Po chwili dołączył do niego drugi palec, a potem trzeci a ja już nie wytrzymywałam z bólu.
-Błagam przestań!-powtarzałam co chwilę,ale on mnie nie słuchał.
Nagle szybkim ruchem wyjął palce ze mnie, ale ja wiedziałam, że to nie koniec. Wiedziałam, że on dopiero się rozkręca.
-Wiesz, że za ranek musi być kara-powiedział, a ja zaszlochałam głośno.
-Błagam nie-zaszlochałam, wiedząc, że i tak to nic nie da. Nie myliłam się. Zaśmiał się sucho, przejeżdżając głodnym biczem po moim ciele.
- Wstawaj-rozkazał.
*****************************
Leżałam cała zdrętwiała z bólu na plecach. Jego chora zabawa przeszła wszelkie miary. Całe plecy miałam zakrwawione od bicza, tak jak brzuch i jedną długą na szyi. Ból przewyższał każdy poprzedni,a ja już nie dawałam rady nawet oddychać. Miałam nadzieje, że wykrwawię się do rana i wreszcie umrę. Kiedy tylko się podniosłam krzyknęłam z bólu. Chciałam już umrzeć i tylko ta myśl krążyła mi po głowie.
Nagle usłyszałam przekręcenie klucza w zamku. Nie !!! Nie nie to nie mogło być to!!! Niech on da mi święty spokój!!!! Ja już więcej nie chce!!!! Przekręciłam z trudem głowę i ujrzałam dwie postacie w drzwiach. Nie!! Co on wymyślił??? Co tym razem ??? A może on chciał się mnie pozbyć ?!?! Błagam niech to będzie to!!! Dwie postacie ruszyły w moją stronę, a ja przerażona zaczęłam rzucać, się na łóżku, starając się uwolnić. Na nic. Byłam zbyt mocno przywiązana. Widziałam czarne stroje i po posturze wiedziałam, że to mężczyźni. Czułam coraz większy ból,który rozsadzał mnie od środka.
-Zabij mnie!!!!- zaczęłam krzyczeć resztkami sił, gdy postacie były niemal obok mnie. Przez łzy miałam cały obraz zamazany. Rzucałam się na łóżku i powtarzałam te dwa słowa, marząc aby je spełnili. Jeden z tych chłopaków pochylił się nade mną i dotknął polika. O dziwo nie cofnęłam się. Rozpoznałam ten dotyk,ale nie wierzyłam, że to mogła być prawda. On momentalnie odwiązał moje ręce i przygarnął do siebie, zamykając w ciasnym uścisku.
-Proszę- szepnęłam resztką sił, po czym zamknęłam oczy i wtuliłam się w niego, zapominając na moment o bólu. Ale nie miałam dość siły. Teraz mogłam umrzeć, tylko już chyba tego nie chciałam.
- Już dobrze. Jestem tu. Nie zostawiaj mnie. Zabiorę cię stąd- usłyszałam jego cudowny głos, za którym tak tęskniłam.Rozpłakałam się na dobre i zamknęłam oczy. Teraz już mogłam umrzeć. Poczułam, że dłużej nie dam rady utrzymać przytomności. Ciemność wzywała mnie do siebie, a ja wcale się jej nie bałam. Chciałam zapomnieć on tym wszystkim i odejść. Po prostu odejść. I przestałam z tym walczyć. Oddałam się ciemności i resztką sił wyszeptałam do Sebastiana, tulącego mnie.
-Przepraszam cię- po czym po prostu usnęłam.
***************************
Przepraszam was, że tak długo i chyba powinnam ostrzec przed treściami +18,ale zapomniałam. Cóż oto nowy rozdział i przepraszam, że dopiero teraz,ale jak widze brak aktywności to odechciewa mi się pisania. Błagam komentujcie. Chociaż krótki komentarz zawsze daje mi motywacje, że warto. Mam nadzieję, że wybaczycie mi to i poczekacie do następnego rozdziału, bo obiecuję go dać najpóźniej w weekend. Chcę wam wynagrodzić, więc postaram dawać się częściej rozdział tak aby do wakacji skończyć, bo mam jeszcze trzy inne historie, które chciałabym dodać, ale nie wiem jaką pierwszą. Dlatego, gdy dojdę do końca tej historii dam wam krótkie opisy i stwierdzicie, którą chcecie czytać.Mam nadzieję, że będziecie się udzielać i przepraszam jeszcze raz. Teraz już na prawdę wracam do was i na bloga. Wybaczcie i poczekajcie do weekendu na następny rozdział. Pozdrawiam :* Buziaki :*****
-LoVe Is NoT GaMe